#khB96
Mały nie wyjdzie na podwórko, jeśli pies sąsiadów (zwykły kundelek) jest na swoim podwórku. Nieważne, że nasze posesje dzieli płot, a sąsiedzi zamykają bramę, kiedy wypuszczają psa na dwór. Kiedy Michał widzi Maksa, kurczowo trzyma się barierki i nie zejdzie ze schodów, chyba że go zniosę, a i tak wtedy histeryzuje, jakby pies miał go zaatakować.
Na huśtawce bujamy go, jakby był niemowlęciem, bo inaczej panikuje, że spadnie. Na karuzelę ani na najmniejszą zjeżdżalnię za nic nie wejdzie.
Ostatnio sąsiadów odwiedził syn z żoną i córką. Jakoś namówiliśmy z żoną syna, żeby się razem pobawili, ale gdy tylko Maja lekko kopnęła piłkę w jego stronę, uciekł z płaczem. Zawsze, gdy ktoś nas odwiedza, albo gdy my gdzieś jedziemy, Michał za nic nie schodzi nam z kolan.
Psycholog stwierdził, że po prostu musimy nad małym pracować. Michał niedługo pójdzie do przedszkola, ale ja sobie tego nie wyobrażam. Chcielibyśmy mieć z żoną jeszcze jedno dziecko, ale na razie nie wygląda na to, żeby dało radę przy zachowaniu syna. Nie ośmieszamy go, chwalimy, zachęcamy – wszystko na nic. Żona zajmuje się domem i małym, widzę, że ma dosyć. Próbowaliśmy z opiekunkami, żadna nie wytrzymała dłużej niż miesiąc.
Patrzę na inne dzieciaki, jak bawią się, biegają i śmieją, nie płaczą z byle powodu i cholernie zazdroszczę ich rodzicom. I czuję się z tym okropnie.
Niech idzie do przedszkola jak najszybciej! 5 lat, najwyższa pora.
Mój syn też był taki. Od nogi się nie odkleił. Nadal nie zrobi pewnych rzeczy, chyba ma lęk wysokości. Ale to już zupełnie inne dziecko. A w towarzystwie kolegów to już w ogóle, śmiałek jak nigdy. I przestał płakać o zdarty paluszek.
Nie zachęcajcie. Niech robi co lubi. Teraz może czuć presję i przez to jeszcze gorzej mu się oswoić z sytuacjami. Kiedyś mu minie.
A co to znaczy, że opiekunki nie wytrzymały? Bo dziecko się boi? To co to za opiekunki?
Może ma nadwrażliwość zmysłów i tylko przy was czuje się bezpiecznie. Konsultujcie się z psychologami i terapeutami SI, pedagogami, logopedami i kim się jeszcze da. Może młodsze rodzeństwo dałoby mu bodziec do zmiany, żeby nie miał mamy "na wyłączność". Ciężko na pewno z takim trzęsidupką, mam nadzieję że nadgoni rówieśników jak będzie miał okazję więcej z nimi poprzebywać, i że nie trafi na przemocowców w takiej grupie.
Jest normalny.
Twój syn jest normalny, choć być może jest neuroatypowy. Warto to zbadać. Z Twojego opisu wygląda na to, że to Ty masz większy problem od niego. Im szybciej zaczniesz akceptować rzeczywistość, która nie spełnia Twoich wyobrażeń, tym lepiej dla Ciebie i Twoich bliskich.
Jeżeli już poszliście z młodym do psychologa to kontynuujcie prace zgodnie z jego zaleceniami. Michał nie zmieni się z dnia na dzień, ale cierpliwą pracą osiągnięcie sukces. Postac ma też rację, otoczenie innych dzieci bardzo może pomóc, bo dzieci uczą się nawzajem od siebie. Dlatego wielu pedagogów i socjologów zaleca wczesną socjalizacja. Natomiast pamiętaj, że taka nagła (dla niego) zmiana może być dla niego ciężka, więc też warto go przygotować do tego. I nie naciskaj, każde dziecko ma swoje tempo rozwoju i inne kamienie milowe.