Kiedy miałam 8 lat, stwierdzono u mnie anemię. Moja mama wytłumaczyła mi, na czym polega ta choroba, ale ja zrozumiałam to po prostu tak, że brakuje mi krwi.
Łapałam i jadłam komary, bo myślałam, że w ten sposób się wyleczę.
Mój narzeczony był prawdziwym fanem gier, zerwał ze mną rok temu. Jako powód podał, że nie jest gotowy do małżeństwa.
Wczoraj odezwał się do mnie, żeby mi to wyjaśnić.
Powiedział, że zerwał ze mną, bo bał się, że po ślubie będziemy tyle czasu spędzać w sypialni, że nie będzie miał czasu sobie pograć.
W jakim świecie żyją niektórzy ludzie???
Uwielbiam, kiedy podczas uprawiania seksu ktoś do mnie zadzwoni. Jeśli mój mąż wyraża zgodę, odbieram telefon... Nie przerywając, oczywiście. Moim zadaniem jest wtedy tak rozmawiać, żeby osoba po drugiej stronie słuchawki nie domyśliła się, co właśnie robię :-) Mój mąż za to bardzo się wtedy stara i robi jeszcze mocniej, jeszcze przyjemniej, przez co mi jest dwa razy trudniej zachować spokój w tonie głosu.
Najbardziej lubię, kiedy zadzwoni akurat moja mama, jeszcze lepiej, kiedy dzwoni teściowa, a najlepiej, kiedy mój przyjaciel... ksiądz.
(i nie, nikt jeszcze się nie dowiedział i nas nie nakrył :-D)
Jestem ze swoim chłopakiem od 4 lat. Jesteśmy również narzeczeństwem. Od pewnego czasu coś dzieje się w mojej głowie, głównie chodzi o związek i mojego partnera. Od samego początku dawałam mu szansę za każdym razem, gdy coś zepsuł. Zawsze pomagałam mu w życiu, byłam przy nim w ciężkich chwilach, wyciągałam go z kłopotów. Ale już mam dosyć i nie wytrzymuję, związek zaczyna mnie wyniszczać, czuję, że się marnuję.
On nie ma pracy, nigdy się jej nie podjął. Jedynie pomaga swojemu ojcu w firmie, ale bez zatrudnienia. Nie ma również dobrego wykształcenia, tylko podstawowe. Nic w tym kierunku nie robi. Jego zachowanie również pozostawia wiele do życzenia. Prosiłam go niejeden raz o zmiany, jednak dopiero gdy widzi, że coś jest nie tak i ja zaczynam odpuszczać, twierdzi, że chce się zmienić. Prosi mnie o szansę, mówi, że chce się postarać. Ja już mam dosyć i boję się, że gdy dam mu kolejną szansę, znowu ją zmarnuje. Nie mogę sobie w ogóle wyobrazić przyszłości z nim.
Moja dziewczyna o dziwo nie należy do romantyczek, ale dziś rano naprawdę mnie zaskoczyła. Napisała list i schowała go do mojej torby, abym przeczytał go w pociągu. Kiedy go znalazłem, pomyślałem, że to naprawdę urocze z jej strony, zwłaszcza że wyjeżdżałem na kilka dni służbowo. Gdy wychodziłem z domu, przytuliłem ją mocno, chcąc zapamiętać tę ostatnią intensywną chwilę przed wyjazdem.
Wsiadłem do pociągu, usiadłem wygodnie i otworzyłem list z uśmiechem na twarzy. Jednak w miarę jak czytałem, mój uśmiech powoli znikał. To nie był list pełen miłości i tęsknoty, jak się spodziewałem. To był list, w którym ze mną zrywała. Z każdym kolejnym zdaniem czułem, jak moje serce coraz bardziej się łamie. Okazało się, że moja dziewczyna postanowiła zakończyć nasz związek i wybrała ten sposób, aby mi to przekazać. Byłem w szoku i nie mogłem uwierzyć w to, co czytam. Cała podróż, która miała być przyjemna, zamieniła się w pełną smutku i refleksji nad tym, co poszło nie tak.
Dzisiaj w supermarkecie mały chłopiec pokazał mi język. Zrobiłam to samo, ale on od razu poskarżył się do swojej mamy: „Mamusiu, ta pani pokazała mi język!”. Kobieta odwraca się i pyta mnie, czy to prawda. Nie mogłam wymyślić nic lepszego i powiedziałam: „To on zaczął!”.
Osoba, która wymyśliła wyrywanie żywcem włosów (czyt. depilację), aby osiągnąć standard piękna, chyba była masochistą albo sadystą 🫠
Pracowałam w lodziarni, szefowa była okropna. Faworyzowała jednych, traktowała nas niesprawiedliwie. Najgorsze jest to, że kobieta jest toksyczna i manipuluje emocjami innych, np. jeżeli ktoś popełnił mały błąd, to wyżywała się na całym zespole, zaczynała powtarzać, jak to zniszczyliśmy jej dzień, jak to cały dzień był skończony... A błędem mogło być użycie nie tej ścierki.
Nigdy w życiu nie widziałam takiej nieświadomej, toksycznej osoby.
Nie kocham swojego dziecka. Od samego początku nic do niego nie czułam, nie wzruszałam się na USG (lekarz był bardziej podekscytowany niż ja). Po urodzeniu, kiedy położyli mi je na klatce piersiowej, czekałam tylko, żeby ten żenujący moment się skończył. Dziecko ma już rok, a ja dalej nie umiem z siebie wykrzesać odrobiny uczucia. Oczywiście gram swoją rolę niemal perfekcyjnie, nikt się nie domyśla prawdy, ale jak patrzę w jego oczy, to wydaje mi się, że ono wie. Smutno mi po prostu. Nie wiem jak mogę naprawić samą siebie...
Sytuacja z dzisiejszego dnia.
Mąż mnie budzi o 6 rano z komunikatem, że jeśli potrzebuję auto, to muszę go zawieźć do pracy. Wstaję zaspana, małżonek pogania: „Kto cię tam w samochodzie zobaczy”... Tak jak stałam, podreptałam do auta. Zarzuciłam tylko kurtkę na wierzch i spięłam włosy.
Mąż wysiadł pod pracą, a ja?
A ja z tego miejsca chciałam serdecznie podziękować panu ze stacji benzynowej, który profesjonalnie podszedł do zaistniałej sytuacji, i z mojej różowej piżamy w łosie, i puchatych papućków z króliczymi uszami zaczął się śmiać dopiero jak już wychodziłam.
Męża nie pozdrawiam :p
Dodaj anonimowe wyznanie