#1wKxI

Mam 25 lat i nigdy nie byłem w związku. W akcie desperacji postanowiłem zaryzykować i skorzystać z portalu, dzięki któremu być może moja złudna nadzieja na poznanie kogoś w końcu się spełni. O dziwo, nawet zacząłem konwersację z pewną niewiastą, a po jakimś czasie wymieniliśmy się zdjęciami. Wszystko cacy do momentu spotkania, kiedy to umówiliśmy się w pewnym łódzkim centrum handlowym. Przybyłem punktualnie i zająłem wygodne miejsce w kawiarni. Po krótkim czasie ujrzałem przekraczającą próg kobietę wyglądem pasującą do zdjęć. Wstałem więc w celu przywitania i po chwili zobaczyłem tylko, jak raptownie odwróciła się na pięcie i opuściła lokal, a ja oszołomiony runąłem tyłkiem z powrotem na krzesło. 
Jak się potem okazało, nie wiedziała, że mam tylko 171 cm wzrostu. Nigdy więcej poszukiwań przez internet...

#eWMal

Za dzieciaka często słyszałem, że prezenty na Boże Narodzenie przynosi Mikołaj lub Gwiazdor. Nigdy nie pomyślałem o tym, że to są różne „imiona” tej samej postaci, dlatego wyobrażałem sobie dwie osoby.

Jak wygląda Mikołaj wszyscy wiedzą, każde media go pokazują. Gwiazdora nigdy nie widziałem, więc uznałem, że jest to... Elvis Presley, bo był gwiazdą rock and rolla.

#JgFyL

Mamy z małżonką dwójkę małych dzieci. Oczywiście to była całkowicie nasza decyzja, ale w tle było przeświadczenie, że dzieciaki w podobnym wieku, jak tylko troszkę podrosną, będą się bawić ze sobą i nabiorą samodzielności.
Nic bardziej mylnego.
Starsze ma objawy spektrum autyzmu i nie nadaje się do większości zabaw lub aktywności charakterystycznych dla dzieciaków. Codzienność stała się dla nas wymagająca, miejscami koszmarna, niedająca chwili na odpoczynek, jednak z pomocą opiekunki oraz najbliższej rodziny jakoś ogarniamy...

Gdzie tu miejsce na wyznanie?

Ano w tym, że razem z małżonką przeglądamy się w naszym synu jak w lustrze. Widzimy, co nas denerwuje i przypominamy sobie, jakie były nasze problemy w dzieciństwie, jak reagowaliśmy na otoczenie, jak się bawiliśmy... Ja wróciłem do swoich traumatycznych wspomnień – przemocy domowej, poniżania, absolutnej separacji rówieśniczej i towarzyskiej... Po zgłębieniu tematu autyzmu byliśmy w szoku – to historia o nas! Za jakiś czas mamy umówione wizyty u psychiatrów na diagnozę autyzmu w dorosłości :)

Myślicie, że to nas przytłacza? Wręcz przeciwnie!

Autyzm może być nareszcie odpowiedzią kluczem na wieczną odmienność. Inną wrażliwość, inne potrzeby, branie na serio słów wypowiadanych do nas na odczepkę, niechęć do zwracania się do innych o pomoc, brak umiejętności interpersonalnych (a przynajmniej wewnętrzna niezgoda, że większość ludzi funkcjonuje inaczej od nas), specyficzne i hermetyczne hobby, i wiele innych...

Na półmetku życia czujemy się, jakby ktoś nam zrzucił ogromny kamień z serca i wyleczył poczucie winy, że nie dorastamy do wymagań rodzinnych, sąsiedzkich, towarzyskich, a większość energii zużywamy na udawanie, że jesteśmy jak inni.

#uGPON

Jakiś czas temu rozstałam się z narzeczonym. Nie byłoby w tym niczego "anonimowego", bo przecież takie rzeczy się zdarzają, gdyby nie to, co działo się po naszym zerwaniu.

Pewnego dnia koleżanka powiedziała mi, że widziała mojego ówczesnego narzeczonego na mieście z jakąś blondyną. Oczywiście wyśmiałam jej podejrzenia, bo mój K nie byłby w stanie wdać się w jakiś tam romans. Był ciapowatym mężczyzną, a nie typem lowelasa. Tak więc nie ruszyło mnie jej wyznanie. Później jednak zaczęłam się zastanawiać. Dotarło do mnie, że od dłuższego czasu K chodził spać, zanim przychodziłam do łóżka, albo mówił, że jest zmęczony, gdy próbowałam zainicjować igraszki. Kochaliśmy się dwa, trzy razy w miesiącu. Coś mnie tknęło i przy najbliższej okazji sprawdziłam jego telefon. Znalazłam SMS-a od jakiegoś niby M, ale jako że nie kojarzyłam żadnego M, otworzyłam konserwację. Nie było wątpliwości. Wiadomości były skasowane, ale dwóch najwidoczniej nie zdołał usunąć. "Chcę Cię poczuć w sobie" i odpowiedź K "Ja też tego chcę".
Nie będę opisywać, co wtedy czułam. Wygarnęłam mu wszystko, łącznie z tym, że nasza koleżanka widziała go z tą babką. Nazajutrz się wyprowadził.

I na tym mogłaby się skończyć ta historia, gdyby nie to, że miesiąc później odkryłam, że jestem w ciąży. Uznałam, że mimo wszystko ten dupek ma prawo wiedzieć, więc miałam powiedzieć mu na imprezie u znajomych. Niestety on ponownie pokazał, jakim jest palantem. Okazało się, że wszystkim odpowiadał, że to ja go zostawiłam, bo wdałam się w romans z kolegą z pracy (szkoda, że to nieprawda, bo mam tam dużo przystojnych kolegów). W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam wszystkim, że to on mnie zdradził, a teraz jeszcze okazało się, że nie mogę się od niego uwolnić, gdyż jestem z nim w ciąży. Większość naszych przyjaciół i tak wiedziała, że miał romans, ale po tych słowach patrzyli na niego z ogromnym wyrzutem. On tymczasem, kiedy wreszcie otrząsnął się z szoku, zaczął mówić, że to na pewno dziecko mojego kochanka. Załamałam się i zaczęłam płakać. Wtedy znalazł się obok nas jakiś facet. Dodam, że widziałam go po raz pierwszy.
- Kur*a, nie wytrzymam tego. Przez pół roku sypiałeś ze mną, nie, sorry: rżnąłeś się ze mną jak królik i nikomu nie chciałeś przyznać się, że jesteś gejem. Nawet narzeczonej. Wybaczałem ci to wszystko, bo cię kochałem. Ale ubliżania ciężarnej i zwalania na nią winy nie zniosę - powiedział KOCHANEK mojego męża i odszedł.

Miny K nie da się opisać. Uciekł z imprezy, nie patrząc nikomu w oczy. Od tamtej pory go nie widziałam, choć kontaktował się ze mną w sprawie opieki nad nienarodzonym jeszcze dzieckiem. Wszystko ustalam jednak z jego rodzicami. Po co mi on, skoro jest 500+? Żart, oczywiście ;)
Po prostu nie potrzebuję takiego robaka. Żadna kobieta nie zasługuje na takie upokorzenia.

#p3rUe

Ostatnio byłem pacjentem szpitala przez 4 dni, w szpitalu od niepamiętnych lat jako serwis sprzątający pracuje pani Józia (imię zmienione). Pani Józia jest dobrotliwą, pomocną kobietą po sześćdziesiątce, ale jak to określił znajomy lekarz, w głowie ma idealnie płasko.
Sytuacja: siedzę sobie na ławce na korytarzu i czekam do gabinetu zabiegowego na zastrzyk. Pani Józia akurat zaczęła patrol korytarza z mopem, wychodzi lekarz, rozmawiając z pielęgniarką, i lekarz mówi do pielęgniarki żart: „Sprzątaczka została wykorzystana w pewnym biurze. Policjant ją przesłuchuje:
– No, proszę pani, jak do tego doszło?
– Myłam podłogę, klęcząc na kolanach, naglę czuję, że ktoś jest z tyłu i mnie wykorzystał.
– To czemu pani nie uciekała?
– Na wymyte?!”.
W tym momencie odzywa się myjąca podłogę pani Józia: „No właśnie! Kto to widział po wymytym chodzić?!”.

Śmiechłem bardzo :D

#J2WAZ

Skończyłem psychologię, zrobiłem doktorat. Ciekawe studia. Życie tak się poukładało, że mam własną firmę zajmującą się całkowicie czym innym. Ale do rzeczy. 
W swojej firmie zatrudniam głównie osoby z traumami. Tak, z traumami. Na rozmowie kwalifikacyjnej zadaję różne pytania odnośnie do pracy, ale pytam również o wiele innych rzeczy. Widzę odpowiedzi kandydatów i wiem, który ma traumy. Dlaczego zatrudniam takie osoby? Z prostej przyczyny. Są to osoby, które w 100% skupiają się na pracy, chcą pokazać, że są lepsze od innych. Nigdy nie zawiodłem się na takich osobach. Zawsze chwalę je, mówię, że jestem dumny, że mam tak świetnych pracowników. Jak coś im się nie uda, mówię: „Świat się nie skończył. Lecimy dalej”. A moi pracownicy wiedzą, że mogą na mnie liczyć w każdej sytuacji. W sumie chyba tyle :-)

#Gslum

Moja anonimowa przypadłość w ciąży – odkąd weszłam w drugi trymestr, zaczęłam nałogowo oglądać porno. Ostre, najlepiej ze swingersami, ewentualnie akcje z anime tentacle. Oglądam rano w łóżku, na kiblu, w środku nocy. Nigdy nie mam ochoty na masturbację, tylko oglądam i przychodzi to przyjemne uczucie.
Trochę mi wstyd za dzisiejsze okoliczności seansu: włączyłam czerwoną stronkę na telefonie bez głosu, siedząc przy łóżku dziadka, który leży w stanie paliatywnym.

#2Hae5

Mam 22 lata, moja mama w tym roku skończy lat 60. Z rodziny została mi tylko ona.
Mam przyjaciółki, lecz one mają swoje rodziny, swoje drugie połówki, a coraz mniej czasu dla mnie. Cierpię na nieuleczalną chorobę i choć brzydka nie jestem, wątpię, by ktoś mnie zechciał taką uszkodzoną. Z mamą też jest coraz gorzej. Gdy boli ją głowa, gdy gorzej się czuje, boję się, że patrzę po raz ostatni na najdroższą mi osobę. Wiem, że kocha mnie nad życie, jak ja kocham ją za wszystko, co dla mnie zrobiła.
Boję się, że zostanę sama, nikt nigdy więcej nie będzie mógł powiedzieć, że jestem jego wszystkim, że kocha mnie najbardziej na świecie. Że ja nie będę mogła nazwać nikogo najważniejszą osobą w całym życiu.
Najbardziej na świecie boję się samotności.
Dodaj anonimowe wyznanie