#pT1ib
Zielone światło, już tylko jeden samochód przede mną, zapala się pomarańczowe. Nie wiem z jakiego powodu, może z mojego rozkojarzenia byłam przekonana, że samochód przede mną zdąży przejechać, a ja podjadę bliżej. Ale samochód stanął, a ja zatrzymałam się na jego zderzaku.. Wysiada młody mężczyzna, oczywiście zaczynam przepraszać, zjeżdżamy na obok. Pytam, czy jakoś się dogadamy, na szczęście do malowania był tylko jeden element, z czego się ucieszyłam (studiuję dziennie, więc aby jeszcze bardziej nie obciążać finansowo moich rodziców utrzymuję się sama, pracując w weekendy). Poszłam do bankomatu wypłacić pieniądze, wracając, aby uregulować sprawę, zobaczyłam dziewczynkę bez włosów. Od razu pomyślałam o sobie, no i się rozkleiłam.
Dotarłam w umówione miejsce, ogarnęłam się i dałam panu umówiona sumę jeszcze raz przepraszając. Niezbyt mogłam się powstrzymać od płaczu... Myśląc, że płaczę z powodu stłuczki zaczął mnie zapewniać, że to nic takiego. Nie wiem dlaczego, bo jestem raczej zamkniętą osobą, powiedziałam wprost, że nie płaczę przez to, tylko niedawno dowiedziałam się, że mam złe wyniki i przez to jestem rozkojarzona. Od razu oddał mi pieniądze, oczywiście kategorycznie powiedziałam, że nie ma mowy, włożyłam mu banknoty do kieszeni kurtki i odeszłam.
Przeszłam jakieś kilkanaście metrów całkowicie się rozklejając i słyszę, że ktoś za mną biegnie odwracam się, a to ten pan wręcza mi pieniądze ze słowami "Proszę to zabrać, ja sobie poradzę". Po dłuższych negocjacjach udało mi się go przekonać aby zabrał choć część tej sumy, bo źle bym się czuła w takiej sytuacji. To niesamowite, że są na świecie tak dobrzy, pełni empatii ludzie.
Hej, ale nie są od tego ubezpieczenia obowiązkowe? By nie trzeba bulić z własnej kieszeni?
Czasami jedna osoba ubezpiecza więcej niż jeden samochód, wiec opłaca się dogadac się niż płacić więcej na każde auto.
Albo płacić mandat
Są, ale gdyby to zgłosili to poszłoby ubezpieczenie w górę i musiałaby płacić więcej.
Tak są, ale przy małych stłuczkach warto dogadać się osobiście, by nie płacić latami zawyżonej składki na ubezpieczenie
Ciekawe jak potoczyła się historia autorki