#wk7m5

Jestem w ciąży, siódmy miesiąc, więc brzuch mam już całkiem spory. Dziś byłam na zakupach i gdy przechodziłam obok przypraw, to zakręciło mi się w nosie, gdyż jestem mocno nadwrażliwa na zapachy. Odruchowo potężnie kichnęłam i pech chciał, że mięśnie puściły, a ja w środku sklepu pełnego ludzi zwyczajnie się posikałam... Nie miałam ciemnych spodni czy sukienki, tylko jasnoszare spodenki, więc od razu każdy widział, że mam mokrą plamę. Myślałam, że się spalę ze wstydu... Musiałam wracać taka posikana do domu, a spotkałam na swej drodze sporo sąsiadów. Do tej pory płonę ze wstydu na samo wspomnienie :/

#2gNRe

Będzie o tym, jak to dobrze posłuchać czasem męża.

Mąż pracuje na różne zmiany, zawsze jak wychodzi mówi, żebym zamknęła drzwi na klucz. Nieraz siedzę do późna, więc nie zamykam, a po prostu czekam, aż wróci.
W tym dniu miał zmianę do północy, czyli koło pierwszej miał być w domu. O dziesiątej pożegnałam się z koleżanką i w sumie odruchowo zamknęłam drzwi na zamek.
Godzina 00:20, ja oglądam jakiś przynudnawy film, córka śpi, czekam na mojego męża. Nagle słyszę domofon, myślę – pewnie mąż wcześniej wrócił. Odbieram i słyszę głos:
– Witaj. Zgubiłem się. Nie bardzo wiem, gdzie jestem, czy mogłabyś powiedzieć, jak dojść do dworca?
Pomyślałam sobie, że to mój mąż chce ze mną pożartować, więc wchodzę w to i odpowiadam uwodzicielskim głosem:
– Witaj, nieznajomy. Jesteś na ulicy anonimowej. Do dworca musisz iść na prawo od klatki, za blok, a potem na główną ulicę i w lewo. Czy coś jeszcze?

– Ma pani bardzo ładny głos... Może wybrałaby się pani ze mną?
Już miałam odpowiedzieć, ale usłyszałam moją córkę, jak zaczęła płakać, więc od razu do niej pobiegłam. Dałam smoczek, utuliłam i w tym momencie usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Odłożyłam córę do spania i podeszłam do drzwi, myśląc, że to mąż kawał robi, zamiast wejść. Ale pukanie zaś się powtórzyło. I usłyszałam:
– Wiem, że tam jesteś.
Nagle szarpnięcie za klamkę, raz, drugi i cisza. Podchodzę do drzwi, wyglądam przez wizjer, ale ciemność. 
Wzruszyłam ramionami i poszłam dalej tv oglądać. Od razu napisałam SMS do męża, żeby przestał mnie straszyć. Odpisał, że wyjazd z pracy im się opóźnił przez jakiś wypadek i dopiero teraz do domu pojedzie. W tym momencie włosy stanęły mi dęba. Czyli ten facet, z którym rozmawiałam, to nie był mój mąż... I teraz pytanie co by było, gdybym jak zwykle nie zamknęła tych cholernych drzwi na zamek. Pisałabym dziś to wyznanie?
Od tamtej pory zawsze drzwi zamykam.

#uRvIR

Nie wiem jak wy, ale zawsze dobre historie na anonimowych poznaję po tym, że wstaję z fotela i... odgrywam teatralnie scenkę jak ja bym się w danej chwili zachował. Po tym jak gdyby nigdy nic siadam i czytam kolejne wyznanie.

Tak że każdy plusik pod waszym wyznaniem mógł mieć swoją adaptację w moim małym przedstawieniu :D

#GJcLP

Kiedy byłam mała, bardzo chciałam nosić okulary. Mama zawsze mówiła, żeby nie siadać za blisko telewizora, bo nam się wzrok zepsuje, tak więc jak nikt nie widział, siadałam z nosem dosłownie przyklejonym do telewizora.

Teraz trochę tego żałuję, bo muszę nosić te cholerne okulary.

#ppvn7

Uwielbiam czytać w autobusach, tramwajach i innych środkach komunikacji publicznej do tego stopnia, że wykupuję sobie bilety miesięczne tylko po to, abym mogła czytać podczas jazdy (w domu za nic nie mogę się skupić).

Zawsze wybieram autobusy, które mają najdłuższą trasę i jadę 2-3 rundki naokoło miasta. Tylko kierowcy czasem dziwnie patrzą :) Ale mimo wszystko uwielbiam moje dziwactwo.

#avhGZ

Kiedy byłam małą dziewczynką, miałam majtki w zegary.

Pewnego dnia wyszłam ze starszą siostrą na dwór. Miałam na sobie spódniczkę, a pod nią właśnie te majtki. Nie wiem co mną pokierowało, ale co chwila podnosiłam spódnicę jak najwyżej się dało i darłam się na całe osiedle „GODZINA SIÓÓÓDMA!!!”.
Siostra paliła się ze wstydu, a dla mnie to była wyborna zabawa ;)

#fWsE8

Ehh... w 4 klasie technikum zostałem pozwany przez nauczycielkę za obrazę funkcjonariusza publicznego przed całą szkołą.

Zawsze uczyłem się dobrze, w ostatnim roku sobie odpuściłem, mimo że zdałem egzaminy itd. W mojej szkole jest tradycja, że na koniec roku wychowawcy mówią coś od siebie na temat swojej klasy, która kończy edukację.
Pani X nagle mówi, bym podszedł i rzuca tekst ''Czy ma coś do powiedzenia najgorszy uczeń tego roku i najbardziej niewykorzystany potencjał?''.
Nie wiem dlaczego przyszedł mi tekst z piosenki do głowy... Wziąłem mikrofon, spojrzałem na nią i automatycznie padł tekst ''Nie mam już słów na te twoje skretynienie. Czy to wada genetyczna czy też zwykle spie****lenie?''.
Cała szkoła zamarła, a ja oddałem mikrofon i usiadłem.

Skąd wiem o pozwie? Wezwała moich rodziców na sam koniec roku. Ojciec trzyma moją stronę, ale matka chce mnie zabić. Trzymajcie kciuki.

#HC62N

Historia sprzed jakichś 8 miesięcy.

Otóż gdy siedziałem na lekcji religii, z niewiadomych mi wtedy przyczyn zauważyłem, iż moje dłonie stały się sine, a w okolicach żył jeszcze bardziej. Po zgłoszeniu tego faktu do szkolnej higienistki zostałem wysłany do lekarza. Z jednej strony fajnie, bo nie musiałem siedzieć na lekcjach, ale z drugiej trochę strach, no bo nie wiadomo co jest przyczyną. W czasie wizyty u lekarza i po zrobieniu wszystkich możliwych tam badań oraz pytaniach, czy nie biorę żadnych substancji niedozwolonych zostałem skierowany do szpitala (coraz bardziej przestraszony). Gdy już byłem na miejscu, a moje ręce były już odcieniu niebieskawego, włącznie z paznokciami, podejrzewano odmrożenia lub niedotlenienie nadgarstków. Byłem już przestraszony, bo pierwsze co pomyślałem, to że mi je amputują. Po kolejnych badaniach trzech lekarzy stało i nie wiedziało właściwie co mi jest, bo wszystkie wyniki były w normie, aż do momentu przyjścia pielęgniarki. Pielęgniarka przechodząc, powiedziała tylko:
– Ładne spodnie, nie farbują ci?
Odpowiedziałem:
– Nie, mam je już od roku, niemożliwe... No chyba że bluza, mam ją od wczoraj...
Nastała cisza, ja w międzyczasie podbiegłem do zlewu umyć ręce.

Do teraz nie zapomniałem tych pięknych min po tym, jak się okazało, że dłonie miałem jedynie zabarwione od bluzy :)

#RyTKI

Matka mnie zostawiła, jak miałem 3 lata. Stwierdziła, że jednak jest za młoda na dziecko (szkoda, że przyszła jej taka refleksja, jak już byłem na świecie) i po prostu wyjechała. Nigdy nawet do mnie nie napisała ani nie zadzwoniła (nawet na urodziny). Jakby całkiem zapomniała o moim istnieniu. Wychował mnie ojciec i dziadkowie (jego rodzice). Moi drudzy dziadkowie zmarli jeszcze przed moimi narodzinami, więc nigdy ich nie poznałem. Ojciec jest jedynakiem, więc nie mam też żadnych cioć i wujków. Matka ma brata, który ma rodzinę. Mieszkają jakieś 100 km od nas, ale nigdy się ze mną nie skontaktowali, no i ich nie znam. Ojciec zawsze dużo pracował i prawie nie spędzał ze mną czasu. Miałem tylko dziadków. Kiedy zmarli, został mi tylko ojciec. Nie związał się z nikim na stałe, więc nie nam macochy czy rodzeństwa. Tak naprawdę to jestem sam. Z ojcem relacje mam w sumie żadne. Zawsze powtarzał, że tak dużo pracuje, żeby mi niczego nie brakowało. Ja myślę jednak, że to tylko wymówka i uciekał w pracę przed odpowiedzialnością i problemami.
Teraz mam 22 lata i studiuję w innym mieście. Ojciec co jakiś czas pyta, czy nie potrzebuję kasy, i tyle.
Ostatnio skontaktowała się ze mną za to moja matka. Nie mam pojęcia, jak mnie znalazła. Powiedziała, że wróciła do Polski (chyba cały ten czas mieszkała za granicą, w sumie nie wiem) i chce się ze mną spotkać, żeby naprawić naszą relację. Jaką niby relację?! Nie wiem, czy ojciec o tym wie, ale chyba nie, bo nic nie wspominał. Ja też mu o tym nie mówiłem. Co więcej, matka mi powiedziała, że mam siostrę, która ma teraz 15 lat i też by chciała mnie poznać.
Na początku w ogóle nie brałem pod uwagę spotkania. To dla mnie obca kobieta i w ogóle jej nie pamiętam. No ale mam siostrę... W sumie to nawet chyba chciałbym ją poznać. Sam nie wiem. Właściwie nie mam rodziny, oprócz ojca, z którym gadam raz na miesiąc i to w sumie o niczym. A teraz matka i siostra? No chciałbym mieć z nimi jakieś relacje. Chyba. Tylko to wszystko nie takie proste. Nie wiem, jak one zareagują na mój widok. Nie wiem, jak ja zareaguję. Nie wiem, czy w ogóle da się z tego coś zbudować. Nie wiem, czy warto próbować. Boję się rozczarowania.
Dodaj anonimowe wyznanie