#sqIkP

Mieszkam w małym miasteczku pod Lublinem. Na tyle małym, że zna się wiele osób osobiście lub po prostu z widzenia. 
Pewna dziewczyna wyjechała za chlebem do UK. Po mniej więcej roku pojawia się ze znajomymi w barze, w którym akurat siedziałem. Usiedli obok mnie i usłyszałem, że rozmawiają swobodnie po polsku. Kelner podchodzi przyjąć zamówienie i wyobraźcie sobie, że większego absurdu nie słyszałem – dziewczyna składa zamówienie po angielsku... Jej ziomki wybałuszyły oczy ze zdziwienia, ja też w szoku i kelner, który chyba też ją kojarzy, też jest w szoku. Odchodzi od stolika i słyszę, jak dziewczyna wraca do rozmowy po polsku i tłumaczy swoim ziomkom, że już zapomniała, jak się zamawia po polsku. 
#WTF

#kYeC2

To, że mówię przez sen wiedzą wszyscy, którzy mieli okazję spać ze mną w jednym pokoju. Niektórzy wiedzą też, że da się ze mną prowadzić całkiem logiczne rozmowy, gdy śpię. Oczywiście nic z tego nie pamiętam, a podobno otwieram oczy, czasem siadam na łóżku lub nawet piję wodę. Nic jednak nie było w stanie przygotować mojego męża na pewno zdarzenie.

Spałam smacznie, gdy on postanowił pograć sobie do późna. Oczywiście w nocy najlepiej grać w horrory... No to gra sobie w pełnym skupieniu, gdy nagle ja bez zapowiedzi krzyczę: BULBAZAUR!
Podobno przez pół godziny nie mógł się uspokoić.

#itsxA

Mam dosyć ekscentryczny charakter i usposobienie, jestem singlem. Nigdy nie miałem parcia na dziewczyny; uważałem, że nadejdzie dzień, w którym spotkam tę jedyną, taką jak ja. Chyba wreszcie ten dzień nastał! W miarę poznawania okazało się, że jedna z moich znajomych ma dokładnie te same udziwnione poglądy na życie, charakter, plany, ambicje. Tak samo reagujemy w konkretnych sytuacjach, rozumiemy się bez słów, to samo nas bawi, denerwuje, uwielbiamy swoje towarzystwo, wysyłamy sobie porozumiewawcze znaki, gdy spotykamy się w gronie znajomych, i najlepsze: wspieramy się, kiedy inni ludzie nie rozumieją naszych reakcji lub czujemy się osaczeni przez świat. Jakbyśmy byli jedną osobą, rozdartą na dwoje.
Ona też tak czuje – wiele razy podczas naszych rozmów padały słowa: „No my przecież jesteśmy tacy sami”, „Nie muszę ci tłumaczyć, ty wiesz, o co chodzi”, „Nigdy wcześniej nie spotkałam kogoś takiego jak ja”.
Skąd się znamy? Jest dziewczyną mojego przyjaciela.

#RiOus

Moja koleżanka urodziła wczoraj dziecko. Dowiedziałam się dzięki social mediom – jej mąż wrzucił zdjęcie nowo narodzonego dziecka na Facebooka i Instagrama.

Wszystko pięknie, jeśli ktoś lubi oglądać zdjęcia nowo narodzonego ufoludka, któremu nawet nie widać twarzy, bo cały jest oblepiony czerwono-brunatną mazią i w sumie to ciężko określić, czy na zdjęciu widnieje dziecko, czy może marynowany kurczak. Lecz to nie wszystko. Tuż obok dzieciaka prezentowała się niemal w całości odsłonięta wagina mojej znajomej. Załapał się również fragment zapłakanej i zasmarkanej twarzy z popękanymi naczyniami krwionośnymi.

Serio? Co tacy ludzie mają w głowach? Zabiłabym tego faceta na jej miejscu.

#QQH9l

Choruję na zaburzenie afektywne dwubiegunowe, czy też depresję dwubiegunową, nazwa jest najmniej istotna, co lekarz, to nazywa to inaczej. Dochodzą do tego myśli samobójcze – żyję z tym lata, raz jest lepiej, raz jest gorzej. Wstydzę się tego przed znajomymi, bo boję się, że to zmieni nasze relacje, będę dla nich już kimś innym, dlatego nikomu o tym nie mówię. Nie chcę nikomu o tym powiedzieć, a jednocześnie pragnę, aby ktoś się domyślił, podszedł i powiedział, że to nic nie zmienia.

Ostatnio przyjaciel miał kiepski humor, starałem mu jakoś go poprawić, wyrwać z domu, zjeść coś dobrego na mieście, bo wiem, jak to jest być w dołku. Postanowiłem powiedzieć mu o moim przypadku. Była sobota, byliśmy umówieni na poniedziałek, więc wtedy chciałem to wyznać. W niedzielę mieliśmy się spotkać większą grupą, standardowo po niego podjechałem i wydarzyło się najgorsze. W trakcie rozmowy o kimś powiedział, że on ma pewnie dwubiegunówkę, więc jest przez to pojebany i psychiczny...

Jeżeli ktoś nie wie, jak działa umysł chorej osoby, to wyjaśnię – odebrałem to, jakby mówił o mnie, mnie widział jak kogoś takiego. Ktoś, kto był i jest dla mnie niczym brat uważa mnie za jakiegoś pojeba. Od razu wpadłem w dół głębszy od Rowu Mariańskiego, nie myślałem o niczym tylko o tym, że on mnie nienawidzi. Zacząłem mieć znowu myśli samobójcze, bo po co żyć, skoro ktoś tak bliski ma mnie za potwora? Wiem, że nie powiedział tego o mnie, ale nie potrafię tego przezwyciężyć. 
Zrobiłem jedyną rzecz, jaka wydawała mi się słuszna – odszedłem z grupy.
Żałuję tego, ale nie mam tam powrotu, zachowałem się jak dupek i tyle, musiałbym im wyjaśnić, dlaczego to zrobiłem, ale na to nie mam odwagi.
Tak oto z powodu durnego mózgu, który nie działa normalnie, straciłem kontakt z grupą, z którą graliśmy z półtora roku.
Tak oto choroba zatacza koło i robi się coraz większa.

#uCPUL

Zdaniem mojej matki byłam nie tylko tłusta, ale i obleśna, zapryszczona, ohydna. Tak obrzydliwa, że ludziom miało chcieć się rzygać na mój widok. Pamiętam, jak raz zawlokła mnie za włosy przed lustro i krzyczała, żebym na siebie popatrzyła, bo tak nie wygląda normalny człowiek. Święcie w to wierzyłam. Przez lata codziennie walczyłam ze sobą, by wyjść z domu, bo wstydziłam się pokazywać ludziom na oczy. Próbowałam dbać o siebie, ćwiczyć, ograniczać jedzenie, ale nawet w najśmielszych marzeniach nie wyobrażałam sobie, że kiedyś będę chociażby normalna. Chciałam być zwyczajnie brzydka, ale nie ohydna, nie taka, by ludziom robiło się niedobrze.
W końcu mama zrobiła dla mnie jedna dobrą rzecz – zmusiła mnie do pójścia do endokrynologa. Okazało się, że nie dziwota, iż „normalne” diety nie działały, a podstawowe badania nic nie wskazywały. Był szpital, specjaliści, wreszcie wyjaśniło się, co mi jest. Specjalna dieta i leki pomogły. Wreszcie byłam zwyczajnie brzydka.
Skoro jednak dieta i leki pomogły i doprowadziły mnie do prawidłowej wagi, pomyślałam, że mogę bardziej, więcej. Zaczęły się bulimia i lekomania. Do tego odkryłam, że jako zwyczajnie brzydka i cholernie łatwa dziewczyna wzbudzałam zainteresowanie. Cieszyło mnie to i byłam w stanie niewyobrażalnie się upokorzyć, byle tylko zasłużyć na czyjąś uwagę. Gdyby nie ślepy traf i niezwykle szczęście, które postawiło na mojej drodze cudowną osobę, nie wiem, gdzie bym dzisiaj była.

A teraz smaczki.

Smaczek 1.
Niedawno przypadkiem znalazłam swoje zdjęcia z tego ohydnego okresu. Byłam w szoku. Ze zdjęć patrzyła na mnie normalna, sympatyczna, zdrowa dziewczyna. Brzydko ubrana (bo pamiętam, że nie widziałam sensu w dbaniu o strój), z małym brzuszkiem widocznym wtedy, gdy siedziałam i paroma pryszczami na buzi – jak każda nastolatka. Pewnie miałam lekką nadwagę, ale gdzie te obrzydliwe wory tłuszczu i gnijąca skóra, które powinnam chować przed wzrokiem ludzi?
Smaczek 2.
Mama zwierzyła mi się, że miała do swojej matki ogromny żal o to, że zabiła w niej poczucie własnej wartości i szydziła z jej wyglądu.

#ZvZoP

Czasami w środku nocy, gdy nie mogę spać, szukam okien, gdzie jeszcze palą się światła od komputera albo TV i świecę tam laserem. Jestem ciekaw, co ci ludzie myślą, gdy siódmą noc z rzędu ktoś zmusza ich do wstania i rozejrzenia się po osiedlu.

Ostatnio mam upatrzone okno na drugim piętrze bloku naprzeciwko. Zawsze gdy tam świecę, ktoś staje w oknie, ustawia czerwona tapetę na monitorze i po prostu patrzy, co robię.

Nie wiem kim jesteś, ale pozdrawiam.

#3LnMg

Od pięciu miesięcy codziennie wychodzę z domu „do pracy”. Tak naprawdę zwolnili mnie, ale żona o niczym nie wie. Była załamana ciężką chorobą ojca, nie chciałem jej dobijać moim zwolnieniem. Myślałem, że szybko znajdę coś nowego i nawet się nie zorientuje. Niestety, tak się nie stało, ciągle szukam pracy. Przez te miesiące poważnie naruszyłem swoje oszczędności, jeszcze trochę i się skończą, a ja na myśl o tym zaczynam panikować. Nie wiem jak przyznać się żonie do utraty pracy, zwłaszcza że wyjdzie na jaw, że od miesięcy ją oszukuję. Jestem załamany tą sytuacją i czuję się jak jakiś nieudacznik, bo nie potrafię nawet znaleźć porządnej roboty.
Dodaj anonimowe wyznanie