#dCSBZ

Myślałam, że jestem mądra, nie dam się łatwo oszukać, ale jednak...
Dostałam wiadomość ze zhakowanego (nie wiedziałam o tym) konta znajomego. Głupia i naiwna przelałam dwa razy po 800 zł. Nie wiem, czy odzyskam pieniądze. Co w tym anonimowego? Miałam się za inteligentną i odpowiedzialną osobę, a tu takie coś... Nie dajcie się oszustom!!!

#0qTj4

Jestem z rodziny ateistów.
I to nie tak, że czcimy szatana gdzieś po piwnicach albo prowadzimy jakieś tam rytuały... To bajki z Hollywood. Będąc ateistami, żyjemy według normalnych przyjętych zasad życia społecznego, nasze życie nie różni się czymkolwiek od życia przeciętnego człowieka. Są jednak pewne różnice – mi w dzieciństwie nigdy nikt nie wmawiał, że należy nadstawić drugi policzek. Zemsta nie była piętnowana, a raczej była naturalnym odruchem. I to nie tak, że chodzę po ulicy i wszystkich leję jak leci, a za byle co idę kogoś w akcie zemsty pobić... Ale nie mam tego obciążenia psychicznego, że jeśli kogoś zabiję, to potem będę się w piekle smażyć.

Wróciłem z Ukrainy, byłem tam jako jeden z wielu najemników. A pojechałem w akcie zemsty – ruscy zabili w Katyniu członków mojej rodziny, więc uznałem, że jest to niepowtarzalna szansa, by zobaczyć, jak wygląda wojna na żywo (całe szczęście, że na żywo, a nie martwo, he, he) plus wyrównać rachunki. I ja wiem, że zaraz będzie, że przecież to nie ci sami ludzie, że rosyjscy żołnierze są ofiarami systemu... No i może tak, ale większość z nich jest nastawiona, że na Ukrainie nie są ludzie, tylko zwierzęta, faszyści i trzeba wyrżnąć wszystko, co żyje. Byłem świadkiem, jak onuca pakuje cały magazynek w matkę z dzieckiem uciekającą przed nimi. Patrzyłem temu człowiekowi w martwe oczy na drugi dzień, nie czułem swądu siarki piekła, nie czułem wyrzutów sumienia, że to granat z mojego drona urwał mu połowę nogi. Nie żył, przestał istnieć, ale wcześniej zakończył istnienie niewinnych.

Nie ma tu pointy, po pół roku zmądrzałem, uznałem, że to była najgłupsza decyzja w moim życiu. PTSD nie zniszczył mi psychiki, ale obrazy niewinnych leżących z rozerwanymi ciałami, niezdolnymi do obrony czy ucieczki z kraju... Te obrazy pozostaną do mojego końca.
Nie znalazłem Boga na polach poległych... Nie czułem żadnej mocy, poza działami artylerii.

#Kp4qB

Pewnej nocy, gdy rodzice już spali, postanowiłam nieco oddać się przyjemności. Stary koń ze mnie, a nadal z rodzicami, na dodatek bez chłopaka, jednak zachciało mi się. Słyszałam, że spali, oddechy równe, to przeszłam do działania.
Moje łóżko troszkę skrzypiało i trzeszczało, jednak postanowiłam być ostrożna, by się nie wydało. Wolno i rozważnie się bawię ze sobą, po czasie już czuję, że jestem na końcówce. Przyspieszam. Łóżko prawdopodobnie zaczyna jęczeć za mnie. Czekam na ten moment, napinam mięśnie... I stop. Matka krzyczy z drugiego pokoju: „Co tak mlaska? Czy ty coś jesz? Jest środek nocy, oszalałaś?”. W tym momencie uszło ze mnie troszkę powietrza, nogi uderzyły o materac, a proces zabawy zakończył się sukcesem...
Nie powiedziała nic więcej, jednak prychnęła.

#VxBlI

Wszystko się zaczęło, gdy miałam około 6 lat. Mieszkałam z mamą i tatą w bloku, mieliśmy psiaka – idealna rodzinka. Jednak to tylko pozory. Ojciec zdradzał mamę na prawo i lewo. Za każdym razem mu wybaczała, pozwalała mu wrócić ze względu na mnie, żebym nie wygarnęła jej za parę lat, że nie mam przez nią ojca. 

Pewnego dnia siedziałam w salonie jedząc coś i mama weszła wtedy do salonu. Zaczęła się kłótnia, a ja sama zwiałam do swojego pokoju, gdy mama go spoliczkowała. Wiedziałam, że będą kłopoty – już wcześniej dochodziło do rękoczynów ze strony „taty”. Schowałam się w szafie, jednak widziałam wszystko przez szparę. Tata wziął mamę na ręce i rzucił nią o kredens (gdzie mi wmawiał później, że potknęła się o mojego psiaka, który spał w tym czasie u mnie w pokoju). Rozwścieczony pozabierał co cenniejsze rzeczy z domu, żeby mieć na alkohol. Gdy wyszedł, podeszłam do mamy. Była przytomna, więc się spytałam, co mam zrobić. Kazała zadzwonić mi po dziadków i na pogotowie. Zrobiłam to, o co mnie prosiła. W szpitalu okazało się, że ma złamany prawy obojczyk. Przeprowadziłyśmy się na parę miesięcy do dziadków, a mama w tym czasie szukała dla nas nowego mieszkania. Wyjechałyśmy do Poznania i tam miałyśmy rok spokojnego i w miarę szczęśliwego życia. Tylko rok... 
Wracałyśmy do domu od dziadków, byłyśmy tam na Dzień Matki. Tego dnia nigdy nie zapomnę. Wpadłyśmy w poślizg, jedyne co pamiętam to krzyki, gwałtowne skręty i dachowanie. Gdy odzyskałam przytomność, auto było wbite dachem w drzewo. Ledwo się ruszałam, wołałam mamę, ale bez odpowiedzi. Po jakimś czasie ktoś wyciągnął mnie z samochodu. Gdy spojrzałam w tamtą stronę... nie ma jak tego opisać. Zabrali mnie karetką na badania. W szpitalu spędziłam 3 dni i codziennie pytałam się dziadków, gdzie jest mama, ale unikali odpowiedzi. Ostatniego dnia kiedy miałam wychodzić ze szpitala, przyszli do mnie dziadkowie z psychologiem. Tego dnia powiedzieli mi, że mama zginęła tego feralnego dnia. Nie chciałam, nie mogłam uwierzyć. Nawet gdy przyszliśmy do kostnicy, pamiętam, że spytałam się babci: „Kiedy mama otworzy oczy i pójdziemy wszyscy do domu?”. Z pogrzebu pamiętam tylko, że nie płakałam, dopóki nie zamknęli wieka trumny.

Od tego wszystkiego minęło ponad 10 lat, a ja nadal muszę walczyć ze sobą, żeby po prostu nie rzucić tego wszystkiego, zasnąć i się nie obudzić. Powstrzymuje mnie tylko myśl, że są ludzie, dla których jestem ważna i którzy mnie potrzebują. Może i mam tylko 17 lat, ale na tyle się nie czuję. Ciągle żyję w strachu, że ojciec, z którym nie mam kontaktu od tamtego feralnego dnia, się odezwie, że przyjedzie do mnie. Mieszkam aktualnie z dziadkami i mogę śmiało stwierdzić, że są dla mnie prawdziwymi rodzicami. Czasem tylko, kiedy zbliża się jakieś ważne wydarzenie, żałuję, że mojej mamy tutaj nie ma.

#K7uY4

Moja żona jest – lub można powiedzieć była – uzależniona od Ketonalu active. Co tylko lekki ból, to trzy tabletki od razu.

Strasznie mnie to denerwowało, bo 30 kapsułek szło w dwa miesiące, a przyczyny brania były absurdalne – ból ręki po spaniu na niej. Nie pomagały prośby, groźby, nawet nic sobie nie robiła z dolegliwości żołądkowych.

Pewnego razu, gdy ja miałem problem żołądkowy, spostrzegłem, że Stoperan wygląda identycznie jak Ketonal. Zamieniłem więc kapsułki w obu opakowaniach, jakie były w domu, i czekałem na efekt.

Uwierzycie, że żonie ból mijał po tym Ketostopie, jak to nazwałem osobiście, a do tego cóż – po trzech kapsułkach to i trzy kawy nie pomagały, żeby się rozgruzowała. Ciągnąłem to przez trzy miesiące, aż w końcu się przyznałem, że podmieniałem jej kapsułki na Stoperan.

Kiedy zdała sobie sprawę, że łykała to jak cukierki i nabrała się na placebo, jedno opakowanie stoi już pół roku nieruszane.

Oczywiście najpierw był cichy tydzień...

#hr6ew

Mieszkanie, w którym się wychowałam, było wcześniej mieszkaniem dziadków i już babcia opowiadała, jak użerała się z babą z mieszkania pod nimi. Zawsze miała problem. Przychodziła z pretensjami, że klawiatura jest za głośna i słyszy mnie całymi dniami. Przyszła ochrzanić moją mamę, kiedy ta odsunęła raz biurko, żeby wyjąć coś, co za nie spadło, bo jak ona śmie szurać meblami! Nie wolno nam było włączać pralki w niedzielę, bo to dzień kościoła, itp.,. itd. No i nie wolno nam było włączyć odkurzacza po dwudziestej.
Właśnie zdałam sobie sprawę, że jestem tak wytresowana przez tę kobietę, że mimo że od dawna mieszkam już w innym mieście, to nie ma mowy, żebym włączyła odkurzacz po dwudziestej, bo a nuż będzie komuś przeszkadzał!

#Y9YWf

Jak byłem mały, rodzice mi wkręcali, że jak się zje galaretę (taką z mięsem), to trzeba później wypić gorącą herbatę. W przeciwnym wypadku w brzuchu zrobi się ślizgawka i będzie bardzo niedobrze. Wierzyłem w to bardzo długo. Oczywiście później już nie w ślizgawkę, ale w obligatoryjność ciepłej herbaty.
Pamiętam, jaki szok przeżyłem, jak moja kuzynka zjadła galaretę, a herbaty nie wypiła. Naprawdę martwiłem się o jej zdrowie :D

#8Dqzl

Dwa lata temu w liceum ówczesna przyjaciółka, powiedzmy Asia, zrobiła mi ogromne świństwo. Z natury nie jestem mściwa, ale cała ta sytuacja, jak i jej osoba aż się prosiła o cokolwiek.

Asia miała bzika na punkcie wyglądu, musiała wypróbować każdą nowinkę na rynku. Nie wiem naprawdę co miałam w bani, ale zaczęłam sobie wyrywać włosy łonowe i składać je w malutkim plastikowym opakowaniu po sztucznych rzęsach. Jak się uzbierało trochę tego, dumnie dałam jej to w prezencie mówiąc, że to od cioci ze Szwecji dostałam super hiper extra kępki do rzęs i nigdzie ich nie można dostać na polskim rynku.

Była taka zachwycona, że nawet na studniówce miała je przyklejone :D

#KthAL

Gdy byłem jeszcze gimbuskiem, wpadałem na głupie pomysły.

Pewnego dnia podczas powrotu ze szkoły do domu autobusem moją głowę nawiedziła wspaniała (tak wtedy myślałem) idea.... Pamiętacie jeszcze te stare autobusy typu Ikarus itp.? Przy drzwiach miały taki sworzeń, po którego pociągnięciu uchodziło ciśnienie z mechanizmu otwierania drzwi, co uniemożliwiało ich ponowne zamknięcie. Jak już się zapewne domyśliliście, postanowiłem pociągnąć za tę część i dać dyla.
I stało się coś, czego się nie spodziewałem. W przypływie gniewu kierowca wyskoczył z autobusu i zaczął mnie gonić po pobliskich łąkach.
Ja pierdzielę. Jeszcze nigdy w życiu tak szybko nie biegłem.
Na olimpiadzie złoto dla Polski murowane :D
Dodaj anonimowe wyznanie