Pochodzę z trochę patologicznej rodziny. Mam na myśli fakt, że męska część nie potrafi się bawić bez wódki, a po alkoholu staje się agresywna.
Lata temu, gdy królowały jeszcze dzwonki polifoniczne, pewnego dnia dostałem od kogoś dzwonek, gdzie było słychać pukanie i krzyki: „Otwierać! Policja!”, i tak w kółko.
Pewnego wieczoru dziadek się upił i nie chciał się kłaść spać, wyzywał babcię itp. Jako chudy nastolatek nie mogłem postawić go do pionu, wiec wpadłem na pomysł, by iść do przedpokoju i puścić wspomniany wcześniej dzwonek. Niby głupia idea, bo kto normalny by się na to nabrał, jednak nawet jeśli coś wydaje się głupie, wcale takie nie musi być. Gdy tylko dziadek usłyszał „policję”, szybko położył się spać.
Ten patent wykorzystałem jeszcze na nim kilka razy i od tego czasu przystopował z piciem, mimo że pił z kilkadziesiąt lat.
Wakacje! Kto ich nie kocha? Słońce, brak szkoły... czego chcieć więcej? Spacerując z chłopakiem od paru godzin, postanowiliśmy, że usiądziemy na ławeczce przy fontannach. Jak to w wakacje bywa, dużo ludzi, więc wolne były tylko te bardziej na tyle. Rozmawialiśmy "o wszystkim i o niczym", oglądaliśmy zdjęcia na moim telefonie. W swoich spodenkach nie miałam kieszeni, więc podałam mu telefon, żeby go schował. Czując głód, bez wahania uznaliśmy, że udamy się na dworzec na frytki.
3-4 minuty od fontann i jesteśmy na miejscu. Było tam zawsze wifi, a chciałam mu coś pokazać na internecie, więc poprosiłam go, żeby mi oddał telefon. On się tylko zaśmiał i powiedział: "Nie mam". No to ja dalej uparta, że ma mi oddać, a on dalej swoje: "Przecież ty go masz". Siedzimy dalej, jedząc frytki, gdy on nagle mówi: "To masz ten telefon?". Gdy zobaczyłam, że jednak nie żartuje, oderwało mnie od siedzenia jak opętaną! Już pewna, że po telefonie. Tyle ludzi już pewnie go mijało, na pewno ktoś go wziął! Najszybszym krokiem powędrowaliśmy koło ławeczki, na której siedzieliśmy. Ławkę mijała właśnie grupa nastolatków i przyglądała się ławce po czym odeszła. Straciłam już nadzieję.
Podchodzimy bliżej... i co? Telefon leży dalej na ławce. 50 zł, które było w obudowie, również na miejscu. Kamień spadł mi z serca. Jednak do tej pory mam traumę dając mojemu chłopakowi telefon, żeby "schował". A poza tym pragnę podziękować tej grupce nastolatków, która mimo że przyglądała się mojemu telefonowi, nie wzięła go. Kto wie, może że nie zauważyli. Ale jednak wierzę, że istnieją tacy uczciwi ludzie.
W zeszłym roku wybrałam się na zakupy do jednego z supermarketów. Po zrobieniu zakupów wychodząc przed sklep, zorientowałam się, że nie ma tam mojego roweru. Wściekła jak diabli, klnąc pod nosem, zadzwoniłam na policję i opisałam dyżurnemu moją jakże przykrą sytuację. Po wysłuchaniu mojej relacji zawiadomił mnie, że na miejsce został wysłany patrol. Po przyjeździe policji znowu musiałam opisać, co się stało i kiedy już miałam opisać wygląd roweru, przypomniało mi się, że przecież do sklepu przyszłam na pieszo...
Jeden z policjantów skomentował to tylko słowem „blondynka”, drugi zaś był tak uprzejmy, że zaśmiał się tylko cichutko. Miasteczko nieduże, więc teraz gdy mnie widzą, to się zatrzymują i pytają, czy mnie podwieźć, bo przecież rower zgubiłam :D
Około rok temu podjąłem pracę w mojej obecnej firmie. Zaczynałem od zera. Nie umiałem praktycznie nic, dostałem najniższą pensję w firmie. Przez rok pracowałem jak wół, zostawałem na nadgodziny, przychodziłem w weekendy i starałem się jak najszybciej wszystkiego nauczyć. Wszystko zaczęło owocować. W przeciągu tego roku dostałem 3 podwyżki i zaczęło się układać. Zachęciłem tez szefa, żeby zatrudnił mojego młodszego brata, Zaczął od niedawna tak jak ja. Tu muszę dodać, że brat miał niemałe problemy z pieniędzmi i szef pożyczył mu znaczną kwotę na tzw. rozruch, którą on spłaca w ratach.
Wszystko wydawać by się mogło, że idzie we właściwym kierunku. Dziś dostałem kolejną podwyżkę. Nie prosiłem się. O żadną z nich nie prosiłem. O podwyżce i mojej obecnej stawce jakoś dowiedziała się reszta pracowników. Najwidoczniej kogoś na tę całą sytuację musiało aż trafić, bo po przerwie śniadaniowej wszyscy zaczęli wykrzykiwać do mnie "kapuś" czy "konfident". Do brata również. Wypytywałem kilka osób o powód tych wyzwisk, jednak nikt nie chciał mi powiedzieć o co chodzi.
Dopiero na koniec pracy dowiedziałem się, że po firmie chodzi plotka, że ja i mój brat regularnie sprzedajemy do szefa całą resztę pracowników, stąd moje podwyżki i pożyczka dla brata. Gdy się dowiedziałem, zalała mnie po prostu krew.
Niech ktoś mi powie, że ten świat jest sprawiedliwy, że ciężką pracą dojdziesz do wszystkiego, to zabiję. Bo nawet jeśli coś ci się uda, ludzka zazdrość zrobi wszystko, żeby ci radość z twoich osiągnięć zniszczyć.
Jadąc dziś komunikacją miejską miałem okazję zobaczyć zdarzenie, jak ojciec-kontroler wlepia mandat swojemu synowi-pasażerowi. :D
Mam młodszą siostrę, która obecnie jest w wieku lat 10.
Wróciłem do domu pod wieczór i zmierzając do swojego pokoju usłyszałem jakiś hałas z jej pokoju. Z ciekawości otworzyłem drzwi i co widzę? Moja siostra ubrana w jakieś skrawki ubrań zakrywających tylko miejsca intymne biegała po pokoju tańcząc (?) i śpiewając "jestem tania, jestem tania, jestem tania".
Zdziwiło mnie to i poruszyłem ten temat przy kolacji. Siostra wyjaśniła mi, że bawiła się w bohaterkę książki i nawet pokazała mi jej fragment. I rzeczywiście, była tam postać imieniem Tanja. Uświadomiłem jej, że powinna czytać przez "j", bo tania to może być rzecz w sklepie.
Ot, taki dobry brat ze mnie.
Po zakończonej sesji i miesiącu spędzonym w mieście, w którym studiuję, nareszcie mogłam odwiedzić ukochany dom. Spakowałam ogromną walizkę i udałam się na dworzec autobusowy.
Byłam bardzo zmęczona i rozkojarzona po kilku z rzędu nocach spędzonych nad książkami. Gdy nadjechał mój autobus, włożyłam walizkę do bagażnika, coby nie męczyć się z tym olbrzymem przez całą drogę i nie uprzykrzać nim życia innym pasażerom, kupiłam bilet i zajęłam miejsce w autobusie...
Wspominałam już, że byłam rozkojarzona? Gdy autobus zatrzymał się na przystanku obok mojej uczelni, tym samym, na którym wysiadam każdego dnia, gdy dojeżdżam na zajęcia z mieszkania, wysiadłam. Zanim zdążyłam zorientować się co zrobiłam, autobus odjechał razem z moja walizką...
Dziś wyznałam ojcu, że jestem lesbijką.
Jedyne, co mi odpowiedział to: "W sumie wcale mnie to nie dziwi. Od zawsze wiedziałem, że wszystkie lesbijki są brzydkie..."
Na wstępie: nie bierzcie mnie za aroganckiego dupka.
Mój problem polega na tym, że jestem człowiekiem inteligentnym (IQ ok. 148) i o wysokim poziomie wiedzy. Od dziecka miałem świadomość, że to co wiem, przemyślę, to moje, i przy okazji coś, czego nikt nie może mi odebrać. Od dziecka zadawałem dużo pytań, na które zazwyczaj sam musiałem sobie odpowiedzieć.
Strasznie mnie irytuje, że często muszę źle się czuć, bo coś umiem, wiem lepiej, mam pewność, kiedy ktoś ma błędne zdanie. Że jestem atakowany, bo umiem coś wyjaśnić, wytłumaczyć, określić. Kiedy mam rację, bronię wiedzy i prawdy. Wkurza mnie, że jestem atakowany jak przez hieny, bo się "wymądrzam". Czemu mam się bronić przed niewiedzą, brakiem informacji, przed głupotą ludzką? Kiedyś nie rozumiałem, że wiedza szczęścia nie daje. Nie rozumiałem, że wiedza oznacza samotność.
Czemu to piszę? Bo czuję frustrację. Czy czuję się lepszy od większości ludzi? Tak, po to zgłębiam wiedzę m.in., by umieć coś więcej niż inni. Pieniądze to nie wszystko ;)
Nazywam się Ania i mam 25 lat. Przez to ćwierć wieku absolutnie nie zdążyłam zrozumieć, dlaczego jedni ludzie mają szczęście, a drudzy pecha. Los jest naprawdę dziwny, jednak mój jest niewątpliwie jednym z najgorszych, a już na pewno jednym z najbardziej pojebanych w historii istnienia naszej planety. Przez ostatnie 5 lat byłam w związku z Dawidem, ale ostatni rok to koszmar.
Dawid zmienił się nie do poznania. I nie, nie chodzi tutaj o kochankę, byłabym w siódmym niebie, jakby okazało się, że ma inną na boku. Nie był to również żaden klasyczny kompleks jak alkoholizm czy uzależnienie od narkotyków. Dawid uzależnił się od grania w starą, podobno kiedyś całkiem popularną grę: Swords and Sandals II.
Generalnie gra polega na tym, żeby stworzyć swojego gladiatora, który ma pozabijać innych gladiatorów, typowa gra flashowa z tamtych lat. Na początku nawet rozumiałam tą jego fascynację, od czasu do czasu wracał do starych zainteresowań, w sumie jak każdy. Przez 3 tygodnie grał na gitarze, zapisał się na koszykówkę, w którą grał w Liceum (oczywiście na 3 treningach się skończyło), ale jego miłość do Swords and Sandals II była potężniejsza niż cokolwiek innego. O grze przypomniał sobie jak wracaliśmy z weekendu majowego. Byliśmy na Teneryfie i był to jeden z najlepszych wyjazdów w moim życiu. W drodze na lotnisko na jego wallu na fb znalazła się grafika z serii: “gimby nie znajo”, gdzie były różnego rodzaju rzeczy, no i oczywiście to pier*olone Swords and Sandals II. Jak to zobaczył to cały autokar musiał usłyszeć: “kur*a, to była gra, Kochanie”. Przez następne parę godzin słuchałam o tym, że zajebiście było kogoś rozje*ać samym krzykiem jak się grało w charyzmę, że on zawsze grał w siłę, bo największe pier*olnięcie było itd. Liczyłam na troszkę inne rozmowy po tym wspaniałym wyjeździe, ale tak jak mówię - rozumiałam to, bo to takie wspomnienia z dzieciństwa itd. Później było już niestety tylko gorzej.
Odkąd wróciliśmy do domu, Dawid nie robił nic innego, tylko całe dnie grał w Miecze i Sandały. Nawet bym to przeżyła, gdyby nie to, że oboje mieliśmy wtedy urlop. Wzięliśmy dwa tygodnie wolnego od razu po majówce. Zamiast wycieczek do parków, kin, spotkań ze znajomymi itd. przez ostatni tydzień urlopu siedzieliśmy w domu. Jak pierwszy raz odpalił grę, to koniecznie chciał mi ją pokazać. Już po odpaleniu muzyczki na początku gry wiedziałam, że będzie to mocno zje*ana zabawa, no ale dobra. Na początku był spokojny. Przez pierwsze dwie godziny wybierał wygląd i skille gladiatora na początku. Jak baba (chociaż sam często lubił to mówić). Dalej zaczęła się gra i zaczął rzucać kur*ami na lewo i prawo, bo nie mógł pokonać jakiegoś John’a The Butchera grając w samo Agility. W ostatni dzień urlopu zrobiłam mu awanturę. Rozstaliśmy się kiedy odkryłam ,że masturbuje się do gladiatora.
Dodaj anonimowe wyznanie