#yzh89
Dwa lata temu uległam ciężkiemu wypadkowi. Pijany kierowca potrącił mnie na przejściu dla pieszych. Efekt: złamany kręgosłup, prawie roczny pobyt w szpitalu, długa, ciężka i żmudna rehabilitacja, tylko po to, by usiąść na wózku inwalidzkim.
Załamałam się. Ja, 23-letnia dziewczyna, pełna życia, energii, żądna przygód, miałam do końca życia nie stanąć na nogach? Nie mogłam tego znieść, upadłam psychicznie, zerwałam z moim ukochanym. Nie chciałam być dla niego ciężarem, on mógł mieć przecież każdą, a ja pragnęłam tylko jego szczęścia. Powiedziałam mu wtedy, że nie chcę go znać, że go nienawidzę, że to koniec... Oczywiście kochałam go bardzo, ale nie chciałam, żeby przeze mnie i moje kalectwo zmarnował sobie życie.
I wiecie co? Nie podziałało. Był przy mnie codziennie. Przez pewien czas nie rozmawialiśmy w ogóle. Po prostu siedział obok szpitalnego łóżka i milczał razem ze mną. Mijały dni, tygodnie, miesiące, a on był ciągle. Zrozumiałam jedno, mimo tego, że straciłam swoją sprawność i tak mam wielkie szczęście, bo mam jego. Człowieka, który nie ucieknie, gdy coś jest nie tak, który zawsze wspomoże chociażby swoją obecnością.
Dziś mieszkamy razem. Wózek mnie nie opuścił i pewnie nie opuści nigdy, ale wiem, że nie mogę się poddać. Mam dla kogo być silna. Prawdziwa miłość przezwycięży wszystko.
PS. W lipcu ślub :)
A czy gdyby jego spotkało to samo co Ciebie to opuściłabyś go? Wątpię... Więc dlaczego myślałaś, że jego miłość jest mniejsza niż Twoja...? Kocha się na dobre i złe. W zdrowiu i w chorobie.
Pewnie by go nieopuściła.
Ale miała ciężki wypadek przez co miała ,,depresje powypadkową".
Osoby wtedy właśnie tak myślą , że są piątym kołem u wozu,że ich bliscy zmarnują sobie życie,że są nikomu nie potrzebni itd.
Ale ważne że autorka jest silna i się nie poddaje .
Autorka napisała, że pragnęła jego szczęścia i mimo, że go kochała zerwała z nim, tylko dlatego, żeby on "nie zmarnował sobie życia". Wyobraź sobie, jakie to musiało być dla Niej ciężkie... Więc sądzę, że gdyby zamienili się rolami to autorka także by nie zostawiła swojej miłości, dla której pragnie jak najlepiej :)
Nigdy nie rozumiałam jak można komuś powiedzieć, że się go nienawidzi mimo wielkiej miłości. Rozumiem, że chce się dla tej osoby jak najlepiej, ale przez takie słowa krzywdzi się ją jeszcze bardziej :/ życzę ci szczęścia z twoim przyszłym mężem i nigdy się nie poddawaj 💪 walcz o swoją sprawność
Niewszystko widocznie rozumiesz 😉
Wiesz wydaje mi się że w chwili w której powiedziała iż go nienawidzi była po prostu pod wpływem bardzo silnych emocji, w innym przypadku autorka raczej by tego nie powiedziała
Psychika osoby po wypadku działa dość specyficznie, tj. nie można uogólniać, ale jak zauważyłaś, wiele osób mówi swoim ukochanym, że ich nienawidzą, nie chcą z nimi być itd. To wszystko odnosi się do tego, że osoba poszkodowana (tutaj: Autorka) działa pod wpływem emocji i nie akceptuje siebie jako osoby niepełnosprawnej. Obwinia się o to, że ta druga osoba jest teraz z "kaleką" związana, myśli o sobie jako o osobie gorszej i uważa, że z pełnosprawną osobą tej ukochanej będzie lepiej, więc "szlachetnie" postanawia zerwać z tą osobą i jak najbardziej się od niej odciąć, właśnie tymi słowami o nienawiści. Autorka zaznaczyła, że "nie mogła tego znieść", więc pewnie mogła być nawet na granicy depresji, nawet nieświadomie i wtedy niezbyt racjonalnie myśli się o swoich słowach, bo to siebie uważa się za najgorsze wyjście. Ja jak najbardziej rozumiem ten tok rozumowania i każdy powinien o nim wiedzieć, aby czasami nie uwierzyć takiej osobie tylko wykazać się cierpliwością i miłością, tak jak narzeczony Autorki :)
Rozumiem, że bała się kalectwa i nie chciała niszczyć życia ukochanemu, ale czy nie mogła tego normalnie powiedzieć? Musiała kłamać?
@NoMatterWhatTheySay Teoretycznie nie można mówić, co by się zrobiło, bo nie jesteś świadoma, co siedziałoby w Twojej głowie po wypadku :)
@TaOdFrytek Kłamstwo to "najłatwiejsze" wyjście w tym momencie. Gdyby osoba w tej sytuacji miałaby mówić prawdę, prawdopodobnie psychicznie nie poradziłaby sobie z nią i jej ciężkością. I w sumie wtedy byłaby jeszcze bardziej świadoma tego jak mocno kocha. Łatwiej zbyć kogoś kłamstwem, zamydlić też sobie oczy w tym przypadku.
@TaOdFrytek. Fakt, skłamałam. Wtedy myślałam, że mniejszy ból sprawię mu słowami niż swoją obecnością. Uwierz, że był to jeden z najtrudniejszych okresów w moim życiu i bardzo się wtedy pogubiłam. Na szczęście mój luby jest mądrzejszy niż ja - nie uwierzył i trwa przy mnie nadal i każdego dnia daje mi siłę do życia :)
Moim zdaniem zawsze warto wyciągać atuty z danej sytuacji i minusy zamieniać na plusy. ;)
Spraw, aby wózek był Twoim atutem, aby nie patrzeć na niego jak na swój ciężar. Sama staram się tak robić (choć nie jeżdżę na wózku) i polecam, bo działa. ^^
PS Na Twoim miejscu w dniu ślubu z tyłu na wózku umieściłabym tabliczkę "Just married". :D
Gratulacje i życzę szczęścia! :) masz wspaniałego faceta :)
To się nazywa bezgraniczna miłość.
No to jeszcze 3 miesiące! ♡_♡
Wzruszyłam sie. Masz wspaniałego faceta :) Szczęścia :)
:')
Staniesz na nogach, anonimowi w Ciebie wierzą!
Za parę lat to osoby sparaliżowane, będą chodzić.
Medycyna nie stoi w miejscu.
Polecam też poczytać o prawie przyciąganiu.