Mam arachnofobię.
Mieszkam na Wyspach Brytyjskich i tu pająki są większe.
Pewnej nocy wróciłam późno z pracy i moi współlokatorzy już spali. Poszłam do łazienki i zastałam tam pająka miał z ~8cm.
Próbowałam go zabić, aby bezpiecznie i bez strachu zrobić siku i umyć zęby.
Skurczybyk uciekł pod szafkę. Upiekło mu się. Usiadłam na toalecie, a ten w ramach zemsty wyskoczył i sprintem biegł prosto na mnie. Uciekłam ze spuszczonymi majtkami, robiąc siku pod siebie i budząc cały dom. Wszyscy widzieli mnie z gołym tyłkiem i zasikaną.
Twoje dni, pajączku, są policzone.
Będąc małym brzdylem (~7lat) pokłóciłem się z mamą i powiedziałem, że się wyprowadzam. Spakowałem rzeczy do torby na ramię, wyszedłem z domu, wziąłem hulajnogę i już przy bramce od ogrodu mama woła:
- Ale hulajnogę zostawiasz!
Wtedy się popłakałem i wróciłem do domu.
Moja rodzina ze strony mamy jest typowo "bułkę przez bibułkę", mimo że wielkich kokosów nie posiadają. Każdy jednak zawsze musi wszystko skomentować.
Moja siostra znalazła sobie chłopaka, co nie umknęło niczyjej uwadze. Nie jesteśmy dość wylewni, więc delikwenta mieliśmy okazję poznać dopiero po niemalże roku ich związku, kiedy niespodziewanie wróciliśmy wcześniej z urodzin ciotki i zastaliśmy go u nas w domu.
Chłopak wymęczony ciężką pracą, w niezbyt wyjściowych ubraniach. Dla mnie OK, miły, zabawny. Ojciec również nie powiedział złego słowa. A mamuśka z drugą siostrą dostały jakby szału, kiedy zostały same. Bo jak to. Pewnie z biednej rodziny. Ubrać się nie umie. Brudasa sobie znalazła. Menela. Siostra nie skomentowała tego ani słowem, a chłopak więcej u nas nie zagościł, mimo przekonywań ojca.
Chyba nie muszę opisywać miny mojej mamuśki, kiedy ów delikwent podjechał pod nasz dom błyszczącą audi q7 i w garniturze, gdy oboje jechali na wesele.
Zgadnijcie kto nagle stał się ulubionym członkiem rodziny mojej mamy :)
Gdy byłam małą dziewczynką, zawsze chciałam umrzeć. Nie dlatego, że miałam depresję i problemy w życiu albo coś, po prostu byłam ogromnie ciekawym świata dzieckiem i pragnęłam sprawdzić, co się dzieje po śmierci. Byłam święcie przekonana, że gdy powiem panu Bogu, że to w celach naukowych, wypuści mnie z powrotem. Było naprawdę blisko katastrofy, ale moja mama powstrzymała mnie w ostatniej chwili. Gdy usłyszała wyjaśnienia, nie wiedziała, czy śmiać się czy płakać.
W taki oto sposób prawie zostałam najmłodszym na świecie samobójcą.
Ostatnio przechodząc przez osiedle usłyszałam najśmieszniejszy, a zarazem najstraszniejszy komplement w moim życiu, a mianowicie: "I jak tu nie gwałcić?".
Dziś mój syn zaprosił bliźniaków ze swojej klasy na przyjęcie urodzinowe.
Ich mama ostrzegała mnie, że jej dzieci są trochę nadpobudliwe, ale ja machnęłam na to ręką. Przecież to tylko dzieci, co złego może się stać?
Połamane piętrowe łóżko, kilka pobitych szklanek, 2 wazony, nasz pies ma traumę i kilku sąsiadów przyszło na skargę, bo dzieci zachowywały się zbyt głośno.
To wszystko od razu pomogło mi zrozumieć co miała na myśli ich matka.
Gimnazjum, lekcja religii, ja i ksiądz w odwiecznej walce o prawdy objawione kościoła.
Ksiądz stwierdził, że wszystkie opowieści i prawa w Biblii trzeba traktować
D O S Ł O W N I E, wiecie, świat naprawdę powstał w 7 dni, Adam i Ewa byli dosłownie pierwszymi ludźmi, nie można jeść wieprzowiny ani zajęcy, bo są nieczyste, ziemia jest płaska, bo ma krańce itd.
Dyskusja trwa prawie całą lekcję, bo uparł się tłumaczyć, że geje są przeklęci przez Boga, no bo księga kapłańska...
Pod koniec lekcji podchodzę do księdza, delikatnie dotykam ręką jego piersi, zaglądam głęboko w oczy i mówię:
- Przykro mi, że ksiądz nie będzie mógł odprawić dziś wieczornej mszy :)
On na to:
- Słucham?
- Właśnie mam okres, a ksiądz dzięki temu ma cały dzień kwarantanny :))
Kiedy byłam mała, moja mama zawsze dbała, żebym potrafiła utrzymać porządek w swoim pokoju, więc gdy widziała, że wszędzie walają się zabawki mówiła: posprzątaj, bo nie będzie wieczorynki/ nie wyjdziesz na dwór. Była to dla mnie wystarczająco motywujące, żeby wszystko pochować ładnie w pudełkach i szafkach.
Jednak pewnego dnia tak bardzo mi się nie chciało sprzątać, a oczywiście słowa mamy ''ma tu być błysk, bo nie obejrzysz Tabalugi'' dalej huczały w głowie. Stwierdziłam, że skoro chce błysk, to go dostanie!
Co zrobiłam? Cały pokój obsypałam brokatem. Był błysk? Był. Więc na co drążyć?
Uprzedzając pytania: lania nie dostałam, ale zamiast oglądać Tabalugę, musiałam szaleć z odkurzaczem po pokoju...
Anonimowe? Proszę bardzo.
Bez przynudzania. Gdy miałam 8 lat, dostałam kamerkę podwodną. Brałam ją do wanny i nagrywałam moje narządy, aby później je oglądać bardzo dokładnie, masturbując się.
:)
Mój były napisał do mnie po pół roku milczenia. Przepraszał za to jak mnie traktował, żałował swoich decyzji i słów. Był bardzo przekonujący.
5 minut później zapytał, czy wytłumaczę mu zadania z matematyki.
Dodaj anonimowe wyznanie