#zMnLU
Pierwszy z nich, Stefan, to mój najlepszy przyjaciel. Znamy się od dziecka, razem dorastaliśmy i zawsze był dla mnie jak starszy brat. Mamy identyczne poczucie humoru, mnóstwo wspomnień, wakacji, podróży, wypadów w góry, nocy z gitarą przy ognisku.
Kiedyś wyznał mi, że mnie kocha i jestem jedyną kobietą, z jaką może stworzyć związek. Ja nie potrafię myśleć o nim inaczej niż o przyjacielu, kocham go i jest jedną z najważniejszych dla mnie osób, ale nie czuję do niego nic romantycznego, żadnego fizycznego pociągu. Porozmawialiśmy szczerze i jakoś to przepracowaliśmy, choć było ciężko. Zostaliśmy przyjaciółmi, choć on nigdy nie ukrywał, że wciąż chciałby czegoś więcej.
Spotykaliśmy się często, minimum raz w tygodniu, choć bywało, że widzieliśmy się codziennie przez dwa tygodnie. Mimo bliskich relacji, zawsze miałam opory przed powiedzeniem mu, że kogoś poznałam. Nie chciałam go zranić ani stracić najbliższego i jedynego przyjaciela. Przez dłuższy czas tak się zdarzało, że moje relacje kończyły się bardzo szybko, nie potrafiłam wejść w poważny związek, więc tym bardziej uważałam, że nie warto wspominać o tych krótkich romansach Stefanowi.
Do czasu aż poznałam Kubę. Był zabawny i inteligentny, a ja od razu się zakochałam. Na początku nie chciałam mu mówić o bliskiej relacji z moim przyjacielem, nie wiedziałam jak zareaguje, jakie ma podejście do przyjaźni damsko-męskich, czy nie będzie zazdrosny. No i nie byłam pewna, czy to nie jest kolejny niewypał, który skończył się po miesiącu. Ale czas mijał, a ja angażowałam się coraz bardziej. Jednocześnie coraz trudniej było się przyznać. Nie wiedziałam jak wytłumaczyć jednemu i drugiemu, dlaczego przez tak długi czas ukrywałam dwie poważne relacje. I tak to trwało przez 2 lata.
Najdziwniejsze jest to, jak udawało mi się pogodzić częste spotkania z obojgiem. Dziwnym zbiegiem okoliczności, to oni zawsze ustawiali spotkania tak, że się mijali, ja nie musiałam nic robić. Bywało, że Kuba wychodził, a 10 minut później Stefan pisał, że jest w okolicy i czy może wpaść na kawę. Zdarzało się, że jeden odwoływał spotkanie, bo coś mu wypadło, a za chwilę drugi dzwonił, że ma wolny wieczór i czy nie chcę gdzieś wyjść. Nigdy nie zdarzyło się, bym to ja musiałam wybierać między spotkaniem z jednym lub drugim lub bym musiała coś odwoływać.
Czasem nawet zastanawiałam się, czy oni się przypadkiem nie znają i nie robią tego specjalnie, bo takie zbiegi okoliczności były wręcz nieprawdopodobne.
Z Kubą się rozstałam po dwóch latach, ze Stefanem wciąż się przyjaźnię, a on nadal nie wie, że byłam w związku.
Wiem, że kłamstwo jest złe, że nie powinno się oszukiwać ludzi, których kochamy, ale z perspektywy czasu nie żałuję, że nie powiedziałam o tym Stefanowi. Ten związek to przeszłość, a niestety jestem niemal pewna, że zniszczyłoby to nasze relacje i przyjaźń.
To nie jest przyjaźń, jeśli zniszczy ją związek z innym mężczyzną. To relacja, w której ty, nawet nie do końca świadomie trzymasz Stefana "w rezerwie", a Stefan ciągle liczy na związek. To nie jest fair układ.
no ale co ma zrobic w sumie? jesli chce miec z nim kontakt?
jasne, najlepiej jakby sie odseparowali dopoki mu nie minie, ale ona nie ma wplywu na jego uczucia
Powinna byc z nim szczera. Ona chce miec z nim kontakt, ale on tez ma prawo wiedziec dokladnie na czym stoi. Prawdziwa przyjazn nie zakonczy sie wraz z poznaniem partnera.
Przecież ona chce się z nim wyłącznie przyjaźnić i wytłumaczyła mu to
Stefan nie liczy na związek, wie że nigdy nie będziemy razem.
Jednocześnie ja wiem, że jeśli wejdę w inny związek, to Stefan nie będzie w stanie dłużej się ze mną przyjaźnić, bo będzie to dla niego zbyt bolesne i trudne.
Tylko że to nie jest przyjaźń, to jest friendzone i on świadomie lub nie liczy że coś się zmieni. Będzie tak trwał przy Tobie, aż bedziecie razem co się nie stanie lub poznasz kogoś i będzie to dla niego zbyt bolesne by być dalej Twoim "przyjacielem". Stefan musi zacząć szukać swojego szczęścia, a dopóki będzie uważał że są jakieś szanse to się nie ogarnie. Jeśli jest Twoim przyjacielem to kopnij go w dupe tak by zaczął żyć swoim życiem. Mówi to osoba która tydzień temu była takim Stefanem :)
Konex ma rację. Tak to działa. Jeżeli kiedykolwiek wyznał Ci że cię kocha, ba, jeżeli w ogóle się zakochał, to choćby się zarzekał ze rozumie, wie że nie będziecie razem, że wszystko jest spoko i jesteście nadal super przyjaciółmi, to on nigdy nie przestanie w ten sposób o tobie myśleć, nigdy nie przestanie liczyć że "coś się zmieni", i zawsze będzie cierpiał i dosłownie marnował czas i życie.
Na dodatek go oszukujesz, bo zamiast mu powiedzieć że jesteś w związku i dać mu szanse wyrwania się z tej krzywdzącej dla niego sytuacji, to ty trzymasz go w odwodzie bo fajnie jest mieć przyjaciela nie? A że go ranisz to co tam.
jak z jednym spotykasz sie jak z kolega, bez szans na cos wiecej a z drugim jak z chlopakiem to nie widze tu nic zdroznego, chociaz przynajmniej chlopakowi powinnas byla powiedziec
mialam taka kolezanke, Elzbiete, ona miala na raz 6 facetow (w sensie zwiazkowo-seksualnym), do dzis podziwiam jej zmysl logistyczny, bo grafik ukladala tak, ze sie w drzwiach nie mijali
zastanawiam się z czego to wynika- z chęci podbudowania ego czy seksoholizmu ?
Z braku szacunku do partnerow?
pewnie z tego samego co wielosc partnerow na przestrzeni zycia ;p ale na ten temat nie chce wywolywac gownoburzy
Mnie najbardziej dziwi, że się przypadkiem nie wygadałaś Stefanowi. Jeśli się przyjaźnicie to pewnie i dużo rozmawiacie, opowiadacie różne historie z życia codziennego itp., więc o wpadkę nie ciężko.
To akurat nie było trudne, bo zawsze mówiłam mu prawdę o wszystkim, co robiłam, opowiadałam prawdziwe historie, po prostu nie wspominałam, że byłam wtedy z kimś. Jako że Stefan dobrze wie, że jestem introwertyczką i lubię spędzać czas sama, to nie było dla niego nic dziwnego w tym, że chodzę sama na spacery, do parku, czy wyjeżdżam sama na weekend w góry.
Nawet nie wiesz, jak bardzo toksyczna jesteś.
Autorko, to jest bardzo dziwna relacja krzywdząca tak naprawdę Ciebie a nie jego. Moim zdaniem to nie jest przyjaźń i tyle. Określanie tego przyjaźnią jest po prostu kłamstwem albo jakimś twoim wyobrażeniem. Jeśli chcesz, żeby to była przyjaźń to traktuj go jak przyjaciela, a nie jak towarzysza. Mów o wszystkim, nie kłam. Myślisz, że się nie podniesie po informacji, że kogoś masz? To jest jakaś farsa. Moim zdaniem może się nie podnieść po informacji jak bardzo jesteś fałszywa... Ja bym za dużo nie liczyła na tą relację, bo za dużo namieszałaś w tej "przyjaźni". Ta przyjaźń wkrótce umrze śmiercią naturalną.
Zastanawia mnie czemu ów Stefan dalej chce sobie niszczyć życie.
Nuda..
Naprawdę, postanowiłeś stracić kilka cennych sekund ze swojego życia, aby napisać ten komentarz, zamiast od razu przejść do mniej nudnego wyznania, albo zająć się czymś bardziej ciekawym?
queenofhearts Adekwatny do wyznania nick widzę. To są anonimowe. Jeśli dodajesz wyznanie to musisz się liczyć z tym, ze komuś się ono nie spodoba. Akurat określenie go jako ,,nudne”, jest mniej obraźliwe niż co niektóre komentarze pod innymi wyznaniami. A pytanie do ciebie, skąd pomysł ze twoje wyznanie nadaje się na ta stronę? Nie jest ani ciekawe, ani zbytnio anonimowe.
Lepsze niż o gównie, choć nie potrafię jakoś pomyśleć o Autorce z sympatią. Rani świadomie kolesia, który by jej nieba przychylił gdyby mógł i gdyby było po co. Biedak, nie wie w jak beznadziejnej presonie ulokował swoje uczucia...
Żyłam w ciągłym stresie, szczególnie gdy wychodziłam z którymś z nich na miasto. O ile Kubie mogłabym jakoś wytłumaczyć, że Stefan to mój dobry znajomy, ale nie było okazji żeby się poznali, tak już Stefan nigdy by mi nie wybaczył, że tak długo go okłamywałam.
Nigdy jednak nie wpadliśmy na siebie na mieście, choć to kolejny dziwny zbieg okoliczności, bo zdarzało się, że byłam z Kubą na zakupach, przeszliśmy całą galerię, a później Kuba mi mówił, że w tym samym czasie był w tej samej galerii na zakupach. Do tego oboje mieszkali bardzo blisko siebie, dzieliło ich kilka ulic, wiem że robili zakupy w tym samym osiedlowym sklepie (w którym i ja bywałam czasem z jednym, czasem z drugim, ale nigdy nie wpadliśmy na siebie wzajemnie). Ja odwiedzałam ich obu, a każdy powrót wiązał się z układaniem w głowie historii, co powiedzieć, jeśli spotkam tego drugiego i zapyta mnie, co tu robię.
Sytuację ułatwiał fakt, że nie posiadam żadnych profili w mediach społecznościowych, a obaj wiedzieli, że nie chcę, by moje zdjęcia były gdziekolwiek dodawane.
No i to, że jestem introwertyczką i nie posiadam znajomych, Kuba i Stefan byli jedynymi osobami, z jakimi się spotykałam, z żadnym z nich nie miałam wspólnych znajomych.
Z Kubą się rozstałam po dwóch latach, że Stefanem wciąż się przyjaźnię, a on nadal nie wie, że byłam w związku.
Wiem, że kłamstwo jest złe, że nie powinno się oszukiwać ludzi, których kochamy, ale z perspektywy czasu nie żałuję, że nie powiedziałam o tym Stefanowi. Ten związek to przeszłość, a niestety jestem niemal pewna, że zniszczyłoby to nasze relacje i przyjaźń.
Nie wiem co będzie, gdy w końcu poznam kogoś, z kim będę chciała stworzyć prawdziwy i dojrzały związek, ale na razie nie jestem gotowa na stratę przyjaciela.
To nie jest twój prawdziwy przyjaciel tylko facet, którego trzymasz w słynnym "friendzone"
Daj spokój chłopu i powiedz mu wprost, że nie ma na nic szans. Zachowujesz się jak skończona egoistka.
"oboje mieszkali bardzo blisko siebie" to ktory z nich byl dziewczyna?
napisala, ze niby to "przepracowali", wiec pewnie mu mowila
a ze nie zrozumial, to ina sprawa
pytanie tez, jakimi slowami mu to powiedziala
obaj* ;)
Nie trzymam go w friendzone, on dobrze wie, że nigdy nie będziemy w związku bo nie umiem na niego spojrzeć inaczej niż na starszego brata. On WIE, że nie ma szans, rozmawialiśmy o tym, przepracowaliśmy to, po prostu jego uczucia nie znikły wraz z tą rozmową.
To był jego wybór, że pomimo tego wciąż chce się że mną spotykać, ale wiem, że jeśli będę w związku, to odsunie się całkowicie na bok, bo będzie to dla niego zbyt trudne i bolesne.
Ale zdajesz sobie sprawę, że jeśli jego uczucia nie uległy zmianie to sadzenie, że on wie i pogodził się z faktem, że nigdy nie będziecie razem jest błędne? Jeśli kocha to ma nadzieję, tego nie da się rozdzielić. A Ty ukrywając przed nim swoje związki też masz tą świadomość.
Niekoniecznie. Sama byłam takim Stefanem. Byłam (choć lepiej tu pasuje słowo "jestem", choć minęło już kilka lat) zakochana w bardzo bliskiej mi osobie, ale wiedziałam, że nigdy nie będziemy razem, bo on chciał iść na księdza. Mimo to spotykaliśmy się jako przyjaciele, bo gorszym było dla mnie niewidzenie go wcale. Nie miałam żadnej nadziei, wspierałam go w jego wyborze. Nasz kontakt urwał się, gdy poszedł do seminarium ściśle zamkniętego, gdzie nie mógł nawet używać telefonu i mieć kontaktu ze światem zewnętrznym.
A ja do dziś żywię do niego uczucia, choć wiem, że nigdy nie będziemy razem.
Nie zawsze wszystko jest takie, jak wam się wydaje.
A może po prostu pozwól Stefanowi zostawić to za sobą. Powiedz mu o nowym partnerze (kiedy ten się pojawi) i zobacz co zrobi. Jeśli się od Ciebie odwróci to między Wami i tak nie ma przyjaźni, a jeśli zostanie to znaczy, że faktycznie pogodził się z tym, że nie będziecie razem i jest gotów być po prostu przyjacielem.
jakim obojgiem? obydwoma...