#ByLWE
Udanych wakacji!
#hnjgk
#RlkkO
#bsJbQ
Z jakiegoś powodu zawsze gdy Księżyc wchodzi w tę fazę, mój rodziciel zaczyna marudzić i narzekać niczym typowy moher, którego zakupom nikt nie chce ustąpić miejsca w tramwaju. Jest typowym perfekcjonistą, więc czepianie się szczegółów to coś, do czego przywykłam już dawno temu. Ostatnio jednak ojciec przechodzi sam siebie.
Siedziałam sobie w salonie z laptopem, gdy nagle przyszedł tata niosąc 2 puszki piwa. Właśnie wtedy wywiązała się między nami rozmowa:
- Córa, napijesz się ze mną piwa?
Jako że nie miałam akurat ochoty, odpowiedziałam grzecznie "Nie, dziękuję". Na to mój ojciec żachnął się, zapowietrzył i odpowiedział z wyrzutem:
- No przepraszam, że je kupiłem!
...Po czym wyszedł obrażony.
Dzięki pełni słynne "Ze mną się nie napijesz?" wchodzi na wyższy poziom :V
#zYOdD
Mianowicie od czasu do czasu lubię iść na łąkę, do lasu, gdzie nie ma ludzi, przypiąć sobie ogon i zwierzęce uszy, a następnie zwyczajnie położyć się na jakiejś polanie i zacząć medytować, wyobrażając sobie, że jestem wilkiem.
Tylko wtedy czuję się dobrze ze sobą.
Nie mam ludzkich przyjaciół i nie lubię ludzi.
#wrpF4
#pNvGW
Ojciec - od niego zacznę, bo u niego zauważyłam to wcześniej. Kiedy mnie odbiera i wsiadam do auta, czasami podczas drogi rozmawiam z nim o szkole, znajomych, życiu. Czuję, że powinnam rozmawiać z nim o tym. On, zamiast angażować się w rozmowę ze mną, niby słucha, ale wylatuje mu to drugim uchem, bo potem jakby zapomina o mojej rozmowie, bo zaczyna gadać o sobie. Jak tak robi, to się angażuję w tą rozmowę o jego życiu. Potrafię mówić mu o moich znajomych, np. że Bartek to, Bartek tamto, po czym dojeżdżamy do domu/rozmawiam z nim na drugi dzień, pyta "Kim jest Bartek?". Starałam się mówić mu o moich problemach, trudnościach, itp., lecz on albo nie słucha, albo je bagatelizuje, lub po prostu zwala to na nastoletni wiek, hormony. Nie mam w nim wsparcia, nie potrafi mi pomóc. Ku mojemu zdziwieniu, kiedy nic nie gadam, on prosi mnie, żebym z nim rozmawiała. Kiedy pada pytanie w stylu "Co tam?" - odpowiadam, że "nic", na co mój tata się denerwuje, bo "jak odpowiadasz nic na moje pytanie, to nie ma to logicznego sensu" - jakoś tak to mówi.
Mama - kiedyś rozmawiałam z nią więcej o życiu, ale teraz trochę mniej rozmawiamy, bo jest przytłoczona pracą. Podobnie jak ojciec, bagatelizuje moje problemy, zwala na hormony, nastoletni wiek, lub mówi, żebym się tak nie zachowywała, bo to nienormalne i skończę w psychiatryku. Kilkukrotnie prosiłam ją, by umówiła mnie do psychologa, słyszałam, że powinnam zmienić nastawienie, że mi przejdzie i w ogóle to ja bzdury wygaduję. Kiedy rozmawiamy to rozumiem, że może nie podzielać mojego entuzjazmu na temat niektórych rzeczy, ale chociaż mogłaby przez chwilę o nich posłuchać, a nie przerywać mi w połowie słowa, mówiąc, że mam zająć się czymś normalnym. Często komentuje mój wygląd w niemiły sposób.
Czy to ja jestem złą córką, że chcę podzielić się z rodzicami tym, co mnie trapi, męczy, co mi się nie podoba, tym co mnie cieszy, sprawia mi radość, tym jakich mam fajnych znajomych? Może robię to w nieodpowiedni sposób? Może powinnam mówić mniej? Jedynymi osobami, które chcą jeszcze słuchać są babcie (chociaż ta druga zachowuje się czasem trochę jak tata), i niektórzy znajomi.
#isSg7
#EOLsp
Wszystko wydawało się być okej, ale przyłapałam ją jeszcze zanim dostała jedzenie, w ukryciu jadła swoją bułkę. Pomyślałam wtedy, że może po prostu jest bardzo głodna. Przyniosłam jej zamówienie, gdzie miała dwa dania obiadowe, dwie zupy i naleśniki, z czego tylko jednen zestaw z zupą i naleśniki były zapakowane na wynos. Chwilę potem widzę że jej talerze są puste, a ona jeszcze otwiera torbę z wynosem i również zjada wszystko.
Nagle wstaje i idzie do łazienki. Jak już wyszła a ja weszłam po niej do toalety, zauważyłam w toalecie resztki jedzenia i ogólnie śmierdziało wymiocinami.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze przynajmniej dwa razy, zawsze zamawiała pełno jedzenia a potem sama wszystko zjadała a potem toaleta...
Naprawdę bardzo jej współczuję, szczególnie że ostatnio wygląda na bardzo zmęczoną. Jednak jest to obca kobieta, nie porozmawiam z nią o tym bo myślę, że nie taka moja rola. Jest chora, ale co ja mogę zrobić? Przecież nie powiem jej że nie sprzedam jej jedzenia.
Co byście zrobili w takiej sytuacji?