#YHNb8
#ThWqg
Używałam maści i chciałam sprawdzić efekty jej stosowania, a samej trochę ciężko, więc poprosiłam mojego męża o pomoc.
Wiecie, żeby tam popatrzył i powiedział mi, czy zeszło.
Odmówił. Uznał, że „to wychodzi poza przysięgę małżeńską”.
#N6ETs
Wczoraj dowiedziałem się, że to wcale nie żart: pokazała mi zdjęcie USG.
#S6DQc
Uznała, że żałuję jej pieniędzy i przeze mnie nie może o siebie dbać, bo jestem dusigroszem. Nie odzywa się już drugi dzień. Co ja powiedziałem źle?
#zRPFp
#zNoZ9
Zaaferowany podbiegłem pod płot, by dowiedzieć się co się stało. Z przerażeniem pytałem się ludzi, ale nikt mi nie odpowiadał. Przedarłem się przez tłum, by zobaczyć, co tam się dzieje. Gdy stanąłem na jego czele, spostrzegłem właścicielkę domu w towarzystwie strażaków i policjantów. Jeden z nich próbował opanować staruszkę, która wyzywała go takimi słowami, na które świat nie był nawet gotowy. Następnie jego kolega skuł ją kajdankami, po czym razem ruszyli w stronę furtki. Gdy przechodzili obok, dostrzegłem jeszcze zmęczone twarze policjantów, oraz paszczę staruszki, z której wydobywały się takie perełki jak: "Wy jeb**e k**wy niemyte, a żeby wam karp na święta z wanny spie****ił". Rebeliantkę z trudem wprowadzili do radiowozu, po czym odjechali, zostawiając mnie z mind-fuckiem jak stąd do wieczności.
Dopiero wtedy jeden z obserwatorów wyjaśnił mi, co tam zaszło. Wyżej wymieniona staruszka przeczytała w internecie, że pewien ksiądz zachęcał do palenia książek o Harrym Potterze, bo to wymysł szatana. Zabrała więc swojej wnuczce te książki, jej zabawki z Hello Kitty oraz Pokemony, i rozpaliła przed domem ognisko. Gdyby nie czujni sąsiedzi, prawdopodobnie spłonąłby jej cały dom. A myślałem, że już bardziej głupim być nie można.
#MHt4L
Po drodze do domu tak podskakiwał z radości, że w końcu wyrżnął głową o chodnik i wyłamał sobie trzy zęby.
#7oF0K
#Sslol
W domu od zawsze zabraniano mi jeść czegokolwiek, co nie było obiadem, ewentualnie deserem robionym przez mamę. Nigdy nie mogłam tknąć żadnych chipsów, ciastek czy podobnych rzeczy, chyba że dostałam na jakąś okazję, a wtedy były wydzielane do granic możliwości (kostka czekolady i do widzenia). Kieszonkowego nie dostawałam, więc sama niczego kupować też nie mogłam.
Zamieszkałam sama, gdy miałam 18 lat i się zaczęło. Zaczęłam odbijać sobie te wszystkie lata. Ja nie jadłam. Ja się obżerałam. W dwa lata przytyłam 30 kg. Potem zaczęłam zauważać problem i kilkakrotnie próbowałam się odchudzać. Dwa razy udało mi się schudnąć po 10 kg (nie bardzo szybko, stopniowo, by uniknąć efektu jojo - na próżno). Za każdym razem wracałam do wagi 80 kg.
Zniszczyłam sobie ciało. Wszędzie mam rozstępy. Nie potrafię sobie pomóc. Dietetycy nie pomogli nic. To jest w mojej głowie, jestem uzależniona. Boję się, co będzie dalej, bo nie potrafię powiedzieć sobie "nie". Bardzo podziwiam ludzi, którzy dali radę schudnąć, ja nie potrafię tego zrobić. Boję się, że skończę jako otyła inwalidka, którą muszą karmić i myć bliscy.