Moja mama pracowała w urzędzie na dosyć wysokim stanowisku. Zarabiała nie tak dużo, a w miejscowości każdy mówił "ooo, kradnie z naszych pieniędzy". W 2007 skończyłem studia, wyjechałem za granicę, przyjeżdżałem sporadycznie do Polski. Zarobiłem tam bardzo dużo pieniędzy. Przez 2 lata zbudowałem na wsi ogromny dom i kupiłem dwa samochody, na wszystko sam zarobiłem.
Po wsi rozeszła się plotka, że matka za komuny nakradła i żeby jej nie wykryli, to dopiero teraz dała mi pieniądze na wszystko i stąd takie "bogactwo". Wrzucanie śmieci za ogrodzenie, spojrzenia ludzi i ogólna zazdrość - to mnie teraz spotyka. Sąsiedzi oskarżają mnie o zalewanie ich działek "bo ziemi nawiozłem na swoją", dzwonią na policję za każdym razem, jak mają taką możliwość.
No nic, ludzie wiedzą lepiej.
Dzisiaj byłem pierwszy raz w życiu u prostytutki. Przemiła pani po wszystkim stwierdziła, że nie powinienem do niej więcej przychodzić, bo "taki fajny chłopak powinien mieć dziewczynę, a nie za to płacić".
Stałem jak wryty dobre parenaście sekund. Nie wiem co myśleć.
Jestem Azjatką, która od urodzenia mieszka w Polsce. Moje imię i nazwisko jest bardzo skomplikowane dla Europejczyków (nie mam polskiego imienia).
W tym roku po raz pierwszy trafił mi się nauczyciel (100% Polak), który umie nie tylko bezbłędnie wymówić, ale też napisać moje imię.
Mała rzecz, a cieszy i to bardzo :).
Jak miałam 7 lat, uczyłam się robić szpagat z myślą, że robię to wyłącznie dla mojego przyszłego faceta, żeby lepiej się przed nim rozkładać.
Ale oprócz tego byłam normalnym dzieckiem :D
Co zrobić, gdy dzwoni ktoś, od kogo nie chcesz odebrać?
Ja (gdy byłam jeszcze "puszysta") chowałam telefon do kieszeni i zakrywałam fałdką.
Wtedy nie było zasięgu, a ja nie musiałam się tłumaczyć.
Mam taki patent na uniknięcie kłótni z małżonką. Jak tylko zaczyna się wkurzać, od razu zaczynam zmywać naczynia.
Zawsze działa :D
Przez całe życie ludzie mi dokuczali i poniżali, chcąc mi udowodnić, że jestem gorsza, brzydsza, głupsza.
W młodym wieku rzucono mi diagnozę reumatyzmu i guza piersi. Nie poddałam się, parłam naprzód. Do tej pory niewiele osób wie, że coś mi dolega.
Gdy wkroczyłam w swoje dorosłe lata, straciłam dwoje bliskich mi osób, którymi się opiekowałam. Ciotkę i rodzica, efektem czego drugi zdystansował się z bólu i nie raz z rodzeństwem panikowaliśmy, gdy nie odbierał, ze strachu, że zostałyśmy sierotami.
W międzyczasie toczyłam walkę o dom, w którym mieszkałam, z „rodziną”, której ten dom się nijak nie należał. Podkładką był tylko brak testamentu....
I to przeżyłam, choć przypłaciłam to zdrowiem i stanem przedzawałowym.
Odzyskaliśmy dom, zdałam egzaminy na uczelni, robię praktyki, zdaję kursy, pracuję. Staram się, by każdy dzień był piękniejszy.
Zdradziłam swojego chłopaka.
Byłam na imprezie i trochę przesadziłam z alkoholem, poznałam jakiegoś gościa, pogadaliśmy trochę (ciągle opowiadałam o swoim chłopaku), potem alkohol uderzył mi do głowy i urwał mi się film. Obudziłam się rano obok tego właśnie kolesia z klubu. Opowiedział mi, co się stało (dodał na pocieszenie, że ciągle nazywałam go imieniem swojego chłopaka).
Wiem, że zrobiłam źle i naprawdę tego żałuję. Możecie wyzywać mnie od najróżniejszych, nikt o tym nie wie, a ja piszę to, bo ciężko mi z poczuciem winy, muszę się wygadać. Nie chcę stracić mojego chłopaka, a wiem, że on nigdy mi tego nie wybaczy. Chcę mu powiedzieć, ale za bardzo się boję porzucenia, a przy nim czuję się jak z nikim innym. Wiem, że zasługuję na poniesienie konsekwencji moich błędów.
We wrześniu postanowiłam, że wracam do Polski, mieszkałam za granicą prawie dwa lata. Do Polski wróciłam w październiku i od tamtego momentu szukam pracy. W grudniu zaś do Polski wrócił mój narzeczony. Oboje uznaliśmy, że lepiej będzie dla nas obojga mieszkać w kraju – mamy dwójkę dzieci, między którymi jest różnica niespełna trzech lat.
Po powrocie szukałam pracy gdzie się da, w przeciągu miesiąca wysłałam chyba ze 100 CV, jednakże nikt się nie odzywał. Gdy mój narzeczony poszedł porozmawiać o pracy, dostał ją od strzała, ja natomiast wciąż byłam w trakcie szukania.
Dziś, gdy minęło już 5 miesięcy od mojego powrotu do kraju, wciąż nie mam pracy, ponieważ każdorazowo gdy wysyłam CV, nie ma żadnej informacji zwrotnej.
Kilka dni temu dostałam w końcu zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną w pewnej sieciówce spożywczej, jednak niestety pracy nie dostałam – mimo doświadczenia.
Dwa dni temu mój ukochany narzeczony zamiast mnie wesprzeć słowem, powiedzieć np. „w końcu ktoś się odezwie, nie poddawaj się w szukaniu”, wydarł się na mnie, że jestem lebiodą, bo nie umiem znaleźć sobie żadnej pracy. Sprzeczka potoczyła się do takiego stopnia, że nie odzywa się do mnie normalnie, nawet syn powtarza zachowanie swojego ojca i traktuje mnie przedmiotowo.
Miło, prawda?
Znacie tych wszystkich ludzi co mają ripostę na każdą okazję? Ja się nie zaliczam do tych osób.
Pamiętam jak mnie obraził jeden chłopak. To było 7 lat temu. Właśnie wymyśliłam ripostę...
Dodaj anonimowe wyznanie