#isSg7

Mam 17 lat. Od dziecka zmagam się z otyłością. Moja rodzina mnie krytykuje, mówi żebym się zmieniła a nawet czasami mnie wyśmiewa. Jedyne wsparcie jakie mam to moi znajomi i przyjaciele. Nie komentują tego, jak wyglądam i akceptują mnie taka jaka jestem. Jednak sama nie potrafię zaakceptować siebie. Nienawidzę tego jak wyglądam i marzę, aby wyglądać tak jak moje koleżanki. Nie uważam że jestem piękna, nie potrafię siebie kochać. W wieku 12 lat straciłam mamę, która była jedynym moim wsparciem. Wiedziałam, że chce mi pomóc i że chce dla mnie jak najlepiej. Nie krytykowała tego, jak wyglądam, po prostu chciała mi pomóc. Czasami do dziś nie potrafię zaakceptować tego, że jej nie ma przy mnie. Chciałabym, aby moje ciało i moje życie wyglądało inaczej. Nie potrafię zmotywować się do zmian, bo ciągle ktoś z mojej rodziny demotywuje mnie. Moja babcia ciągle mnie hejtuje. Co kolwiek zrobię jest źle. Kilka razy zostałam zwyzywana od najgorszych oraz kilkukrotnie komentuje moje decyzję i moje życie. Marzę również, aby w końcu znaleźć miłość swojego życia. Kogoś, kto mnie pokocha. Jednak uważam, że skoro jestem gruba to nikt mnie nie zechce. Ciężko mi się z tym żyje, z moją rodziną i z tym, że nie jestem tak ładna jak moje rówieśniczki. Chce się zmienić ale nie wiem jak. Mam dość tego, jak wyglądam i jak żyje.

#EOLsp

Pracuje w restauracji. Od jakiegoś czasu przychodzi do nas pewna Pani, która od samego początku wydała mi się "dziwna", nieobecna. Kiedyś składała zamówienia na wynos za przeszło 100zł co u nas przekładało się na pełno jedzenia. Jednak od jakiegoś czasu zamawia i je na miejscu.
Wszystko wydawało się być okej, ale przyłapałam ją jeszcze zanim dostała jedzenie, w ukryciu jadła swoją bułkę. Pomyślałam wtedy, że może po prostu jest bardzo głodna. Przyniosłam jej zamówienie, gdzie miała dwa dania obiadowe, dwie zupy i naleśniki, z czego tylko jednen zestaw z zupą i naleśniki były zapakowane na wynos. Chwilę potem widzę że jej talerze są puste, a ona jeszcze otwiera torbę z wynosem i również zjada wszystko.
Nagle wstaje i idzie do łazienki. Jak już wyszła a ja weszłam po niej do toalety, zauważyłam w toalecie resztki jedzenia i ogólnie śmierdziało wymiocinami.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze przynajmniej dwa razy, zawsze zamawiała pełno jedzenia a potem sama wszystko zjadała a potem toaleta...
Naprawdę bardzo jej współczuję, szczególnie że ostatnio wygląda na bardzo zmęczoną. Jednak jest to obca kobieta, nie porozmawiam z nią o tym bo myślę, że nie taka moja rola. Jest chora, ale co ja mogę zrobić? Przecież nie powiem jej że nie sprzedam jej jedzenia.
Co byście zrobili w takiej sytuacji?

#PLeiJ

Dlaczego nikt nie mówi jak trudno jest być starsza siastra, kiedy ty masz 16 lat, dosrastasz zmienia się twoje ciało, a twój 12 letni brat wchodzi w fazę kiedy wszystko staje się obiektem seksualnym. Przytula się do ciebie tylko żeby dotknąć twoich piersi, podgląda cię kiedy jesteś w pokoju, wchodzi nagle do łazienki udając że nie wiedział że się myjesz, kiedy nie możesz chodzić w krótkich spodenkach po domu bo się na ciebie patrzy, nie możesz wyjść rano z pokoju bez biustonosza pod piżama bo widzisz jego wzrok i słuchasz komentarzy. Kiedy musisz słuchać jak za drzwiami czy sciana dotyka się, ogląda pornografię, nawet sie z tym nie kryjąc, widzisz dyskomfort swoich rodziców ale oni nie widzą tego jak ty to czujesz i nikt o tym nie rozmawia bo jest to temat tabu. Najgorsze jest uczucie później, kiedy patrzysz na siebie i się boisz że tak będziedo końca twojego życia, że zostaniesz obiektem pożądania mężczyzn, to uczucie obrzydzenia do samej siebie chociaż to on powinien się tak czuc. I ten smutek i bezsilność bo nie masz siły tego zmienić ani nawet nie wiesz jak.

#lhczj

Dzisiaj właśnie uświadomiłem sobie kim jestem dla mojej żony. Przynieść kasę po wypłacie, proszę bardzo, posprzątaj kibel, jak najbardziej, pocieszaj, wspieraj wysłuchaj, daj pospać, odpocząć (bo masz depresję) oczywiście. Ale gdy mi jest już ciężko i liczę na wspólny czas, którego nie mamy dla siebie zbyt wiele to nic z tego, bo ważniejszy jest braciszek mający cię cały czas w dupie. Gdyby nie to, że mamy dziecko, to zostawiłbym ją w cholerę, bo mam już dość.

#0w5z8

Mam 21 lat i czuję się zboczona, bo kręcą mnie starsi mężczyźni. Nie mam kompleksu tatusia. Szczególnie lubię takich, z którymi mogę porozmawiać o muzyce, książkach, polityce, świecie, nauce. Nie mam konserwatywnych poglądów, ale uwielbiam tradycyjne, stare rzeczy. Jeszcze nie natrafiłam się na mężczyznę w moim wieku, który jest typem dżentelmena i ma starą duszę mimo młodego wieku, dlatego tak bardzo moją uwagę przyciągają starsi faceci. Nie mówię o tym publicznie, bo jest mi wstyd. Boję się, że przez to upodobanie nigdy nie stworzę stabilnego związku, bo będę odsuwać od siebie porządnych rówieśników, a za to zostaną mi starsi, żonaci lub samotni z określonej przyczyny. Nie chcę nikomu rozbijać małżeństwa. Zawsze czuję obrzydzenie do siebie po obustronnym flircie z mężczyzną, który mógłby być moim ojcem, ale podświadomie zabiegam o względy takiego rozmówcy i jest to przez niego odczuwalne, z pozytywną reakcją. Próbowałam ten temat przegadać u psychoterapeuty, rzekomo nic mi nie jest, nie wiem co robić dalej.

#Mg8VS

Fakt 1 - utrzymuję się z wykonywania grafiki komputerowej.
Fakt 2 - "musiałam" wypromować fanpejdża na fejsbuku o pewnej tematyce.

Szybko połączyłam sobie fakt 1 z faktem 2 i na stronie, która później zostanie przekształcona w ten konkretny fanpejdź, zaczęłam robić tła dla innych stron o tej tematyce w zamian za polubienie i udostępnienie.

Mój plan działał do czasu, aż na stronę nie zawitały trochę dziwne osoby. Standardem były wiadomości o treści "200 zaproszeń komunijnych na adres XYZ wyślij", "grafikę pod stronę www mi zrób", "obrób mi zdjęcia za darmo plisss"... Chciałam być miła i tłumaczyłam, że niestety za darmo czegoś takiego nie zrobię, ale proszę, tu jest link do mojej strony, można sobie zobaczyć cennik i zamówić. I wtedy się zaczynało "nie musisz być chamska", "to powinien być dla ciebie zaszczyt", "ja ci zrobię piekło", "takie brzydkie i mam płacić?!".

Czy naprawdę jestem taka chamska, bo nie chcę mieszkać w jakimś kartonie? Naprawdę, to, że nie weźmiesz efektu mojej pracy do ręki, nie znaczy, że robiąc go nie musiałam się namęczyć.

Daj palec, a wezmą rękę...

#S4PUk

Mam pewien strach, którym chciałbym się z wami podzielić.

Otóż od zawsze boję się, że istnieje czynność, którą powinienem wykonywać od zawsze, której nie robię i gdy to wyjdzie na jaw, stanę się pośmiewiskiem oraz wszyscy się ode mnie odwrócą ze słowami "jak mogłeś tego nie wiedzieć".

Zaczęło się od tego, że gdy miałem parę lat, nie mówiłem nikomu "dzień dobry", bo nikt dziecku nie powiedział, że trzeba (bo "to zbyt oczywiste") i gdy pani w przedszkolu powiedziała moim rodzicom, dostałem taki opiernicz, że do dziś mam strach, że są rzeczy, których nie robię, bo są "zbyt oczywiste, by mi o nich przypominać".

Im jestem starszy, tym to bardziej na mnie ciąży. Wiecie, "30-latek który od 30 lat nie robił X, co za wstyd. Każdy to robi co wieczór, a ty co? Takich jak ty powinni zamykać".

Tylko ja tak mam?

#C9rD4

Wyznanie z serii toaletowych

Po operacji moje jelitka stały się bardzo wrażliwe. Wystarczy jakiś jeden średnio świeży składnik w restauracji, a potem zasiadam niczym księżniczka na tronie i tak do końca dnia, robiąc audiencję co 5 minut (byłam z tym u lekarza, ale według niego to "normalne"; szukam opinii innego).

Ostatnio przypomniała mi się historia romantycznego wypadu z mym lubym na naleśniki do pewnej bardzo popularnej naleśnikarni. Zjedliśmy dwa na słono i wróciliśmy do mieszkania, bo jak wiadomo - sesja jest jak licho i nie śpi.

Uczę się na kolokwium, chłop też, a nagle mnie skręca. I okazuje się, że jednak coś z naleśnikiem było nie tak. Siadam na tron, a potem nic nie pamiętam. Ocknęłam się w łóżku, leżąc w pozycji bezpiecznej. Przede mną miska z wodą, mydło i czuję, jak ktoś myje mój tyłek ręcznikiem.

Okazało się, że siedząc na tronie zemdlałam. Chłopaka zaalarmował dźwięk mego upadku. Nie muszę dodawać, że moje mięśnie pozostały rozluźnione i to co miało być w toalecie, było na mnie?
 
Podziwiam go za to, że mnie umył, przetransportował na łóżko i chciał dzwonić po pogotowie. Ale ponoć się przebudziłam i za ten pomysł go okrzyczałam (podobne do mnie) i znowu odpłynęłam. Potem, widząc, że dychom i żyję, zabrał się za dokładniejsze mycie mojego zadka. Jak dobrze, że tego nie pamiętam zbyt dobrze, bo spaliłabym się ze wstydu.
Gdy już byłam przytomna, dalej nie chciałam iść na pogotowie, bo wiedziałam, że i tak nie potraktują mnie tam poważnie, a ja wiem jak o siebie zadbać. I zadbałam.

Późnym wieczorem i on dostał rewolucji żołądkowych, ale na szczęście odbyło się bez akcji.

#f1X22

Lubię udawać, że nie mam czasu i jestem ciągle zajęta.
Gdy wrócę z pracy i mam na myśli zrobić pranie, a koleżanka pisze, abyśmy się spotkały np: o 17.00 na piwo - udaję, że mam TYLE do pracy, że możemy się spotkać np: o 20.00, to się jakoś wyrobię.

Nie lubię i nie umiem powiedzieć, że chcę po prostu odpocząć i obejrzeć głupi serial czy przejrzeć FB tylko muszę powiedzieć, że jestem zajęta.

#FA6vz

Mam 31 lat i od dwóch lat ukrywam przed rodzicami, że kupiłam mieszkanie za gotówkę.
Z rodzicami mam całkiem dobry kontakt, często ich odwiedzam, dużo rozmawiamy. W tych rozmowach często pojawia się temat zakupu mieszkania - oni twierdzą, że już pora zainwestować w nieruchomość, żeby mieć solidne zabezpieczenie na starość, a ja żartobliwie narzekam, że własny kawałek podłogi to wydatek poza moim zasięgiem. Tak naprawdę dwa lata temu kupiłam za systematycznie odkładaną gotówkę spore mieszkanie w mieście wojewódzkim. I jakoś od tamtej pory nie potrafię powiedzieć o tym rodzicom. Oni są kochani, ale uwielbiają zaglądać innym do portfela. Sami wspólnie zarabiają ok. 15tys zł miesięcznie, na utrzymaniu mają już tylko siebie, mieszkają w spłaconym domu, a mimo to pod koniec miesiąca proszą mnie o zrobienie im zakupów, bo „są przed wypłatą”. Czasem wymyśla sobie nowe meble ogrodowe albo wymianę drzwi wejściowych i sugerują, że powinnam się dołożyć. Nie umiem się im przeciwstawić, bo boję się, że zepsuje to nasze relacje. Ukrywanie mieszkania i moich rzeczywistych zarobków daje mi świetną wymówkę do odmowy zaspokajania ich zachcianek pod pretekstem oszczędzania.
Kolejnym powodem jest mój ojciec i jego długi język. Kiedy zmieniłam samochód na VW z 2020 roku, dzwonił po wszystkich znajomych mówiąc, ile za niego zapłaciłam. Ja takie informacje wolę trzymać dla siebie, sama ciężko pracuję na wszystko, co posiadam i nie potrzebuje informować świata o tym, że mam na sobie spodnie za 100zl i koszulę za 800zl. Moje pieniądze - moja sprawa. Wielokrotnie prosiłam tatę, żeby zachowywał takie informacje dla siebie, ale jego zdaniem wręcz powinno się chwalić swoim sukcesem. Ja natomiast uważam, że chwalić się mogę awansem w pracy, a nie zarobkami. Z czasem więc przestałam odpowiadać na pytania o cenę oraz ignorować teksty typu „O, nowa torebka, skórzana? Tysiak to chyba minimum za taką?”
Jest mi przykro, że nie mogę być z nimi do końca szczera.
Dodaj anonimowe wyznanie