#Jm8cS
1791 rok – przeżyłam pierwszy raz i po siedmiu dniach, czyli po tygodniu, dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Dziewięć miesięcy później urodziłam pierwsze dziecko.
Albo data konferencji w Teheranie (28.11.43-01.12.43). Zapamiętałam tak: 28 lisów (LIStopad) i jeden gołąb (GRUdzień) zjadły 43 te heroiczne Anie.
Uwierzcie mi, że chcielibyście zobaczyć minę nauczyciela, gdy przyjaciółka podpowiada mi przy odpowiedzi, wykrzykując jakieś dziwne słowa z tyłka: „Lisy, gołębie i Ania!” i nagle zaczynam mu recytować całą notatkę o wojnie z zeszytu :)
#aYDb7
#vtJGu
Eks miał swoją dziwną, nieco pokręconą logikę i był przy tym bardzo podatny na wszelkiej maści autorytety. Początkowo zastanawiałam się nawet, czy nie jest w spektrum, bo jego myśli błądziły czasem naprawdę niespodziewanymi torami, ale z czasem wyszło, że to tylko przykrywało jego średnią bystrość umysłu. Znaczy może w tym spektrum był, ale Dustin Hoffman z „Rain mana” z niego żaden.
Jak wspominałam, lubił sobie wybrać jakiś autorytet i traktować tę osobę jak proroka, nawet w kwestiach, o których nie miała pojęcia. Na pewnym etapie tym autorytetem stała się pewna polska noblistka w dziedzinie literatury, żyjąca obecnie i słynąca z dość kontrowersyjnych, żeby nie powiedzieć, że głupich wypowiedzi. Nie mam tu na celu obrażania osób o lewicowych poglądach, które ta pani reprezentuje, po prostu czasem rzuci takim hasłem, że włos się jeży. Nie krytykuję jej też literacko, ale to, że ktoś umie pisać, nie znaczy, że z automatu jest ekspertem w dziedzinie środowiska, polityki, rozwoju dzieci na etapie wczesnoszkolnym i średniego stopnia krętości Nilu. Chociaż niektórzy by powiedzieli, że sama narodowość czyni nas ekspertami we wszystkim.
I tak kiedyś mój eks przyszedł wieczorem do łóżka podekscytowany, bo słuchał jakiegoś wywiadu z tą panią, i zaczął mi z namaszczeniem opowiadać, jaką to mądrością się popisała. Otóż oznajmiła, że zawsze jak jeździ do Luwru i stoi w tym tłumie ludzi, który tam zawsze jest, zastanawia się, po co ci ludzie to robią. Po pierwsze, większość pewnie tam jedzie tylko, bo wypada i tak czy inaczej nie doceni tej sztuki, a po drugie emitują tylko CO2 swoimi lotami, a równie dobrze mogliby obejrzeć te obrazy w internecie.
Bite dwie godziny zajęło mi tłumaczenie mu, że sam początek tej wypowiedzi „zawsze kiedy jestem w Luwrze” w zestawieniu z jej dalszą częścią wieje rekordową hipokryzją, a ocenianie przypadkowych ludzi w tłumie z góry, że na pewno nie docenią sztuki, nie to co ona, jest grubym przerostem ego. Dalej przerodziło się to w dyskusję na temat ochrony środowiska i musiałam tłumaczyć, że emisję trzeba minimalizować przede wszystkim tam, gdzie jest maksymalna, bo to, że ja sobie odpuszczę wycieczkę pasażerskim samolotem (który i tak poleci beze mnie) do Paryża nie zmieni emisji prywatnych odrzutowców czy przemysłowej emisji Indii, Chin i Stanów Zjednoczonych, które mają to kompletnie gdzieś. A byliśmy obydwoje po technicznych studiach, związanych z energetyką ;)
#EVV4P
Pewnego dnia po skończonych zajęciach pobiegłam szybko na piętro do naszego pokoju. Nie wiem dlaczego, ale byłam pewna, że kuzynka schowała się w środku i przytrzymuje mi drzwi. Mówiłam coś do niej, jednocześnie siłując się z drewnianą powierzchnią. Cóż, w końcu drzwi wyleciały całkowicie z zawiasów i zatrzymały się krzywo w futrynie. Przeraziłam się tym, że rodzice będą musieli zapłacić miliony za nowe drzwi, więc szybko wymyśliłam inną wersję wydarzeń, a konkretnie... że ktoś próbował się włamać do naszego pokoju. Wybiegłam na parter, napotykając na swojej drodze jednego z wychowawców. Opowiedziałam mu o włamaniu, a później razem sprawdzaliśmy, czy nie zginęło nic cennego...
Do dziś jest mi głupio, że tak skłamałam, dlatego też dopiero po jakichś 10 latach pierwszy raz prawda wychodzi na jaw.
#QMilV
PS Zdałam.
#5K7M9
Ryszard (kot) to kawał drania. Kradzież parówki czy kawałka mięsa ze stołu to dla niego małe miki. Poza tym uwielbia też słodycze. Za gośćmi też nie przepada, chyba że są gotowi go wielbić. Ostatnio razem z dziewczyną pojechałem na weekend do rodziców. Ryszard i Iza (moja dziewczyna) nawet się polubili – to znaczy Izka była nim totalnie oczarowana, on łaskawie pozwalał się wielbić.
W niedzielny poranek obudziło nas mlaskanie i szelest. Ryszard właśnie kończył zżerać resztkę ulubionego ptasiego mleczka mojej dziewczyny. Nawet nie wiem jak ten skurczysyn wlazł nam do pokoju, bo drzwi były zamknięte. Podejrzewam, że po cichu wcisnął się do pokoju, kiedy szliśmy spać i już wtedy planował zbrodnię.
Z błogosławieństwem rodziców postanowiliśmy drania ukarać.
Tu należy wspomnieć, że Ryszard mimo kastracji jest włóczykijem. Słoneczne dni spędza, chodząc w swoje tajne kocie miejsca. Zjawia się, kiedy pogoda się psuje albo jest głodny.
Tak więc napisałem na kartce „Ja, Ryszard zeżarłem ostatnie ptasie mleczko kobiety, która mnie wielbiła. Wstyd, wstyd, wstyd!”. Ponieważ o marsz wstydu byłoby trudno, powiesiliśmy kartkę wstydu na futrzastym zbrodniarzu. Żeby każdy mógł się dowiedzieć o jego niecnym czynie. Kartka w niczym mu nie przeszkadzała, ale nie mógł sam jej sobie zdjąć. Drań nas jednak przechytrzył. Zamiast tradycyjnie iść się poszlajać, wlazł na drzewo i całą niedzielę spędził, wylegując się na słońcu na gałęzi. Dopiero wieczorem zaszczycił nas swoją obecnością przy kolacji.
Gdy następnego ranka uwolniliśmy go od kartki wstydu, natychmiast poszedł w długą.
Cóż, nikt z nas nie sądzi, że jego zachowanie było przypadkowe.
#usv4H
Jechałem dalej, zmartwiony słuchawkami, słuchając muzyki tylko na prawym uchu, gdy dostrzegłem na horyzoncie dwie piękne kobiety idące po drugiej stronie. Mój wzrok zatrzymał się na nich – do momentu, gdy nagle poczułem silne uderzenie w globus i spadłem z roweru. Przywaliłem twarzą prosto w słup... Miałem takie znieczulenie, że ręką musiałem sprawdzać, czy nie powypadały mi zęby i czy nie zrobiła się z nich szachownica. Wróciłem do domu w kompletnej ciszy. I czuję, że mam przestawioną szczękę.
PS Nie, nie wyszły za tego wariata. Wybuchły śmiechem.
#0M8L6
Jak dla mnie jest to nie do pojęcia, ale nie miałam nic do gadania, a musiałam pracować.
Tak że życzę wszystkim gościom SMACZNEGO!