#zNP0n

Sytuacja miała miejsce ponad dwanaście lat temu. Miałem już osiemnaście lat, więc jako młody chłopak zapragnąłem mieć prawo jazdy (dziewczynom się to przecież podoba).

Rodzice ucieszeni tym faktem, że mnie wiecznie ciągnie do nowych wyzwań (dobry uczeń liceum, olimpiady itp., itd.) bez wahania wyłożyli pieniążki na kurs dla swej najmłodszej pociechy. Tata w międzyczasie sam mnie uczył, więc umiejętności posiadałem.
Termin egzaminu ustalony, ja gotowy, wszystko na najlepszej drodze... Nic bardziej mylnego...

Byłem bramkarzem miejscowego klubu piłkarskiego (jako junior oczywiście) i w niedzielę na kilka dni przed egzaminem sparingowy mecz... skończony złamaniem trzech kości śródręcza... Dwa dni później ręka aż po łokieć w gipsie (tak późno, bo wpierw stwierdzono, że nic mi nie jest i to tylko stłuczenie), a dla mnie może nie tragedia, ale smutek... Egzaminu przełożyć się nie da, nowy termin to dodatkowy wydatek, a rodzice, choć mi nigdy niczego nie żałowali, milionerami nie byli...

Po konsultacji z moim instruktorem ustaliliśmy, że co mi szkodzi spróbować, może chociaż wiedzę teoretyczną pozwolą mi zaliczyć i będzie łatwiej na przyszłość.
Wszystko OK, wchodzę do sali - nic nie powiedzieli, teoria zaliczona spoko i czekam na egzaminatora - wyjście na plac, a potem miasto, nie miałem wielkich nadziei (ale byłem przygotowany, bo wyciąłem kawałek gipsu, by móc biegi zmieniać :).

Przyszedł taki młodziak koło trzydziestki - popatrzył, nic nie powiedział, wsiedliśmy do samochodu, plac się udało zaliczyć, no i w miasto. Miał tylko jedną uwagę: żebym podczas jazdy drugą rękę (tę w gipsie) też trzymał na kierownicy, bo mnie porwała ułańska fantazja i myśląc, że i tak się nie przydaje, trzymałem ją koło skrzyni biegów.

Kiedy wróciliśmy powiedział, przecierając kierownicę ze śladów gipsu, że nawet nie powinien mi pozwolić wsiąść do auta, ale jego żona wczoraj urodziła syna, a ja jestem dzisiaj jego pierwszym egzaminowanym i nie chciał zaczynać w taki sposób dnia....

P.S. Nigdy nie miałem nawet stłuczki i nie zarobiłem mandatu...
MrsGinny Odpowiedz

Oby tak dalej ;)

Oderka Odpowiedz

W czepku urodzony :d

sayone Odpowiedz

Swoją drogą, to czy kierowca nie ma obowiązku trzymania kierownicy dwoma rękoma?

ToTylkoJa90

Wiesz, te "teoretyczne" przepisy i obowiązki, czasem są wręcz debilne ;) Więc niestety, na kursach uczą, jak zdać kurs, nie zaś jak jeździć sprawnie, poprawnie i szybko :(

KurtynaGniewu Odpowiedz

a ja 12 razy nie mogłam zdać :( za 13 się udało! ale zanim zaczniecie mnie oceniat, to powiem wam, że osobie w depresji wiele rzeczy się nie udaje :(

blantyiseks

to wszystko wina nastawienia,które powoduje przyciąganie. Może trzeba spróbować chociaż odrobinę spróbować zmienić nastawienie i pomyśleć odrobinę pozytywnie. Myślę,że gdy w końcu uda Ci się zdać (za co trzymam mocno kciuki) może to być przełomowy moment w Twojej chorobie,powodzenia!

Oderka

Ja zdałam po 4 latach, bo po 4 oblanym się poddałam od tak i dopiero po ponad 3latach postawiłam spróbować jeszcze raz i udało sie, więc podziwiam Cię, że mimo choroby miałaś siłę i chęć walki, nie to co ja. :)

emancypacja Odpowiedz

Gratuluje kolego :) ja mając dwie sprawne ręce długo nie mogłam zdać

LeniwaBula Odpowiedz

Moja siostrzyczka nie ma tyle szczęścia ( i umiejętności) co ty. W całym swoim życiu nie posiadała żadnego samochodu na własność a udało jej się już dwa rozbić :)

illuminati Odpowiedz

W takim gipsie to dopiero musi być zimny łokieć :D

Paszsz Odpowiedz

Ja mam jutro egzamin i nic nie złamane.
Trzymajcie kciuki, może się uda!
(Oczywiście zdać, a nie coś złamać :))

speedmaniac

Powodzenia! Nie stresuj się bo to nic nie pomaga. Egzaminatorzy nie są tacy straszni jak się mówi. Zdałem za 2 razem i się z tego cieszę. Najlepsi zdają za 2 ;)

akinom Odpowiedz

Mój brat miał palca w gipsie (gips za nadgarstek), a dwa dni później umówiony egzamin praktyczny. Przez 2 dni chodził po domu (rodzice nie wiedzieli o egzaminie) i narzekał, jak to mu ten gips uwiera, że nie da rady z nim chodzić. Więc tata wziął brata do garażu i zdjął mu gips xd dwa dni młody wraca do domu, pokazuje kartkę z pozytywnym wynikiem i rękę z nowym gipsem, bo od razu zjechał, żeby mu nowy złożyli ;p

Madridistka98 Odpowiedz

I jak zdałeś ?

malinowastar

Też mnie to zastanawia

adamson

Pewnie zdał skoro egzaminator nie chciał zaczynać dnia od oblewania kogoś.

malinowastar

Ok no ale czemu minusujecie?

tojatoja

Nie trudno się domyślić ze zdał.

Kalbi

Tak się kończy brak przecinka, całkowicie inny sens zdania
I jak zdałeś? - JAK zdał.
I jak, zdałeś? - CZY zdał.
To tak na przyszłość ;)

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie