#xEdl0

Znacie te sytuacje, gdy ktoś ustępuje kobiecie miejsca w tramwaju, chociaż wcale nie jest ona w ciąży? To opiszę wam moją.

Pewnego słonecznego dnia jadę sobie wyżej wymienionym środkiem transportu na wizytę kontrolna u ginekologa. Wchodzę do tramwaju, a że to godziny szczytu, to tłok niesamowity. To ja grzecznie staję przy jednym z siedzeń i łapię się poręczy. Nagle chłopak, który zajmował to siedzenie wyskoczył jak oszalały i stwierdził, że musi zwolnić miejsce kobiecie w ciąży (po prostu jestem gruba).
Po tej całej przyjemnej podróży wchodzę sobie do gabinetu, rozkładam nogi i doktor przeprowadza badanie. Nic nowego.

Okazało się, że jestem w ciąży. Ten chłopak chyba był jasnowidzem.
Teraz jestem jeszcze grubsza.

#DEd4z

Mam psa, nie sukę – podkreślam,  bo to ważne w mojej małej historyjce :-)

Pewnego dnia siedzę wieczorem i masuję mu brzuchol po zabawie z piłką. Masuję, masuję, aż w pewnym momencie wyczułem gulkę, najpierw jedną, później drugą. Patrzę, a tu kilka takich krostek... A że jestem trochę przewrażliwiony – pies ma problemy zdrowotne – na biegu się zebrałem i wyleciałem z nim z domu do weterynarza. Jak już dotarliśmy, proszę panią z recepcji, że mój czworonożny przyjaciel ma jakieś krosty na brzuchu i koniecznie muszę się dostać do pani doktor.
Czekałem ze 40 minut, w międzyczasie cały czas przyglądając się tym dziwom. Wchodzę do gabinetu, nakreślam temat, pokazuję, opisuję... I co?

Pani weterynarz patrzy na mnie jak na debila i mówi: „Przecież to są sutki”. Ja na to „Jak to sutki, jak to jest pies, a nie suka?”. Ona odpowiada: „A pan to, przepraszam, nie ma sutków?”.

Spaliłem się ze wstydu i wyszedłem.

PS Nie byłem pijany :/

#oGAeQ

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła...
Mam dom jednorodzinny na wsi, mieszkam z żoną, dzieci brak, ale jest pies, kot, i... Gęś, jedna - nie pytajcie.

Owa gęś nazywa się Stefan, ma swoją BUDĘ taką jak pies i mieszka sobie na podwórku nie wadząc nikomu. Od pewnego czasu Stefan zaczął wydalać z siebie raz od przodu, raz od tyłu - uwaga - prezerwatywy. Dokładniej mówiąc zużyte prezerwatywy. Odraza i szok ustąpiły miejsca ciekawości. No bo skąd Stefan je bierze (my z żoną nie używamy), dlaczego je zjada, czy musi to robić? Czy to jakoś nie wypłynie na jakość jego i naszego życia? Czy pies Azer i kot Atom nie wezmą z niego przykładu? Pytań sporo, odpowiedzi żadnych.

Dziennik znalezisk założyłem po tygodniu. W ciągu 14 dni Stefan ukazał 6 prezerwatyw. Zaokrągliłem do 7, czyli co drugi dzień znajduje jedną.
Będąc w pracy nie miałem możliwości monitorowania jego zachowania. Zakupiłem 4 kamerki, z czego jedna typu go pro. 3 zainstalowałem dookoła domu, jedną na Stefanie - nie był zbyt zachwycony, ale przywykł. Nasze życie z żoną po pracy zamierało, dopóki nie obejrzeliśmy wszystkich nagrań. Prawda była szokująca.
Stefan jak w zegarku co drugi dzień o 8 wieczorem zapuszczał się na tyły domostwa, tam przez dziurę w płocie przeciskał się na wolność, gdzie w wysokiej trawie maszerował chwilę, aż dotarł do ogromnego ciągnika rolniczego. Tam zatrzymał się i wyraźnie na coś czekał. Wtedy z ciągnika wysiądą dwa młodziaki, chłopak lat 18, dziewczyna lat 16 i oddają się swoim przyjemnościom. Stefan ukryty czeka na kąsek. I gdy tylko amory odlatują, chłopak wyrzuca gumkę zawiązaną za siebie, patrzy przez chwilę na gęś z go pro, myśli intensywnie, ale Stefan już ma swoją zdobycz i ucieka istnym galopem.

Czy gęś rozumie? Dokąd zmierza? Dlatego istnieje i zjada prezerwatywy? Tych pytań jest tysiące, każde pozostawiam bez odpowiedzi.
Dziura zatkana, Stefan nie ucieka, ale uważam, że to tylko kwestia czasu nim spotka na swojej drodze życia kolejną parę, których uniesienia miłosne będą owocować jego przysmakiem.

PS Chłopak i dziewczyna to młodzież z wioski, znam oboje.

#XMorg

Przyszłam podzielić się z wami nieprzyjemną sytuacją, a także zapytać co w takich okolicznościach mogę zrobić.

Ponad 19 lat temu (miałam 6 lat) zmarł mój tata z którym miałam dobre relacje.
Mogę to samo powiedzieć o rodzinie taty, za życia miałam z nimi naprawdę dobre relacje, szczególnie z babcią. Po jego śmierci rodzina odsunęła mnie od siebie, nawet babcia. Do póki mieszkałam w Polsce próbowałam znaleźć z nimi kontakt w szczególności z babcią. Jednak za każdym razem były tylko kłamstwa. Chociażby takie, że umawiałyśmy się na sobotę, siedziałam cały dzień w domu, a ona nie przychodziła, następnego dnia potrafiła skłamać mi i mamie prosto w oczy, że była, a nas nie było. Jednak ja nadal próbowałam i próbowałam, po pewnym czasie przestałam szukać kontaktu, jak się dowiedziałam, iż bierze ślub, a ja jako jedyna z tej rodziny nie zostałam zaproszona. Wtedy przestałam szukać chwilowo kontaktów z nią. Mijały lata, a ja się wyprowadziłam z Polski za granicę. Więc kontaktu z rodziną nie było. Mając 14 lat byłam w Polsce na wakacjach i na mieście spotkałam kuzyna, który szedł do babci, więc wybrałam się razem z nim, gdy tam dotarłam usłyszałam tylko "Co to za dziewczynka?". Po tamtym dniu przestałam interesować się babcią, a także ją i rodzinę taty przestałam uważać za swoją rodzinę. Zaczęłam ich traktować jak obcych ludzi.

Niedawno dowiedziałam się o jej śmierci.
I jako że moja mama jest dysponentem grobu mojego taty, a także ona wykupiła miejsce, postawiła pomnik, my tylko się interesowałyśmy tym grobem, a także rodzina mojej mamy. Na jego Urodziny, imieniny, dzień ojca, wszystkich świętych zawsze są kupowane kwiaty, znicze. Zawsze o nim pamiętamy, a rodzina mojego taty nawet jednego znicza nie postawiła od jego śmierci!
No i ostatnio mama poszła odwiedzić grób taty i niestety się zdenerwowała.
Rodzinka postanowiła pochować urnę z prochami babci w grobie mojego taty.
Ktoś poszedł na cmentarz z oświadczeniem, że wszyscy się zgadzają by ona tam leżała, oczywiście nikt nas o tym nie poinformował.
I może to być chamskie, ale ja nie chcę żeby ona była tam pochowana. Co z tego że to jest jego matka, oszukali nas, nie dołożyli się do grobu, nie interesowali się tatą odkąd zmarł, a tym bardziej mną! Więc dlaczego teraz decydują sobie jakby to była ich własność?

Oszukali cmentarz, oszukali nas.
Czy miał ktoś podobną sytuację? I czy jest szansa na wygranie tej sprawy w 100 procentach by jej prochy przenieśli?
Napomknę tylko, że odkąd została pochowana, to śni mi się mój tata, który płacze, który mówi że jest mu ciasno, czyli jednoczenie zmarła osoba się ze mną kontaktuję, mówiąc, żebyśmy ją stamtąd usunęły, czyli własny syn nie chce być z nią pochowany.

#0cYjS

Często mam tak, że zakochuję się czy też zauroczam w różnych postaciach z gry albo zastanawiam się, co bym zrobiła inaczej, gdybym znajdowała się w grze. Tak samo mam z filmami i serialami – wymyślam najróżniejsze scenariusze i przez jakiś czas żyję tym światem stworzonym w swojej głowie. To dobra ucieczka od ponurej rzeczywistości.

#Lgwhw

Jestem niepełnosprawna więc o znaczeniu partnera raczej już nie ma mowy, a potrzeby pozostają. Poprosiłam moją matkę, żeby kupiła mi zabawkę (pewnie się już domyślacie jaką) i czasami proszę ją o podanie mi mojej zabawki. 


Czasami robię to raz na kilka dni, a czasami kilka razy w ciągu dnia. Nawet specjalnie się już z tym nie kryję jak i z oglądaniem filmików. Ona chyba się już do tego przyzwyczaiła, ale ja niekiedy wciąż się krępuje. Do tej pory robiłam to w największej tajemnicy.

#nPJu7

Ostatnio zaczęło mnie zastanawiać, że nie ma czegoś takiego jak solidarność i prawdziwe wsparcie bez ukrytych plot i obgadywania pomiędzy kobietami, koleżankami w szkole, w pracy, na podwórku, na studiach i jakiś grupach często się widujących. Jeżeli mężczyźni się przyjaźnią, to jak to się mówi walą prosto z mostu, co jest nie tak i nie obgadują za plecami z innymi facetami, ewentualnie wyjaśniają wszelkie problemy, że tak powiem siłowo, a kobiety działają tak, że jak są obok siebie to najlepsze przyjaciółki ale w innej grupie już tamte nieobecne obgadują czy wyśmiewają, powiedzmy ubiór, wagę, fryzurę i takiego typu bzdety, o których faceci w grupie męskiej by nie pomyśleli o innych członkach, obecnych czy nie. Oczywiście nie wszystkie kobiety i mężczyźni pasują do tych opisów, też zależy od charakteru, jakie kto wartości życiowe ceni i jaki jest w stosunku do innych ludzi. Jednak taka ogólna statystyczna obserwacja, z życia wzięta i też pewnie wiele innych osób może potwierdzić z własnego doświadczenia, nawet będąc samemu zamieszanym jako czynna lub bierna strona takiego obgadywania, czy powiedzmy niezdrowego plotkowania.

#MiDXn

Moja dziewczyna czuła się przygnębiona ciągłym siedzeniem w domu. Widziałem, że ma obniżony nastrój zatem chciałem jej go poprawić. Zrobiłem jej kawę i podałem czekoladki, plus rzuciłem, żeby może kupiła sobie coś w Internecie na poprawę nastroju chociaż. Odparła:
- Miałam wątpliwości, ale teraz widzę, że faktycznie jesteś tym jedynym.

#lX9Pn

Dziś opowiem wam jak zostałem prostytutką. Tak, zostaŁEM.

W 2003 r. pracowałem dla pewnego bardzo bogatego biznesmena. Zacząłem jako zwykły kierowca w firmie, ale z czasem stałem się osobistym szoferem jego całej rodziny.

Minął rok. Żona szefa chciała, abym zawiózł ją do spa. W czasie podróży nagle stwierdziła, że nie jest szczęśliwa w małżeństwie i marzy jej się jakiś młody facet, taki jak ja, aby mogła poużywać sobie życia. Tylko się uśmiechnąłem, gdy to powiedziała. Nie chciałem kontynuować tematu. Poza tym uznałem, że mówi tak, bo wypiła wcześniej sporo wina.

Pewnego dnia czekała nas długa podróż, również do jakiegoś hotelu ze spa. Spytała czy może usiąść na przednim fotelu, bo się nudziła i chciała, żebyśmy rozmawiali jak zwykli ludzie. Myślę OK, w końcu to jej auto.

Podczas jazdy zadzwoniła moja narzeczona. Gdy jestem w pracy, mamy taki kod, że 4 krótkie sygnały oznaczają kryzysową sytuację. Grzecznie poprosiłem szefową o postój i o możliwość wykonania oddzwonienia. Zgodziła się. Moja zapłakana narzeczona przekazała mi informację, że czeka nas eksmisja. Starałem się ją uspokoić i zapewniłem, że wkrótce przeleję jej kasę. Do wypłaty daleko, ale odważyłem się i poprosiłem szefową o pożyczkę na spłatę hipoteki. Zgodziła się, a ja byłem w siódmym niebie.

Dojechaliśmy na miejsce. Po jakimś czasie dzwoni do mnie szefowa i pyta czy mogę przyjść do jej pokoju, zgodziłem się. Zastałem ją siedzącą na łóżku, ale zanim zdążyłem spytać co mam jej przynieść, ona sięgnęła po książeczkę czekową i zaczęła pisać. Popatrzyła na mnie z powagą i powiedziała: "Tutaj jest czek na 15 tys. złotych. Jeśli chcesz go dostać, zrób mi dobrze ustami."

Pomyślałem, że to jakiś kiepski żart. Stałem tam zdezorientowany, spocony z nerwów. Miałem tysiąc myśli, ale... po kilku minutach zgodziłem się. Nie mogłem sobie wyobrazić mojej ukochanej dziewczyny, która może stać się bezdomna. Zrobiłem TO. Chciałem wziąć ten upokarzający mnie czek i wyjść. Wtedy szefowa wypisała kolejny, tym razem na 20 tys. złotych i powiedziała, że chce abym wziął ją od tyłu. Zgodziłem się... tego dnia zarobiłem 35 tys. złotych, TYLKO za to, że zadowoliłem szefową.

Wróciłem do domu, zapłaciłem 3 raty kredytu, a resztę odłożyłem na wesele. Rzuciłem pracę, ale gdy tylko zaczynało mi brakować kasy, znów szedłem do mojej byłej szefowej. Czasem czuję się jak ostatni drań, zwłaszcza gdy żona dziękuje mi za to, że tak ciężko pracuję, żeby nas było stać na wszystko. A ja jestem po prostu prostytutką. Robię to dlatego, żeby nie widzieć mojej smutnej żony, której na nic nie stać.

Ten sekret zabiorę ze sobą do grobu, bo nie wyobrażam sobie, że mógłbym spojrzeć żonie w oczy, którą kocham nad życie i przyznać się do tego, skąd mam te wszystkie pieniądze...
Dodaj anonimowe wyznanie