#OvoUl

Rodzina to nie tylko więzy krwi.
Miałam szczęśliwą rodzinę do czwartego roku życia, kiedy to ojciec uznał, że się zakochał w swojej sekretarce (był dyrektorem szkoły) i wyprowadził się do niej. Mama lekka depresja, rozwód i ojciec, który zapomniał, że ma córkę. Mama mnie kochała i kocha ponad wszystko, wiem to, więc widząc, jak tęsknię, schowała dumę do kieszeni i około rok od rozwodu pojechała do niego do pracy, aby wręcz zmusić mojego ojca do przyjścia na moje urodziny... Widziałam go w sumie cztery razy w czasie mojego dorastania, po około kilka minut, bo nigdy nie miał czasu. Zresztą mnie również po pewnym czasie przestało na nim zależeć, a to za sprawą nowego partnera mojej mamy. Nigdy nie wzięli ślubu, ale jest to moja prawdziwa rodzina. Nie mówię „ojczym”, tylko „tato”, na moją prośbę – gdy miałam osiem lat, partner mamy zgodził się, abym tak do niego mówiła. To on był na wszystkich akademiach, to on nauczył mnie jeździć na rowerze, i to on, mój tata, a nie ojciec, miał przed ślubem poważną rozmowę z moim narzeczonym. Choć formalnie i prawnie jest to obcy mężczyzna, dla mnie to w sercu i w duszy mój tata, a niedługo dziadek mojego syna.

#qAsDv

Studiuję i pracuję w jednej z sieciówek odzieżowych. Reszta składu w tym sklepie to również pracujący studenci. Oprócz pani kierownik. Ona studia skończyła kilka lat temu, ma wypasiony dom i samochód, a jej mąż też jest jakimś kierownikiem czy dyrektorem – ogólnie bogaci ludzie.

W pokoju socjalnym mamy lodówkę na nasze produkty/posiłki. Pani kierownik często bez pytania bierze komuś jedzenie lub gdy ktoś je, wtyka swój widelec pod nos, bo musi „spróbować”. Pewnego razu zamówiliśmy pizzę. Coś z nią było nie tak, bo kto ją zjadł, ten miał problemy żołądkowe. W lodówce został jeden kawałek, ale nikt nie był chętny na taki smakołyk. Oprócz pani kierownik, która nie wiedziała o naszych perypetiach. Jak zwykle wzięła sobie jedzenie bez pytania.

Mamy nadzieję, że też się posrałaś.

#w2Sr1

Sytuacja miała miejsce, gdy chodziłem jeszcze do gimnazjum. W naszej szkole zaczęły obowiązywać przepisy zabraniające wychodzenia ze szkoły podczas trwania zajęć, a ja jak i wiele innych osób próbowaliśmy na najróżniejsze sposoby ominąć ten system. Wychodziliśmy oknami, czasami dało się dogadać z ochroniarzem na wejściu (w zależności jaki był to gość), a wszystko po to, żeby zapalić papierosa. Jeżeli nie dało się wyjść, paliliśmy w łazienkach, ale jako że na przerwach dyżury mieli nauczyciele, wiązało się to z ryzykiem. 
Pamiętam, że mieliśmy język angielski i jak tylko usłyszałem dzwonek, wraz z moim dobrym kumplem pobiegliśmy do łazienki, zamykamy się we dwóch w ostatniej kabinie, on wyjmuje paczkę, ja już odpalam zapalniczkę i wtedy słyszymy pukanie do pierwszej z kabin... „Otwierać, czuję papierosy!” – powiedział nauczyciel od WF-u, który pełnił rolę strażnika na nieszczęsnej przerwie. No to my z kumplem chowamy szlugi i zapalarkę do plecaka. W końcu przychodzi kolej na nas, puka do nas. Otwieramy drzwi, pada pytanie, co tu robimy, my jak z automatu bez zastanowienia, że na pewno nie palimy. Kazał nam chuchnąć, no to najpierw kumpel i nauczyciel nic nie wyczuł, później ja – on nadal nic nie czuje... Nic dziwnego, skoro nawet nie zdążyliśmy odpalić szluga. Wtedy spojrzał na nas z takim przerażeniem, wręcz obrzydzeniem, i powiedział: „To ja nie chcę wiedzieć, co wy tam robiliście we dwójkę”. I w tym właśnie momencie obaj zdaliśmy sobie sprawę, że zostaliśmy rozpoznani jako dwójka chłopaków, która zabawiała się ze sobą na szkolnej przerwie. Po wyjściu z łazienki oboje stwierdziliśmy, że może lepiej było jednak odpalić tą fajkę, zamiast pozostawienia go z myślą, że bawiliśmy się swoimi fajkami...

#gLUMp

Mój tato nigdy zbytnio nie angażował się w sprawy, które mnie dotyczyły. O tym, że chodzę do psychologa i psychiatry dowiedział się po roku, odkąd zaczęłam terapię. Diagnoza? Pogłębiona depresja, nerwica, ataki paniki, stany lękowe itp. Tata wie, że miałam dwie próby, ale do tej pory nie wie, jakie tabletki łykam.
Dziś nie mogłam spać w nocy, więc przeglądałam jakieś bezsensowne rzeczy w internecie, aż w końcu przychodzi godzina wyjścia ojca do pracy. Żeby uniknąć ochrzanu, szybko odkładam telefon na półkę i udaję, że śpię. 
Nagle tata otwiera drzwi do mojego pokoju... Już sobie pomyślałam, że pewnie się domyślił, że nie śpię, ale to co zrobił po wejściu do pokoju sprawiło, że gdy tylko wyszedł, popłakałam się. Otóż tato pogłaskał mnie po głowie, ucałował w czoło, po czym nachylił się, by sprawdzić, czy oddycham.
Nie miałam pojęcia, że tak się mną przejmuje i specjalnie przyszedł, by upewnić się, czy żyję. Dziękuję, Tato.

#yx1uN

Kilka lat temu byłam z mężem i córką w galerii na zakupach. Córa zasnęła, mnie zaczął boleć brzuch, więc stwierdziłam, że idziemy posiedzieć w aucie i poczekamy, aż mąż jeszcze coś tam sobie kupi.

Siedząc w tym samochodzie, poczułam, że w brzuchu tworzy się okropny potwór i zaraz będę musiała go wydalić. Co teraz!? W toalecie publicznej nie potrafię się uzewnętrznić. Dzwonię do męża, mówię, że musimy spadać, bo się ze**am!! Akurat stał w kolejce do kasy i powiedział, że postara się jak najszybciej przybyć. Nie zdążył... Wydaliłam potwora w samochodzie. Ale nie w gacie ani na dywanik... Miałam kilka pampersów córki w torbie, chusteczki nawilżane i woreczki foliowe, więc skorzystałam. Po wszystkim wyszłam wyrzucić dowody zbrodni i spotkałam męża przy wejściu na parking. Powiedziałam mu, że córka tak strasznie narąbała w pampersa, że teraz musimy auto przewietrzyć. Uwierzył!

Poza mną, chyba monitoringiem i teraz Wami, nikt nie wie o mojej gównianej robocie.

#W9IN2

Mam w bloku niefajnych sąsiadów. Kilka razy kłócili się z moimi rodzicami, przy tym wyzywając ich. Często w weekend z samego rana głośno się zachowują, dlatego nie ma szans na dłuższe spanie.

Pewien czas temu szłam z koleżanką ze sklepu. W tym czasie było do wygrania 10 mln w totka, a dokładnie było dzień po kumulacji. Kiedy mijałyśmy się z moją sąsiadką, specjalnie powiedziałam, że trafiliśmy szóstkę w totka i wygraliśmy pieniądze. Nigdy bym nie pomyślała, że tak po prostu w to uwierzy. A jednak... Fakt, była niezłą plotkarą, ale żeby już na następny dzień ludzie na ulicy czy w sklepie mi gratulowali? Mało tego. Dwie osoby zwróciły się do nas o małą pożyczkę. Wiem, może trochę w tym mojej winy, ale ze strony sąsiadki jest to bardziej nie w porządku.

Na ogół każdy z osiedla wie, że ona ma spiny z wieloma sąsiadami, w tym z nami. Dlatego kiedy ludzie mi gratulowali naszej „wygranej”, udawałam, że o niczym takim nawet nie słyszałam i twierdziłam, że to nieprawda, że to plotki. Gdy gratulowali zaś moim rodzicom, oni nie wiedzieli o co chodzi i również zaprzeczali. Tym sposobem moja kochana sąsiadka została mianowana „Najbardziej kłamliwą mieszkanką osiedla”. Taka tam moja słodka zemsta za pobudki o 6 rano :)

#bKeqC

Jak byłam mała, babcia często robiła mi do jedzenia zupę mleczną, którą po prostu uwielbiałam. Miała super biały kolor i do tego była słodka – idealnie dla dziecka. Zawsze jak byliśmy w restauracji, to szukałam w karcie tej zupy, ale nigdy takiej nie było (dziwne, żeby była). Raz zapytałam babcię, jak ona w ogóle robi, że ta zupa robi się biała, a ona zaczęła się śmiać i powiedziała, że kiedyś mi zdradzi tajemnicę. Miałam wtedy może z 5 lat. Po jakimś czasie niestety babcia mi umarła, a ja o takowej zupie całkowicie zapomniałam. Do wczoraj.

Siedziałam z mamą w kuchni i zaglądając do lodówki, znalazłam ugotowany makaron z dnia poprzedniego, ale nie wiedziałam co z nim zrobić. Moja mama zaproponowała, żebym sobie mleka dodała. Ja zaczęłam się śmiać, bo myślałam, że sobie jaja robi, no bo jak to mleko i makaron, ale po chwili powiedziała: „Jak byłaś mała, to przecież lubiłaś zupę mleczną”. I wtedy mnie olśniło. Zupa mleczna jest z mleka...

A więc, droga babciu, jeżeli to czytasz z góry, to pewnie masz ze mnie niezłą polewkę. Ja z siebie też ;)

#OOsHe

Po 9 latach małżeństwa mąż mnie zdradził. Koleżanka z pracy, też mężatka. Najpierw pocałunki, ale ostatnio ze sobą spali... Byłam w stanie wybaczyć mu pocałunki, kocham go, ale to, że ze sobą spali dobija mnie. Nie wiem co robić, zawalił mi się świat. Nie byłam idealną żoną, ale wydaje mi się, że nie zasłużyłam na zdradę. Mógł mnie zostawić... Odnoszę wrażenie, że on nie ma wyrzutów sumienia. Ponoć są sobą zauroczeni, lubią się, dogadują... Zniszczyli mi rodzinę, zniszczyli mnie. Mamy dziecko, syn ma 5 lat. Od trzech dni mało śpię, walczę z bananem, żeby go zjeść i nie zwymiotować. Nie mam z kim o tym pogadać. Umówiłam się na wizytę u psychologa, bo co mi zostało? On mnie już nie kocha, wybrał ją. Złamał mi serce. Myślałam, że będę silna, że jestem silna, ale jednak sobie z tym nie radzę. Czuję pustkę.
Dodaj anonimowe wyznanie