#vKHry
Miałem wtedy 23 lata, był to mój pierwszy poważny związek i po rozstaniu załamałem się do tego stopnia, że po dwóch miesiącach od niego postanowiłem się zabić, po prostu nie wytrzymałem psychicznego bólu i poczucia bycia śmieciem. Chciałem się powiesić, więc poszedłem w miejsce, gdzie często chodziłem z moją byłą, przywiązałem linę do gałęzi, założyłem na szyję pętlę, stanąłem na kamieniu i powiedziałem do siebie "przynajmniej to mi wyjdzie"...
Jak widać nie wyszło, gałąź się złamała, a ja upadając skręciłem nadgarstek zamiast karku.
Dzisiaj się z tego śmieję i myślę jaki głupi wtedy byłem, że rozstanie doprowadziło mnie do załamania.
#PRY04
Do lokalu mamy przeszklone drzwi częściowo zasłonięte naklejką z nazwą firmy, z tym że naklejka jest dziurkowana i wszystko przez nią widać ze środka.
Dzisiaj w środku dnia jakaś kobieta bardzo ładnie ubrana, stanęła tyłem do szyby i zaczęła sobie ręką w tyłku grzebać. Najgorsze było to, że zaczęła wąchać właśnie tą rękę, a jak skończyła wytarła kawałek kupy właśnie o tą naklejkę i tak porostu sobie poszła.
Zgadnijcie kto musiał to myć...
#ycXxp
Czasami chciałabym, zamiast wsiąść do autobusu, wejść pod koła.
#QpHRE
Wujek mieszka z moją matką. Od zawsze (to jest tak - w wieku ok. 15 lat przejęła prowadzenie domu, w tym opiekę nad bratem) się nim zajmowała. Drugi wujek pojawia się raz do roku na imieninach brata i nic poza tym. Jego synowie wiedzą, że mają wujka, ale nigdy go chyba nie widzieli na oczy.
Strasznie się boję, że wujek będzie żył dłużej niż matka. Nie stać mnie na dom opieki, na państwowy się nie doczekam, a sama mogę sobie w nieskończoność prosić, żeby się umył. Nie będzie przecież słuchał dziecka. W jego oczach zatrzymałam się w rozwoju jakieś 30 lat temu i nadal chodzę do przedszkola.
Drugi wujek, sądząc po chorobach całej trójki, najpewniej zejdzie jako pierwszy, więc nie zakładam, żeby był w stanie przejąć opiekę. Coś czuję, że kuzyn przestanie mnie poznawać na ulicy jak tylko wspomnę coś o wspólnych obowiązkach wobec wspólnego wujka. Drugi kuzyn nawet nie wiem w jakim mieście mieszka...
Najchętniej bym go zawiozła do MOPS-u i tam zostawiła, niech się martwią. To podobno dorosły człowiek z pełnią praw obywatelskich. Z drugiej strony boję się, że nasz piękny kraj uzna, że to z mojej strony przestępstwo i mnie ukarze za to, że nie umiem i nie chcę się zająć człowiekiem, który, tak się złożyło, jest moim krewnym. Nie czuję, żebym mu była cokolwiek winna. Właściwie to czuję do niego tylko odrazę. Pierwsze co mi przychodzi na myśl jak o nim myślę to erekcja. Bo ktoś go dotknął (np. przy przebieraniu), bo coś go ucieszyło. Drugie co widzę, to zdejmowanie spodni na środku salonu, bo właśnie uznał, że idzie spać. Wstaje, spodnie w dół i ze związanymi nogami człapie jak kaczka do swojego pokoju. Połyka w całości jajka na twardo. No po prostu fuj.
Chciałabym mieć nadal swoje życie jak moja matka umrze, a nie trzymać w domu obleśnego, agresywnego, obsranego staruszka.
#wJdgP
Usłyszałam wtedy od niego coś, co zwaliło mnie z nóg: „Nawet nie wiesz, jak wiele dla mnie znaczysz. Jesteś esencją mojego życia, dajesz mi motywację, wspierasz w działaniach, od tylu lat! Uwielbiam cię, kocham cię!”. Odwróciłam się do niego z ustami złożonymi do pocałunku, kiedy on…
Pocałował filiżankę kawy. Tak, mówił do kawy, nie do mnie. Chyba nigdy nie zbiorę się na odwagę po raz drugi.
#Cb1en
Któregoś dnia wpadłyśmy na genialny pomysł wyniesienia chomiczka na dwór i podrzucania go, tak wysoko, na ile ośmiolatki były w stanie. Przynajmniej jeden raz, a może i więcej, nie udało nam się go złapać, chomik przywalił w ziemię. Na szczęście przeżył, nie pamiętam też żeby zachowywał się jakby miał coś dużego uszkodzonego, ale do tej pory mi głupio. Nie wiem co wtedy miałam w głowie, bo zawsze byłam osobą lubiącą zwierzęta i nigdy celowo ich nie krzywdziłam. Ilekroć o tym pomyślę, to strasznie żal mi tego małego, wystraszonego chomiczka.
#8sc9c
W moim mieście niewinny człowiek został zwolniony z pracy, oczerniony i nawet nie usłyszał słowa przepraszam. Co jest nie tak?
#XyUx3
Dyrekcja wymaga by pracowali ponad 40h, bo ich czas nie jest ewidencjonowany. Pensja jest niska. Rodzice roszczeniowi i często niewspierający w wychowaniu. Dzieci... To jedyny plus tej pracy. Dla nich warto, ale w końcu człowiek pęka. Ja zmieniłem pracę, wreszcie siedzę wygodnie w biurze, pracuje dokładnie 40h (a nawet nie, bo nie cały czas jest co robić), a pensja 2x lepsza. Zmieniłem pracę bez wahania, bo byłem zmęczony ciągłymi wymaganiami i dostawaniem 1750zł miesięcznie i chciałbym żeby wszyscy nauczyciele tak zrobili. W szkołach zostaną tylko sfrustrowani ludzie, słabo opłacani, bez kompetencji by znaleźć lepsza pracę, a cały kraj obudzi się z nie ręką, a głową w nocniku. Bo kto zajmie się waszymi dziećmi wtedy?
Pomimo tego, że uwielbiałem pracę z dziećmi, zmieniłem ją na lepszą. Nie żałuję. Wkurza mnie gdy inni mówią, że nauczyciele mają lekko. Nie mają. To była druga najcięższa praca w moim życiu. Pierwsza była gdy w wieku 15 lat w zimie prowadziłem ankiety o 6:30 na mrozie, a musiałem zapisywać odpowiedzi ręcznie. I tylko ta była porównywalnie cięższa. Pracowałem w wielu zawodach, mam porównanie. W ramach strajku zrezygnowałem z nauczycielstwa i nie żałuję. Za tę cenę zostaną w szkołach naprawdę najgorsi z najgorszych. Na tym rynku pracy nie ma konkurencji. Bo i ceny nie są konkurencyjne. Wiem, że to nie jest strona od takich wyznań, więc na koniec sensowna rzecz, na którą czekacie.
Kiedyś w naszej szkole był remont i do pracowni komputerowej weszli nocą panowie od remontu. Włączyli sobie filmiki 18+, naściągali wirusów i na 1 lekcji dzieci włączając komputery obejrzały ostre filmy xxx. Był dzień zajęć komputerowych bez komputerów, a ja do wieczora na każdym z nich puszczałem skan antywirusowy, bo na dyskach pełno danych, a procesory słabe. Skończyłem o 20.00. Panów od remontu to nie ruszyło. To tylko jedna z wielu sytuacji gdzie nie ma, że kończysz o 16-17.
#ufiZJ
Cóż... Nie jesteśmy już razem.