#jbW9M
Ostatnio umówiłam się ze znajomymi niedaleko domu babci i cioci, a po skończonym spotkaniu postanowiłam do nich wpaść. Cioci nie było, jednak babcia i tak radośnie mnie przywitała. Oczywiście padło standardowe pytanie ''Kochaniutka, a ty nie jesteś głodna? Babcia ma taki dobry rosołek dla ciebie, dzisiaj robiłam''. Pomyślałam, że rosołek babuni dobrze mi zrobi, ponieważ byłam zmarznięta. Ochoczo zabrałam się do jedzenia rosołu. Zjadłam kilka łyżek, po czym zauważyłam w nim kilka nieco większych kawałków makaronu. Zjadłam może ze dwa ''większe makaroniki'', a jednemu przyglądnęłam się baczniej, ponieważ się poruszył. Nie... To nie były większe części makaronu. To były jeszcze żywe (!) larwy, prawdopodobnie much!!! Myślałam, że zrzygam się do miski, zrobiłam się ''zielona'' na twarzy i już poczułam płynącą mi treść żołądka do gardła, kiedy prababcia na wszystko patrzyła. Spytała się, dlaczego nie chcę jeść rosołku, i nawet nie zdążyłam nic wyjaśnić, kiedy babcia podłożyła mi talerz kopytek. Nie były takie złe, smakowały mi. Jednak przy mieleniu jednego kopytka w buzi, poczułam coś bardzo twardego. Wyplułam ową rzecz, a okazała się ona... kawałkiem paznokcia prababci...
Prawdopodobnie już nic nie zjem u mojej prababci, bo takie sytuacje powtarzają się coraz częściej :(
po takim rosolku dalabym sobie spokoj z kopytkami...
Ja bym sie zrzygał gdybym wziął do ust larwe.
Pierwsza historia na tej stronie, przy czytaniu której mnie zemdliło
Nie wiem co było gorsze - robak, czy paznokieć?
Rzygi
Gorszy paznokieć, niby i to i to białko ale w postaci larwy się łatwo strawi i dostarczy energii dla ciała. A i pamiętaj, jak zjesz główką do dołu to szybciej pójdzie bo będą wiedziały w którą stronę.
@ MikaeloS
Po Twoim komentarzu jest mi gorzej niż po samym wyznaniu^^
@MikaeloS czy to o główce do dołu nie czasem z "Atlantydy"? ;DD
Pierwsze wyznanie ktore tak na mnie podziałało...
Nie wiem czy jeszcze kiedyś zjem rosół bez pomyślenia o nim 😣
Okropność. Tym bardziej jak jednocześnie czytam i jem rosół. Na szczęście mój jest dobry.
Ble...może jej o tym powiedzcie?
Pozdrawiam wszystkich, którzy akurat w tym momencie jedzą. :D
Dzięki :D
Chyba rzygnę
Nick adekwatny do wyznania :D
Starość...
nie radość...
Młodość nie wesele...
@TyjoiJishwa Młodość nie wieczność... *
Starość też nie wieczność xD
*smierc nie wesele...
I to jest prawdziwe anonimowe wyznanie... Jasny gwint jak mi teraz niedobrze
Mi też...
Odchudzam się, będę tu sobie przychodzić w razie chęci na coś niezdrowego. Może dzięki twojej prababci w końcu schudnę.
PS: Było kiedyś wyznanie o babci, która gotowała psu myszy bo surowe są coś tam.
Tak patrzę na swojego pączka... I tak jakoś po przeczytaniu tego wyznania mi się go odechciało... Dzięki.
To nie tylko prababcia!.Moja teściowa, kucharka dyplomowana, ugotowała zupkę grzybowa na świeta. Sama osobiście zbierała i suszyła. Szwagierka uwielbia ta zupę (ja nie przepadam wiec nie jem) no i je, je, je, i przestała bo okazało sie ze oprócz grzybów w zupie pływa cos jeszcze, robaczki zasuszone razem z grzybkami ...;)