Na studiach miałem kumpla, który z racji na swoje wielkie powodzenie u kobiet miał ksywkę Alvaro. Pewnego dnia powiedział mi, że poznał dwie śliczne dziewczyny i uważa, że moglibyśmy spędzić fajne wieczór w czwórkę. Najpierw jakieś kino, potem pub, parę piwek, a potem, jak wszystko dobrze pójdzie, to może nawet i noc w jednym z hoteli? Pomysł bardzo mi się spodobał, bo od czasu zerwania z dziewczyną (rok wcześniej) moje kontakty z płcią przeciwną wołały o pomstę do nieba.
Alvaro nie kłamał – panie były faktycznie bardzo atrakcyjne. Poszliśmy więc do kina. Po paru minutach seansu zorientowałem się, że mój przyjaciel całuje się z obiema dziewczynami naraz, a ja siedzę jak ostatni przegryw i nerwowo się pocę. Nie mogąc znieść tej wybitnie wręcz niezręcznej sytuacji, wykorzystałem pretekst wyjścia do kibla na szybką ewakuację do domu.
Alvaro powiedział mi potem, że głupio zrobiłem, bo „laski były chętne” i obie zabrał do hotelu…
Dodaj anonimowe wyznanie
Prestiżowy kierunek i bogaci rodzice?
Który student wynajmuje pokój w hotelu?