#OICS0

Jestem uzależniona od wysiłku fizycznego.
Najmniej 3h dziennie siłowego i cardio w domu + około 20 km biegu. Codziennie od 5 miesięcy. Okay, niby spoko, zdrowo i w ogóle... Otóż nie do końca. Straciłam miesiączkę, za to codziennie krwawię z nosa i od paru dni mam podwyższoną temperaturę, nawet do 38 stopni.
Zaczęłam coraz mniej jeść i coraz mniej spać. Powiedziałam o tym mamie. Powiedziała „Jedz więcej, to nie moja wina. A krew ci leci dlatego, że dłubiesz w nosie, teraz wyjdź z pokoju i rób dalej co chcesz, nie jesteś już mała”.
Mam 14 lat. Dzięki, mamo, przecież odnajduję się w świecie.

#2pfhB

Jak byłam mała, to słowo „gentleman” wypowiadałam tak jak się pisze. Potem zaczęło się plątać i nie wiem dlaczego mówiłam „genitalia”. W telewizorze w jakimś posranym programie usłyszałam: „Przecież genitalia to po prostu kutas”.

Zatem uprzejmych ludzi nazywałam kutasami.

#0RbMh

Kiedy byłam w przedszkolu, miałam pewnego kolegę. W tym okresie bardzo się do siebie zbliżyliśmy i zostaliśmy przyjaciółmi. Pewnego dnia leżeliśmy obok siebie na leżakach, zaproponował mi zabawę w mamę i tatę. Ja uwielbiałam się bawić, a wiedziałam, że z nim będzie fajnie, więc zgodziłam się. Ale był pewien warunek – musieliśmy pójść do łazienki. Dla mnie to nie był żaden problem, więc poszliśmy. Zabawa miała wyglądać w ten sposób, że on siedział na kibelku, a ja na nim skakałam. Byłam trochę zaskoczona, ale co tam. Po kilku minutach skończyliśmy, bo znudziło mi się skakanie po nim i wróciliśmy na swoje leżaki. Kiedy wróciłam do domu, przypomniała mi się owa zabawa i zaproponowałam ją mamie... Mamuśka była w niezłym szoku, że znam „takie zabawy” i zapytała, czy widziałam ją w domu. Oczywiście zaprzeczyłam i ogłosiłam z zadowoleniem, że z Marcinem się w takie coś bawiłam. Mama w jeszcze większym szoku, ojciec się śmieje, a ja chcę się bawić. Ostatecznie mama się ze mną nie pobawiła, ja byłam obrażona, a tatuś cisnął bekę.
A ja dopiero po latach zorientowałam się, w co chciałam się bawić...

PS Marcin dowiedział się o tej zabawie, jak tatuś wrócił z zagranicy i bawił się z mamusią :'))

#Cn4hz

Nawiązałem nietuzinkową relację z 12 lat młodszą dziewczyną z pracy. Na razie nie mówię tak, nie mówię nie. Co mnie powstrzymuje, to żona i dziecko. Co mnie pcha ku temu? Relacje z żoną oparte na jej nienawiści i braku szacunku. Zaraz będzie dwa lata, kiedy nie sypiamy ze sobą i kiedy nie doświadczyłem żadnej czułości z jej strony i zaczynam dostawać powoli na głowę. Proponowałem jej rozwód i odejście każde w swoim kierunku i opiekę naprzemienną lub może mi oddać syna i iść sama w świat. Nie chce i mało tego, szantażuje mnie odebraniem syna i alimentami na nią i dziecko, jeżeli dowie się, że ją zdradzam, i gdzieś tam w głowie siedzi mi ta myśl. Dziewczyna z pracy sprawia, że znów zacząłem się uśmiechać, potrafimy rozmawiać i tracić przy tym poczucie czasu. Żarty między nami stają się coraz bardziej wymowne i sugestywne. Kiedy ją widzę, kiedy stoję obok, chemia mojego organizmu zjada ją wzrokiem i widzę, jak ona patrzy na mnie, tak jakby chciała się na mnie rzucić, ale czeka na mój znak. Potem wracam do domu i konfrontuję to z wiecznie niezadowoloną, pełną pretensji żoną, która wyzywa mnie od najgorszych i natychmiast oddaje dziecko pod moją opiekę krzycząc, że już nie może go znieść i mam go zabierać.
Nie chcę być ze swoją żoną, ale też nie chcę widywać syna co drugi weekend, a jednocześnie sam chcę się jeszcze w życiu czuć szczęśliwym. Cały czas myślę o tej dziewczynie.

#LkoOb

Jak byłam mała, miałam może z 7-9 lat, to stwierdziłam, że jeśli w niektórych miejscach są płatne toalety, to u mnie w domu też powinna być! Od razu przeszłam do czynów – postawiłam słoik obok drzwi, a sama usiadłam obok, coby nikt nie chciał skorzystać bez płacenia. Za wejście do łazienki brałam 50 gr, a w sumie to nie brałam, bo rodzice mnie tylko wyśmiali i po półgodzinie pilnowania drzwi i przy braku chętnych do skorzystania z ubikacji stwierdziłam, że ta robota chyba nie dla mnie. Albo to wina mamy, bo mi powiedziała, że jak ona płaci, to ja sprzątam :D

#5gTp6

Zacznę od tego, że mój tata jest fantastycznym mężczyzną, ideał w każdym tego słowa znaczeniu, inteligentny, zabawny, umie gotować, wysportowany, oddający całe życie dla rodziny. W 10 rocznicę ślubu mama nie dotknęła stopą ziemi, nosił ją cały dzień na rękach (mama nie była mu dłużna, bo 9 miesięcy potem urodziła się moja młodsza siostra ;)). I co najważniejsze w tym wyznaniu - jest bardzo wierzący.

Bardzo się balem powiedzieć mu, że jestem gejem, myślałem, że zareaguje jak inni wierzący ludzie. Gdy w końcu zdecydowałem się, on przez chwile patrzył na mnie, położył dłoń na moje ramię i powiedział "Mam nadzieję, że to ty zawsze jesteś z tyłu".
I poszedł. Nic w naszym domu się nie zmieniło.

PS Póki co spełniam jego prośbę ;]

#ANFol

Hmm... Nie mam szczęścia w miłości.

W podstawówce kochałam się w nauczycielu od muzyki.
W gimnazjum w nauczycielu od chemii.
Na studiach był wykładowca, który za każdym razem ulewa 1/3 studentów na roku, a teraz jest ksiądz...

Boże, daj mi w końcu jakiegoś „osiągalnego”, bo wyżej wymienieni są zajęci lub żyją w celibacie, a ja wiecznie piękna i młoda nie będę.
Dodaj anonimowe wyznanie