W mojej podstawówce postrachem szkoły była nauczycielka przyrody. Niestety była to osoba, dla której liczyło się tylko by było zrobione, a nie czy umiemy. Dlatego też bardzo często sprawdzała czy mamy uzupełniony zeszyt ćwiczeń i wystawiała z niego oceny. Zauważyłam jednak, że ona nie czyta tego co tam jest, tylko przy nieuzupełnionych polach stawia 'x', a przy zrobionych ptaszka.
Od tego dnia zawsze miałam piękne piąteczki z ćwiczeń. Nie pamiętam teraz jakie głupoty tam pisałam, ale do dziś pamiętam, że na pytanie: "Skąd w Afryce ludzie pozyskują wodę" moją odpowiedzią było: "z kranu".
Dodaj anonimowe wyznanie
Tacy nauczyciele są straszni! :(
Jeśli wszystko się powiedzie to też będę nauczycielką przyrody i nigdy nie będę tak postępować. Nie na tym to polega. Nauczyciel powinien być z powołania! :)
No i bardzo dobrze, trzeba zachęcać dzieci do przedmiotu, a nie zniechęcać
Super, warto się rozwijać i dokształcać :))
Jeśli U. Przyrodniczy we Wrocławiu to nie tak daleko ode mnie. Opolskie pozdrawia! :))
O proszę :D a co studiowałeś w Poznaniu?
Ciekawe czy tak samo bedziesz myslec/robic za np 30 lat. co rok to samo i to samo i to samo...
Wiesz, z drugiej strony nauczyciele, którzy wolą postawić banię za nieuzupełnienie ćwiczeń, niż wytłumaczyć, to najgorsze co może być.
Miałem w gimnazjum świetną nauczycielkę (co prawda jej sposób tłumaczenia mi nie podszedł, więc sporo zamulałem przy książkach z jej przedmiotu, ale i tak ja lubiłem), która mówiła otwarcie - "zróbcie jak umiecie, ja wam nie wstawię jedynki za brak pracy domowej, ale jak czegoś nie będziecie wiedzieli, to przyjdźcie, ja wam wytłumaczę."
Pierwszy rok liceum z biologii same tróje. Staram się jak mogę, ryję i ciągle 3.
Drugi rok liceum z biologii znów same tróje. Ryję jeszcze bardziej. Ciągle 3.
Trzeci rok zmienia się nauczycielka. Nagle mam same piątki, w pokoju nauczycielskim mówi, że o co nie zapyta to wiem, najlepsza uczennica w szkole.
Czwarty rok (to był stary system) wraca poprzednia nauczycielka - No, podobno sporo się podciągnęłaś. Dostaję same piątki. Mam wrażenie, że nawet bez słuchania czy sprawdzania. No więc mały test.
"Nie lubię bluzeczek w różowym kolorze". W środku kartkówki z płazów.
I co? I nic, 5.
To tak jak moj od matmy, otworzylo sie na jakiejs stronie, widzial ze San cyferki i dawal haczyk ;D
Hahahahah :D To kolega na kartkówce z fizyki napisał historyjkę o murzynku Bambo i, jak ie trudno się domyślić, dostał 5 :)
I tak samo to, czy lubimy dany przedmiot zależy od nauczyciela. Wszystko zależy od nauczyciela.
Niekoniecznie. Zagadzam się że duze znaczenie ma podejscie nauczyciea do swojego przedmiotu i uczniów. Ale to powinno zależeć od naszego nastawienia. Na moim przykładzie- w gimnazjum miałam okropną panią od chemii, która była istnym postrachem szkolnych korytarzy, a lekcje z nią należały do tych najbardziej nielubioanych. A teraz? Właśnie jestem w drugiej klasie liceum na rozszerzeniu z chemii i jest mi z tym bardzo dobrze. Planuje zdawać z niej mature i myśle o niej jak o swojej przyszłości.
Oczywiście, że też zależy od nas, jakby się ktoś uparł to w pewnym stopniu zależy też od klasy. Jednak największy udział ma właśnie nauczyciel. W gimnazjum bardzo nie lubiłam matematyki, a teraz? Teraz jeden z ulubionych przedmiotów.
Historyk w moim gimnazjum zadawał mało wypracowań, ale jak zadał to liczyło się poprawne rozpoczęcie, układ pierwszej i ostatniej strony (miał swój system) jeśli było niepoprawnie to pała bez czytania, ale z możliwością poprawy.
Nie jeden cwaniak pierwszą i ostatnią stronę pisał na cacy, a na środku pisał totalne głupoty.
Nie mniej jednak, historykiem był zajebistym. Opowiadał z pasją. W pierwszej klasie budził postrach, żeby zdobyć respekt, a potem odpuszczał. Śmiał się z nami, puszczał na lekcjach muzykę, ogółem był luz, a jednak nauczył :)
Nauczycielka musiała być doświadczona skoro tyle ptaszków stawiała ??
Na religii w gimbazie miałam tak samo.
Cały rok nie robiłam zadań w ćwiczeniach bo nie sprawdzał aż nagle pod koniec ogłosił, że zacznie. Pierwsze trzy tematy uzupelnilam tak jak trzeba a resztę wypełniałam ślaczkami. Ksiądz tylko przewertował mój zeszyt i dostałam piąteczkę :D