#metoo
Chcę Wam opowiedzieć o tym, jak mnie spotkało molestowanie. Zaczęło się niewinnie: ot żarty, które miały uchodzić za flirtowanie. Ani mnie to nie grzało, ani ziębiło. Szybko jednak sytuacja musiała się zmienić. Wypisywanie na FB i pretensje, czemu od ostatnich kilku sekund nie ma odpowiedzi. Wydzwanianie o każdej porze. I to spojrzenie... To obleśne spojrzenie, które przyprawiało o dreszcze (niekoniecznie te miłe). Czasem nawet zdarzało łapanie za krocze, gdy nikt nie patrzył, czy teksty typu, że mamy się bzyknąć i już. Nic nie działało na tę osobę: blokada na każdym portalu społecznościowym czy numeru telefonu, stanowcze mówienie „nie” czy wprost „wypierdalaj”.
Teraz mogę powiedzieć to wprost: mam 25 lat, jestem mężczyzną i byłem molestowany przez koleżankę z pracy. O ironio, ta sama osoba przed tym zajściem mówiła coś na temat molestowania samym patrzeniem się.
Jestem tak spłukana, że używam odświeżacza powietrza jako perfum.
Swoją drogą, naprawdę ładnie pachnie i długo się utrzymuje, a ludzie często mnie pytają, co to za zapach ;D
Czerwcowe popołudnie, piękna pogoda, został mi jeden egzamin do zaliczenia w sesji. Wybrałam się więc na rower, aby odwiedzić parę miejsc w mieście i wrócić do domu. Jadę więc uliczką, która kończy się na skrzyżowaniu, a zaraz za skrzyżowaniem zaczyna się droga rowerowa. Skrzyżowanie bez sygnalizacji, więc raczej ciężko przejechać. Tym samym w mojej głowie zrodził się pomysł, aby wjechać na chodnik i przeprowadzić później rower przez przejście dla pieszych. Akurat był wjazd do garażu, więc obniżony krawężnik... Zbyt słabo skręciłam kołem i ze zbyt małą prędkością, więc koło zaklinowało mi się między drogą i krawężnikiem. Poleciałam na bok, wprost na nierówny wjazd do garażu. Próbowałam zamortyzować upadek rękoma, ale ostatecznie poleciałam na twarz. Czułam, że przejeżdżam nosem po kaflach i że poszła mi przez to jakaś żyłka w środku, stąd też krwotok z nosa.
Przytomności nie straciłam, kucnęłam, pochyliłam głowę do dołu (zgodnie z kursem pierwszej pomocy) i czekałam, aż nos przestanie mi krwawić. W tym czasie uliczką przejechało sporo samochodów, a ja zdążyłam zadzwonić do rodziców, aby po mnie przyjechali. Zatrzymała się beemka, klasyczny dresowóz, z dresiarzami o średniej wieku 18 lat. Zapytali, czy może w czymś pomóc, poprosiłam ich o chusteczki.
Wezwali karetkę, poczekali do przyjazdu moich rodziców.
Nieco później zdałam sobie sprawę, że miałam zdartą skórę od czoła do brody i spore rozcięcie u nasady nosa i niezły uraz głowy. Sześć godzin na SOR, dwa tygodnie leżenia w łóżku. A kilkanaście aut jadących uliczką nawet nie zwróciło uwagi, że jakaś dziewczyna pozostawia niezłą kałużę krwi na chodniku.
Jak coś jecie ze smakiem, to lepiej to odłóżcie.
Jestem z dziadkami u cioci na urodzinach. Podczas jedzenia obiadu podbiega do nas pies. Nagle widzę, że babcia wyjmuje z buzi kawałek mięsa i wpycha go psu do pyska. Nic strasznego, psy często jedzą po ludziach. Jednak po chwili babcia bierze kluskę i podsuwa ją zwierzęciu... Pies ją oblizuje, ale stanowczo nie chce zjeść, kluska wręcz obcieka śliną... a babcia bierze ją do buzi i zjada.
Koniec, dobranoc, musiałam się podzielić tym wyznaniem. :(
Jestem uzależniona od narkotyków (nie biorę od lat). Oto kilka faktów z mojego życia.
Pewnej nocy obudziłam się jak zwykle na głodzie. Poszłam do łazienki, gdzie zastałam pobitego, zakrwawionego mojego partnera. Nie zapytałam, co się stało. Zapytałam, czy zostało jeszcze coś z towaru.
Moje ciało było pokryte ranami, które nigdy się nie goiły. Rany te przyklejały się do moich ubrań i kiedy się rozbierałam, fragmenty świeżych strupów odchodziły razem z odzieżą. Do tej pory mam blizny.
Byłam tak zatruta, że wymiotowałam codziennie po kilka razy. Czasami zdarzało się to na ulicy, nawet przy dziecku partnera. Nie byłam w stanie jeść, miałam poważną niedowagę.
Tak bardzo starałam się ukryć, że biorę narkotyki, że głupio mi było zabrać do publicznej toalety butelkę wody mineralnej przy mojej rodzinie. Efekt był taki, że wstrzyknęłam sobie narkotyk rozpuszczony w wodzie z toalety.
Gdy w okresie zimowym wracałem ze szkoły i samochody były pokryte śniegiem, to rysowałem na nich penisy. Co w tym dziwnego? Dalej tak robię mimo tego, że mam 16 lat.
Jak byłem dzieciakiem (jakieś 5-6 lat), mój dziadek spał na kanapie, a ja, jako czuły wnuczek, chciałem dać mu buziaka w czoło. Kiedy się nad nim nachylałem obudził się i z przerażenia podniósł tak gwałtownie, że złamał mi nos i rozciął wargę. Przemył mi tylko wargę wodą utlenioną, dał chusteczkę, żeby z nosa na podłogę nie kapało i powiedział, że krzywy nos będzie przestrogą na przyszłość, że nie wolno go budzić.
Obciachowe wyznanie dla młodego faceta...
Lubię zastanawiać się jakie majtki noszą moi kumple. Patrzeć czy im wystaje gumka od boxów i jakie założyli. Część kojarzę z wyjazdów jakie mają. Chciałbym kiedyś się z którymś wymienić :)
Rozpłakałem się, gdy dowiedziałem się o samobójstwie mojej ulubionej gwiazdy porno i jego okolicznościach.
Historia wyglądała mniej więcej tak. August Ames miała zagrać scenę z aktorem gejem. Nie zgodziła się, dopóki nie dowiedziałaby się, czy facet jest „czysty”. Jej obawy o higienę i zdrowie były uzasadnione, ponieważ aktorzy homoseksualni są bardziej narażeni na choroby weneryczne czy obecność wirusa HIV (podobno w tej części branży nie jest to tak restrykcyjnie pilnowane). Pod jej postem na Twitterze tłumaczącym jej decyzję pojawiła się lawina hejtu. W internecie zawrzało. Została oskarżona o homofobię i skrytykowana przez skrajnie przewrażliwione osoby na tym punkcie zwane SJW. Ilość i ciężar obelg i gróźb oraz wypowiedzenia od producentów (co do ostatniego nie ma pewności) miały wykończyć psychicznie dziewczynę, a w efekcie doprowadzić ją do samobójstwa.
Cała sytuacja jest przykładem obłudy SJW i cyberprzemocy, która praktykowana jest od kilku lat. Dziewczyna przedstawiła swoje stanowisko nikogo nie obrażając, a została zmieszana z błotem. Prawdę mówiąc nie chodzi tylko o nią samą ani o słuszność związków homoseksualnych, ale o podwójne standardy, hipokryzję i przewrażliwienie niektórych środowisk. Najwyraźniej wolność słowa i tolerancja należy się tylko im.
Fakt, że spotkało to aktorkę, która zarabia swoją cielesnością nie zmienia powagi sytuacji. Mercedes (bo tak miała na imię) jak każda osoba potrafiła cieszyć się i smucić, śmiać się i płakać. Podobno poza kamerą była bardzo miła i sympatyczna. Tragedia spotkała wrażliwą dziewczynę, która nie wytrzymała ciężaru i padła ofiarą internetowych agresorów. Miała zaledwie 23 lata.
Nikt nie zasługuje na taki los.
Mało kiedy kupuję coś w sieciówkach, bardziej przez internet. Dlaczego? Bo szybciej, wygodniej? Nie.
Powodem jest podkład, który jest wszędzie. Dosłownie. Na kołnierzyku koszuli, od wewnętrznej strony t-shirtu, no nawet na rękawach.
Dziewczyny, litości, jak już mierzycie ubrania i nie jesteście pewne zakupu, to chociaż uważajcie na swoją tapetę.
Dodaj anonimowe wyznanie