#yCScd
Mam 7-miesiecznego syna i jestem na początku kolejnej ciąży. To wpadka, nie planowaliśmy z mężem tego. Po cichu mam nadzieję, że poronię i wrócę do dawnej formy. Ciążę znoszę źle - bardzo źle się czuję, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Przez to nie mogę patrzeć na swoje pierwsze dziecko. Od kilku miesięcy nie przespałam nocy, w dzień co dwie godziny łykam tabletki przeciwbólowe, bo ciągle boli mnie głowa lub plecy. Niby mąż mi pomaga, ale to bardzo niewiele - jedynie wieczorem kąpie małego. Kiedy poproszę, żeby się nim zajął w dzień, wcale nie odpoczywam bo co chwila muszę mu pomagać - a to nie może znaleźć pieluch, a to nie wie jak zrobić mleko (dobrze wie, ale w razie czego dopytuje), itp. Nie lubię swojego dziecka - ciągle się drze, postępy robi słabe w rozwoju pomimo moich starań. Gdy go usypiam pcha mi ręce do oczu, ust i nosa co mnie okropnie irytuje. W nocy nie mogę wyjść do toalety, bo zaczyna się drzeć jak opętany, więc ograniczam picie do minimum, mimo że moja ginekolog wciąż mnie upomina, że jestem odwodniona.
Mąż wyniósł się ze spaniem do innego pokoju, bo dziecko mu przeszkadza. Nie było seksu od miesiąca. Próby usypiania w łóżeczku spełzają na niczym. Marzę, żeby ktoś zabrał mi dziecko na dobę, żebym mogła się wyspać, wziąć prysznic, lub choćby poczytać. Mieszkamy z teściami, a ci są zajęci ciągle swoimi sprawami i nie za bardzo pomagają. Coraz częściej myślę o tym, żeby sobie specjalnie zrobić krzywdę, np. wjechać samochodem w drzewo. Chciałabym iść do szpitala na kilka dni, gdzie mogłabym się po prostu wyspać. Jestem wyczerpana psychicznie i fizycznie, mówię o tym wprost, ale wszyscy mnie ignorują. Mówią, że takie jest życie matki. A ja jestem już naprawdę na skraju wytrzymałości.
Może opcja zatrudnienia chociaż na kilka godzin i chociaż co drugi dzień opiekunki? Niania wydaje się być najlepszym rozwiązaniem. A może szczera rozmowa z mężem? W końcu dziecko nie jest tylko Twoje, skoro potrafił przyczynić się do powstania, to niech weźmie więcej odpowiedzialności za konsekwencje.
Bardzo Ci współczuje.
Powiedz mężowi ze już nie dajesz rady i wyjedź na weekend do mamy, koleżanki, gdziekowliek. Dziecko czuję twoja niechęć i nie rozumie. Musisz nabrać sił. A mąż niech się ogarnie albo poprosi mamę o pomoc.
Teściów to co najwyżej mogą poprosić o pomoc. To że są dziadkami nie nakazuje im odgórnie do zajmowania się wnukami. Oni swoje dziecko już odchowali i mogą już nie być na siłach bądź po prostu nie chcieć się zajmować znów małym dzieckiem
boruta6 "jak pracuje to też niewiele może pomóc", co za bzdury. Kobieta jest zmęczona, od kilku miesięcy nie przespała całej nocy. Ma prawo czuć tak jak się czuje i ma prawo wymagać od męża, że też zajmie się dzieckiem. Opieka nad dzieckiem to nie wczasy tylko ciężkie odpowiedzialne zadanie pochłaniające 100% czasu. A ciąża sama w sobie też jest męcząca.
@boruta
A co ma piernik do wiatraka? Dziecko ma dwójkę rodziców, dziadkowie nie mają żadnego nakazu żeby się nim zajmować, przestań wymagać od ludzi czegoś tylko dlatego że są rodziną.
Teściów? A z jakiej paki? To ich dziecko? Nie chcą to się nie zajmują proste. Jak autorka chciała mieć dziecko to niech sobie z mężem radzi
@boruta
Ale co Ty pieprzysz? Oni nie są po rozwodzie ani nawet w trakcie, żeby mąż miał zasadzone alimenty. Są małżeństwem i z tego co widzę to kochającym ale akurat w tym momencie z kryzysem. Więc tak, nadal dziadkowie nie mają żadnego nakazu zajmowania się nie swoim dzieckiem, i nie interesuje mnie Twoja „przyzwoitość” stań sobie po drugiej stronie medalu.
Dziecka sobie sama nie zrobiła, teściowie też jej tego dziecka nie zrobili. A tatuś jak pracuje tak ciężko fizycznie to niech weźmie na siebie wieczorną kąpiel razem z usypianiem. W weekend to on może wstać do dziecka dając się partnerce wyspać. Może też zabrać je na spacer lub do drugiego pokoju na godzinę i to bez durnych pytań typu gdzie są pieluchy. Małe rzeczy które pomogą autorce odpocząć. Zresztą jak pamiętam początki swojej ciąży to byłam strasznie zmęczona i to wszystkim, a nie miałam dziecka pod opieką.
@TaOsoba Jeżeli dziadkowie namawiają na wnuka i dopytują, kiedy się go doczekają, to niech później się nim zajmują, jak rodzicom nie starcza sił. Bycie dziadkami to chyba nie tylko przyjemności.
@karolina
Ty też nie potrafisz czytać z zrozumieniem? Nie ma o niczym mowy że dziadkowie namawiali na wnuka, nawet jeśli się dopytują o niego to nie mają nakazu się nim zajmować, co więcej autorka potrafi myśleć logicznie i razem z mężem nie zrobiliby sobie dziecka tylko dlatego że teściowie chcą zostać dziadkami.
No spoko, że mąż pracuje, ale opieka nad dzieckiem to też praca, tylko całodobowa. Opieka nad dzieckiem to partnerstwo, a nie, że jedno olewa bo ma pracę. Btw mama może być na macierzyńskim jeszcze po pierwszym potomku.
Przecież kobieta też ma pieniądze - dostaje zasiłek macierzyński. Zresztą bez przesady, by jaśnie pan pracował 8-12h dziennie, a ona całą dobę. On ma prawo być zmęczony, ale ona już nie, choc nie wyspała się od 7 miesięcy, a ciąża to wcale nie jest sielanka, tylko ogromne obciążenie organizmu, a ona jeszcze nie doszła do siebie po pierwszej ciąży, a już jest w następnej. Całkiem możliwe, że ma depresję poporodowa. No ale najważniejsze, żeby jaśnie pan się nie przemeczyl.
Akurat w pierwszej kolejności zobowiązanym do zajęcia się dzieckiem jest szanowny tatuś, a nie jego rodzice.
Sama sobie tego dziecka nie zrobiłaś. Wytłumacz koledze małżonkowi, że też w tym uczestniczył i mógłby cię trochę odciążyć , a nie, on się z sypialni wynosi, bo nagle "dziecko mu przeszkadza".
Co do wynoszenia się z sypialni akurat, to mogłaby raz wynosić się ona, raz on.
Każde co drugą noc byłoby wyspane.
Serwatka - weź pod uwagę, że zapewne mąż pracuje. Nie wiadomo, na jakim stanowisku. W niektórych zawodach takie niewyspanie może być groźne dla jego zdrowia i życia lub jego współpracowników/klientów. Mąż autorki powinien wziąć urlop, dać jej porządnie odpocząć i wysłać do specjalisty, bo to już zaszło za daleko.
Boruta, serio? Biedny chlop jedna noc sie nie wyspi i od razu mu wydajnosc spadnie? Dziecko to ich wspolny obowiazek. Autorka jest przemeczona, mysli o zrobieniu sobie krzywdy, wszyscy ja ignoruja, ale biedaczek musi sie wysypiac.
Po 7 miesiacach nie wie nawet gdzie sa pieluchy dla dziecka, ale wie jak zrobic kolejne...
PrzezSamoH
No niby tak, ciężko tak teoretyzować jak się szczegółów nie zna.
Serwatka - większość historii około związkowych jest tak subiektywna, że ciężko je oceniać bez znajomości relacji drugiej strony i szerszego kontekstu. Z tego tekstu bije takie przemęczenie, przewrażliwienie i niechęć, że nawet pomoc męża jest odbierana negatywnie.
Oj, biedactwo, umrze, bo się nie wyspał. A czy wzięłaś pod uwagę, że ta kobieta jest w ciąży, która i tak już wystarczająco obciąża organizm, nie może się wyspać (i to nie dotyczy jednej nocy, ale to trwa od 7 miesięcy), a następnie przez cały dzień zajmuje się dzieckiem, które trzeba pilnować, by nie zrobiło sobie krzywdy? Najważniejsze, że szanowny tatuś się raz nie wyśpi i mu wydajność spadnie. Ona może nie spać i przez 3 lata. Kto by się nią przejmował. Głupia baba rozłożyła nogi to niech teraz się zajmuje dzieckiem, a nie tam oczekuje, że ma prawo się wyspać co drugą noc.
Byłam w podobnej sytuacji, poszukaj jak najszybciej opiekunki na kilka godzin w tygodniu, może nawet jakaś nastolatka, która będzie sobie chciała trochę dorobić, nie musisz zostawiać z nią dziecka samego, ja robiłam tak, że dziewczyna przychodziła na dosłownie dwie/trzy godziny i bawiła się z maluchami, zerkała na nich, a ja w tym czasie mogłam spokojnie zjeść, napić się kawy, ogarnąć siebie i dom i od razu jakoś tak łatwiej się funkcjonowało. Poza tym wszelkie pomoce typu bujaki, szumisie itd u mnie akurat były pomocne, co prawda to max na kilkanaście minut, ale dobre i to.
Kobieto Ty albo już masz depresję, ale za niedługo będziesz ją miała. Jeśli masz takie myśli w głowie to nie jest z Tobą dobrze. Szkoda tylko, że nikt Cię nie słucha. Nie, tak życie matki nie powinno wyglądać, więc nie słuchaj tego co do Ciebie mówią bo to brednie. Moje dziecko od urodzenia budziło się po 20 razy w ciągu nocy, chodziłam jak zombie, gdyby nie mój mąż który gdy miał wolne pozwalał mi odespać lub po powrocie z pracy zajmował się córką to oszalalabym.Tym bardziej że w nocy nie pozwalała się nikomu dotknąć oprócz mnie. Ktoś musi Ci pomóc, nie jesteś robotem.
Autorko nie jesteś złą matką, ale zmęczoną matką. Chcąc nie chcąc musisz odpocząć, tak jak inni pisali wyjedź na dwa dni jeśli masz możliwość. Jak mały będzie drzemał, usiądź i pomyśl jak możesz inaczej odpocząć, np. wyjść na kilka godzin na kawę do kogoś/przejść się na spacer/czy jak się wszystko unormuje do fryzjerki. A przede wszystkim nie pytaj nikogo o zgodę, tylko informuj. Jeśli potrzebujesz wsparcia, to daj znać pod tym komentarzem, to podam Ci nr gg/e-mail i chętnie pomogę.
Zamiast wypocząć pomagasz mężowi - więc nie wypoczniesz. Konsekwencja w życiu się przydaje. A ojciec potrzebuje zrozumieć jak się czuje, tylko jak ma to zrobić jak mu przeszkadzasz? W końcu wjedziesz w to drzewo.
Kurcze, aż mam ochotę zaproponować pomoc przy małym, żebyś mogła odpoczac.
Myślę że pomysł z wyjazdem jest dobry. Pojedz na weekend do rodziców, ale bez telefonu żeby mąż nie dzwonił o bzdury. Ty się nieco zdystandujesz i uspokoisz a on zrozumie co Ty przeżywasz.
Po pierwsze - nie bądź dla siebie zbyt surowa. Rodzicielstwo jest bardzo ciężkie, ciąża tak samo. Masz prawo czuć się źle, masz prawo być zła, obolała, zirytowana, zmęczona. Jeżeli chodzi o męża, to niestety mimo że bardzo nie lubię traktowania dorosłych jak dzieci, trzeba go wychować, bo zachowuje się niegodnie. To znana metoda, często stosowana nie do końca świadomie - w czasie kiedy ma coś robić twój mąż nagle nic nie wie, nic nie umie, tu zrobi źle, tu nie może znaleźć - bo wtedy ty nie możesz na nim polegać, dzięki czemu rzadko prosisz go o pomoc a on ma spokój. Rady w komentarzach są dobre - opiekunka chociaż na trochę, dla ciebie czas na spokój i relaks - to wszystko nie fanaberie, to realne potrzeby. A o męża się nie bój, jak odmówisz mu pomocy kilka razy to duża szansa, że magicznym sposobem nauczy się sobie radzić przy dziecku.
No nie do końca. Po prostu kobiety spędzają więcej czasu z dzieckiem ze względu na urlop macierzyński. I uczą się obsługi małego człowieka, wszystkich drobnych bzdur, które usprawniają opiekę. Facet pyta, bo zazwyczaj przebywa ok 10 godzin dziennie poza domem i zwyczajnie nie wie, jak jest lepiej.
@PrzezSamoH
Wystarczy przymusić męża. Ja zmusiłam mojego, aby sam zmieniał pieluszki (niezależnie od zawartości), robił mleko itd. Jak marudził, to padało pytanie: A co jeżeli coś mi się stanie i zostaniesz sam z dzieckiem? Teraz nie ma żadnego problemu, czasami nawet łatwiej mu idzie niż mi. :)
PrzezSamoH racja, ale zwróć uwagę, że "obsługa" dziecka to nie fizyka kwantowa. Zadać żonie pytanie raz na jakiś czas jest ok, ale do tego stopnia, żeby ona nie mogła mieć chwili spokoju? Mamy internet, książki dotyczące opieki nad dzieckiem. Gdyby mężczyźnie leżało na sercu dobro partnerki i szanowałby jej odpoczynek, to nie pytałby o każdą bzdurę.
MamDwaPsy - nie zmuszam męża do niczego. Umie zrobić wszystko i bez problemu zostaje sam z małym, ale często pyta się, upewnia i nie mam z tym problemu. Zresztą my dzielimy obowiązki po swojemu i nie wymagam, żeby zmieniał pieluchy, jeśli jestem w domu.
Janek - zgadzam się, ale dobrze jest znać dziecko, bo idzie zdecydowanie łatwiej. I zwróć uwagę, że kobiety często robią aferę, jeśli facet nie zrobi czegoś po ich myśli. A bo nie tak ubrał, dał do jedzenia coś innego niż matka planowała, posmarował nie tym kremem, źle posprzątał.
@PrzezSamoH
Ale ja odniosłam się do wyznania tak ogólnie czyli skoro facet ma takie problemy, to trzeba go trochę przymusić.
"Kiedy poproszę, żeby się nim zajął w dzień, wcale nie odpoczywam bo co chwila muszę mu pomagać - a to nie może znaleźć pieluch, a to nie wie jak zrobić mleko (dobrze wie, ale w razie czego dopytuje), itp.".
Skoro teraz ciągle się dopytuje, to co to będzie jak autorka pójdzie rodzić do szpitala? Mój mąż też na samym początku był marudny, bo nie wiedział co i jak, raz mu pokazałam i nauczył się.
A to, że twój mąż nie zmienia pieluch gdy Ty jesteś w domu nic nie wnosi. :)
MamDwaPsy - a ja uważam, że z przymuszania to nigdy nie wychodzi nic dobrego. Po prostu nie rozumiem, czemu macie problem z tym, że facet pyta? W taki właśnie człowiek uczy się. Zresztą tak ciężko krzyknąć "druga szuflada od dołu w komodzie"? Albo przygotować organizer, żeby wszystko potrzebne było na wierzchu? Napisać na kartce potrzebne informacje? Jak zostawi się facetowi jasne instrukcje to większą szansa, że nie będzie się dopytywał. Jeśli dla kogoś opieka nad dzieckiem jest trudna to wystarczy wyjść mu na przeciw a nie warczeć, wymagać i złościć się. Dla mnie autorka i tak każde działanie męża odbierze negatywnie, bo jest przemęczona i nabuzowana hormonami.
Nie chce mi się powtarzać, więc skopiuje wcześniejszy komentarz.
Większość historii około związkowych jest tak subiektywna, że ciężko je oceniać bez znajomości relacji drugiej strony i szerszego kontekstu. Z tego tekstu bije takie przemęczenie, przewrażliwienie i niechęć, że nawet pomoc męża jest odbierana negatywnie.
Dziecko nie jest tylko jej, by on jej łaskawie pomagał. To tez jego obowiązki, więc co to za pomoc męża? Powinien bez gadania wziąć dzieciaka i się nim zająć, a nie jaśnie pan łaskawie w dobroci serca pomaga.
Zauważ, że ona jest w ciąży i już samo to jest ogromnym wysiłkiem dla organizmu. Większym niż praca zawodowa, bo praca zawodowa trwa kilka godzin dziennie, a ciąża obciąża organizm przez całą dobę. W dodatku ma na głowie drugie dziecko, które tez potrzebuje uwagi. Przy spokojnych dzieciach można mieć dość (bo ile można siedzieć w domu sam na sam z dzieckiem, będąc na niego skazaną, to jakby być w pracy przez całą dobre, 7 dni w tygodniu), a co dopiero przy dziecku wymagającym. Teraz dodaj do tego ciąże i brak snu od tylu miesięcy.
No ale tak, ojciec dziecka łaskawie pomaga tak, by przypadkiem autorka nie mogła odpocząć, bo jeszcze by się rozbestwiła od tego lenistwa.
On i tak już ma wystarczająco dużo czasu na odpoczynek - całą noc, podczas której nikt nie zakłóca mu snu.
Zapędzić gnoja (męża) do roboty. Sama sobie to dziecko.zrobiłaś?