#yBZ3i
Co w tym anonimowego?
To ja ją zabiłam.
Jako iż jestem z wykształcenia opiekunem medycznym, to postanowiłam, że się nią zajmę. Byłyśmy bardzo zżyte, przez co nie mogłam patrzeć, jak z każdym dniem uchodzi z niej życie (wyglądała jak trup i tylko kiwała głową). O ile z myciem czy przebieraniem pomagali mi krewni, tak co do kwestii tego co babcia je oraz podawania lekarstw tylko ja miałam prawo głosu.
Pewnego dnia po prostu przestałam podawać jej leki. Babcia praktycznie od razu zaczęła czuć się gorzej i umarła po kilku dniach. Do tej pory męczą mnie straszne wyrzuty sumienia, jednak wiem, że to jedyne co mogłam zrobić.
Nie co mogłaś zrobić, a co CHCIAŁAŚ zrobić. Co tu dużo mówić, nie ważne z jakich powodów, już zawsze będziesz osobą, która zabiła drugiego człowieka.
Kolejna osoba dla której świat jest czarno biały.
Ostrzenozeinozyczki, w czarno białym świecie jedyną opcją słuszną było by faktycznie pomóc odejść staruszce. Ale były inne opcje
Jakie opcje? Sztucznie podtrzymywać podstawowe funkcje życiowe? Ja wolałbym na przykład umrzeć niz się męczyc i czekać na śmierć. A psa to pewnie @Mrowkojad byś uspił jakby był w bardzo złym stanie?
Jakie zabiła?! Przestała na sile podtrzymywać funkcje życiowe.
Mhm a skąd wiadomo, że bez podawania leków babcia bardziej nie cierpiała?
Czekaj, czekaj, właśnie porównałeś człowieka do psa? Kim ona jest, żeby decydować o losie drugiego człowieka?
W ogóle, zabawnie to niektórzy nazywają - eutanazja. Zastanówcie się trochę, czy ja, przeciętna osoba, jeśli zabije sobie człowieka, który jak twierdzę, cierpi, to zrobię dobrze? Co za chore podejście. Nie wypowiadam się tu o swoim podejściu do eutanazji, bo to dosyć kontrowersyjny temat. Jednak nazywajmy rzeczy po imieniu. Każde zabójstwo z tego powodu nazwiemy eutanazją? Nie bądźmy śmieszni
Porównałem czlowieka do psa. Dlaczego człowiek jest wywyższany w hierarchii skoro to wlaśnie on doprowadza do zagłady planety i jest najbardziej okrutnym stworzeniem na Ziemi? Podawanie leków żeby sztucznie podtrzymać funkcje życiowe to też decydowanie o życiu, ale wydłużanie cierpienia jest ok?. Przecież ona nie mogła nawet samodzielnie tyłka podetrzeć, zjeść czy się w ogóle ruszyć.
Nie napisała jakie to leki, a może były to silne środki przeciwbólowe? Może umierała w męczarniach te kilka dni?? Eutanazja a nie podawanie leków to dwie różne sprawy. Równie dobrze mogła przestać podawać jej jedzenie skutek byłby taki sam, ale to również nie byłaby eutanazja. Eutanazja ma nie boleć i być miłą wycieczką na "tamten świat". Robi siė to za pomocą podania specjalnych środków, a nie przez zagłodzenie czy nie podawanie leków, które powinna przyjmować.
To o czym my tu dyskutujemy, skoro zwierzę stawiasz na równi z człowiekiem? Kocham zwierzęta, ale często właśnie takie myślenie jak Twoje, sprawia, że ludzie są tymi najbardziej okrutnymi w hierarchii. Twoim tokiem myślenia, gdybyś miał wybrac babcia czy pies, zabiłbyś babcie? Bo jest człowiekiem, więc jest bardziej okrutna od zwierzęcia? Człowieku, zastanów się co ty wygadujesz.
Bardzo dobrze zrobiłaś, nawet psom pomaga się odejść w pokoju, ale ludzie ostatnie chwile spędzają w bólu, poniżeniu i własnych odchodach. Dla mnie jesteś bohaterką.
Dla mnie nie, tym bardziej, że babcia nawet nie powiedziała, jaka jest jej wola w tej sprawie. Ta decyzja mogła wynikać równie dobrze z niechęci do dalszej opieki nad staruszką. Albo o zdecydowaniu za nią w sprawie, w której zdecydowanie nie powinno się tego robić. Na tej zasadzie pielęgniarki w szpitalach mogłyby wybić cały oddział paliatywny i dostać za to order.
Bezo Ale na tym właśnie polega bohaterstwo w tej sytuacji. Na tym, że zabiera się cudze cierpienie, biorąc je na siebie. Jeśli to nie jest dla Ciebie przykładem bohaterstwa,nie wiem, co mogłoby nim być.
Rozumiem uczucie smutku po uśpieniu ukochanego psa, dla mnie to też nie jest bohaterstwo tylko podjęcie jedynej słusznej (choć ciężkiej) decyzji i ... No właśnie. Oprócz smutku, nie miałaś poczucia dobrze wypełnionej misji i spokoju, że ukróciłaś męczarnie oraz coś co było i tak nieuniknione ? Świadomości, że zrobiłaś to co trzeba było zrobić ?
A co jeśli babcia chciała żyć i ostatnie dni się męczyła bez leków/była przerażona, że jej wnuczka codziennie przychodzi ją zabijać powoli. Dlaczego zakładacie, że babcia koniecznie musiała mieć takie samo zdanie jak wy? To taka typowa lewica niby pod przykrywką wolności i braku cierpień zabijemy cię nie pytając o zdanie, bo my wiemy lepiej czego ty chcesz.
"No nie wiem, bohater czuje dumę z tego, ze pomógł, radość, takie poczucie, ze dobrze wypełnił misje i osiaga spokój."
No nie, tak nie wyglada definicja bohaterstwa. Spójrzmy czysto teoretycznie na bohaterów wojennych. Powiedzmy, że moglibyśmy się ich zapytać, co czują po śmierci. Czy fakt, że takie osoby nie byłyby szczęśliwe ani dumne z tego, że umarły walcząc, sprawiłby, że przestaliby być bohaterami?
Dla mnie to okrutne. Rozumiem jeszcze gdyby to było za jej "zgodą" i chciałaby tego, rozumiem, że cierpiała ale po odstawieniu leków czuła się jeszcze gorzej. Może chciała się na swój sposób jeszcze pożegnać z tym światem lub bliskimi. Była świadoma tego co się dzieje skoro kiwała głową i raczej wiedziała, że jej czas dobiega końca. Nie chciałabym żeby bliska osobą mi zrobiła coś takiego :0
W zasadzie... Z jakiego powodu to zrobiłaś?
Nie mogła znieść myśli, że babcia stała się warzywem. Sama bez konsultacji bym tego nie zrobiła, ale byłabym wdzięczna osobie, która by nie pozwoliła mi trwać tym stanie
Livanir, twoja opinia niewiele ma się do tego co babcia myślała, a nie wiemy co myślała, nie musiała koniecznie myśleć co ty chcesz. Warzywo by nie odpowiadało, a babcia miała świadomość.
livanir jeśli babcia była nie do wyleczenia, to leki były prawdopodobnie przeciwbólowe i chroniące przed umieraniem w męczarniach (mój tata takie przyjmował na oddziale paliatywnym). Zaprzestanie ich podawania prawdopodobnie spowodowało śmierć w większych cierpieniach, nie w mniejszych.
Nie bylabym przeciwko eutanazji, jesli dana osoba wyrazilaby wczesniej zgode, albo jej stan definitywnie nie dawal szans na wybudzenie.
Ale babcia zyla, reagowala. Czy na pewno nie bylo mozliwosc na poprawe, czy po prostu sama uznalas, ze to nie ma sensu?
Zreszta eutanazja z zalozenia ma byc bezbolesna i szybka, a ty skazalas babcie na kilkudniowe cierpienie.
Jestem ciekawa, czy to wyznanie jest prawdziwe, czy po prostu kolejny bait, zeby wywolac gownoburze.
nie wiemy, ile lat miala babcia, mogla mic z 80 ale mogla byc tez po 90 na ten przyklad...
jesli byla tak wyniszczona, ze kilkudniowa przerwa w lekach ja zabila, to raczej slabe rokowania na wyzdrowienie i poprawe
oczywiscie, zgadzam sie, ze autorka powinna ustalic z babcia wersje kiedy ta jeszcze byla w pelni wladz umyslowych
wiele osob jednak woli odejsc niz zyc w pelnej zaleznosci od kogos, mogac tylko patrzec i w zasadzie niewiele wiecej
Bazienka zabić ją mogła nie kilkudniową przerwa, a zwyczajna starość. W stanie beznadziejnym podaje się raczej leki przeciwbólowe niż faktycznie podtrzymujące życie.
Ale dlaczego to zrobiłaś? Rozmawiałaś z nia chociaż wcześniej na tego typu tematy? Bo jeszcze jestem w stanie to zrozumieć, gdyby Babcia sama tego chciała, ale tak, to tylko męczyła się bardziej
Najgorsze w morderstwie jest to, że z wyrzutami sumienia już nigdy się nie pożegnasz, możesz je zagłuszyć, wyciszyć ale one zawsze będą z tobą
No nie wiem czy to jedyne co mogłaś zrobić. Rozmawiałaś z nią przed śmiercią/ przed pogorszeniem stanu? Widziałaś, że tego by chciała?
Nie mogę uwierzyć, że ktoś pisze o autorce jako o bohaterce. W wyznaniu nie ma słowa o woli babci. Wynika więc, że autorka sama postanowiła, że to już czas na babcie i ona jej pomoże odejść. To się nazywa MORDERSTWO. I uwierzcie, nikogo nie obchodzi czy wy byście chcieli być zabici na starość czy nie. Autorka nie miała prawa podjąć takiej decyzji.
Amen.
Gdyby miała przebłyski i powiedziałaby wnuczko, zabij mnie, to ok, zrozumialabym. Ludzie zajmują się leżącymi krewnymi latami a Ty dwóch miesięcy nie wytrzymałaś.