#IV6Mh
Nie żywię zbytnich uczuć do swojej kobiety, nie znaczy to, że kompletnie nic nie czuję, po prostu te uczucia nie są jakieś wielkie. Może byłyby większe, gdyby nie jej humory i normalny seks. Kochamy się tylko tydzień w ciągu miesiąca i można to określić mianem odrabiania pańszczyzny, bo mam wrażenie, jakbym w łóżku miał drewno. Ona ma dziwny cykl miesiączkowy. Tydzień jest OK, tydzień jako tako, a dwa tygodnie to dramat. Pierwsze trzy miesiące były super, naprawdę super, później tendencja już spadkowa, nadszedł kryzys, gdzie prawie się rozstaliśmy. Najbardziej boli mnie ten seks, tydzień ma ochotę, później mówi, że nie będzie się zmuszała i mam trzy tygodnie postu. 15 kg więcej niż na początku jak się poznaliśmy też nie przyprawia mnie o szybsze bicie serca.
To wszystko sprawia, że coraz śmielej myślę o skoku w bok. Wiem, że to niemoralne, że tak nie można itp., ale mam też jakieś potrzeby. Testosteron rozwala mnie od środka, a moja kobieta mówi mi trzy tygodnie, że nie ma ochoty. Już wiele razy kłóciliśmy się o brak pożycia, bo koniec końców ja też zaczynam mieć humory, kiedy wszystko we mnie buzuje. Kochanka to nie problem, szybko się znajdzie. Moja praca daje mi duże pole do popisu, gdyż to ja sobie ustalam grafik.
Z jednej strony nie chcę jej zostawiać, a z drugiej nie chcę sobie zmarnować życia. Myślę, że potrafię być na tyle dyskretny, że zdrada się nie wyda. Z trzeciej strony najrozsądniej byłoby ją zostawić i kazać się wyprowadzić, niestety tu się odzywa znów moje sumienie, ponieważ ona nie ma gdzie się podziać, jest skłócona z całą rodziną, a na wynajem jej nie stać. Mam jej dać ultimatum? Albo chudnie przynajmniej 10 kg, panuje nad humorami i uprawiamy seks co najmniej trzy razy w tygodniu, albo niech się pakuje i wynosi? Nie wiem co mam robić. Nie chcę jej zostawiać, a męczy mnie ten związek. Brakuje mi seksu, namiętności, pożądania. Mój seks jest tak kiepski, że wspominam często kobiety, z którymi spałem i zastanawiam się, czy nie napisać. Szczególnie kiedy sobie wypiję, mam okropne chwile słabości i wspomnień. Przeglądam zdjęcia zapisane na telefonie, które mi kiedyś wysyłały, i rozmyślam nad swoim nieudanym życiem łóżkowym.
Nie masz żadnego prawa stawiać jej ultimatum i przestań sobie wmawiać, że jesteś taki łaskawy, bo ona nie ma gdzie się podziać. Proszę cię. Nie kochasz jej, nie jest dla ciebie atrakcyjna, nie jesteście dopasowani pod względem seksu, co to ma być za związek w ogóle?
"Nie masz prawa stawiać jej żadnego ultimatum" - tylko kobieta mogłaby coś takiego napisać
Ten związek i tak nie ma przyszłości.
Ja się zastanawiam po jaką cholerę w ogóle jesteście razem. Jaki to miało sens wcześniej? Sam wiedziałeś o tym, że ma takie, a nie inne potrzeby seksualne. Skoro nie żywiłeś do niej uczuć, domyślam się że od początku była bardziej bierna w łóżku niż byś chciał to po co zdecydowałeś się męczyć.
Nie twierdzę, że seks jest najważniejszy w związku, ale tylko na tej kwestii skupia się autor, więc próbuje dociec, choćby jednego pozytywu w tej kobiecie (oczami autora), który spowodował, że wgl są razem, i to jeszcze mieszkają razem u niego (czyli za bogatą to też nie jest)
Niezły z Ciebie cienias autorze. Seks jest beznadziejny, zero podniecenia, ale nie chcesz rzucić swojej dziewczyny tylko myślisz o skoku w bok? Totalne dno. To znaczy że nie masz jaj żeby zerwać i że zdajesz sobie sprawę że poza przygoda na jedną noc (być może to tylko Twoje wybujale mniemanie o sobie) gdzieś w głębi sobie zdajesz sprawę, że masz marne perspektywy na kolejny związek, bo pewnie nic ciekawego sobą nie reprezentujesz. Inaczej byś miał na tyle godności osobistej żeby go zakończyć ale widać wygodnie Ci w tym układzie bo sam pewnie z siebie też nic nie musisz dawać.
Uważam to za bardzo prawdopodobne niestety :/
O nie, związek oparty na litości nie może nikogo uszczęśliwić. Jest dorosłą osobą, nie jesteście małżeństwem i nie jesteś za nią odpowiedzialny. Brutalne, ale tak jest. Jak jej nie stać na wynajem mieszkania, to niech wynajmie pokój, albo pogodzi się z rodzicami. Ona chyba też Cię nie kocha skoro ma w nosie Twoje potrzeby...
A może nie ma w nosie, tylko sama takich potrzeb nie ma? Albo przeżyła coś, co jej to zaburza, ale o tym autorowi nie wspomniała? Albo jeszcze inne.. Niekoniecznie musi go nie kochać i mieć gdzieś jego potrzeby. Może ich nie rozumieć, albo nie rozumieć ich wagi uznając swoje potrzeby za wystarczające i podobne do potrzeb drugiej strony? I to by można było wyjaśnić zwykłą, szczerą rozmową.
Tylko Twoje ostatnie zdanie. Reszta brutalna, ale prawda.
tonttu jeśli autor tak jak pisze rozmawiał z nią na ten temat, to chyba jest poinformowana, że jej mężczyzna ma większe potrzeby. A jeśli przeżyła coś, co jej przeszkadza w normalnym związku i nie chce o tym powiedzieć autorowi, to musi to sama przepracować, bo nie można liczyć na to, że ktoś będzie się przejmował problemem, o którym nie wie. Mądra kobieta dba o sferę seksualną związku, bo wie, że bez tego nie ma udanego małżeństwa.
Ale wszystko zależy od tego jak owa rozmowa wyglądała, bo jeśli nie pochylili się razem nad swoimi problemami, tylko wyrzucili sobie co im nie pasuje to nie była to rozmowa o jaką chodzi.
Wyznanie pod gównoburzę. Zero seksu, 15 + kg, jakieś 6 msc związku i wspólne mieszkanie a wy w to wierzycie. Jakiś boruta, czy inny kociambe napisał to z nudów.
Jakby przytyła te 15 kg to dawno by z nią zerwał, a nie liczył na seks. Nawet przy 3 kg na + od przybrania na wadze (tłuszcz, nie mięśnie) widać zmiany.
Niezły z Ciebie cienias autorze. Seks jest beznadziejny, zero podniecenia, ale nie chcesz rzucić swojej dziewczyny tylko myślisz o skoku w bok? Totalne dno. To znaczy że nie masz jaj żeby zerwać i że zdajesz sobie sprawę że poza przygoda na jedną noc (być może to tylko Twoje wybujale mniemanie o sobie) gdzieś w głębi sobie zdajesz sprawę, że masz marne perspektywy na kolejny związek, bo pewnie nic ciekawego sobą nie reprezentujesz. Inaczej byś miał na tyle godności osobistej żeby go zakończyć ale widać wygodnie Ci w tym układzie bo sam pewnie z siebie też nic nie musisz dawać.
co ty odszawaisz jak dasz jej ultimatum yto moze zmieni sie na chwile… a pozniej wrocici wszytko do tego jak bylo, ty ewidentnie nie jestes szczesliwy… a skok w bok to raczej slabe
Hm, czyli z 4 tygodni cyklu gdzie są 3 fazy ma trzy fazy. Niesamowite.
Hej, poza oczywistym byś się z nią rozstał by nie robić z siebie patolki, to może namów ją by zbadała tarczycę i jajniki? Szybki przyrost wagi i niechęć do seksu mogą mieć tu przyczynę. Chyba że bierze tabletki antykoncepcyjne. To też może być od tego- niestety spada libido :/