#WX9sF

Jestem protokolantką w sądzie karnym. Policja często doprowadza do nas ludzi zakutych w kajdanki. Wiem, że to niepoważne i niemoralne, ale niektórzy z tych złych panów przyprawiają mnie o szybsze bicie serca. Te kajdanki, pięknie zbudowane ciało, tatuaże i twarz bandyty sprawiają, że czuję to coś. Nie mówię tu o stałym związku, bo to niepoważne, ale w moich marzeniach kreują się marzenia z takim mężczyzną. Wyobrażenie sobie, co by było, gdybyśmy zostali sami... Często kiedy kochamy się z mężem zamykam oczy i wyobrażam sobie tego złego pana. Nikomu o tym nigdy nie opowiedziałam, lepiej zachować to dla siebie, wstyd mi za takie myśli.

#vmALV

Kilka lat temu brałam ślub. Impreza sama w sobie dość typowa – ja z mężem uśmiechnięci od ucha do ucha, starsze ciotki plotkują o każdym, kto akurat przejdzie obok ich stolika, jak to na początku imprezy, atmosfera trochę napięta, wszyscy siedzą sztywni. Wszystko idzie dostojnie i zgodnie z planem... aż do momentu, w którym przychodzi pora na jeden z najważniejszych elementów wieczoru – taniec państwa młodych z rodzicami. 
Na początku jest ładnie, pięknie, goście wzruszeni, DJ puszcza piosenkę, jak zawsze przy tej okazji... Aż w pewnym momencie z głośników słychać donośne: „Baza wirusów została zaktualizowana”... Ludzie w śmiech, podniosła atmosfera natychmiast zniknęła. Goście się momentalnie rozluźnili, szczery śmiech w tym dopomógł :)

Cała sytuacja (pomimo tego, że taniec powtórzono) i tak znalazła się na płycie z filmem z wesela. W centralnej części, z przepięknym przerywnikiem zapowiadającym „taniec z rodzicami”. Dalej się śmieję, gdy to oglądam :)

#muuna

Mam swój staw, jest dosyć duży i nieogrodzony, przez co w lato wiele amatorów pływania lubi tak się chlupać. Nie mam z tym problemu, dopóki nie zaczną śmiecić. Po kolejnych małolatach zostało masę śmieci i porozbijane butelki na plaży. Szedłem, uważając na szkła i znalazłem telefon, nowy model i dość drogi – jak później sprawdziłem.
Już wieczorem usłyszałem pukanie do drzwi – przyszedł jeszcze lekko nietrzeźwy chłopak, nie wiem, czy miał więcej niż 16 lat. Od razu spytał, czy nie znalazłem telefonu. Powiedziałem, że tak, znalazłem go, jednak nie oddam, póki nie posprząta plaży. Zaczął się tłumaczyć, że to nie tylko on rozwalał, tylko koledzy itp... Powiedziałem mu jasno: albo sprząta, albo nie ma telefonu. Powiedział, że przyjdzie rano i posprząta. 
Przyszedł. Z grabiami. Wszystkie szkła posprzątane, papiery i folie pozbierane, telefon oddany, i myślę, że nauczka była.

#72pLu

Sytuacja z dziś.
Po skończonej pracy udałam się jak zwykle na przystanek PKS, by móc wrócić do domu. Oczywiście musiał być jakiś problem. Tym razem autobus nie przyjechał... robiło się coraz później, a ok. 30-kilometrowy spacerek do domu nie brzmiał zbyt zachęcająco. Jedynym rozwiązaniem było załatwienie sobie transportu wśród znajomych moich bądź Adama, mojego chłopaka. Gdy w końcu znalazła się osoba, która byłaby w stanie przyjechać po mnie, usłyszałam od chłopaka, że mam wyglądać za niebieskim audi. Zimno, ciemno i pusto, aż nagle podjeżdża jakiś samochód. Szczęśliwa, że moje wybawienie tak szybko się pojawiło, niewiele myśląc wsiadłam do samochodu i zaczęłam dziękować kierowcy, że po mnie przyjechał, że ratuje mi życie i żeby zawiózł mnie tu i tu. Jedziemy już chwilę, ja cały czas mówię o tym, jak to dobrze, że podjechał i w tym momencie słyszę od swojego kierowcy, że widział, jak siedzę sama, to postanowił pomóc. W pierwszej chwili zdziwienie: ale jak to? Nie jesteś znajomym Adama? To nie ty miałeś po mnie podjechać?
I co usłyszałam? Że nie, nie zna żadnego Adama, a że jestem taka miła i już wsiadłam, to mnie zawiezie, bo i tak jedzie w tę stronę. Ja jeszcze bardziej zdziwiona pytam, czy w takim razie to jest audi, i co się okazuje? Wcale nie. Wsiadłam obcemu mężczyźnie do CITROENA...

Na szczęście kierowca okazał się bardzo wyrozumiały i gdy już wyjaśniliśmy całą sytuację, odwiózł mnie z powrotem na przystanek, gdzie już czekała na mnie osoba, która faktycznie miała po mnie podjechać. 
Że jestem roztrzepana, to wiedziałam, ale że aż tak...

#w8TAa

Ludzie, którzy siebie sami określają, że pochodzą z „niższych sfer” są odklejeni i mają mylne wrażenie co do pewnych zawodów i grup społecznych.
Przykład – mój tata jest adwokatem. Ostatnio usłyszałam na poważnie od pewnej opiekunki medycznej, że pewnie mam wszędzie fory, specjalne traktowanie, nie czekam w kolejce do lekarza ze względu na zawód mojego ojca. Tymczasem on zarabia 7 tysięcy brutto, co i tak nie jest złym wynikiem w zawodzie. Uważam to jednak za śmiesznie mało, biorąc pod uwagę to, ile się kształcił. Kobieta potem dodała, że jej córka studiuje prawo i tak samo jak mój tata będzie miała kupę kasy i prestiż.
Nie chciałam bawić się w wyprowadzanie jej z błędu. Jej mąż jako elektryk zarabia więcej od mojego taty, ale nie jest akademicko „wykształcony”.

#V7dLZ

Kilka miesięcy temu babcia powiedziała mi, że śnił jej się koszmar o tacie, że coś zrobił głupiego. Po pewnym czasie wchodzę na jego pocztę (pomagałam mu ją zakładać, czasami każe mi na nią wchodzić, aby coś tam sprawdzić, bo on słabo ogarnia) i widzę przychodzące reklamy ze strony randkowej, typu: „Dawno cię tu nie było” lub „7 dziewczyn zainteresowało się tobą”. Gdy się go spytałam, co to jest, odpowiedział mi, że jakieś reklamy, więc zostawiłam to w spokoju. Po jakimś czasie znów kazał mi wysłać maila i zobaczyłam, że te wiadomości nadal przychodzą. Postanowiłam, że wejdę przez link z wiadomości na stronę. Wchodzę, a tam jest już zalogowane. To co zobaczyłam przerosło mnie. Wiek, imię, data urodzenia i opis: JESTEM MIŁYM, SYMPATYCZNYM FACETEM...
Nie mam odwagi powiedzieć o tym mamie, bo wiem, jakie piekło miałam z rodzeństwem, jak się kłócili. Mam do niego wielki żal, że kogoś sobie szuka na boku, nie mogę na niego patrzeć. Chciałabym mu wykrzyczeć w twarz, że ja wiem, a jednocześnie wiem, że nie mogę nic powiedzieć, bo mamie pęknie serce.
Dodaj anonimowe wyznanie