Byłem z moją dziewczyną przez ponad dwa lata, po półtora roku mieliśmy wpadkę, czego rezultatem jest nasza córeczka. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że moja (już była) dziewczyna stosowała przemoc fizyczną, wyzywała mnie, obrażała i wszystko, co tylko możliwe, włączając w to nawet to, że kazała mi znaleźć sobie kogoś innego oraz nakazanie mi, że mam się wyprowadzić. Wytrzymywałem to przez prawie dwa lata, ale kilka dni temu, gdy wyszedłem ze znajomym i wróciłem po kilku godzinach i setkach obraźliwych SMS-ów, to zobaczyłem moją spakowaną torbę. Wyrzuciła mnie z domu. Dopiero gdy zobaczyła, jak odchodzę, zdała sobie sprawę, co zrobiła i zaczęła się tłumaczyć, że to przez to, że nie miała za dużo miłości w dzieciństwie oraz wychowywała ją babcia. Chciałem zostać, ale już po prostu nie daję z nią rady i teraz boję się o swoją córkę.
Dodam jeszcze tak na koniec, że na początku ciąży stwierdziła, że nie jesteśmy razem, a przez te dwa lata usłyszałem dwa razy, że mnie kocha – raz po dwóch miesiącach związku (ale potem stwierdziła, że kłamała), a drugi raz, jak odchodziłem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Bolec, dalej, walcz z patriarchatem! Czy za dużo sprawdzianów masz w tym tygodniu albo kółko wyrównawcze po lekcjach, i nie masz czasu?
Uciekaj i zabierz dziecko. Jeśli wobec Ciebie stosowała przemoc, małą też będzie biła.
Słusznie się boisz swoją córkę! Obyś się okazał dojrzałym mężczyzną i coś z tym zrobił.
Po co sobie to robiłeś przez 2 lata? Czemu nie odszedłeś sam jak ktoś Cię tak źle traktował? Warto się nad tym zastanowić.
Moim zdaniem powinieneś przede wszystkim zadbać o siebie i swoją córeczkę. To, że Twoja partnerka miała trudne dzieciństwo, może tłumaczyć niektóre jej zachowania, ale ich nie usprawiedliwia. Przemoc fizyczna, wyzwiska i poniżanie nie powinny być częścią żadnego związku.
Rozumiem, że nadal możesz ją kochać i że trudno Ci odejść, szczególnie że macie dziecko. Jednak córka potrzebuje przede wszystkim bezpiecznego i spokojnego środowiska, a nie rodziców, którzy są razem za wszelką cenę.
Nie podejmuj decyzji pod wpływem jej łez, przeprosin czy obietnic. Prawdziwa zmiana wymaga czasu, odpowiedzialności i konkretnych działań, a nie tylko strachu przed utratą partnera.
Nie rezygnuj też z kontaktu z córką. Zadbaj o to, żebyś mógł uczestniczyć w jej życiu, dokumentuj wiadomości i sytuacje związane z przemocą, a w razie potrzeby poszukaj porady prawnej dotyczącej kontaktów z dzieckiem.
Pamiętaj, że nie jesteś odpowiedzialny za naprawianie jej trudnego dzieciństwa kosztem własnego zdrowia i bezpieczeństwa. Masz prawo do szacunku, spokoju i normalnego życia. Nie musisz godzić się na krzywdzenie tylko dlatego, że jesteście rodzicami wspólnego dziecka. Trzymaj się i nie zostawaj z tym sam.
Jesteście już na tyle długo, że naprawdę mało brakuje, a odpali ci się takie trauma bond, że nie będziesz w stanie odejść. Podajesz mało szczegółów, więc ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy jaki tu jest rozkład odpowiedzialności za te sytuacje, które dzieją - z twojej matematyki wynika, że córka nie ma nawet pół roku. To dość egoistyczne, że sobie wychodzisz na kilka godzin z kolegami i olewasz SMS-y. Też bym zaczęła kwestionować na co mi ten związek. Tak że no mówię, nie wiem kto tam jest winny. Ale jak macie się rozstać, to pamiętaj, że wg badań dzieci z rozbitych rodzin rozwijają się tak samo dobrze jak z pełnych. Dzieci wychowywane przez ojca, jako wiodącego rodzica rozwijają się tak samo dobrze jak przez mamę. To co natomiast wpływa na cierpienie i rozwój dziecka, to ciągły konflikt między rodzicami. Tak że nie musicie być razem. Ale co nie zdecydujesz, traktujcie się dobrze, z szacunkiem, uśmiechem. I nie zakładaj z góry, że dziecko MUSI być przy matce. Sądy wbrew powszechnym mitom rozdzielają to mniej więcej po równo.
Gdybym byla Toba to zastanowilabym sie I poszukala , czy bylaby moxliwosc odebrac jej wasze dziecko., wystapic o opieke nAd Nim.
Zeby moglo sie wyxhowac w domu bez przemocy.
Oczywiście że ma taką możliwość. Jest ojcem, zgaduję że ograniczonych praw nie ma (a nawet jakby to nadal nie wykluczałoby go z uzyskania opieki nad dzieckiem, tylko musiałby udowodnić, że powód ograniczenia praw rodzicielskich już minął lub że było to niesłuszne), więc może wystąpić o opiekę nad córką i powinien to zrobić, patrząc na zachowanie matki, bo nie wiadomo czy ona nie stanie się jej ofiarą, jak na nim już nie będzie mogła się wyżywać. A dodam że wbrew myśleniu wielu facetów, że sąd zawsze przyznaje opiekę matce, to według statystyk w sprawach o opiekę między matką a ojcem, to częściej ojciec wygrywa. A to że mimo tego wciąż głównie kobiety mają opiekę wynika z tego, że mało facetów w ogóle wnosi o opiekę.