Ciągle w myślach wracam do sytuacji, od której jest mi okropnie wstyd, mianowicie jak kilka dni temu przypadkowy mężczyzna stojący w kolejce w sklepie dopłacił 5 złotych do moich zakupów, gdy okazało się, że źle sobie odliczyłem pieniądze i już chciałem lecieć odkładać zakupy.
Zamiast się cieszyć, że są dobrzy ludzie wokół nas, ja tylko myślę o tym, jak wyszedłem na biedaka przy innych ludziach.
Przechodzę załamanie nerwowe. Zaczęło się parę lat temu, gdy doznałem wypadku, w którym miałem połamany kręgosłup. Stabilizacja kręgosłupa, potem długa rehabilitacja, jakoś się trzymałem.
Dwa lata temu ojciec zachorował na nowotwór złośliwy. Po roku choroby potrzebował już stałej opieki, musiałem się nim zająć, bo ani matka, ani siostra nie chciały tego robić. Trzeba było go karmić przez sondę, robić zastrzyki, zmieniać opatrunki itp. Niestety po ciężkiej chorobie tata zmarł.
W zeszłym roku moja stabilizacja kręgosłupa została usunięta, lekarz powiedział, że będzie OK. Niestety mylił się, po kolejnych badaniach dowiedziałem się, że mam między innymi ucisk na rdzeń kręgowy. Muszę na siebie bardzo uważać, a to wiąże się z ogromną trudnością w znalezieniu zatrudnienia.
W tym roku zmarła mi siostra w wieku 40 lat, osierocając syna. Ja po kolejnej konsultacji neurochirurgicznej dostałem jeszcze większego doła. Mam troje dzieci, ale coraz trudniej mi jest, na dodatek ostatnio zatrzymała mnie policja, byłem po spożyciu alkoholu (0,3 promila) z dnia wcześniejszego. Zabrali mi prawo jazdy.
Tylko dzieci jeszcze trzymają mnie przy życiu, ale jak długo?
Jak byłam mała, byłam z tatą na basenie. W pewnym momencie mój tato gdzieś odpłynął, więc poszłam go szukać, i kiedy go znalazłam, przytuliłam go i zapytałam, czemu się oddalił. Okazało się, że to był jakiś obcy facet, a tata był za mną... Do dzisiaj jak o tym wspominam, to czuję zażenowanie.
Musiałem dzisiaj szybko wysiąść z auta, kiedy staliśmy z mamą na światłach. Po chwili zorientowałem się, że zapomniałem telefonu... i chciałem napisać swojej dziewczynie, że jakiś czas mnie nie będzie, bo nie mam telefonu.
Jestem idiotą.
Czy czytaliście kiedyś książkę o samym sobie?
Kilka dni temu postanowiłam zawitać na bardzo popularny kiedyś serwis Ask.fm, służący do zadawania pytań. Moją uwagę przykuło nowe pytanie, bodajże sprzed miesiąca, oczywiście anonimowe. Zawierało tylko link z dopiskiem "podoba Ci się?".
Przekierowało mnie na jakąś stronę z opowiadaniami - okej. Ale w miarę dalszego czytania, moje oczy robiły się coraz szersze. Została tam opisana dokładna historia mnie i pewnego chłopaka. Znalazłam też parę faktów, które są dość nietypowe, ale opisują MNIE. Całą sprawę zapewne uznałabym za dobrą reklamę/przypadek... ale aż taki przypadek? O takich szczegółach wiedział tylko on.
A co w tym wszystkim najgorsze? Ów chłopak ponad pół roku temu miał wypadek motocyklowy. Śmiertelny.
Przeczytałam tu już gargantuiczne wręcz ilości wyznań grubych ludzi. A oto moje:
Otóż jestem gruba i większość swojego życia byłam gruba. Taka jestem, ani dobrze, ani źle. A w podstawówce nikt mi nie dokuczał. Na wf-ie nie byłam wybierana jako ostatnia. Nikt nie rozmawiał z moją mamą, żeby pomogła mi schudnąć. Rówieśnicy nie traktowali mnie gorzej, bo byłam gruba. Gdy o mnie myśleli, to nie byłam „ta gruba”, byłam tylko „ta mądra”. Może zwyczajnie dobrze trafiłam, ale w mojej podstawówce nikt nikogo nie oceniał po wyglądzie, ale po charakterze i umiejętnościach. W kolejnej szkole również byłam oceniana tylko pod względem umiejętności i inteligencji.
I tyle! Jestem gruba i nigdy nie byłam z tego powodu dyskryminowana.
W 7 klasie podstawówki zmieniłem szkołę i już w pierwszym miesiącu się ośmieszyłem, bo podczas lekcji WF-u zsikałem się ze śmiechu, ale pomimo tej akcji i tak w 8 klasie miałem ze wszystkimi super relacje.
Od śmierci mojego taty popadłam w pracoholizm i nie mogę sobie z tym poradzić. W czerwcu zeszłego roku nagle zmarł mój tata. Musiałam zająć się swoim rodzeństwem i mamą, bo wszyscy popadli w jakieś uzależnienia i nie mieli nawet gdzie mieszkać. Dwa dni po śmierci taty wróciłam do pracy i pracowałam 230 godzin miesięcznie. Zdarzało się nawet, że moja szefowa nie chciała mnie w grafik wpisać, bo bała się, że padnę z wyczerpania. W 6 miesięcy przepracowałam tyle, co normalny etatowy pracownik w rok. Pracowałam, żeby nie pamiętać o bólu. Czy pomogło? Właściwie to tak, ale teraz strasznie mi zdrowie szwankuje. Dodatkowo nie mam życia prywatnego, żadnych znajomych, a nawet rodziny, bo wszyscy się pozbierali, tylko nie ja. Do teraz nie umiem spokojnie powiedzieć czegokolwiek na temat swojego taty czy rodziny. Uciekam z problemami do pracy. Wszyscy zachwalają mnie, jaka jestem idealna, że taki pracownik to skarb, ale czuję, że długo tak nie wytrzymam.
Nikomu ze znajomych się do tego nie przyznaję, bo wstyd mi, że po rozstaniu z moją byłą dziewczyną wszedłem z nią w fwb tylko ze względu na to, jak bardzo brakuje mi bliskości i czułości z jej strony. Dalej ją kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Boli mnie to, że mimo praktycznie codziennego kontaktu fizycznego ona nie czuje do mnie tego samego, co ja do niej.
Pierwsze co zrobiłam po przeprowadzce do nowego domu? Spadłam ze schodów.
Dodaj anonimowe wyznanie