Coraz mocniej utwierdzam się w likwidacji darmozjadów, czyli o strażnikach miejskich...
Około 20:30, Kraków.
Sprzątam w samochodzie, dokładniej w bagażniku, słyszę:
- Dobry wieczór, Straż Miejska, patrol osiedlowy.
- Dobry wieczór.
Strażnik 1 (S1) - Co pan tu robi??
- Sprzątam w aucie.
S1 - A to pana auto??
- Tak.
S2 - Poprosimy o dokumenty.
- Już, momencik, tylko skończę zwijać pas ładunkowy, zdejmę rękawiczki i wtedy wyciągnę, żeby nie uwalić spodni.
S2 - No dobrze. <westchnięcie>
Za mną słychać "Ty kur..o, ty szmato, zaje..e cię!". Oglądam się z panami S1 i S2.
W odległości około 5-7 m postać Żulianny z wózkiem dziecięcym (tabun cygański), parę metrów od niej dwóch Żuljanów chwiejnym szybkim krokiem zbliżają się do Żulianny.
- Przepraszam, panowie, wy na takie coś nie reagujecie??
S1 - Prowadzimy inną interwencję, więc nie możemy...
- No chyba kur...a żartujecie!
W międzyczasie Żuljan dogonił Żuliannę i trzask z liścia w głowę.
Wystartowałem do Żuljanów... Dwa szybkie, za bety i o glebę. Żuljan drugi stwierdził, że to już nie jego sprawa.
S2 - Co pan robi!?
- Nie wiem jak u was, ale w moim otoczeniu żaden facet kobiety bić nie będzie!! A wy tu po ch..j stoicie jak te dwa słupy?!
S1 - Wypiszę panu mandat za obrazę funkcjonariusza!
- Coo? KU..A!!!!! Poje..o was, wy @#!!@#@#$%@#%^.^!
Po czym zza mnie wyłoniło się starsze małżeństwo z pieskiem, które też nie omieszkało wyrazić swojej opinii (niecenzuralnie) odnośnie 2 postawnych panów w mundurach straży miejskiej.
Panowie S1 i S2 nic nie mówiąc i nic nie robiąc obrócili się i odeszli.
Jak będą takie patrole, to już czuję się bezpieczniej...
Spotykałem się w życiu z różnymi kobietami, czasami na poważnie, czasami tylko żeby potentegesić. Koniec końców, utknąłem w dziwnym związku.
Nie żywię zbytnich uczuć do swojej kobiety, nie znaczy to, że kompletnie nic nie czuję, po prostu te uczucia nie są jakieś wielkie. Może byłyby większe, gdyby nie jej humory i normalny seks. Kochamy się tylko tydzień w ciągu miesiąca i można to określić mianem odrabiania pańszczyzny, bo mam wrażenie, jakbym w łóżku miał drewno. Ona ma dziwny cykl miesiączkowy. Tydzień jest OK, tydzień jako tako, a dwa tygodnie to dramat. Pierwsze trzy miesiące były super, naprawdę super, później tendencja już spadkowa, nadszedł kryzys, gdzie prawie się rozstaliśmy. Najbardziej boli mnie ten seks, tydzień ma ochotę, później mówi, że nie będzie się zmuszała i mam trzy tygodnie postu. 15 kg więcej niż na początku jak się poznaliśmy też nie przyprawia mnie o szybsze bicie serca.
To wszystko sprawia, że coraz śmielej myślę o skoku w bok. Wiem, że to niemoralne, że tak nie można itp., ale mam też jakieś potrzeby. Testosteron rozwala mnie od środka, a moja kobieta mówi mi trzy tygodnie, że nie ma ochoty. Już wiele razy kłóciliśmy się o brak pożycia, bo koniec końców ja też zaczynam mieć humory, kiedy wszystko we mnie buzuje. Kochanka to nie problem, szybko się znajdzie. Moja praca daje mi duże pole do popisu, gdyż to ja sobie ustalam grafik.
Z jednej strony nie chcę jej zostawiać, a z drugiej nie chcę sobie zmarnować życia. Myślę, że potrafię być na tyle dyskretny, że zdrada się nie wyda. Z trzeciej strony najrozsądniej byłoby ją zostawić i kazać się wyprowadzić, niestety tu się odzywa znów moje sumienie, ponieważ ona nie ma gdzie się podziać, jest skłócona z całą rodziną, a na wynajem jej nie stać. Mam jej dać ultimatum? Albo chudnie przynajmniej 10 kg, panuje nad humorami i uprawiamy seks co najmniej trzy razy w tygodniu, albo niech się pakuje i wynosi? Nie wiem co mam robić. Nie chcę jej zostawiać, a męczy mnie ten związek. Brakuje mi seksu, namiętności, pożądania. Mój seks jest tak kiepski, że wspominam często kobiety, z którymi spałem i zastanawiam się, czy nie napisać. Szczególnie kiedy sobie wypiję, mam okropne chwile słabości i wspomnień. Przeglądam zdjęcia zapisane na telefonie, które mi kiedyś wysyłały, i rozmyślam nad swoim nieudanym życiem łóżkowym.
Kręciłem kiedyś z jedną dziewczyną, pisaliśmy do siebie i spotykaliśmy się, a każde spotkanie kończyło się mizianiem. O seksie nie było mowy, bo miała wtedy 15 lat i znaliśmy się za mało.
Pewnego wieczoru zaczęliśmy pisać sprośne wiadomości. Prosiła, żeby od razu je kasować, ale nie wiedziałem o co chodzi i nie robiłem tego. Po dwóch dniach spotykam się z nią, a ona mi się przyznaje, że spotyka się też z moim młodszym o półtora roku bratem. Okazało się, że jak spałem, to brat czytał nasze wiadomości. W jednej chwili poczułem mieszankę uczuć, wstyd, wkurzenie, rozbawienie, ale najbardziej żal, że sprawiłem przykrość bratu. Z dziewczyną zerwałem kontakty, z bratem nigdy o tym nie wspomnieliśmy, ale dalej byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. W naszej historii były jeszcze dwie dziewczyny, z których zrezygnowałem, bo wpadły w oko najpierw bratu. Nigdy nie żałowałem.
Na pewno kojarzycie aferę z "ustawą aborcyjną". I pewnie myślicie sobie "o co tyle szumu, każdy ma prawo do życia!". No, prawie każdy. Jeśli akurat nie jest kobietą w wieku reprodukcyjnym to tak, każdy ma prawo do godnego życia. Chciałabym, żeby ludzie się opamiętali. Przemyśleli co robią, co podpisują. Bo podpisują wyroki śmierci, nie tylko na kobiety, ale także na nienarodzone dzieci.
Chcę przedstawić zmiany, jakie będzie niósł ze sobą zakaz aborcji.
Bo widzicie, w Polsce aborcja była dozwolona w 3 wypadkach - gdy ciąża pochodziła z aktu zabronionego, tj. gwałt lub kazirodztwo, gdy płód był nieodwracalnie uszkodzony lub gdy ciąża zagrażała zdrowiu lub życiu matki. Oprócz tego, za aborcję nie była karana kobieta, lecz osoby trzecie (lekarz i ludzie, którzy pomogli, zmusili, namówili).
Po pierwsze, projekt STOP ABORCJI przewiduje karę więzienia za "śmierć dziecka nienarodzonego". Nieważne, czy kobieta poroni naturalnie, czy za pomocą tabletek, czy lekarza - będzie prowadzone dochodzenie w tej sprawie. Starasz się z żoną o dziecko 3 lata, i w końcu jest! Udało się! Gdzieś tam w niej rośnie wasz synek albo córeczka. Byliście u ginekologa, widziałeś ten bąbel na monitorze. Niestety dochodzi do poronienia. To tragedia życiowa dla ludzi pragnących potomka. I twoja kobieta zamiast skupić się na sobie, dać sobie czas na żałobę po ciąży, będzie przesłuchiwana i wpędzana w poczucie winy, bo może jednak nie powinna nieść tego kilograma jabłek? Może nie powinna tyle siedzieć przed komputerem? Może za późno chodziła spać?
Nie wierzysz? Na Salwadorze takie prawo ma się świetnie!
Po drugie - jakby to łagodnie... Lekarz nie będzie mógł ratować twojego życia poprzez usunięcie ciąży. Ciąża pozamaciczna. Rozwija się w jajowodzie i może go rozerwać doprowadzając do krwotoku wewnętrznego. Normalnie taką ciążę się usuwa. Teraz lekarz będzie mógł to zrobić dopiero, gdy będzie BEZPOŚREDNIE zagrożenie życia, czyli kiedy ten jajowód... pęknie.
Po trzecie - ciekawa sprawa dochtura Chazana. Wiecie, tego, co nie chciał usunąć bardzo upośledzonej ciąży, doprowadził do tego, że kobieta urodziła - dziecko miało mózg na wierzchu, wiszące gałki oczne, brak części głowy - ale było zdolne do odczuwania bólu. Żyło DZIEWIĘĆ dni. Jaki to musiał być ból dla niego i rodziców? A kogo to obchodzi? Liczy się uratowane życie!
Po czwarte - koniec z badaniami prenatalnymi inwazyjnymi. Po prostu ich nie będzie. Nie będziesz wiedział, czy twoje dziecko ma zespół Downa, zresztą... nawet jeśli ma, to i tak masz je urodzić. A potem to krzyż na drogę i radź se sam człowieku.
Po piąte - kobiety przestaną chodzić do ginekologów. Zaczną usuwać ciąże same. Jak kiedyś. Wieszakiem, drutem. Będą przebijać sobie macice i wykrwawiać się, chorować. I umierać.
I ja się pytam: dlaczego? Dlaczego nam to robią?
Dzisiaj jakiś wredny fajfus uderzył w mój zaparkowany samochód. Impet uderzenia był tak duży, że auto potoczyło się z miejska parkingowego prosto na miejsce, w którym zaczyna się przejście dla pieszych. Właśnie stoję przed moją ukochaną bryką. Ma kompletnie skasowany tył i mandat na 500 zł za szybą.
Jak byłem młodszy, byłem typowym pozerem z najwyższej półki. Wśród swoich znajomych do dzisiaj ze względu na tamte czasy robię za swego rodzaju człowieka legendę.
Któregoś razu, gdy miałem 16 lat, babcia, u której mieszkałem wcisnęła mi witaminę B12 czy B6 (mniejsza). Na tabletkach, co jest istotne, nie było napisane nic i nie miały logo żadnego producenta.
Przed szkołą pociąłem tabletki na ćwiartki, a następnie w szkole wkręciłem kilku kolegów, że to nowy narkotyk, który dostałem na przetestowanie od kuzyna będącego dilerem. Miała to być mieszanka LSD z Ecstasy.
Chłopacy łatwo dali się podpuścić. Wszyscy czuli się jakoś inaczej, mieli napady śmiechu i czuli się pobudzeni. Z 4 kumpli tylko jeden mówił, że na niego to nie działa.
To jednak nie finał tej historii.
Na długiej przerwie skoczyliśmy do sklepu. Wracając z niego zatrzymała nas policja. Sprawdzili dane, a następnie nas dosyć dokładnie przeszukali. Tabletki, pomimo, że były w wewnętrznej kieszeni, zostały znalezione przez funkcjonariusza.
Natychmiast zapytał co to jest, a ja bez zastanowienia odpowiedziałem, że witaminy. Do dziś nie wiem jakim cudem, ale policjanci uwierzyli na słowo.
A teraz wisienka na torcie.
Żaden z chłopaków się nie domyślił, że to naprawdę witaminy.
Cała drogę do szkoły mieli ubaw, że w taki głupi sposób wykiwałem funkcjonariuszy. Trzech z nich do dzisiaj wierzy, że testowało nowy narkotyk :D (minęło 8 lat)
Mam dwójkę małych dzieci. Umieram w środku, bo jedyny czas jaki mam dla siebie, to 20 minut w wannie późno w nocy, kiedy wszyscy śpią. Najmłodsze cały czas płacze i nie prześpi przez dzień nawet jednej minuty, a muszę posprzątać, ugotować i zająć się nim oraz starszym dzieckiem, co jest ponad moje siły. Przez cały dzień potrafię sprzątać, a pod koniec dnia nie ma wcale efektów z mojej pracy. Po dwóch porodach wyglądam obrzydliwie. 40 kg więcej, nie mogę na siebie patrzeć. Jakby jakiś facet na mnie spojrzał nagą, to by zwymiotował. Niejedna 50-latka wygląda lepiej niż ja. Nie mam przyjaciół, ale mam faceta, którego nie ma cały dzień, bo jest w pracy (nie mam o to pretensji), a jak przyjdzie, to zwyzywa mnie od najgorszych. Gdybym napisała te wszystkie epitety na mój temat, to cenzurowanie ich trwałoby tydzień. Dwa dni jest kochany, a trzeciego okropny. Nie było by dnia, żebym przez to nie płakała.
Nigdy nie pracowałam tak na poważnie na umowie. Nie mam studiów. Nie mam prawa jazdy, choć jeździłam super, to zdawałam 11 razy. Oblewali o najmniejszą głupotę. Nigdy nie skręciłam nawet w najbliższe skrzyżowanie. Z nerwów serce mi waliło, jakby z piersi miało uciec.
Czasami sobie tak myślę, że jak mojego faceta zabraknie, to chyba wyląduję pod mostem, bo nie będę miała pieniędzy na życie, na rachunki. Czuję, że moje życie jest już zmarnowane. Chciałabym zasnąć i nigdy się nie obudzić. Jestem taka słaba i nie wiem, czy kiedykolwiek przestanę być.
Na ślubie mój mąż zamiast powiedzieć: "Ja, Kamil, biorę ciebie Anno za żonę" itd., powiedział jednym tchem: "Ja, Anna, biorę ciebie Kamilu za żonę i obiecuję ci..." itd.
Na szczęście zatrudniliśmy kamerzystę :-)
Nigdy nie zapomnę szalonej imprezy u mojej koleżanki. Tak się upiłem, że w środku nocy wyszedłem z jej domu i wsiadłem do samochodu mojej mamy, która akurat po mnie podjechała. Usiadłem na fotelu pasażera i zacząłem na nią krzyczeć, żeby ruszała, bo chce mi się strasznie sikać.
Dopiero po chwili zorientowałem się, że wsiadłem do auta mamy koleżanki, która organizowała imprezę. Mamy, która wróciła wcześniej z delegacji i o niczym nie wiedziała.
Historia o tym, że nie tylko mohery zawadzają ludziom w autobusach.
Pewnego razu jechałam do do domu autobusem, razem ze mną w pojeździe siedziała grupka młodych dziewczyn i słuchała muzyki na głośniku. Było to bardzo irytujące, jednak nikt się nie odezwał.
W pewnym momencie do autobusu wsiadł młody chłopak. Wyglądał na ułożonego i grzecznego. Podszedł on do grupki. Między chłopakiem a dziewczynami wywiązał się następujący dialog:
Chłopak: Może byście to wyłączyły? Nie każdy ma ochotę tego słuchać.
Dziewczyny: Jak ci się coś nie podoba, to nie musisz słuchać.
Chłopak odszedł i usiadł na swoim miejscu. Jednak kiedy zbliżał się jego przystanek, wstał i zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał. Podszedł do dziewczyn, wypiął się i... puścił soczystego bąka. Powiedział: Jak wam się nie podoba, to nie musicie wąchać.
Po tym tekście odwrócił się na pięcie i zostawił dziewczyny w wielkim szoku.
Dodaj anonimowe wyznanie