#4DsGO
W szkole uczyłem się dość przeciętnie, zdałem maturę, skończyłem licencjat - takie średniak ze mnie. Jednak zawsze czułem, że inni mają łatwiej w pewnych sprawach - zwłaszcza w kontaktach międzyludzkich, w poznawaniu nowych osób i sytuacji.
Od dzieciaka miałem pewne grono dwóch czy trzech znajomych, z którymi się widywałem, ale miałem wrażenie, że mi bardziej zależy na tym koleżeństwie niż im. Najbardziej dawało mi w kość przebywanie wśród większego grona ludzi: z reguły palnąłem coś, co nie pasowało do danej sytuacji, obraziłem kogoś, wywyższałem się. To mi stwarzało (i stwarza) ogrom problemów na co dzień.
W związku ze spiętrzeniem się pewnych złych sytuacji w moim życiu zapisałem się na terapię do psychologa. Okazało się, że cierpię na zespół Aspergera. Mam objawy z najlżejszego stopnia autyzmu.
Piszę to tutaj po pierwsze, aby się wygadać, po drugie, abyście wzięli pod uwagę to, że inni ludzie spotykani na co dzień też mogą na to cierpieć (jedna osoba na 100-200 w społeczeństwie). Osoba taka jest w pełni rozumna, ma dobrą pamięć, ale czasami palnie coś takiego, że nie wiadomo do czego to przyczepić. Oni po prostu "nie czują" tego, co można powiedzieć i jak to zostanie odebrane. Zachowują się nieadekwatnie do danej sytuacji - czego później żałują.
Przez rok, w 3 klasie gimnazjum miałam chłopaka chorego na zespół Aspegera. Totalnie niszczył nam klasę, przeklinał na nauczycieli, wychodził w połowie lekcji i nic nie można było z tym zrobić bo przecież był chory. Nie mówię, że zawsze tak jest, ale ja uważam że to było po prostu zaslanianie się chorobą w jego przypadku.
Zdrowa osoba też by mogła tak robić jakby jej się pozwalało. Nie wina choroby tylko traktowania :(
Wydaje mi się, że ten rodzaj zachowania jest rzadszy. Aspergerzy są z reguły wycofani i lękliwi.
Też miałam taką koleżankę w grupie na studiach. Potrafiła głośno powiedzieć "ta ku**wa ucieła mi jeden punkt. Ku*wa jakaś niedo*bana jest, za*ebię ją", a "ta ku*wa" czyli prowadząca stała tuż przy mojej koleżance i wszystko słyszała. Każdy bez wyjątku bał się Kasi, bo Kasia potrafiła zapamiętywać dziwne fakty o wybranych osobach (np. oceny jednej z koleżanek, na podstawie których celnie co do jednej setnej określiła koleżance średnią ocen), kląć na różne osoby itd. A podpaść jej było bardzo łatwo.
Ale asperger to tez jest spectrum czyli juz od samwgo poczatku czesc z aspergerowcow lepiej sie dostosuje do zycia w społeczeństwie inne gorzej. A do tego dochodzi jeszcze wychowanie i kształtowanie w społeczeństwie.
ciągle czegoś nowego sie dowiaduje :O
Ja na 99,99 % mam zespół Aspergera i nikt oprócz mnie o tym nie wie bo się boję ludziom powiedzieć. Zrobiłem ten test, przeczytałem opis choroby. Nie diagnozuję się bo nie jest mi to do niczego potrzebne po prostu. Tego się tak naprawdę nie leczy, a ja żyję normalnie tylko na etat nigdzie nie pójdę (prowadzę jednoosobową działalność). Jedyne co to z dzwonieniem mam problem. Według mnie większą krzywdę robią ludzie tym dzieciom chorym na Aspergera i pozwalającym im na wszystko niż tym nieświadomym choroby. Tym bardziej że osoba chora na aspergera lubi schematy i potrafi się dostosować wbrew pozorom tylko nie można im popuszczać.
PS. problemów nie ma bo rzadko się widuję z ludźmi. Nie lubię wśród nich przebywać, a w towarzystwie zawsze i tak milczę.
Są i oni - samodzielnie stawiający sobie diagnozy na podstawie wyznania.
Riczkid
Są i oni! Wymądrzający się i nie umiejący czytać komentarza ze zrozumieniem. Znam swoje życie i potrafię je przeanalizować, a diagnozę postawiłem sobie znacznie wcześniej.... Szkoda, że nie mogę dać ci minusa :(
Nawzajem.
Uważałbym na takie samodzielne diagnozowanie. Mój psycholog po kilku miesiącach mi to stwierdził. Co do życia towarzyskiego i tzw. small talk w pracy - tam naprawdę ciężko jest nam odnaleźć schematy.
Autor to ma akurat szczęście że autyzm jest słaby.
Ale wkurza mnie częste usprawiedliwianie kogoś "bo jest chory" "nie rozumie że źle zrobił".
Będę brutalnie szczery: ktoś zachował się tak a nie inaczej bo "jest chory". No i co z tego ? Z mojego punktu widzenia to nie ma znaczenia. Ktoś zachowuje się groźnie / chamsko / źle - nie obchodzi mnie dlaczego - reaguję na to. Bo co ? Przykład: ktoś zgwałci małą dziewczynkę to mam mu przebaczyć bo "jest chory" ?. Jak dla mnie nie ma to znaczenia. Zachowuje się jak zwierzę - kula w łeb żeby nie stanowił zagrożenia dla innych i koniec. Usprawiedliwianie złego zachowania ludzi "chorobą" jest bez sensu i groźne dla społeczeństwa. jak jest ktoś tak chory że stanowi niebezpieczeństwo - powinien siedzieć w zakładzie zamkniętym i koniec.
Polać mu :)
To jest ta prawda, o której nikt nie chce słyszeć.
Jest jeszcze cos takiego jak leczenie. Akurat osoby z autyzmem czy ZA, jeśli maja właściwą opiekę da się wyprowadzić na "ludzi". Gdyby chamstwo było karalne, pol populacji byłoby z z kulką we łbie, w wiekszosci ludzie "zdrowi"
A pozatym ZA to nie autyzm tylko znajduje sie w jego spektrum
Gro nie ma na myśli że za to, że ktoś jest chory tylko za to, że stanowi realne zagrożenie dla społeczeństwa.
"Ktoś zachowuje się groźnie / chamsko / źle" chamsko to jest realne?
Hmm. Może i mnie pora się wybrać. Ja notorycznie wale takie teksty. Tylko znaleźć dobrego psychologa na NFZ...
Chłop się przyzwyczaił, a jak jestem w towarzystwie to nieraz mnie powstrzymuje, bo wie że coś palne
Kurcze, to jest dla mnie trudne do wyobrażenia. Jakiego typu to są teksty? Co czujesz kiedy je mówisz i co Cię do tego kusi? Bardzo jestem ciekawa i też w sumie chciałabym wiedzieć, żeby nie denerwować się na kogoś, kto być może w moim otoczeniu tak się zachowuje, a ja myślę, że złośliwie.
Masz prawo się denerwować. Jak ktoś ma problemy z wypowiadaniem się to powinien przemyśleć wszystko co chce powiedzieć. Ja w grupie ludzi zawsze siedzę cicho, bo wiem że jak się odezwe to mnie uznają za dziwaka
No właśnie ja jestem innego zdania. Oczywiście może mi się coś nie podobać itd. ale nie zawsze trzeba traktować wszystko osobiście.
Ahoj Panie Bobrze:)
Imo to sa teksty ktore zazwyczaj sa zwykłym faktem lub opinia wyrażona neutralnym głosem. Ale czasem prawda boli i normalnejsi ludzie częściej sa w stanie wyczuc kiedy po prostu nie mówić takich tekstow a wrecz powiedziec cos grzecznego acz nieprawdziwego, a dla aspiego jest to nie do ogarniecia często.
Oj, zdarzyło się, że znajomy, który naprawdę mocno zaszedł za skórę, parę lat temu zmarł, a moja pierwsza reakcja to było 'nareszcie!'.
Albo rozmawiamy ze znajomymi, co mieli bardzo chore dziecko (już nie żyje) a ja się pytam, na co choruje. Jak usłyszałam że zmarło, to najpierw było 'przynajmniej już się nie męczy'.
To takie ekstremalne sytuacje, ale najlepiej obrazują.
Co do mówienia niestosownych rzeczy przez ludzi z ZA : to nie jest tak, że my mamy ochotę komuś ublizyc, czasem po prostu nie rozumiemy zależności społecznych, i mamy pewien dystans między emocjami A logicznym myśleniem. Np. Kiedy koleżanka w pracy zmieni kolor włosów z rudego na czarny, i zapyta mnie jak wygląda, to np. Nie wymyślę że powinienem ja skomplementowac, tylko mówię że gowno mnie to interesuje. I to nie dlatego że chce Ci zrobić przykrość, po prostu Twoje włosy mnie nie interesuja
Miałam podobnie. Ale po prostu mówiłam szerze co uważam na temat tych nowych włosów. Jak w poprzednich jej bylo lepiej to bym to powiedziała. Nie czuje tego ze społeczne konwenanse wymagaja skomplementowania nawet jesli nieszczerze. Dla mnie glupie ale teraz juz czesciej gryze sie w jezyk i mowie jakis totalnie nie zgodny z opinia tekst.
Ja mysle, że Aspergerzy są poprostu do bólu szczerzy - ze mną tak jest :( Podany wyżej przykład z włosami jest dość skrajny - w życiu towarzyskim jest dużo drobniejszych detali i niuansów których my nie czujemy :((
Z pierwszą połową wyznania się utożsamiam. Sam jednak piszesz, że masz zaburzenie w stopniu najlzejszym. Da się nauczyć co można powiedzieć a co nie. Co innego palnac coś bez sensu, a co innego kogoś obrazić. Ja wypracowałam to wszystko przez lata (już w podstawówce zauważyłam, że zachowuje się dziwnie) i teraz został mi tylko stres przy grupie ludzi. Jakby się uprzec to każdemu można by znaleźć jakieś zaburzenie w stopniu lekkim, nie można tym niczego usprawiedliwiać
U mnie poprostu po trzydziestce to zdiagnozowano i przez wcześniejsze lata się męczyłem sam ze sobą. Tak sobie myślę, że jakbym wcześniej o tym wiedział to było by mi łatwiej. Odpowiednia terapia, mniejsze wymagania co do kariery, odpowiednia dieta.
Autyzm wg danych internetowych ma w Polsce 1 dziecko na 68 (dane z 2018 r.). 340 tys osób z czego 80% to dzieci do 18 roku życia. O Aspargerze nie czytałam, ale te dane, które znam mnie przerażają. Tym bardziej, że takim osobom jest cholernie trudno nawiązywać relacje społeczne, dlatego z dużą dozą prawdopodobieństwa nie założą rodzin. Rodzice dwoją się i troją, stosują diety, kuracje i rehabilitacje. Czasami to pomaga, czasami nie. Dlatego, kiedy zobaczycie czasem na ulicy "niegrzeczne" dziecko (np większe, takie 7-8-letnie), które wrzeszczy, kopie i tarza się po ziemi, nie patrzcie krzywo, bo wychowanie bezstresowe. Być może takie dziecko przeraziło się jakiegoś dźwięku, światła bądź człowieka. To jest ogromny dramat tych rodzin.
Sam mam ZA, głowa do góry, da się z tym żyć. Pamiętaj że to nie jest choroba albo jakaś niepełnosprawność, ja lubię to tłumaczyć tak, że mój mózg jest "okablowany" w inny sposób niż u "normalnych" I tyle.
Pocieszam się jak mogę i próbuje znaleźć swoje miejsce z życiu społecznym, ale trzeba kombinować.
Początek wyznania podjebałeś Antoniemu Syrkowi-Dąbrowskiemu! :P
(Btw, polecam ten jego stand up - "Sierpień"👌)
Tak 😊 Ja myślę że ten tekst Antoniego mógłby na stałe wejść do powiedzonek polskich tak jak teksty Bogusława Lindy w Psach