#yZtll
Nie jest to nic specjalnego, ale ostatnio widziałam filmiki o walkach o papier toaletowy w Australii (w związku z koronawirusem) oraz komentarze na temat tego, że nie trzeba się podcierać, można się podmyć. I tak mi się skojarzyło.
Mam niemal 30 lat. Od 18 r.ż. mam zwyczaj podmywania się. Zaczęło się, kiedy poznałam swojego pierwszego poważnego chłopaka - chciałam zachować higienę ZAWSZE, żeby uniknąć krępujących sytuacji.
Od tamtej pory po skorzystaniu z toalety najpierw używam papieru, a potem dodatkowo podmywam się w wannie, pod prysznicem czy nawet w umywalce lub chociaż kilkukrotnie "ochlapując się" wodą z tejże.
Anonimowe jest to, że jestem od tego wręcz uzależniona i nawet w publicznych toaletach, w których kabina oddzielona jest od części wspólnej z umywalką, też muszę się podmyć. Wtedy, jeśli jestem sama, podmywam się w tej części ogólnodostępnej, do której ktoś może wejść w każdej chwili. Jeszcze nikt nigdy mnie nie przyłapał, co jest niewiarygodnym wręcz szczęściem. Teraz już aż tak mocno to nie działa i jestem w stanie tylko podetrzeć się i iść dalej w świat, chociaż czuję pewien dyskomfort. Ale były takie sytuacje, gdy w sektorze z umywalkami przebywały jakieś inne kobiety. Wtedy podmywałam się wodą, która leciała podczas spłukiwania w toalecie (próbowałam ją chwycić gdzieś u ujścia ze spłuczki), byleby chociaż zwilżyć "te okolice".
Wiem jak to strasznie brzmi, wiem jakie zarazki i choroby mogłyby się przypałętać. Wiem również o tym, że istnieje taki wynalazek jak chusteczki nawilżane, ale niestety nie zawsze były "na stanie". Jakimś cudem żyję, czuję się dobrze, ginekolog nie wykrył żadnych chorób.
Ciekawa jestem, czy tylko ja mam takie chore jazdy, czy są jakieś inne osoby, które posunęłyby się do takiego braku higieny, żeby niby zachować "higienę".
PS Inną ohydną rzeczą jest to, że potrafię użyć czyjegoś antyperspirantu w kulce (oczywiście właściciel - na ogół mój znajomy, u którego goszczę - o tym nie wie), jeśli zapomnę użyć swojego. Rzadko się to zdarza, ale mimo obrzydzenia robię to dla "wyższego celu", chociaż nie pocę się jakoś nadmiernie i mój pot nie śmierdzi na kilometr nawet po całym dniu. Mam jakiegoś wynaturzonego bzika na punkcie "higieny" i wolę ładnie pachnieć czyimś antyperspirantem niż śmierdzieć własnym potem. Widzę ten absurd, ale szczerze mówiąc mam to gdzieś.
Naprawdę, to nie PRL można zadbać by zawsze mieć chusteczki i antyperspirant przy sobie. To dużo prostsze niż te wariactwo z myciem się w części wspólnej czy podkradanie cudzych kosmetyków.
,, nie zawsze są na stanie"
albo nosic butelke wody, moze byc z filtrem
Co to znaczy ze nie są na stanie? Ja kupuje mokre chusteczki dla dzieci (bo są delikatne) i zawsze są na „stanie”.
Może nie są na stanie w wypadku takim jak teraz. Normalnie spokojnie można kupić nawet większą ilość.
@Softkitty1 TO a nie "te", czy to aż tak trudne?!
Norskekatten to ja zadam pytanie z innej beczki.. jak się podmyć w publicznej toalecie wodą z butelki? Za nic nie umiem sobie tego wyobrazić.
zurawinka ze tez nie zauwazylem "te wariactwo" ;) az musialam sie wczytac
ludzie kochani WSZYSTKIE wyrazy w liczbie pojedynczej maja zaimek wskazujacy TO, niezaleznie od koncowki. TE jest tylko w liczbie mnogiej
Norske, PrawieTakSamo fajnie dzialaja te butelki z filtrem, bo przez ten smoczek mozna puscic strumien kierunkowy pod cisnieniem, a wode potem uzupelnic z kranu
Prawie- jedna raka nakierowujesz strumian na cipke, druga reka myjesz, a potem myjesz lapki w umywalne ( ale to patent na te filtrowe, taka zwykla to chyba nalewasz na reke zlozona w lodeczke i tym podmywasz?)
Oj tam, to, te, sramto przecież to/ te jest bez znaczenia.
W publicznych toaletach często są kamery w ogólnodostępnej części
Za tą łazienkę plus bo anonimowe, ale przestań używać czyichś rzeczy. Nie masz prawa
Ale czemu nie nosisz swoich chusteczek higienicznych i antyperspirantu nie nakładasz na czystą dłoń tylko od razu na pachę?
Podmywa się, zamiast podcierania, wiele Arabek. W toaletach publicznych radzą sobie, zabierając do kabiny wodę w butelce (zdarzyło mi się zaobserwować podczas wspólnych wycieczek). Ale to chyba za trudne...
Znam kogoś takiego jak Ty. Kiedyś dwójeczka złapała go na górskim szlaku więc podmył się w górskim strumyku. Ciężko mi było później patrzeć na tych turystów obmywających sobie twarze i nabierających orzeźwiającej wody do butelek, żeby ugasić pragnienie...
Akurat ten antyperspirant o ile od znanej osoby to by mnie wcale nie obrzydzal
Dobrze, że nazywasz to po imieniu. Tak to są właśnie „ chore jazdy”, „ higiena” a osoba, która tak robi to obleśny brudas. Amen.
po kupie ka tez zawsze sie musze podmyc
Jestem facetem ale tez się podmywam po. Ale nie w publicznych toaletach.