#dGOhH
Coraz bardziej dostrzegam, że on nie jest tym, kogo oczekuję. Mam wrażenie, że prawdziwi faceci gdzieś się pochowali, a ja potrzebuje takiego, który nie musi odpoczywać dwie godziny po pracy, a zamiast grać w durne gry, zorganizowałby nam jakoś czas albo chociaż zrobił coś pożytecznego. Ponad tydzień leżała w kartonie szafka do poskładania. W ciągu tygodnia był zbyt zmęczony po pracy, w sobotę i niedzielę do popołudnia był skacowany i też nie miał siły. W końcu doprosiłam się o tę szafkę, to składał ją cały dzień z przerwami i jeszcze źle to zrobił. Najzabawniejsze jest to, że faceci koleżanek wcale nie są lepsi, dwie lewe ręce do wszystkiego, a jedna moja koleżanka ma takiego, który powiedział, że nie będzie pracował w weekendy i odrzucił lepiej płatną pracę.
Tak jak laski nie chcą żyć tak jak ich babki czy nawet matki, tak i większość mlodych facetów nie chce żyć jak ich dziadkowie, czy czasem ojcowie tj. zarobieni po uszy, nerwowi, a z wiekiem jak już zbudują dom, mieć wyrypane stawy, kręgosłup, nadcisnienie i być martwi przed 60 tką xD Dużo łepków pokolenia lat 2K ma inne priorytety w życiu niż moje i starsze pokolenia, a jaki to przyniesie skutek? XD Można gdybać xD Sami sie przekonają za 15-20 lat xD
A później..... ojej...... dlaczego żadna mnie nie chce, te wstrętne kobiety tylko wymagąją...... prawda? Budzi się taki niebieski ptaszek w wieku 35 lat i psioczy na kobiety i nazywa materialistkami, bo żadna go nie chce. Nic dziwnego, że nie chce, bo jak można chcieć faceta który nie ma normalnej pracy, wlasnego mieszkania, gra w gry komputerowe i ma problem z alkoholem. Nie spojrzy na problem obiektywnie, że to z nim jest coś nie tak, to pewnie wina tych materialistycznych kobiet.
Aż tak bardzo boli Cię, że jak tak dalej pójdzie to niedlugo bedzie coraz mniej facetów którzy bedą chcieli na was robic? XD Łepki stają się tak samo wygodne jak wy i nie chce im sie wysilać, woląc iść przez życie po małej linii oporu XD Częściowo wcale się nie dziwie, bo ja nie wyobrażam sobie zaorać się jak mój ojciec, nie mieć radości z życia i mieć tylko obowiązki, ale też nie popadam w skrajność i daje z siebie chociaż 69%, żeby właśnie nie obudzić sie w wieku 40 lat w wynajmowanym mieszkaniu i nie mieć siana wyslać dzieciaka na szkolną wycieczke, ale napewno nie bedę orał jak mój ojciec od switu do zmierzchu, bo nie na tym polega sens życia xD Uważam, że trzeba znalezc zloty środek i nie dawać się wykorzystać xD
A gdzie twoje mieszkanie Kasiu?
Chcesz męża jak z dawnych lat. A czy Ty jesteś gotowa być stereotypową żoną? Zadbasz o dom? Ugotujesz i nałożysz obiad mężowi, nie oczekując tego od niego? Zajmiesz się dziećmi, bez oczekianiwa, że on też będzie zmieniał pieluchy? Zajmiesz się wszystkim tak, jak zajmowała się Twoja mama?
Co jesteś w stanie dać? I czego oczekujesz?
Bo jak oczekujesz partnerstwa, to tak samo Ty mogłaś składać szafkę. Mogliście robić to razem. A później razem gotować. Możesz Ty też zorganizować wspólny czas.
Niestety, lub bardziej stety to nie działa jak opisujesz. Pewne aspekty życia i obowiazków dalej są i pozostaną w domenie mężczyzn. Jaka normalna kobieta wezmie sobie do życia dorosłe dziecko które do niczego się nie nadaje i nic nie potrafi i nie chce robic?
Nie wyobrażam sobie spędzić życia z facetem którego formą spędzania wolnego czasu po pracy są gry komputerowe, który kaleczy sie przy wbijaniu gwoździa do sciany, albo który odmawia lepszych pieniędzy bo trzeba przyjść do pracy w sobotę. Jaka przyszłość czekałaby mnie z takim czlowiekiem?
A jakie aspekty są w domenie mężczyzn? A jakie to dziedzina kobiet?
Ja też lubię gry. Mój mąż również. Póki dzieci nie było to często graliśmy.
A praca kosztem rodziny? Nie każdemu potrzeba więcej pieniędzy, tylko wspólnego czasu. Też nie chodzę do pracy w soboty. A Ty?
Choćby wszystkie fizyczne prace na które kobieta nie ma siły. Choćby to, żeby na mojej głowie nie było za co będziemy żyć i gdzie mieszkać. Nie wiem jak Ty, ale ja nie wyobrażam wiązać się z facetem który wyznaje zasade ,,jakoś to będzie" a teraz pora na gre, albo piwo, bo nie umie tego zrobic, naprawić, a na fachowca go nie stać, a póki jakoś działa to jest ok. Nie wyobrażam sobie wiązać sie z facetem którego szczytem ambicji jest praca za pieniądze ledwo zapewniające utrzymanie. A wiesz dlaczego sobie nie wyobrażam, bo byłam w takim zwiazku w wieku 19 lat i po kilku miesiacach doszło do mnie w jakie bagno sie pakuje.
Mężczyzna powinien zapewnić jakiś standard i posiadać jakieś manualne zdolności typu umiejetność naprawy cieknącego kranu, przybicia gwozdzia bez utraty palca, albo pomalowania mieszkania. To są męskie domeny w ktorych powinien sie odnajdywac i ktore należą, należały i będą należeć do mężczyzn.
Teraz się zastanawiam czy odpisuję trollowi.
Kasiulka, a odpowiesz na moje pozostałe pytania? Od mężczyzn masz konkretne wymagania, a co sobą reprezentujesz? Co jesteś w stanie wnieść do związku?
A ja bym chciała żebyś mi wskazała gdzie w moich wczesniejszych wypowiedziach napisałam coś niezgodnego z rzeczywistością i normami społecznymi?
@Postać, co to za glupie pytanie co Kasiulka wniesie do związku Xd Oczywiste jest, że wniesie do zwiazku SIEBIE i swoje wymagania xD Typowa księżniczka jakich znam wiele xD
Do wbicia gwoździa i malowania ścian, a prawdopodobnie też do naprawienia kranu nie potrzeba jakiejś specjalnej siły fizycznej, kobieta też może to z łatwością zrobić.
@Notaka
"prawdopodobnie też do naprawienia kranu nie potrzeba jakiejś specjalnej siły fizycznej"
Na pewno nie trzeba.
Właśnie dziś rano poszła mi uszczelka w kranie umywalki, ale tak "skutecznie", że uznałam, iż najprościej będzie wymienić cały kran.
I tak był już zrujnowany.
Jedyny problem miałam z ruszeniem starych nakrętek na śrubach mocujących kran od spodu, ale wystarczyły dwa psiki WD-40 i nasadka od razu dała radę.
Mój ojciec nauczył mnie wielu prac w obrębie domu, a mój były migał się od roboty (właśnie dlatego jest "były") - suma tych dwóch zbiorów pozwala zaoszczędzić na fachowcach (no i satysfakcja niebagatelna).
@Kasiulka123 jako kobieta jak widzę, że inna kobieta pisze "żeby na mojej głowie nie było za co będziemy żyć i gdzie mieszkać" to się zastanawiam czy Ty chcesz być dorosłym dzieckiem, co nie musi myśleć o życiu? W przypadku, rozwodu czy zostania wdową będziesz jak najszybciej usidlać drugiego?
W przypadku rozwodu czy zostania wdową będę sobie radziła sama, bo konczę w tym roku studia i zamierzam znaleźć prace odpowiadającą mojemu wyksztalceniu. Ale jeżeli jestem z facetem, to oczekuję od niego żeby zachowywał się jak mężczyzna, i nie świadczy to o byciu przeze mnie dorosłym dzieckiem, ale o tym, że mam pewne oczekiwania, bo każdy je ma, miejsze, większe, ale ma i uważam to za zasadne i właściwe.
Żywisz jakiś szczególny wstręt do litery "ę"??
Tiaaa, zapieprzać bez odpoczynku to Twój ideał faceta? No jak chcesz żeby się wykończył szybko z powodu pracoholizmu i przemęczenia to dobra droga. A szafkę sama mogłaś skręcić żeby pokazać, że umiesz coś więcej niż narzekać.
To, że ty i koleżanka macie podobnego chłopaka, to znaczy, że "prawdziwi faceci gdzieś się pochowali"? No weź.
Jeśli źle ci się z nim żyje, to lepiej dla was obojga, jeśli poszukacie sobie kogoś odpowiedniejszego.
I tak, da się takiego znaleźć. Mój mężczyzna z trudem przyjął, że ja sama chcę skręcić sobie szafkę, bo lubię, po czym cieszył się, że może mi ją powiesić.
Uważam, że trzeba doceniać to, co się ma i mieć pokorę wobec życia. Z mojej perspektywy fajnie, jak kobieta ma w otoczeniu jakiegokolwiek faceta, który pomoże jej w pracach siłowych albo coś naprawi. Ludzie mają ojców, braci, synów, szwagrów, kuzynów, wujków, dziadków i tak dalej. Ja tam nie mam nikogo do pomocy. Fakt, istnieją gdzieś kuzyni, ale mieszkają daleko i słabo się znają. Jest też dziadek, który aktualnie nie jest nawet w stanie pójść do toalety. To ja, mama i babcia ogarniałyśmy go, gdy niedawno wypuścili go ze szpitala, a on był bezwładny jak jak kukła (nie dali transportu). A dziadek dużo waży... Proszę o pomoc obcych, np. sąsiadów, gdy nie mogę sobie z czymś poradzić (jak starsza wdowa). Czasem trzeba też wołać majstra i zapłacić mu tyle, ile wynosi połowa mojej dniówki, a nawet cała dniówka. Więc tym bardziej cieszę się i jestem bardzo wdzięczna, gdy ktoś pomoże mi w czymś, z czym nie daję sobie rady. Co do współczesnych facetów, to fajnie, gdyby umieli i chcieli coś naprawić, ale może spora część mieszka w blokach i ojcowie ich nie nauczyli. Sama chciałabym umieć takie rzeczy i gdybym mogła cofnąć czas albo teraz od kogoś się uczyć, to bym się uczyła.
@PeggyBrown2022
"może spora część mieszka w blokach i ojcowie ich nie nauczyli"
W mieszkaniach blokowych też jest co robić ;)
Tak, istotna jest druga część tego zdania - jeśli rodzice nie zachęcają dzieci / młodzieży do pewnej samodzielności w działaniu lub do każdej popsutej dupereli wołają fachowców, to potomstwo zapewne będzie robić tak samo.
"Sama chciałabym umieć takie rzeczy"
Podpowiem, że co najmniej połowę swoich problemów technicznych lub informatycznych rozwiązuję przy pomocy filmików instruktażowych z YT (a także dodatkowo zadaję pytania AI).
Myślę, że też mogłabyś spróbować 🤗
@Frog, Wiedza teoretyczna (film instruktażowy) a praktyczne jego zastosowanie, to dwie różne rzeczy.
Moja żona uwielbia mocować haki, szafki itd. Ma własny młotek, gwoździe, wiertarkę i okresowe ataki pracowitości. Co jakiś czas wynik jej pracy jest nawet akceptowalny. Zwykle jednak naprawiam ścianę i montuję co trzeba prawidłowo.
@Frog: Mam zamiar nauczyć się wykonywać te bardziej bezpieczne prace, ale np. obawiam się dotykać do prądu, nawet gdyby korki zostały wyłączone. Po prostu muszę nadal umieć prosić o pomoc obcych i zarabiać tyle, żeby nie było mi szkoda na majstrów. xD To, czego mi brakuje, żeby być dobrym majstrem, to praktyka. Gdybym mogła gdzieś poćwiczyć naprawy albo układanie płytek/ paneli, to na pewno za którymś razem miałabym wprawę
@PeggyBrown2022
@chybajednaknie
Tak, macie rację - to praktyka czyni mistrza, a nie instrukcje słowne czy obrazkowe.
Wyniesione z domu nawyki ("nie wyrzucaj - napraw") oraz współdziałanie z ojcem i bratem (obaj "złote rączki") pozwoliły mi napisać poprzedni komentarz w przekonaniu, że "inni też tak mają".
A przecież wcale tak nie musi być.
Ja też nie tykam spraw poważniejszych (programator pralki, układ chłodniczy lodówki itp), bo tam już naprawdę trzeba znać konkrety, z którymi nigdy nie miałam do czynienia.
Tym niemniej, serdecznie pozdrawiam wszystkich, próbujących zrobić coś samodzielnie, z nadzieją, że nie wywalą korków w całej dzielnicy / nie spowodują katastrofy budowlanej, wycinając "przeszkadzający" słup konstrukcyjny 🤗
Najlepiej uczyć się od faceta z rodziny albo innej osoby z otoczenia. Jak mieszkałam jeszcze z ojcem i on żył, pomagałam w zadaniach, które mogłam wykonać albo w czymś prostym. Nosiłam ciężkie rzeczy, niekoniecznie dla niego. Paradoks polega na tym, że fizycznie się w życiu trochę narobiłam, np. nosząc ciężkie wiadra do piwnicy, kosząc trawę, pracując w namiocie z pomidorami albo układając drewno, ale za bardzo nie umiem nic naprawić. Teraz ojciec nie żyje, a i tak w ostatnich latach trudno mi było się z nim dogadać. Dziadek jest poważnie niepełnosprawny i ledwo żyje, a braci nie mam. Mało garnęłam się do nauki takich rzeczy w dzieciństwie i są skutki. Na upartego, mogłabym teraz się uczyć od kolegów albo kuzynów, którzy mieszkają daleko. Podziwiam wszystkich, którzy umieją takie rzeczy, niezależnie od płci. Najchętniej poszłabym na jakiś kurs, żeby się tego nauczyć.
Peggy - chyba miałam tak samo. Jako dziecko nie chciałam się uczyć, bo to brudne i "ja nie będę". A teraz już nie mam od kogo. Chociaż chęci to dalej nie mam.
Rzuć go, nie nadaje się na partnera
Zgadzam sie, tylko wcześniej go zdradź, tak jakby to zrobila wyzwolona, niech frajer ma nauczkę. Jeszcze postaraj sie jak najwięcej z jego konta podebrać.
Widzę, że zaczynasz rozumieć feminizm. Brawo, będą z ciebie ludzie
Czyli feminizm to wykorzystywanie innych, oszukiwanie, zdradzanie i okradanie? Choć raz napisałeś prawdę, typie.
Nie jestem "typem" to raz. Dwa: wymieniłeś dokładnie te rzeczy, które mężczyźni przez tysiąclecia robili kobietom. W drugą stronę już nie jest tak fajnie co?
Ile czasu w tygodniu twoj ojciec z tobą rozmawiał? Pewnie tyle, co nic.
Dlaczego nie obsługujesz młotka, masz dwie lewe rączki? Matka cię nie nauczyła?