#pT1ib

Jakiś czas temu dowiedziałam się, że prawdopodobnie mam raka. Wstałam rano po kolejnej nieprzespanej nocy, wsiadłam w samochód i pojechałam na uczelnię. Przy ostatnim skrzyżowaniu, na którym są najgorsze światła na świecie (czasem zdąży ledwo przejechać jeden samochód) czekałam za kilkunastoma samochodami. Czekam, czekam, czekam i zastanawiam się jak powiedzieć rodzicom o chorobie, z racji tego że jest to ciężki temat w mojej rodzinie, bo tata od ponad roku walczy z rakiem. 

Zielone światło, już tylko jeden samochód przede mną, zapala się pomarańczowe. Nie wiem z jakiego powodu, może z mojego rozkojarzenia byłam przekonana, że samochód przede mną zdąży przejechać, a ja podjadę bliżej. Ale samochód stanął, a ja zatrzymałam się na jego zderzaku.. Wysiada młody mężczyzna, oczywiście zaczynam przepraszać, zjeżdżamy na obok. Pytam, czy jakoś się dogadamy, na szczęście do malowania był tylko jeden element, z czego się ucieszyłam (studiuję dziennie, więc aby jeszcze bardziej nie obciążać finansowo moich rodziców utrzymuję się sama, pracując w weekendy). Poszłam do bankomatu wypłacić pieniądze, wracając, aby uregulować sprawę, zobaczyłam dziewczynkę bez włosów. Od razu pomyślałam o sobie, no i się rozkleiłam. 

Dotarłam w umówione miejsce, ogarnęłam się i dałam panu umówiona sumę jeszcze raz przepraszając. Niezbyt mogłam się powstrzymać od płaczu... Myśląc, że płaczę z powodu stłuczki zaczął mnie zapewniać, że to nic takiego. Nie wiem dlaczego, bo jestem raczej zamkniętą osobą, powiedziałam wprost, że nie płaczę przez to, tylko niedawno dowiedziałam się, że mam złe wyniki i przez to jestem rozkojarzona. Od razu oddał mi pieniądze, oczywiście kategorycznie powiedziałam, że nie ma mowy, włożyłam mu banknoty do kieszeni kurtki i odeszłam. 

Przeszłam jakieś kilkanaście metrów całkowicie się rozklejając i słyszę, że ktoś za mną biegnie odwracam się, a to ten pan wręcza mi pieniądze ze słowami "Proszę to zabrać, ja sobie poradzę". Po dłuższych negocjacjach udało mi się go przekonać aby zabrał choć część tej sumy, bo źle bym się czuła w takiej sytuacji. To niesamowite, że są na świecie tak dobrzy, pełni empatii ludzie.
KlaraBarbara Odpowiedz

Hej, ale nie są od tego ubezpieczenia obowiązkowe? By nie trzeba bulić z własnej kieszeni?

Miaaa

Czasami jedna osoba ubezpiecza więcej niż jeden samochód, wiec opłaca się dogadac się niż płacić więcej na każde auto.

ooolllaaa8883

Albo płacić mandat

Niezywa

Są, ale gdyby to zgłosili to poszłoby ubezpieczenie w górę i musiałaby płacić więcej.

nkp6

Tak są, ale przy małych stłuczkach warto dogadać się osobiście, by nie płacić latami zawyżonej składki na ubezpieczenie

Ciastozrabarbarem Odpowiedz

Ciekawe jak potoczyła się historia autorki

Dodaj anonimowe wyznanie