#HoL8s

Rzadko chodzę po domu w butach, ale jak już usiadłem w butach do kompa, to okazało się, że chwilę wcześniej na spacerze wdepnąłem w psie gówno. Jeszcze fajniej, że mam taki odruch, że kładę nogi na fotelowym wsporniku od kółek. No i zauważyłem to dopiero jak zdjąłem buty... i wsadziłem w to gołe stopy... kur...

#vKHry

17 marca minęło dokładnie 5 lat od mojej nieudanej próby samobójczej spowodowanej rozstaniem i złamanym sercem.
Miałem wtedy 23 lata, był to mój pierwszy poważny związek i po rozstaniu załamałem się do tego stopnia, że po dwóch miesiącach od niego postanowiłem się zabić, po prostu nie wytrzymałem psychicznego bólu i poczucia bycia śmieciem. Chciałem się powiesić, więc poszedłem w miejsce, gdzie często chodziłem z moją byłą, przywiązałem linę do gałęzi, założyłem na szyję pętlę, stanąłem na kamieniu i powiedziałem do siebie "przynajmniej to mi wyjdzie"...
Jak widać nie wyszło, gałąź się złamała, a ja upadając skręciłem nadgarstek zamiast karku.
Dzisiaj się z tego śmieję i myślę jaki głupi wtedy byłem, że rozstanie doprowadziło mnie do załamania.

#PRY04

Pracuję w biurze w galerii handlowej.
Do lokalu mamy przeszklone drzwi częściowo zasłonięte naklejką z nazwą firmy, z tym że naklejka jest dziurkowana i wszystko przez nią widać ze środka.

Dzisiaj w środku dnia jakaś kobieta bardzo ładnie ubrana, stanęła tyłem do szyby i zaczęła sobie ręką w tyłku grzebać. Najgorsze było to, że zaczęła wąchać właśnie tą rękę, a jak skończyła wytarła kawałek kupy właśnie o tą naklejkę i tak porostu sobie poszła.

Zgadnijcie kto musiał to myć...

#ycXxp

Co weekend jeżdżę autobusem po okolicznych miastach i udaję, że mam jakiś ważny cel podróży, choć tak naprawdę zabijam w ten sposób czas, żeby potem wrócić do domu i udawać przed rodzicami oraz samą sobą, że miło spędziłam czas ze znajomymi.
Czasami chciałabym, zamiast wsiąść do autobusu, wejść pod koła.

#QpHRE

Moja matka ma dwóch braci. Jeden ma żonę, dzieci, wnuki i generalnie wiedzie żywot typowego staruszka, a drugi jest niepełnosprawny od urodzenia i wiedzie nietypowy żywot staruszka. Trudności z poruszaniem się to pikuś. Bardziej problematyczna jest psychika. Umysł trzyletniego dziecka w ciele dorosłego mężczyzny sprawiały, że w dzieciństwie zdarzało mi się nocować u sąsiadów, kiedy rodzice zajmowali się obezwładnianiem go razem z panami z karetki i odwożeniem do szpitala. Z wiekiem coraz trudniej go przekonać do czegokolwiek. Nie umyje się, nie weźmie leków, nie da się zbadać lekarzowi, bo nie i już. A jak spróbujesz go zmusić, to cię pobije. Ostatnio matka opowiadała, że się zesrał w gacie i 3 dni go przekonywała, żeby się umył i przebrał. Uznał, że najlepiej przewinienie ukryć i siedzieć jak zwykle przed telewizorem zaprzeczając, że cokolwiek się stało. Ciągle syczy z bólu? Cóż, nie pozwoli sobie krwi pobrać, ani nawet nie powie co się dzieje. Mówi tylko, że dobrze, że nic mu nie jest.

Wujek mieszka z moją matką. Od zawsze (to jest tak - w wieku ok. 15 lat przejęła prowadzenie domu, w tym opiekę nad bratem) się nim zajmowała. Drugi wujek pojawia się raz do roku na imieninach brata i nic poza tym. Jego synowie wiedzą, że mają wujka, ale nigdy go chyba nie widzieli na oczy.

Strasznie się boję, że wujek będzie żył dłużej niż matka. Nie stać mnie na dom opieki, na państwowy się nie doczekam, a sama mogę sobie w nieskończoność prosić, żeby się umył. Nie będzie przecież słuchał dziecka. W jego oczach zatrzymałam się w rozwoju jakieś 30 lat temu i nadal chodzę do przedszkola.
Drugi wujek, sądząc po chorobach całej trójki, najpewniej zejdzie jako pierwszy, więc nie zakładam, żeby był w stanie przejąć opiekę. Coś czuję, że kuzyn przestanie mnie poznawać na ulicy jak tylko wspomnę coś o wspólnych obowiązkach wobec wspólnego wujka. Drugi kuzyn nawet nie wiem w jakim mieście mieszka...

Najchętniej bym go zawiozła do MOPS-u i tam zostawiła, niech się martwią. To podobno dorosły człowiek z pełnią praw obywatelskich. Z drugiej strony boję się, że nasz piękny kraj uzna, że to z mojej strony przestępstwo i mnie ukarze za to, że nie umiem i nie chcę się zająć człowiekiem, który, tak się złożyło, jest moim krewnym. Nie czuję, żebym mu była cokolwiek winna. Właściwie to czuję do niego tylko odrazę. Pierwsze co mi przychodzi na myśl jak o nim myślę to erekcja. Bo ktoś go dotknął (np. przy przebieraniu), bo coś go ucieszyło. Drugie co widzę, to zdejmowanie spodni na środku salonu, bo właśnie uznał, że idzie spać. Wstaje, spodnie w dół i ze związanymi nogami człapie jak kaczka do swojego pokoju. Połyka w całości jajka na twardo. No po prostu fuj.

Chciałabym mieć nadal swoje życie jak moja matka umrze, a nie trzymać w domu obleśnego, agresywnego, obsranego staruszka.

#wJdgP

Po latach w końcu zebrałam się w sobie i postanowiłam wyznać mojemu przyjacielowi miłość. Siedziałam u niego w kuchni i myślałam jak to ująć w słowa, kiedy on parzył nam kawę.

Usłyszałam wtedy od niego coś, co zwaliło mnie z nóg: „Nawet nie wiesz, jak wiele dla mnie znaczysz. Jesteś esencją mojego życia, dajesz mi motywację, wspierasz w działaniach, od tylu lat! Uwielbiam cię, kocham cię!”. Odwróciłam się do niego z ustami złożonymi do pocałunku, kiedy on…

Pocałował filiżankę kawy. Tak, mówił do kawy, nie do mnie. Chyba nigdy nie zbiorę się na odwagę po raz drugi.

#Cb1en

Gdy miałam osiem lat, mieszkałam przez chwilę na jednym piętrze w bloku z koleżanką w moim wieku. Byłyśmy nierozłączne. Koleżanka miała chomika. Co w tym anonimowego?

Któregoś dnia wpadłyśmy na genialny pomysł wyniesienia chomiczka na dwór i podrzucania go, tak wysoko, na ile ośmiolatki były w stanie. Przynajmniej jeden raz, a może i więcej, nie udało nam się go złapać, chomik przywalił w ziemię. Na szczęście przeżył, nie pamiętam też żeby zachowywał się jakby miał coś dużego uszkodzonego, ale do tej pory mi głupio. Nie wiem co wtedy miałam w głowie, bo zawsze byłam osobą lubiącą zwierzęta i nigdy celowo ich nie krzywdziłam. Ilekroć o tym pomyślę, to strasznie żal mi tego małego, wystraszonego chomiczka.

#8sc9c

Wiecie co mnie irytuje? Ostatnio bardzo modne stało się oskarżanie o molestowanie. Nie chodzi mi o faktyczne molestowanie. Coraz częściej spotykam się z sytuacjami gdzie nie było molestowania, ale rzekoma ofiara postanowiła zemścić się na rzekomym oprawcy i oskarża go. Nie rozumiem tego. Czy osoby oskarżające nie zdają sobie sprawy jak bardzo krzywdzi to oskarżonego, jak niszczy mu życie? Co oni z tego mają?


W moim mieście niewinny człowiek został zwolniony z pracy, oczerniony i nawet nie usłyszał słowa przepraszam. Co jest nie tak?

#XyUx3

Dawno nie wrzucałem tu wyznania. Obecna sytuacja związana ze strajkiem nauczycieli mnie do tego skłoniła. Rząd się cieszy, że ominął problem, bo zatrudni emerytów i nie będzie problemu w trakcie egzaminów. Super. Świetnie. Brawo. Nie rozwiązaliśmy problemu. Ludzie piszą, że nauczyciele pracują 18h w tygodniu. To nieprawda.

Dyrekcja wymaga by pracowali ponad 40h, bo ich czas nie jest ewidencjonowany. Pensja jest niska. Rodzice roszczeniowi i często niewspierający w wychowaniu. Dzieci... To jedyny plus tej pracy. Dla nich warto, ale w końcu człowiek pęka. Ja zmieniłem pracę, wreszcie siedzę wygodnie w biurze, pracuje dokładnie 40h (a nawet nie, bo nie cały czas jest co robić), a pensja 2x lepsza. Zmieniłem pracę bez wahania, bo byłem zmęczony ciągłymi wymaganiami i dostawaniem 1750zł miesięcznie i chciałbym żeby wszyscy nauczyciele tak zrobili. W szkołach zostaną tylko sfrustrowani ludzie, słabo opłacani, bez kompetencji by znaleźć lepsza pracę, a cały kraj obudzi się z nie ręką, a głową w nocniku. Bo kto zajmie się waszymi dziećmi wtedy?

Pomimo tego, że uwielbiałem pracę z dziećmi, zmieniłem ją na lepszą. Nie żałuję. Wkurza mnie gdy inni mówią, że nauczyciele mają lekko. Nie mają. To była druga najcięższa praca w moim życiu. Pierwsza była gdy w wieku 15 lat w zimie prowadziłem ankiety o 6:30 na mrozie, a musiałem zapisywać odpowiedzi ręcznie. I tylko ta była porównywalnie cięższa. Pracowałem w wielu zawodach, mam porównanie. W ramach strajku zrezygnowałem z nauczycielstwa i nie żałuję. Za tę cenę zostaną w szkołach naprawdę najgorsi z najgorszych. Na tym rynku pracy nie ma konkurencji. Bo i ceny nie są konkurencyjne. Wiem, że to nie jest strona od takich wyznań, więc na koniec sensowna rzecz, na którą czekacie.

Kiedyś w naszej szkole był remont i do pracowni komputerowej weszli nocą panowie od remontu. Włączyli sobie filmiki 18+, naściągali wirusów i na 1 lekcji dzieci włączając komputery obejrzały ostre filmy xxx. Był dzień zajęć komputerowych bez komputerów, a ja do wieczora na każdym z nich puszczałem skan antywirusowy, bo na dyskach pełno danych, a procesory słabe. Skończyłem o 20.00. Panów od remontu to nie ruszyło. To tylko jedna z wielu sytuacji gdzie nie ma, że kończysz o 16-17.

#ufiZJ

Kiedy wczoraj wieczorem przejeżdżałem koło domu mojej dziewczyny, zagapiłem się na jej okno - paliło się światło, liczyłem, że mi mignie, a nie miałem czasu, żeby do niej wpaść. Wskoczył mi pod koła jej pies - najwidoczniej znów przekopał się pod płotem, a pewnie poznał mój samochód i się do niego rzucił. Mimo strachu o jej reakcję zatrzymałem się, złapałem psiaka i zawiozłem na pogotowie weterynaryjne. Niestety weterynarz nie był w stanie nic zrobić.

Cóż... Nie jesteśmy już razem.
Dodaj anonimowe wyznanie