#yVngc
Mając jakoś 4-5 lat bałam się chodzić do łazienki, w której były pająki (do tej pory się ich brzydzę), więc wpadłam na genialny pomysł i postanowiłam robić siku w kąt łóżka. Przykrywałam to poduszką i przez jakiś czas jakimś cudem udawało mi się to ukryć.
Niestety nie pamiętam momentu, gdy moja rodzicielka się o tym dowiedziała. A szkoda, może opowieść byłaby ciekawsza.
Czemu nikt nic z tymi pająkami nie robił?
A co mieli niby robić? Pająki w domu to normalna sprawa. Część z gatunków w naszym kraju bez człowieka dosłownie żyć nie może (bo w Polsce za zimno). Dobrze im u nas, odpłacają się mordowaniem insektów, więc nie widzę problemu, by takie u siebie trzymać. U mnie w domu nawet kątników się nie wyrzuca i nie morduje (te wielkie czarne gadziny). Jeśli uznamy, że jest ich za dużo to wyprowadzamy je do piwnicy, na strych lub do korytarza. A nososzniki to już w ogóle nietykalne. Przecież to nie dość, że małe to jeszcze i dyskretne, nawet jak mają dzieci to jakimś cudem większość z nich samoistnie ginie nam z oczu. Wybierają sobie jakieś kąty pod sufitami albo kąty w rogówkach, albo puste skrzynie wersalek itp. i generalnie natykamy się na nie raz na czas, nikt sobie w drogę nie wchodzi.
Będąc mała też się bałam pajączków. Jeden spadł mi na głowę podczas kąpieli, inny wpadł do wanny zanim zdążyłam jeszcze wejść do wody (na szczęście), z kątnikiem miałam nawet okazję nieświadomie spędzić noc w jednym łóżku (nie przeżył). Strach siedzi tylko w głowie. Nasze polskie pająki są w większości dla nas bezpieczne.
A kupę gdzie? Bo chyba nie Tymoteusz Kupewłuszko?
Czy tylko mi zniknął przycisk minusa? :o
Tak. My mamy normalnie
Porażka, jak tam musiało śmierdzieć uryną...
kiedyś to robili łóżka - teraz by się rozkleiło po 2 tygodniach podlewania