#yHwSb
Ciągle mam wrażenie, że urodziłam się o 250 lat za późno. Działam w grupie rekonstrukcji historycznej, od dziecka, odkąd tylko pamiętam kochałam wszystko co XVIII-wieczne, czułam, że to zupełnie naturalne, a wszystko to co współczesne obce. Nie wychowałam się w pałacu, w moim domu nie było niczego starego, zwyczajny dom jak większość. Jak tylko zobaczyłam na obrazku coś z epoki, byłam jak kot przy kocimiętce! Potem to się przerodziło w miłość do mody z epoki, powoli po kryjomu eksperymentowałam z fryzurami, współczesne ubrania starałam się tak skomponować, żeby choć odrobinkę przypominały te z XVIII wieku. W życiu nie włożę spodni, nawet zimą noszę sukienki i szpilki. W liceum nosiłam już koafiury z lokami i sukienki, które wzorowałam na tych z epoki, stylizowałam je na nieco współczesne, żeby nie wyglądać jak dziwadło.
Kiedy odkryłam rekonstrukcję, to się zaczęło... Przez lata pilnego studiowania epoki, zaraz po wejściu do grupy byłam jak wyrocznia, wiedziałam wszystko, nie wiem, czy wiedza była wyuczona czy to "poprzednie wcielenie". Podczas wizyt w pałacach z epoki przeżywałam deja vu, tłumaczyłam to sobie jako po prostu obsesję na punkcie epoki. W pewnym momencie byłam nawet u psychologa, bałam się, że to może jakaś schizofrenia, zrobili mi badania i właściwie wszystko w porządku.
Teraz mam 32 lata, moje mieszkanie wygląda jak "apartamencik" z jakiejś rezydencji, wcale nie trzeba być milionerem, żeby przekształcić mieszkanie w to z drugiej połowy XVIII wieku. Sama misternie wymalowałam freski na ścianach... a że mieszkam w kamienicy, wszystko sprawia wrażenie oryginału z epoki.
Anonimowe jest to, że żyję w domu jak w epoce, moje rachunku za prąd generuje jedynie bojler i lodówka, czasami żelazko, bo bez ciepłej wody i lodówki czy uprasowanej sukienki trochę było ciężko, choć uwierzcie mi, rok żyłam bez, w końcu przełamałam się. Kąpiele w wannie przy świecach to standard. Nie mam konta na FB, ze znajomymi nie z mojego miasta kontaktuję się listownie. Na każdy wyjazd z grupą czekam jak na zbawienie, na co dzień nie ubieram się w stroje z epoki, hamuję się, bo ustaliłam sobie, że zarezerwuję to jedynie na wyjazdy z grupą. Mój facet zupełnie nie podziela mojej pasji, ale nie przeszkadza mu, właściwie jestem szczęśliwa. Współczesny świat wywołuje we mnie niezrozumienie. Zwariowałam?
Nie oceniam twojego hobby, pasja jak pasja. Mimo tego nie chciałabym się z tobą przyjaźnić. Brzmisz pretensjonalnie. Mam wrażenie że ciągle tylko mówiszi dajesz innym odczuć że jesteś inna, lepsza, nie stąd. Twoje życie, po prostu nie polubiłam cię przez to wyznanie 🙄
@Madagaskar pisała tylko o sobie bo o tym jest to wyznanie, jak ktoś pisze wyznanie o swojej rodzinie to pisze głównie o rodzinie a jak o kupie to o kupie. Generalnie to tylko wyznanie i nie znamy autorki osobiście więc nie warto jej oceniać po jednym wyznaniu.
Każdy uważa, że jest lepszy na jakichś płaszczyznach w mniejszym lub większym stopniu
Ale internet masz, i znasz anonimowe... Ale uczucie deja vu związane z rzeczami dawnych epok faktycznie występuje, sama go kilka razy doświadczyłam (to chyba były lata 20 20 wieku ale nie jestem pewna).
Ale masz świadomość, że gdybyś faktycznie urodziła się w tamtych czasach, to w wieku 32 lat prawdopodobnie wyglądałabyś na 50 i była wyniszczona przez kilkanaście ciąż i ciężką pracę, a do tego zależna we wszystkim od męża, którego wybrali Ci rodzice?
Zależy od warstwy, z której by pochodziła.
Oczywiście. Los szlachcianki był o niebo lepszy od losu chłopki, ale jakiegoś szału nie było. Kobiety z wyższych sfer nie musiały pracować, ale też zazwyczaj były zależne od mężczyzn. W kwestii małżeństwa też nikt się ich o zdanie za bardzo nie pytał, bo liczył się majątek i koligacje. Również rodziły wiele dzieci i często umierały przy porodach.
@jankostanko33 Ale w tamtym życiu. Jedyne, co by ją z tym łączyło, to deja vu.
a internet? jakoś musiałaś dodać wyznanie. a skąd wiesz o tej stronie? anonimowych nie było chyba w XVIIIw..
Tak trzymasz się epoki, że nosisz szpilki, wymysł XX wieku? Rzeczywiście, niesamowicie się wszystko wydaje wiarygodne. A na anonimowych napisałaś z bojlera? Żyj sobie dziecko w swojej bańce wyjątkowości.
Mam wrażenie, że głównie tylko stylizacja tamtych czasów Cię tak fascynuje, współczesne udogodnienia są jednak nie do pogardzenia :D, i tu nie tylko o prąd, bieżącą wodę czy internet mi chodzi. Nie widzę żadnych innych przesłań, co we współczesnym świecie to niezrozumienie wywołuje, do tego styl wyznania jest również typowo dzisiejszy, zwłaszcza to nieszczęsne pierwsze zdanie. Zakładam, że jesteś oczytana w ówczesnej literaturze(?)
Ale jak się dobrze w tym czujesz, to żyj sobie jak chcesz, czemu nie.
Tylko oczywiście wiesz, że w pałacykach i apartamencikach mieszkali nieliczni wybrańcy losu. Reszta w czworakach, na klepisku, na bosaka. Z łóżkowymi lampkami, krowami, żarnami i innymi atrakcjami.
A tak poważnie i z ciekawości, to tę liczniejszą grupę społeczną także rekonstruujecie?
Nie zwariowalas, ale mozesz miec pewne problemy w przyszlosci.
Mam na mysli fakt, ze swiat sie zmienia. O ile facebook nie jest obowiazkowy czy konieczny, to zastanawia mnie na przyklad gdzie pracujesz? W pracy tez odmawiasz uzywania technologii? Bo ubranie to twoj wybor, i w sumie moglabys pojsc do pracy w sukni z XVIII wieku, ale jednak do pracy trzeba jakos dojechac, wiekszosc firm jednak uzywa internetu (email i te sprawy).
Moim zdaniem to fajnie, ze masz takie hobby, ze masz odwage, aby ubierac rzeczy z tamtej epoki i ze masz faceta, ktory to akceptuje.
Ale skoro jestes mloda to jednak warto jest zapoznac sie ze wspolczesnym swiatem i sprobowac go choc troche zrozumiec, bo w przyszlosci bedzie ci ciezko egzystowac.
(Pomijam fakt, ze w XVIII wieku kobieta byla nic warta i zalezna od mezczyzny.)
A wiesz, że w XVIII nie miałabyś faceta tak ot, tylko męża od jakichś 15 lat i 9 dzieci?
To pomyśl, że w XVIII wieku woda była noszona wiadrami ze studni, nie było centralnego ogrzewania, prądu, lodòwek... No i higinena była na takim poziomie, że ludzie myli się średnio raz na 2-3 miesiące. Smròd był powszechny, błoto na ulicy wymieszane z odpadami z kuchni, ludzkimi i zwierzęcymi odchodami, a wszy skakały z koafiury na koafiurę