#zAUBq

Teraz z premedytacją nasram do własnego gniazda.

Drodzy nauczyciele! Skończcie w końcu narzekać na swoją robotę!

Jestem członkiem w bardzo dużej grupie nauczycieli języka obcego. Dosłownie nie ma dnia, żeby nie pojawiały się posty typu "ja wyrabiam 200% normy", "ja już mam dość", "mam w domu małe dziecko i muszę przygotować się do zajęć w nocy, olabogaaaa biedna ja", "rodzic napisał mi wiadomość o 8, że dziecko nie może zalogować się na platformę! Co za debil, kto to widział pisać tak wcześnie rano!!!".
Rzygać mi się chce, kiedy coś takiego widzę. Obecnie wszyscy jedziemy na tym samym wozie. Jesteśmy zamknięci w domach i wszystkim puszczają nerwy. Przypominam Wam jednak, drogie koleżanki i koledzy! Pracujemy w państwówce. To oznacza, że mamy ciągłość wypłaty. Przypominam Wam również, że w naszym kraju wielu ludzi straciło pracę i teraz jadą na tzw. "resztkach". Ale oszczędności kiedyś się skończą. Tak że skończcie płakać, że samorządy nie dają wam kasy za nadgodziny, bo to już się robi śmieszne i żałosne.

Zawsze broniłam naszego zawodu. Aktywnie brałam udział w zeszłorocznym strajku. Od początku pracy w szkole nie chciałam wierzyć w to, że społeczeństwo ma o nas takie zdanie. Teraz już wiem dlaczego ciągle wyzywają nas od nierobów i leni. I zaczynam się z tym zgadzać.
Velasco Odpowiedz

To się zgadza, narzekania nauczycieli, zarówno wcześniejsze, jak i obecne to co najmniej lekka przesada. Wcale tak źle nie jest, ale ludzie i tak wszystko demonizują.

Kijofon

I tak i nie. Wszystko zależy od relacji rodzice - uczeń, uczeń - nauczyciel, nauczyciel - rodzice. Jeśli w tym "trójkącie" jest jakieś niedopowiedzenie, to zaczyna się wszystko sypać. Mogę wyliczać, ile razy dziecko śmiało mi się w twarz z byle powodu (teksty typu "moi rodzice Ci płacą, to mnie słuchaj" niestety nie są Urban legend), albo przyszło bez najpotrzebniejszych rzeczy do pracy ("przecież mogę pożyczyć, bo mam"). Rodzice bywają pretensjonalni: "ona powinna to już umieć!", ale w domu nie siądą z dzieckiem i nie powtórzą, by lepiej zapamiętało. Mogę się dwoić i troić, ale z nie każdym dzieckiem mogę iść tym samym tempem nauki, mogę przygotowywać się na zajęcia, ale jak dziecko woli patrzeć za okno a nie na mnie, to nic nie zdziałam. Mogę tłumaczyć i prosić, by powtórzyło ale jak ono nie chce, to co mam zrobić? Z pustego i Salomon nie naleje. Na szczęście w swojej pracy spotykam też dzieci i rodziców, którzy chcą współpracować, dzięki czego odnosimy wspólnie sukcesy. Tak, wspólnie, bo żeby odnieść sukces, ten wyżej wymieniony "trójkąt" musi ze sobą współpracować. Co do wypłat... Pracuję w prywatnych szkołach, ponieważ moja specjalizacja jest na tyle wąska, że w państwowych nie zwolniło się jeszcze miejsce, choć czekam i szukam. Jeśli dostanę, to jako nauczyciel stażysta dostanę mniej niż pani sprzątającą. Nie pomniejszam jej zasług, ale zrozumcie mnie: sprzątać w zasadzie każdy może, a żeby uczyć tego co ja, trzeba lat praktyki i teorii. Jak zaczynałam studia byłam świadoma realiów finansowych i wiedziałam na co się piszę, jednak to się kompletnie nie ima do dzisiejszych czasów, dlatego jestem za podwyżkami.

KochamLodyMietowe

"Obyś cudze dzieci uczył" :/

Whiteknight

Taki mandat otworzyłby niestety furtkę do nadużyć, ale zgadzam się z komentarzami.
Szkoda też dzieciaków z ósmej klasy - rok temu strajk, teraz wirus.

PiratTomi

Bez przesady z tymi mandatami. Nauczyciele są różni. Jedni normalni, a inni to parszywe gnidy, które znęcają się psychicznie nad dziećmi. Niektórzy by celowo prowokowali uczniów.

egzemita Odpowiedz

Chyba naprawdę nauczyciel bo nie ma ani jednego błędu. A to co wypisują na różnych forach - każdy był przynajmniej 8 lat w szkole i przez tak długi czas musiał spotkać kilku głupich nauczycieli. To czysta statystyka jak w każdym zawodzie. A teraz ludzie mają czas to mogą sobie popisać.

micbea

Nie ma błędów ortograficznych, ale jest błąd stylistyczny. Nie mówi się "być członkiem w czymś" (w czymś to można ewentualnie mieć członka). Poprawnie mówi się być członkiem czegoś, id est jestem członkiem bardzo dużej grupy. ;)

Srarkazm

To jeszcze dodam, że jedziemy na tym samym „wózku”, a nie „wozie”.

ChomikZygmunt

@micbea "Tak że", o ile się nie mylę, pisze się razem. 4 linijka od końca, przedostani akapit

micbea

@ChomikZygmunt - 'także' piszemy razem w znaczeniu "również". Tutaj wydaje mi się zastosowana została forma potoczna "tak że" w znaczeniu "tak więc". ;)

rybaczki Odpowiedz

Moim zdaniem teraz widać kto się przykładał z nauczycieli do swojej roboty a kto ma do w nosie. Łatwo skontrolować formę zajęć i zaangażowanie. No przepraszam, ale wysłanie samej teorii i listy zadań w porównaniu z interaktywną prezentacją i dodatkowym czasem na podanie prawidłowych wzorcowych rozwiązań plus godzina na zajęcia online wypadają co najmniej marnie. A i tak najbardziej narzekają ci od suchej teorii.

Miracle06 Odpowiedz

Dokładnie, ale rodzice też jadą na tym samym wózku. Ja ze swoim synem mam teraz dosłownie edukację wtórną, wysyłają tony materiałów i proszę zrobić samemu. Albo jakieś wymyślne zadania na plastykę, czy technikę. Człowiek siedzi nad tym pół dnia, bo dziecko samo nie da rady wykonać np jakiejś rzeźby z gazet. Także jeśli już ktoś ma nadgodziny to właśnie rodzice. Oni odbębnią e-lekcję i jest ok.

pozbawiony Odpowiedz

Bo jest nauczyciel i "nauczyciel". Jak w każdym fachu. Jeden robi porządnie tak, że go ludzie polecają, a drugi robi fuszerkę na "odwal" i marudzi jak mu ciężko.

Alimakbil Odpowiedz

Zupelnie odchodząc od tematu, zaraz po skonczeniu studiow rozpoczelam prace jako nauczycielka, pensja glodowa, wiekszosc starej gwardii nauczycielek niemile i zakompleksione, dzieci niegrzeczne, po roku sie przebranzowilam bo stwierdzilam ze to nie moja bajka. Ogolnie praca dramat - nawet papier do drukowania sprawdzianow musialam przynosic ze soba...

Gghtghghty

A to nie było tak, że uczniowie się składali na papier dla nauczycieli? Przynajmniej u mnie tak było i wydaje mi się, że wszędzie tak powinno, a nie że pracownik musi jeszcze z własnej kieszeni dokładać.

Kropkaaa

Myślę, że zależy na jaką szkołe się trafi

PiratTomi

W sumie to dyrekcja powinna dawać na papier. Bez przesady by uczeń to sponsorował.

WhiteBaran00 Odpowiedz

To anonimowe czy strona do jakichś bieda-apeli?

QueOlka Odpowiedz

Dlaczego apel tu, gdzie być może nie ma jednego nauczyciela? No tak, nieanonimowo już nie powiesz.

AncientDragon

Bo od tego jest ta strona?

Helge Odpowiedz

No właśnie jak był strajk to nauczyciele w necie rzucali :" Ja pójdę pracować na kasę, ale kasjerka nie będzie uczyła!". Otóż drodzy nauczyciele czas rzucić robotę i iść na kasę pomóc sprzedawać- tam docenicie swoje położenie. Panie z kasy, które często są po pedagogikach, sojologiach i tym podobych czekają, aż się zwolni miejsce w szkole by wskoczyć na Wasze miejsca.

Shitgoesaroundmee

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ale skoro tak bardzo zachęcasz nauczycieli do zmiany roboty, żeby zobaczyli jak mają dobrze, zapraszam do podstawówki z 80% dzieci z patologicznych rodzin na miesiąc.

Zdajesienasiebie Odpowiedz

Biedni ci nauczyciele,oj biedni....od marca jestem matematykiem,fizykiem,biologiem,chemikiem,polonista,plastykiem,wuefista,muzykiem, do tego jestem mama dwojki dzieci posiadaczka dwoch psow, mam prace (na szczescie), dom (czyli praczka,gotowaczka i sprzataczka😉)...ale...co ja tam wiem...nauczyciele...tacy zawaleni robota....

Kropkaaa

Każdy ma prawo sobie pomarudzić. Matka-nauczyciel oprócz domu, dzieci, zwierząt ma prace w szkole, nauczyciele też potrafią uczyć nie w jednym miejscu, lub dwóch przedmiotów

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie