#9eOmq

Ostatnio powiedziałem dyrektorce o tym, że nauczycielka chemii, która mnie nienawidzi, wyżywa się na mnie (to prawda). Po wyjaśnieniu całej sprawy i naganie dla nauczycielki było OK.

Następnego dnia dostałem od tej nauczycielki czekoladę na przeprosiny - normalną, mleczną. Dałem ją do plecaka, żeby sępy (koledzy z klasy) mi jej nie zeżarli. Jeden kolega chciał mnie wkurzyć i zabrał mi ją z plecaka. Widziałem, jak ją zjada, ale było już za późno.

Następnego dnia, gdy przyszedłem do szkoły, okazało się, że ten konkretny kolega leży w szpitalu z ostrym zatruciem pokarmowym.
Boję się iść teraz do tej chemiczki na lekcje.

#5scny

Od kilku lat byłam uzależniona od prażonych pestek słonecznika, wiem, że pogarszało to mój stan zdrowia, bo zamiast jeść normalne jedzenie, jadłam pestki.

I z tego miejsca chciałabym pozdrowić moje 146 cm oraz Biedronkę, dzięki której nie dosięgam do półki z pestkami, a innego sklepu w pobliżu nie mam.

Tak oto Biedronka czasami ratuje zdrowie :)

#5eu22

Wszyscy znają historie z moherami w tle, które uwielbiają pouczać i czują się w tym bezkarne. Jednak czasami karma wraca.

Zdarzenie miało miejsce w Komunikacji Miejskiej, przede mną siedziała starsza pani, która bardzo gorliwie pouczał studenta siedzącego obok niej, że jazda bez biletów jest zabroniona, można dostać mandat, to nieuczciwe wobec innych, że powinien skasować bilet. Chłopak starał się czytać książkę, ogólnie widać było, że starszą panią miał gdzieś, tylko od czasu do czasu jej przytakiwał.

W pewnym momencie wsiada kanar, prosi wszystkich o przygotowanie biletów, pani dumna jak paw mówi do studenciaka, że się doigrał i teraz zobaczy jak to jest być nieuczciwym pasażerem. Gdy kanar do nich podszedł, chłopak wyjął po prostu kartę, podstawił pod czytnik, kanar mu nic nie powiedział - czyli bilet miał. Jednak gdy zwrócił się do starszej pani po bilet, dostał ogromny uśmiech i odpowiedź: "Ja już, proszę pana, mogę bez biletu". Kanar z jeszcze większym uśmiechem poprosił ją o okazanie dokumentu z datą urodzenia. Przy oburzeniu ze strony pani, podczas sprawdzania dowodu okazało się, że brakuje jej dwóch miesięcy, aby korzystać z usług MPK za darmo.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak głośno studenciak parsknął, gdy moher dostawał mandat.

#PcEmz

Najbardziej niezręczna sytuacja w moim życiu?

Poszłam do ginekologa. Na początku standardowa rozmowa, potem miałam ściągnąć spodnie oraz majtki. Pech padł na to, że tego dnia miałam ubrane koronkową bieliznę. Gdy ją ściągałam, poczułam opór i ból. Patrzę, warga sromowa utknęła mi w koronce...
 
Przez jakieś 5 minut wraz z moim ginekologiem próbowaliśmy ściągnąć mi majtki, a następne 10 minut płakałam, bo wciąż bolała mnie warga.

#03qJH

Kupiłem dom, a właściwie wiejski dworek. Nie dość, że podobno nawiedzony to jeszcze w naprawdę świetnej cenie. Nie wierzę zbytnio w takie rzeczy, no ale kto by się oparł takiej okazji. Nawet jak nic niezwykłego nie zobaczę to i tak nie stracę.

Budynek jest stary i ogromny, część ma 150 lat, a najstarsze zachowane fragmenty 250 lat. Dookoła posiadłości jest spory choć zaniedbany ogród z fontanną i zarośnięty cmentarz z grobami byłych właścicieli, kilka starych grobów i krypta czy dwie. Zmarło tam sporo ludzi, ze starości, chorób czy w czasie różnych wojen i powstań. Nasłuchałem się kilku historii od okolicznych mieszkańców jak oglądałem dom. Dotychczas byłem tam tylko z agentem nieruchomości i wprowadzam się tam dopiero po ogarnięciu przeprowadzki za jakieś kilka dni. Potem trzeba będzie posprzątać i uporządkować wszystko i dom będzie zdatny do mieszkania.

Mam nadzieję doświadczyć przynajmniej odrobiny tego mrocznego klimatu, a jeśli nie to trudno, na pewno nie będę się nudził. Mam nadzieję za dwa tygodnie napisać wam czy cokolwiek się zdarzyło, nie liczę jednak na nie wiadomo co.

#AeWb7

Ja, wiek jakieś 7-10 lat. Upalny dzień w sierpniu. Dostałem od mamy 2zł i poszedłem kupić sobie ulubionego Big Milka, ale w czasie drogi żułem różową gumę orbit (no nie ma nic lepszego na tym świecie), kupiłem loda, i pojawił się dylemat. Nie doniosę loda do domu, bo się roztopi na dworze, a szkoda wypluwać gumę, bo przecież taka dobra. Cóż, młody ja wyjąłem gumę z buzi i położyłem sobie na głowę. Skutek był taki, że trzeba było ją usuwać razem z włosami i potem chodziłem z fryzurą "na mnicha".

#TCXU2

Od 2 lat mieszkam w internacie. Mieszkańcy naszego internatu są podzieleni na 5 grup, w każdej są 2 wychowawczynie. Na drzwiach pokoi mamy zawieszki z informacją kto tu mieszka. Ogólnie jestem bardzo aktywna, uczestniczę w praktycznie wszystkich zajęciach artystycznych, kulinarnych itp. Okej, ale o co chodzi?

Otóż na pierwszych zajęciach, wiadomo zabawna atmosfera, powiedziałam dla śmiechu, że mam na imię Kunegunda. Weszło. Tak głęboko, iż po 2 latach wychowawczyni myśli, że przedstawiam się/podpisuję innym (tym prawdziwym) imieniem, ponieważ się wstydzę bycia "Kunią". To nic, że dokumenty i wszystko jest inaczej. Byłej nauczycielki polskiego nie przegadasz.

#xzv19

Wiele lat temu, gdy chodziłam jeszcze do liceum spotkała mnie dość przykra sytuacja. W środku dnia, w tramwaju, wśród wielu, wielu osób, obcy mężczyzna zaczął się do mnie dobierać. Stało się to nagle; do dziś pamiętam ten okropny uśmiech i jego rękę pomiędzy moimi nogami...

...i wiecie co? Spanikowałam, po prostu spanikowałam. Jedyną rzeczą jaką potrafiłam wtedy zrobić, było złapanie go za tą ohydną łapę i odepchnięcie jej. Nie odpyskowałam, nic nikomu nie powiedziałam, nie zgłosiłam tego na policję - nic. Riposta i "trzeźwy osąd" przyszły dopiero, gdy już wysiadłam z tramwaju.

Historia jakich wiele? NO WŁAŚNIE! Nic wielkiego się nie stało? Pewnie wiele osób tak powie... a ja byłam wtedy naprawdę przerażona. Miałam 16 lat, myślałam, że jestem "odważna" i wygadana, że potrafię poradzić sobie w każdej sytuacji... a najzwyczajniej w świecie stchórzyłam... Nie zrobiłam NIC, pozwoliłam mu odejść i dałam sposobność do zrobienia tego ponownie...

Do dziś czuję ten dotyk i zastanawiam się czy jeśli kiedyś dojdzie do podobnej sytuacji, będę potrafiła zareagować...

#7Icsc

Urodziłam się w dobrym, bogatym domu. Ojciec po pięćdziesiątce, prezes w dużej firmie, zarabiał 3 średnie krajowe. Mama była gospodynią domową. Zawsze perfekcyjnie ubrana i umalowana, dbała o dom jak nikt inny. Wreszcie ja, wyczekana jedynaczka. Musiałam być najlepsza i idealna, pochodząc z takiej rodziny miałam taki obowiązek. Mama wybierała mi ubrania, chodziłam do prywatnej szkoły, a z "przyjaciółmi" spotykałam się głównie po to, aby się uczyć. Po szkole oczywiście sporo zajęć dodatkowych, ale te akurat lubiłam.

Prawdziwy problem zaczynał się, gdy wracałam do domu. W tym ogromnym, bogato umeblowanym i zawsze czystym domu, ojciec od lat się nad nami pastwił. Gdy ostatnio dostałam 4 ze sprawdzianu, przez dwa tygodnie spałam w piwnicy na gołej ziemi (była zima), bił nas prawie codziennie, ale w taki sposób, aby ślady można było ukryć. Na WF przebierałam się w łazience.
Mama kazała mi to wytrzymywać. Należałyśmy do niego, więc mógł robić z nami co chce. Nie miałam prawa się skarżyć. Nie winię jej za to, gdy miała 17 lat, uciekła z domu od rodziców alkoholików. Nie miała żadnego wykształcenia, ledwo utrzymywała się z prac dorywczych. W końcu zainteresował się nią starszy, bogaty mężczyzna, który wychował ją na idealną żonę.

Prawdziwy koszmar zaczął się dopiero gdy zaczęłam dojrzewać. Miałam niecałe 13 lat, gdy ojciec brutalnie pozbawił mnie dziewictwa, po wszystkim dostałam od matki w twarz za to, że się opierałam. Od tamtej pory gwałcił mnie przynajmniej raz w tygodniu. Mama nigdy mu nie odmawiała, ale miała już ponad 40 lat, więc wolał mnie.
Trwało to już jakiś czas, w końcu firma ojca straciła głównego klienta, ojciec po raz pierwszy wrócił do domu pijany. Musiał się na kimś wyżyć, zaciągnął mnie za włosy do sypialni i zrobił to brutalniej niż kiedykolwiek. Byłam cała posiniaczona i krwawiłam, ale nie wolno było wezwać do mnie lekarza. Przez ponad dwa tygodnie nie chodziłam do szkoły, a gdy już poszłam, stwierdziłam, że mam dość.

Udałam się do pedagoga, jak się pewnie domyślacie, stwierdziła, że jestem rozpieszczoną gówniarą, która chce się zemścić na rodzicach. Wyszłam od niej i byłam wściekła. Tyle filmików edukacyjnych i pieprzenia w telewizji o tym, gdzie młodzież ma szukać pomocy i żadnego wsparcia. Po szkole nie poszłam na dodatkowy angielski, tylko na policję. Tym razem mi uwierzono, w szpitalu mimo upływu czasu znaleziono ślady brutalnego gwałtu. Dodatkowo, w ramach kary, ojciec czasem nagrywał to co mi robił.

Podczas rozpraw nie miałam żadnego wsparcia. Mama zeznawała najpierw, że kłamię, potem, że to ja go zaciągnęłam do łóżka. Ojciec jednak trafił do więzienia, tydzień po tym mama popełniła samobójstwo.
Mam 16 lat i zostałam całkiem sama. Możliwe, że napiszę jak ułożyło mi się życie, choć wątpię, by ktokolwiek chciał tego wysłuchać.
Dodaj anonimowe wyznanie