#bDEUj

Myślałam, że już w życiu wszystko widziałam, ale nie... Z cyklu jak oczy mogą krwawić w środku dnia.

Sytuacja 1:
Mieszkam zagranicą, więc widok ciemnoskórych nie dziwi aż tak bardzo, jak spytanie przypadkowej osoby jak się ma. Ale do sedna. Wracam do domu ok. południa i czekam spokojnie na zmianę światem, zasłuchana w jakichś bliżej nieokreślonych klimatach muzycznych, kiedy pan owej karnacji pyta mnie o samopoczucie i jak gdyby nigdy nic nagle na moich oczach wkłada rękę w spodnie i zaczyna sobie na środku ulicy przy mnie dogadzać. Ludzie dookoła mają całą sytuację w dupie, a ja nie wiem gdzie patrzeć.
Sytuacja 2:
Ta sama okolica, wracam do domu ze znajomą, zagłębiona w pogawędkę, gdy nagle odwracam wzrok i widzę, że przed budynkiem stoi typek ze spodniami spuszczonymi do ziemi (było około 14) i oglądając porno na telefonie, najzwyczajniej sobie walił.
Nikt nie zwrócił na to uwagi, a ja na wspomnienie o tym mam ochotę sobie oczy mikserem zmielić.

#CQL8O

Historia jedna z wielu, jednak ja tego nie mogę znieść. Co wy o tym myślicie?
Od dwóch lat jestem z facetem, razem mieszkamy, płacimy rachunki, próbujemy stworzyć rodzinę. On ma już jeden poważny związek za sobą, tak jak zresztą ja. Problem tkwi w tym, iż ja nie utrzymuje kontaktu ze swoim ex a on odwrotnie. Chowa telefon, usuwa wiadomości i połączenia tylko od tej właśnie osoby.

Mniej więcej co pół roku dowiaduję się o masie rozmów, po godzinie, po pół. Ostatnio dowiedziałam się, że przez ostatnie miesiące dzień w dzień ze sobą rozmawiają. Gdy próbuje z nim porozmawiać to czuję się jakbym mówiła do ściany. Kłamie mi prosto w oczy, że z nią nie rozmawia a bilingi pokazują zupełnie co innego.

Mówi, że mnie kocha i chce ze mną żyć, ale czy takie zachowanie jest normalne? Ja nie mogę tego znieść, czuję się TĄ drugą, jakbym była jakaś jego przykrywką na to wszystko.

#oY7gg

Moja dziewczyna monitoruje na bieżąco stan mojego libido, gdy z jakiegoś powodu nie jesteśmy razem. Wtedy bardzo mocno śmieszkuje ze mnie, gdy dojdzie do wniosku, że właśnie ten dzień... "No dzisiaj to już będziesz musiał coś z nim zrobić", albo "pewnie gdy wrócę prawa ręka będzie większa" itd... jej śmiechu i prześmiewczego chichotania nie ma końca.

Gdyby tylko ona chciała zrozumieć, jak to mnie wkur...

#fKJMj

Od dłuższego czasu ćwiczę mięśnie Kegla, zalecił mi to lekarz w związku z leczeniem pewnej dolegliwości, od razu uprzedzam pytanie - nie chodzi o nietrzymanie moczu.

Ćwiczenia wykonuję wszędzie: w pracy, w pociągu, w domu przed tv. Ale najbardziej lubię robić to w pracy. :) Każdy kto ćwiczył wie, że jest to niezauważalne dla otoczenia. Bardzo podnieca mnie wykonywanie ćwiczeń w obecności kolegów z biura (jestem jedyną kobietą w dziale), moje ćwiczenia są wówczas bardziej intensywne, a czasem nawet prowadzą do mini orgazmu. :))))) Polecam wszystkim, szczególnie w pracy!

#GPUPi

Często można spotkać się z ludźmi, którzy zafascynowani są w np. kulturze, klimacie innych krajów i narodowości, często jest tu brana pod uwagę Japonia i USA, a historia będzie o mnie, a raczej o tym, że spora część ludzi nie może pojąć mojej fascynacji Rosją, która trwa już od kilku dobrych lat.

Często słyszę komentarze, że jestem jakiś debil, "jak można fascynować się tym syfem". Ano można, przykładowo na instagramie prawie 40% obserwujących osób to Rosjanie/Rosjanki i nie są to źli ludzie, wręcz przeciwnie. Często nawet piszą (zdarzało mi się nawet pisać ze sławniejszymi osobami), pytają jak żyje się w Polsce, co tu u nas słychać, a mi czasem głupio jest odpowiedzieć, że duża część ludzi kojarzy ich tylko z wulgarnością i brudem.
Nie żałuję mojej decyzji, słucham praktycznie tylko rosyjskiej muzyki, uczę się samemu języka rosyjskiego i moim marzeniem jest przeprowadzenie się tam i zaczęcie nowego życia.

Najlepsze jest to, że czasem widzę jak ci hejtujący udostępnią jakiś rosyjski utwór czy napiszą gdzieś w komentarzu znane wszystkim "suka bliać".

#4w9Pm

O przypadłości natręctw, było już o tym kilka wyznań, ale moje jest nietypowe.
A mianowicie, uwielbiam się zakładać. Z kim? Ano nie wiadomo, najlogiczniej odpowiedzieć, że z losem/Bogiem. Na czym to "zakładanie się" polega?
No to przykład, idę sobie ulicą chodnikiem, nagle nadjeżdża samochód wtedy szybko myślę:
- Jeżeli dojdę do tego krawężnika zanim dojedzie ten samochód to wygram! (A jak wygram to "tu wstaw prośbę"), albo na klatce schodowej wchodząc słyszę jak drzwi się zamykają myślę sobie.
- Jeżeli szybko wbiegnę na ten schodek zanim drzwi na dole się zamkną wygram zakład!

A wtedy na pewno...
I mniej więcej na tym to polega, a co jeżeli np. przegram, bo samochód przejedzie szybciej/drzwi się zamkną? To nic! Gdy zrozumiem, że nie wygram myślę magiczne zaklęcie, "Odwołuje zakład! Odwołać Zakład!", jeżeli zaś miałem wyjątkowego pecha i nie zdążyłem to boję się, że spotka mnie za to jakaś straszna kara.

Taka o to nie typowa przypadłość, ciekawi mnie jednak czy ma tak ktoś jeszcze? :)
Dodaj anonimowe wyznanie