#G4SEd
Nie byłoby w tym nic dziwnego, ale niestety dzień wcześniej miałem problemy żołądkowe. Myślałem, że jest już po wszystkim, w końcu rozwolnienie nie trwa wiecznie. Ale jak to mawiają "Miłość i sr*czka przychodzą znienacka". Byłem właśnie na samym szczycie Świnicy i nagle mnie dopadło. Oczywiście weekend, słoneczna pogoda - jednym słowem na szczycie pełno ludzi, igły nie wciśniesz. A moja potrzeba musiała zostać załatwiona tu i teraz, nie było czasu na schodzenie i szukanie ustronnego miejsca. Wyjścia były dwa: albo załatwiać się na szczycie wśród ludzi, albo robić w majtki. Wybrałem więc pierwszą opcję i bez zażenowania kucnąłem nieco z boku i zrobiłem to, co miałem zrobić.
Do dziś zastanawiam się, co ludzie musieli pomyśleć, gdy podczas robienia sobie pamiątkowych zdjęć, na drugim planie uwiecznili wypróżniającego się kolesia?
z jednej strony smieszne, ale z drugiej współczuje- nie chcialabym byc wtedy na Twoim miejscu...
Albo miejscu tych ludzi :D
Jesteś zapewne wspominany jako mistrz drugiego planu;) Ale jeżeli twoje zdjęcie nie krąży po internecie, to chyba nie jest tak źle? :D
Niektórzy zostawiają na szczytach flagi, a autor się zesrał co w tym złego xD
Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić, na szczycie Świnicy są same kamienie, ani jednego drzewka ni nic. Prędzej byś się z gołą dupą wywalił niż wypróżnił :D
No i mamy zasrane Tatry.
zes**ała bym się ze wstydu :-D
najlepszy komentarz :D
a mnie ciekawi czy posprzątałeś po sobie?
Zapraszam na Halę Ornak do schroniska ;D na pewno miło ugościmy ;)
Miałem podobną sytuację, będąc ze znajomymi na wycieczce szkolnego klubu turystyczno-krajoznawczego, też gdzieś w Tatrach, odczułem nadchodzące tornado. Udało mi się zaczaić w kosodrzewinie i zrobić co trzeba. Chyba nikt mnie nie widział. Za to szukali mnie koledzy. Na pytanie gdzie byłem, odpowiedziałem szczerze: ,,srałem..".
Gówniana sprawa