#zSqlN
W ostatnim roku nauki w tamtej szkole, tuż przed wakacjami, mieliśmy sporo luzu, więc rozmawialiśmy sobie. Padło pytanie o to, skąd ma pieniądze na takie auto, skoro nauczyciele mówili, że nie zarabiają wiele. Odpowiedziała, że jej mąż pracuje w Niemczech, w handlu międzynarodowym, stąd mogła sobie pozwolić na to wszystko. Wtedy spytaliśmy, czemu pracuje jako nauczycielka. Powiedziała, że uwielbia to. Zawsze chciała pracować z uczniami, dać im coś od siebie, co może z nimi zostać do końca. Uwielbiała ludzi, mimo że wiedziała, jacy niektórzy potrafią być.
Po tym przypomniało mi się, jak to w pierwszej klasie mówiliśmy, jaka to ona nie jest, skoro jeździ drogim autem i ubiera się jak nie wiadomo kto (dopowiedzcie sobie).
Wstyd mi było. Od tamtej pory nie oceniam ludzi przez pryzmat ich portfeli czy rzeczy, które posiadają. Mogą lubić szybkie auta, drogie telefony i luksusowe towary, ale nie każdy traci głowę przez pieniądze.
No wsioki. To tacy jak wy tracą głowę przez pieniądze, najczęściej cudze. Dobrze wygląda i ma hajs to na bank nadęta szmat, ha tfu. Albo złodziejka, Seba dawaj gwoździa, jak się obudzi z rysą na karoserii to zara będzie miała za swoje, że nie jeździ passatem, jak pół wsi. Za ładna, za mundra, za pewna siebie, no kto to widział. Wdaliście się dobrze w rodziców Januszów, nie ma co. Dobrze, że wyrosłeś, jest jakaś nadzieja...
W Polsce zawsze jak ktoś ma więcej kasy, to jest postrzegany jako złodziej, kombinator, czy k...a.
Mieliście szczęście, że trafiła się wam nauczycielka z powołania. To rzadkość.
Typowe cebulactwo zwistnych polaczków. Jeżeli coś odbiega od normy to zawsze musi za tym stać coś negatywnego. Bo polaczki są tak w domu uczone przez mamusię i tatusia których horyzont sięga tylko do lodówki i płacenia rachunków.