#bmYeB
Nigdy mu się nie przyznam skąd wynika moja obsesja na punkcie czystości. Wam się przyznam.
Będąc w szkole podstawowej zachorowałam na pewną chorobę zakaźną, a przez powikłania trafiłam do szpitala. Dostałam jednoosobowy pokój, z czego bardzo się cieszyłam, ale był jeden haczyk. W pokoju była jedynie toaleta - kibelek i umywalka. Do tego przez pierwsze dwa tygodnie miałam zakaz wstawania z łóżka oprócz wyjścia do toalety.
A zatem przez dwa tygodnie mogłam tylko myć zęby i jako tako (jak to dziecko) się podmyć. Przez kolejny tydzień mogłam już teoretycznie iść do prysznica wspólnego, ale czułam do niego obrzydzenie (takie jak większość osób czuje do publicznych toalet).
Pobyt w szpitalu skończył się po trzech tygodniach, ale moje przyzwyczajenie do braku prysznica pozostało.
Nie pamiętam jak długo dokładnie to trwało, około roku. W tym czasie brałam prysznic tylko raz w tygodniu - w niedzielę, kiedy też myłam włosy. Na co dzień myłam jedynie zęby i pachy.
Nie wiem czy w szkole ode mnie śmierdziało. Było to jeszcze przed okresem dojrzewania, więc może nie było aż tak źle. Nie pamiętam żadnych negatywnych uwag od rówieśników, a z pewnością bym takie zapamiętała.
Rodzice nie robili mi awantur, nie wypominali. Pamiętam, że mówili, żebym szła się umyć (bo już czas spać) i tyle.
Po jakimś czasie sama z siebie powróciłam do nawyku codziennych pryszniców i teraz nie wyobrażam sobie ich braku. Nawet w warunkach polowych czy w podróży zawsze znajduję sposób/miejsce, żeby się umyć. Na samą myśl, że miałabym pójść spać brudna mnie odrzuca.
To, że wymagasz od faceta, by mył się dwa razy dziennie, nawet jeśli po pierwszym prysznicu tylko siedzi przed telewizorem, to już bardzo niezdrowa obsesja, bo zbyt częste mycie niszczy naturalną florę bakteryjną, a więc i odporność.
To, że Ty miałaś problem z higieną i teraz poszłaś ze skrajności w skrajność nie usprawiedliwia wymagania tej skrajności u innych. Jest to toksyczne i niezdrowe, zwłaszcza, że częste mycie jest szkodliwe dla zdrowia. Usprawiedliwiasz się tym, że przyzwyczaiłaś się do braku higieny osobistej na rok? No sorry, ale po tak ostrym początku spodziewałam się czegoś mocniejszego. W sensie to brzmi jak "kiedyś uderzyłam się w palcem u nogi o szafkę, więc teraz nie wchodzę do pomieszczeń w których są szafki". Przestań myśleć, że to jest normalne i że masz powod aby tak robić i ogarnij się.
Ale facetowi to daj spokój,jest przecież czysty.
Uważam, że po pierwsze dlaczego taka jesteś nie jest aż takie wstydliwe, żeby mu tego nie opowiedzieć, bo w końcu ta nadmierna higiena mu (chyba) przeszkadza. Po drugie, wymagasz rzeczy przesadnych (np. ponowne mycie po obejrzeniu filmu przed snem) - bądź tego świadoma, że on to chcąc niechcąc robi tylko dla Ciebie, nie dla siebie. Sama się wykąp przed i po filmie, i jeszcze w połowie, i nie piszę tego wcale złośliwie, tylko żeby zrozumieć, czym jest niezdrowy nadmiar.
Publiczny prysznic w szpitalu... Chociaż sama również nie lubię chodzić nieumyta, to chyba też bałabym się korzystać, współczuję takiego doświadczenia. O ile nie ubrudzę się w ciągu dnia, to raczej kąpię się bezpośrednio przed spaniem, no ale jak zdarzy mi się umyć po powrocie z pracy, a potem przez resztę wieczoru siedzę w domu, to tego nie robię :P
No tak, lepiej być brudnym. Wystarczy założyć klapki. Irytują mnie tacy przesadnie brzydliwi ludzie. W hotelu tez się nie myjesz, bo ktoś się tam mył kiedyś?
Czyli kiedyś tam coś sobie ubzdurałaś, a teraz Twój chłopak za to obrywa i niszczy sobie florę bakteryjną, tak?
To, że przed okresem dojrzewania kąpało się co tydzień wydaje mi się normalne...
Teraz zdarzy mi się nie kąpać codziennie tylko umyć pachy, twarz, zęby
Obrzydlistwo.
Ludzie będą cie pewnie hejtowac bo sami siebie oszukują. Jak byłam mała (lata 90) to kąpiel raz w tygodniu w noedziele u młodszych dzieci to było coś normalnego. Pamiętam nawet jak kiedyś podczas zabawy z grupą znajomych rozmawialiśmy i jakoś tak wyszło że wszyscy kąpiemy się raz w tygodniu w niedziele (dzisiaj to już wcale nie wydaje się takie dziwne, wtedy było dla nas niesamowite, że wszyscy wybieramy ten sam dzień). Nikogo to nie dziwiło. Nie pamiętam żeby od kogoś z moich znajomych śmierdziało. Pamiętam za to że raz na jakiś czas kąpałam się też w środy. Ale to był raczej maks. Jak podrosłam to sama jakoś naturalnie zaczęłam się myć częściej. Pewnie gdyby nie tamta rozmowa to Nawet bym nie pamiętała takich rzeczy z dzieciństwa
Przesada, dwa razy dziennie powinno wystarczyc, bo trzy i wiecej to juz zdziebko przegiecie (nie mowiac juz o tym ze srednio zdrowe (i malo ekologiczne :p )).
Oczywiscie dochodza inne warunki, np. sport czy "praca" (po pracy) w warsztacie albo gospodarstwie rolnym ale to chyba nie jest twoja sytuacja.
Ps. Nie wazne ile wydasz na kremy mysla i szampony, skore i wlosy zniszczone przesadna "higiena" nie latwo doprowadzic do porzadku...
Też sobie nie wyobrażam ale wg. Mnie jedna kąpiel wystarczy w ciągu dnia. Bez przesady. Skore sobie wysuszysz.
Jesteś chora