#fcKya

Chciałbym się podzielić z wami pewną sytuacją, która przytrafiła mi się wczoraj.

Pracuję w naszej pięknej stolicy, przy czasowej przebudowie pewnego dużego obiektu. Razem z kolegą zjeżdżałem windą z piętra, na którym znajdują się biura. Jak to bywa na budowie, jest dużo ciężkiej, brudnej roboty, a niestety nie mam tego luksusu, aby co kwadrans wejść pod prysznic. Na następnym piętrze winda się zatrzymuje, drzwi się otwierają. Moim oczom ukazuje się bardzo elegancka kobieta oraz mężczyzna. Z doświadczenia wiem, że ludzie, w większości, widząc "robola" rezygnują ze wspólnej podróży i czekają na kolejną windę. Państwo postanowili jednak wsiąść. Od razu uciekli na koniec kabiny i zaczęli zasłaniać usta. Kiedy już ich podróż dobiegła końca, wychodząc, niezwykle kulturalny pan rzucił, w dalszymi ciągu zasłaniając usta, "Kur**, ale brudasy".
Przechodząc do puenty: pamiętajcie, że te brudasy budują biura, w których pracujecie, kładą chodniki, żeby wasze drogie buty się przypadkiem nie ubrudziły, ciężko pracując, nierzadko poświęcając swoje zdrowie, za nieduże pieniądze, a na dodatek na czarno. Żeby wam się żyło dobrze, ktoś się poświęca i odwala brudną robotę, w której większość z was nie wytrzymałaby nawet tygodnia. A jedyne czego oczekują w zamian, to odrobina szacunku. Tak po ludzku, bo każdy człowiek zasługuje na szacunek. Pamiętajcie, los bywa przekorny - dziś jesteś kimś, a jutro możesz być nikim.

#TLUYn

Swego czasu pracowałem w KFC.
Ostatnio będąc u rodzinki w innym województwie poszliśmy to tej właśnie sieciówki na duży obiad.
Jako że często bardziej opłaca się wybrać coś z wykorzystaniem powiększeń i dodatków, a nie to co standardowo w zestawach, złożyłem bardzo pokręcone zamówienie.
Kasjer był nowy, nie do końca wszystko ogarniał, więc mu mówię:
Ta zakładka, to okienko, potem kliknij w 3 od dołu, 4 od lewej itd...
Widać było, że gość jeszcze nie ogarnia takich trików, ale robi co mówię i widzę, jak z każdą sekunda robi się coraz bardziej blady.
W końcu pytam, czy wszystko OK.

Spojrzał wtedy na mnie i pełny powagi z przerażoną mina oznajmia:
- Tak, tak, wiem. Kontrola. Oblałem. To ja się pójdę przebrać, bo zwolniony jestem.

Ani ja, ani jego kierowniczka nie potrafiliśmy przestać się śmiać.
Przepraszam kolego za ten stres :D

#nymAy

Mama nie chce się zgodzić na psa, ani żadne inne zwierzęta. Dlatego od kilku tygodni dokarmiałam pająka, który mieszkał u mnie w pokoju. Dziś odkurzała mój pokój, kiedy dobiegł mnie jej krzyk: Ale tłusty był ten pająk! Mam pytanie. Ile trzeba mieć lat, żeby się oddać do adopcji?

#vsWHN

Studiuję i mieszkam na ostatnim piętrze w 5-piętrowej kamienicy. Mieszkam na tym piętrze sama (drugie mieszkanie stoi puste). Piętro niżej, również jedyni na tym piętrze, mieszka starsze małżeństwo. No dobra, nie wiem czy "starsze" to dobre określenie- powiedziałabym że mają po pięćdziesiątce.
Z jakiegoś powodu nie przepadali za mną. Nigdy się nie uśmiechnęli na moje przyjazne "dziendobryPaństwu", opowiadali czasem jakieś niegroźne bzdury administratorowi. Myślałam, że to może mieć jakiś związek z moim statusem studenta, ale jedyną imprezę przez 2 lata zorganizowałam w sylwestra, więc to raczej nie to.

Któregoś dnia ostatnio schodzę (windy brak, możliwości zamontowania też, więc dygam sobie codziennie 5 pięter) i widzę worek śmieci stojący obok drzwi wyżej wymienionych państwa. "Pewnie do wyrzucenia później" pomyślałam, bo często tak robili. A że szłam już ze swoimi to stwierdziłam, że wezmę i wyrzucę - co mi tam, natura obdarowała mnie chęcią pomocy innym.

Za 2 dni sytuacja się powtarza, znowu idę z moimi śmieciami - zgarniam po drodze ich. 3 dni temu podobnie. Wchodząc do klatki popołudniu słyszę sąsiadów idących do góry. I przy okazji rozmowę. Która całkiem mnie ucieszyła.

- Byłeś dzisiaj w domu w dzień? Nie słyszałam Cię nic, chyba aparat słuchowy muszę sobie kupić. - stwierdza sąsiadka
- A po co niby miałem wracać, wiesz ze urwanie głowy mam w pracy.
- To jak żeś te śmieci co wystawiłam wyrzucił?
- Ja nic nie wyrzucałem, weź lepiej leki na pamięć kobito.

Doszli na swoje piętro. Mijam ich, łapię kontakt wzrokowy z sąsiadką, uśmiech, "dziendobryPaństwu" i heja, wspinam się dalej na moje piętro. W głowie przywołuję widok jej twarzy na której maluje się zaskoczenie od nagłego olśnienia któż był tym tajemniczym "śmieciarzem".

Wczoraj schodzę ze śmieciami, obok worka sąsiadów papierowa torba, zaglądam czy aby na pewno to też śmieci, a w środku szklane pudełko z babką drożdżową i słoiczek domowej konfitury. Na wierzchu karteczka "dziękuję".

Chyba będzie miała okazję podziękować mi osobiście - idę oddać jej dzisiaj pudełko (babka była przepyszna).

Coś czuję, że moje stosunki z sąsiadami się poprawią :) Można? Można!

#Rv8ft

Do napisania tego wyznania zainspirowała mnie kolejna już historia kobiety, która z jakichś względów związała się z mężczyzną dla pieniędzy i jest zmuszona szukać szczęścia w ramionach innego. Do rzeczy.

Najważniejsze to mieć dobry pomysł, nie dać się złapać i zawsze należy mieć dobre alibi, plan B. Przykład: kilka lat temu mój były mąż sam zawoził mnie do kochanka, bo wmówiłam mu, że chcę uczyć się angielskiego. Żeby nadać wiarygodności przedsięwzięciu, kochanek dał ogłoszenie w lokalnej gazecie, mój były sam do niego zadzwonił i mnie umówił. Przynosiłam jakieś notatki po angielsku i rozrzucałam po całym domu. Zero podejrzeń.

Drogie Panie, nigdy nie umawiajcie się z wolnymi facetami. Wybierajcie żonatych, dzieciatych, takich, którzy mają dużo do stracenia, tacy są bardziej ostrożni. Nie podawajcie swoich prawdziwych danych, nie pozwalajcie robić sobie zdjęć. Załatwcie drugi numer telefonu i kartę wkładajcie tylko kiedy waszego mężczyzny nie ma w pobliżu. Ja posunęłam się krok dalej i założyłam byłemu GPS w samochodzie, żeby wiedzieć gdzie jest i ile mam czasu, zanim wróci. Moim planem B na wypadek wykrycia nadajnika była bajka, że bałam się, że mnie zdradza, bo wiele godzin spędza w pracy. Uwierzył, kiedy w serwisie odkryli GPS.

Planowanie wyjścia z domu. Jeżeli już spotykacie się z kochankiem pod pretekstem wyjścia np. do kina, to bardzo ważne są szczegóły i wiarygodność. Zanim pójdziecie do kochanka, najpierw idźcie do tego kina, kupcie tylko bilet, a odpowiednio wcześniej obejrzyjcie ten film w internecie, żeby nie robić wielkich oczu, kiedy wasz facet zapyta jak film i o czym był.

Wszędzie płaćcie gotówką, a najlepiej spotykajcie się gdzieś w wynajętych przez internet lokalach na jego nazwisko i zawsze wchodźcie tam osobno. Żadnych publicznych spotkań, bo to kuszenie losu.

Mój mąż był dość niemęski i słaby w łóżku, ale miał łeb do interesów. Miał być na chwilę, ale został na dłużej. Ja za to uwielbiam adrenalinę, seks i emocje. W końcu to się musiało rozpaść. Jak któraś będzie szukała pomysłów na skok w bok, to służę pomocą, mam ich naprawdę wiele i są sprawdzone. Buziaczki.

#DP86n

Lubię, jak mi capi z grzyba. Serio. Przyzwyczaiłem się do tego specyficznego zapaszku. Szczególnie tę woń czuć w takich chwilach jak teraz, gdy siedzę przed komputerem i coś tam robię. Wówczas krocze mam pod sobą i jestem w bezruchu. W pokoju wichura nie wieje, więc ta specyficzna woń nie może być nigdzie zwiana. Paruję ona prosto do góry, prosto w moje nozdrza właśnie. Właśnie w tej chwili, gdy piszę te słowa, czuję, jaki mi zarąbiście jedzie mi z grzyba. Ech, uwielbiam ten zapach! A jeszcze jak przez parę dni nie zmieniam majtek, to już w ogóle odlot. Mogę się naćpać własnym smrodem :)

Ktoś też tak ma?

PS Dobrze, że są takie strony z anonimowymi wyznaniami, bo na żywo, twarzą w twarz, nigdy bym się do tego nie przyznał XD
Dodaj anonimowe wyznanie