#N0uXW

Odkąd pamiętam doskwierał mi brak przyjaciółki. Miałam kilka koleżanek, ale żadnej z niej nie mogłam nazwać przyjaciółką. Zawsze bardziej trzymałam z chłopakami, co nie zmieniało faktu, że bardzo chciałam mieć przyjaciółkę, taką od serca.

Wracałam wtedy z centrum miasta po spotkaniu ze znajomymi. Sama. Oni koniecznie chcieli zamówić mi taksówkę, ale ja uparłam się, że zrobię sobie spacer. Szłam słabo oświetloną ulicą. Mijałam kamienicę, kiedy ktoś szarpnął mnie z całej siły za rękę i wciągnął do bramy. Zatkał mi usta i zaczął obłapiać. Próbowałam krzyczeć, ale powiedział "stul pysk, bo cię uduszę". Przed oczami przeleciało mi całe życie. Zaczęłam się szarpać, żeby opóźnić to, co było nieuniknione. Typ wziął moje ręce w swoją jedną, przycisnął do ściany i próbował zedrzeć ze mnie spodnie. I nagle osunął się na ziemię, a przede mną stanął mój Anioł Stróż. Dziewczyna, która miała na tyle jaj, żeby wejść do tej bramy i butelką ogłuszyć tego gnoja. Wzięła mnie za rękę i pobiegłyśmy do jej samochodu. Okazało się, że jechała autem, kiedy zobaczyła, że ten stary oblech wciągnął mnie do bramy. Odwiozła mnie do domu, a mi puściły nerwy i rozpłakałam się. Ona zaczęła mnie uspokajać i namawiała mnie, żeby zgłosić to na policję, ale raz, że i tak nic by nie zrobili, a dwa, to jeszcze ona mogłaby mieć problemy za ogłuszenie tego zboka.

Kiedy już siedziałam w domu z moim narzeczonym i wszystko mu opowiedziałam, on stwierdził, że trzeba tej dziewczynie konieczne jeszcze raz podziękować. Tylko że... zapomniałam wziąć od niej jakiegokolwiek namiaru. Kompletnie nic, nawet nie wiedziałam, jak ma na imię. Przeglądałam namiętnie fejsa, ale szukaj sobie ok. 24-letniej dziewczyny, o której wiesz tylko tyle, że jest wysoką blondynką.

Kiedy już po kilku miesiącach pogodziłam się z tym, że jej nie odnajdę, spotkałam ją na mieście. Siedziała w knajpie ze swoją ekipą. Ja byłam z narzeczonym i jego bratem. Nie mogłam powstrzymać emocji, podeszłam do niej i krzyknęłam "tak się cieszę, że cię spotkałam, tak bardzo chciałam jeszcze raz ci podziękować". Wszyscy jej znajomi zonk, no bo o co kaman. Ona wstała, uśmiechnęła się i zapytała, jak się czuję. Pogadałyśmy chwilę, mój narzeczony również jej podziękował i powiedział do jej chłopaka, że taka dziewczyna to skarb. Na co on "ale o co chodzi?". Okazało się, że Iwona nic mu ani nikomu innemu nie powiedziała, bo stwierdziła, że nie ma po co ;). Dosiedliśmy się do ich stolika, opowiedziałyśmy całą historię jej znajomym, którym kopary opadły do ziemi. Ona oczywiście ze stoickim spokojem stwierdziła, że to nic, co zasługiwałoby na podziw, że każdy człowiek w obliczu takiej sytuacji powinien pomóc tej drugiej osobie.

Zyskałam najlepszą przyjaciółkę, jaką tylko mogłam sobie wymarzyć.:)

#HOTrH

Mimo iż jestem już dorosłym facetem, to nadal lubię dokuczać mojej siostrze.
Niemiła historia przytrafiła mi się kilka dni temu, kiedy byłem na grillu. Było już ciemno, na ławeczce pod stołem moja wygodna siostra trzymała sobie nóżki. Chcąc wykorzystać sytuację, zacząłem smyrać jej stopy. Wciąż czekałem na reakcję siostry, ale coś mi nie pasowało, bo reakcji nie było, więc nurkuję pod ławkę i widzę, że smyram nie jej nogę...

Wzrok mojej (chyba) przyszłej teściowej zmroził mi krew w żyłach, kiedy spojrzałem w górę.

#XinI2

Moje pierwsze spotkanie z rodziną mojego chłopaka miało miejsce na rodzinnej imprezie, krótko po tym, jak jego starsza siostra urodziła dziecko. Nerwy wzięły górę i z pewnością wywarłam oszałamiające pierwsze wrażenie, gdy chwilę po przedstawieniu mnie wszystkim zebranym, starając się nie palnąć nic głupiego, spytałam się świeżo upieczonej matki, trzymającej malucha na rękach, czy mogę go pogłaskać.

#EoJTe

Dziś rano gnałem zatłoczoną ulicą mojego miasta, aby załatwić jedną rzecz związaną z moją pracą. Tłum na ulicy trochę mnie spowalniał, ale zgrabnie lawirowałem pomiędzy watahą zabieganych, podobnie jak ja, ludzi. Zagapiłem się na witrynę sklepową, aby zobaczyć, czy mój nowy, bajerancki fryz wygląda elegancko… I wtedy - bam! Wpadłem na śliczną dziewczynę, która galopowała gdzieś z plikiem papierzysk pod pachą. Te oczywiście rozsypały się na wszystkie strony, a ja przepraszając rzuciłem się do zbierania ich. Niewiasta schyliła się i otrzepując jedną z kartek mruknęła: „Kur#a. W filmach romantycznych takie sytuacje zdarzają się z super przystojniakami, a nie z takimi typami jak ty...”. Wyjęła mi z rąk papiery i odwróciwszy się na pięcie, pognała dalej przez siebie.

Spojrzałem jeszcze raz w witrynę. A gdyby tak zapisać się do siłowni czy coś…?

#fDH99

Kojarzycie pewnie hasło "rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady" albo słyszeliście o ludziach, którzy najchętniej wyjechaliby w Himalaje i zamknęli się na długie lata w buddyjskim klasztorze.

No to właśnie ja miałem dość tego wszystkiego - rodziny, która wie wszystko lepiej, dziewczyny, kolegów, uczelni i sąsiadów i postanowiłem to skończyć. Załatwiłem dokumenty i obecnie od kilku dni jestem w Tybecie. I nie zamierzam wracać w najbliższym czasie, bo mam wszystkich dość. O samym wyjeździe też się nasłuchałem od wszystkich, ale ignorowałem to.

Mam dość pieniędzy, języka nie znam, ale ujdzie z angielskim. Okropnie wysoko i ciężko się oddycha, ale to kwestia aklimatyzacji. Najważniejszy jest błogi spokój. Internet mam, więc nie jest źle, zaglądam na niego co kilka dni i tyle wystarczy. A poza tym cisza i spokój.

#VFaHq

Niedawno na basenie, w mieście, w którym mieszkam, otwarto plażę dla nudystów. Skorzystałem z okazji i przy akompaniamencie pięknej pogody postanowiłem tam pójść. Rozłożywszy się na ręczniku, myśląc o tym jak niebanalnym pomysłem było otwarcie takiej plaży, usłyszałem głośną rozmowę. Kobiety, które prowadziły tę wymianę zdań nawet nie kryły się z tym, o czym rozmawiały. Otóż tematem były członki mężczyzn przebywających na plaży. Kobiety te porównywały ich długości, kolor i tym podobne. Na upomnienia nie zwracały uwagi, dopiero gdy ktoś wstał i pokazał im drzwi, coś mruknęły pod nosem i poszły.

Ludzie, na serio?

#aUCkq

Jak wiadomo, mieszkanie w bloku ma swoje plusy i minusy. Niewątpliwym minusem są remonty: i te zarządzone przez administrację, i te u sąsiadów. Z tymi drugimi wiąże się sporo historii i sytuacji, a ja opowiem tu jedną z nich.

Szmat czasu temu sąsiedzi z sąsiedniej klatki schodowej robili remont mieszkania. Jak na złość, przez to jak jest nasz blok zbudowany, wszelkie hałasy związane z ich remontem słychać było doskonale. Wiercili, tłukli itp. codziennie, całymi dniami. Szło się przyzwyczaić, ale któregoś dnia po prostu przegięli. Otóż zaczęli wiercić... o 6:10 rano w niedzielę. Już pomijam fakt, że zwykła kultura nakazuje w niedziele powstrzymać się od hałasowania innym, ale tak wcześnie?!
Wstaję niedospany przez te hałasy, mama też wstała i myślimy co zrobić. Pierwszy odruch, jako że byliśmy wkurzeni, to zadzwonić na policję, co też uczyniliśmy. Dzwonimy i przedstawiamy sprawę. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że sorry, ale od 6 rano już można i nie mogą interweniować. No to z mamą idziemy pogadać z tymi sąsiadami, aby zaprzestali tego remontu na 3-4 godziny. Chciałem na tę rozmowę wziąć gazrurkę, ale mama odwiodła mnie od tego pomysłu.
Przychodzimy, pukamy do drzwi i rozmawiamy z sąsiadami. Tłumaczymy im w czym rzecz i prosimy o niehałasowanie chociaż do 9-10, aby można było jeszcze pospać. Odpowiedź: "A co nas to? My chcemy teraz remont robić, a nie za ileś godzin. I co z tego, że niedziela? Dzień jak dzień", po czym zamknęli drzwi tuż przed naszymi oczami i wrócili do remontu.
Później się dowiedzieliśmy, że inni sąsiedzi też próbowali ich przekonać, że jednak są ludzie, którzy chcą pospać ciut dłużej w niedzielę. Niestety, apele do administracji ani telefony na policję nic nie dawały, a sytuacja powtarzała się co tydzień przez dobre kilka miesięcy.

Ostatecznie ci ludzie sami się wyprowadzili miesiąc po zakończeniu remontu. Ponoć okolica była dla nich za głośna.

#reFpZ

Mój mąż zostawił dla mnie swoją poprzednią partnerkę. Poznaliśmy się, zauroczyliśmy sobą, ale nie mieliśmy żadnego romansu, nie spotykaliśmy się potajemnie, nie wymienialiśmy miłosnymi SMS-ami. Chcieliśmy być uczciwi, dlatego gdy mój mąż poczuł, że chce mnie bliżej poznać, po prostu pogadał ze swoją dziewczyną i rozstał się z nią. Jednak w oczach moich bliskich koleżanek i tak byłam "kochanką". Uważały, że na pewno odbiłam faceta tamtej dziewczynie, że go uwiodłam i wymusiłam na nim, by zakończył swój związek. Na nic zdały się tłumaczenia. Powiedziały mi nawet, że skoro jestem taka wyrachowana, to mogę zniszczyć też ich związki. Odwróciły się ode mnie, nie przyszły na nasz ślub. Gdy krewni pytali gdzie są moje psiapsiółki, z którymi zawsze blisko się trzymałam, musiałam wymyślać, że nie mogły przyjść na wesele, bo były zajęte/chore itp. Do dziś gdy widzę którąś z nich na ulicy czuję na sobie chłodne spojrzenie.

Co najśmieszniejsze, ostatnio wraz z mężem wpadliśmy na jego byłą, ona też ma już męża, dziecko. Przywitaliśmy się i szczerze mówiąc dziewczyna była dla mnie bardziej serdeczna niż moje dawne koleżanki.

#CBkWQ

Mam 20 lat. Ostatnio po kilku miesiącach wróciłem do kraju z zagranicy, ale ukrywam przed wszystkimi co tak naprawdę tam robiłem i skąd mam zarobione pieniądze.

Jestem normalnym chłopakiem. Skończyłem technikum i mam normalną rodzinę, a nawet szanowaną. Rodzinie powiedziałem, że sprzątałem domy i zbierałem owoce. A tak naprawdę byłem chłopcem do towarzystwa. Umawiałem się z bogatymi, dojrzałymi kobietami. Nie były one wcale takie złe. Były one miłe, nawet niebrzydkie, i samotne - i to bardzo. Chodziłem z nimi na bankiety i inne imprezy okolicznościowe. Nie spałem z nimi. Nie puszczałem się. Nie robiłem nic złego. Po prostu pozwalałem im ze sobą pobyć, żeby nie były samotne. A przy okazji zarobiłem sobie.

Nikomu o tym nie mówię, żeby nie było, że pracowałem jako żigolak.
Dodaj anonimowe wyznanie