#Oa2BO

Pewnego dnia dwa lata temu jechałam MPK z koleżankami. Jestem dość rozkojarzona i jak tylko coś trzymam w rękach, to się tym bawię (bez skojarzeń), więc nawet nie zauważyłam, gdy zaczęłam rwać bilet na kawałki. Wszystko super, aż do momentu gdy zauważyłam kilkadziesiąt malutkich kawałków biletu... Zaczęłam siać panikę, prosić koleżanki, żebyśmy szybciej wysiadły, byłam bliska rozryczenia się. Wtedy starsza pani wysiadając z autobusu podała mi swój bilet mówiąc "Masz mój bilet, ja już wysiadam", uśmiechając sie przy tym. Od razu zrobiło się ciepło na sercu, a jednocześnie byłam w szoku, że są tacy mili ludzie :)

#R6ZET

Dawno, dawno temu gdy jechałam pociągiem na studia, na przeciw mnie dosiadł się przystojny młodzieniec. Nasze spojrzanie się spotkały, wtedy moje serce zabiło szybciej, ręce zadrżały, w głowie się zakręciło, a motyle zaczęły wirować w brzuchu. Wpadłam na genialny pomysł uwiecznienia jego ślicznego oblicza i postanowiłam zrobić mu zdjęcie z ukrycia. Zdjęcie zrobiłam... ale z fleszem! Wstyd, który wtedy poczułam towarzyszy mi do teraz, gdy tylko sobie o tym przypominam.

PS. Uprzedzając pytania - zdjęcie nie wyszło, parą też nie jesteśmy ;)

#YSB3q

Od wielu lat moja mama była skłócona z moim ojcem, nastawiała mnie przeciwko niemu, obrażała go. Za to ojciec nigdy nie miał nic do mamy, ale wiedział, że ona nie będzie chciała się z nim pogodzić. Mama, moimi rękoma, robiła ojcu na złość, np. "Idź z koleżankami, nie musisz jechać do niego na weekend". To doprowadzało ojca do szału, a ona sie cieszyła. Tak sobie lata minęły w kłamstwach, "Nie mów mamie, że byłaś z nami. Nie mów ojcu, że to, tamto", itd. Oni sami ze sobą nie rozmawiali, tylko załatwiali sprawy za pośrednictwem mnie i mojej siostry. Już myślałam, że tak bedzie do końca, że na mój ślub mama nie przyjdzie - bo będzie tam on ze swoją rodzinką. Aż okazało się, że mama ma raka.

Cała rodzina sie załamała, ale trzeba przecież powiedzieć ojcu, ma prawo wiedzieć, nie? To siostra z wujkiem do niego pojechali, zapoznali go z sytuacją i ustalili, że tata przyjedzie w ten sam dzień wieczorem do mamy. Nawet nie wiecie, jak sie czułam, kiedy zobaczyłam tatę w progu drzwi. Czułam jego zapach w domu, głos mamy splątany z jego głosem. Zawsze za tym tęskniłam. 

Teraz mama i tata mają dobry kontakt, tata codziennie do niej dzwoni, pyta jak się czuje, nawet mówi że tymi telefonami nadrabiają całe małżeństwo. W szpitalu płakali razem ze śmiechu, tata nazywa mamę - skarbem, głaszcze ją po głowie.. Myślałam, że już nigdy tego nie zobaczę. Tata wspiera mamę w walce z nowotworem. Nareszcie, rozmawiając z nim przez telefon, nie muszę ukrywać, że ciocia jest u nas, że siostra przyjechała, że mamy koty.

Szkoda tylko, że dopiero choroba uświadomiła im, że można sie pogodzić. Mogli zrobić to kilka lat temu...

#lt8Oq

Jako ośmioletnie dziecko nie lubiłam brać nigdzie ze sobą klucza. Mieliśmy w domu remont i przed drzwiami stały kartony, jakieś worki na śmieci itd. Wychodząc do szkoły pomyślałam, że zostawienie klucza w kartonie żadnej krzywdy nikomu nie zrobi. Myliłam się. Tego samego dnia rodzice wynieśli wszystkie pakunki sprzed drzwi, razem z tym, w którym był mój klucz.

Największym zaskoczeniem było, że bezdomny, który szukał puszek w kontenerach, znalazł mój klucz i zamiast go wyrzucić poszedł i zaniósł zgubę do spółdzielni mieszkaniowej :)

#ycoz4

Od kiedy mój tata zmarł 11 lat temu, moja mama zawsze poświęcała całą swoją energię nam, swoim dzieciom. Nawet po tym jak ja i mój starszy brat się wyprowadziliśmy z domu. Mimo że od 4 lat mieszkam 200 kilometrów od domu to codziennie dzwonię do mojej mamy i rozmawiam z nią przez co najmniej godzinę dziennie. Jest moją najlepszą przyjaciółką, dlatego byłam w ogromnym szoku, kiedy dowiedziałam się, że moja mama ma złośliwy nowotwór i zostało jej kilka miesięcy życia...

Staram się być przy niej radosna i nie pokazywać jak mi ciężko, ale mam 23 lata i najbardziej boję się tego, że za kilka miesięcy zostaną całkowicie sama, że nie będzie osoby, która była przy mnie od zawsze, od zawsze mnie wspierała, że nie będzie już ze mną osoby, którą kocham najmocniej na świecie.

#DyHjM

Pewnego dnia koleżanka powiedziała nam, że w naszym sklepiku można kupić hot-doga, ale tylko gdy ma się minimum 18 lat. Wiadomo, śmiałyśmy się z tego pół przerwy, rechocząc na całe boisko. Dodałyśmy nawet, że sos czosnkowy albo ketchup dozwolone dopiero od 21 roku życia. 

Wracając po skończonej przerwie, wpadłyśmy na genialny pomysł, że wskoczymy do sklepiku kupić coś do zjedzenia przed religią. Stoimy w kolejce, jest! W końcu nasza kolej i nawiązuje się dialog:
- Dzień dobry, poproszę dwie drożdżówki z makiem. 
- Dziewczyny, a dowodzik jest? - odpowiedziała pani sprzedawczyni.

W tym momencie dosłownie nas zamurowało, spoglądamy jedna na drugą i jednogłośnie stwierdzamy, że oczywiście, że jest ale został w klasie. Pani jakoś tak w miarę dyskretnie podała nam te niezdrowe drożdżówki, a my do końca dnia byłyśmy pod ogromnym wrażeniem zaistniałej sytuacji. Uwierzcie mi jeszcze nigdy nie byłam tak zestresowana przy kupnie drożdżówki.

#NjuEd

Mieszkam obok lasu, gdzie często bawią się dzieci. Wracam dzisiaj z uniwersytetu, przede mną widzę trzech małych chłopców, którzy niosą fragmenty tapczanu. Myślę sobie, że pewnie pomagają rodzicom przenieść tapczan do jakiegoś innego domu. Nagle jeden z nich się odzywa: "Dzień dobry. My bawimy się w bazę, a nie żadne menele." Nigdy nie podejrzewałam dzieci o bycie menelami, chyba muszę zacząć ;)
Dodaj anonimowe wyznanie