#G0lCA

Jestem dziewczyną, która w towarzystwie bardzo się stresuje i w związku z tym często doprowadza do paskudnych wpadek. Cztery lata temu Maciek - mój obecny mąż, a ówczesny narzeczony, zaprosił mnie na obiad do swoich rodziców. Oczywiście siedząc przy stole bałam się cokolwiek powiedzieć i długo walczyłam z sobą, aby wreszcie otworzyć dziób i nie wyjść na niesocjalnego wypłosza. Szkoda tylko, że akurat musiałam to zrobić w momencie, kiedy Maciek rozmawiał z ojcem o mechanicznych szczegółach budowy swojego nowego samochodu. Jak idiotka wyskoczyłam wtedy z hasłem: „A, ja mam seledynowego opla!”. Wszyscy zgromadzeni na wieczerzy spojrzeli na mnie pytająco, więc całkowicie ogłupiała, nieudolnie usiłując ukryć zażenowanie, chwyciłam jabłko leżące w owocowym koszyczku na stole i wgryzłam się w nie. Okazało się, że było sztuczne...
bazienka2 Odpowiedz

Seledynowy to ładny kolor.

asdg

Musiałem wygooglować co to za kolor :)

DanceInRain

Niby ogarniam te "kobiece" nazwy, ale i tak używam kategoryzacji "jasny/ciemny/chyba/brudny/pastelowy" :)

bazienka

taaa a sliwka to owoc, a nie kolor ;)
seledynowy to, wbrew popularnemu rpzekonaniu, nie zielony z zoltym, tylko taki rozbielony, podobny do pistacjowego

Aswq

Nie ma takiego koloru. Kolorów jest tylko 11. Reszta do odcienie ;)

Dragomir

N8e taki sokoli ten wzrok skoro kolorów nie zna :) A na serio, to i dla mnie to jest porąbane i nie ogarniam seledynowych, akwamarynowych, amarantowych, lazurowych itp.

DonSenior Odpowiedz

Głupiutka wpadka, ale przynajmniej będziesz miała co wspominać. Btw. Trochę słabo ze strony gospodarzy, że nie próbowali cię w ogóle wciągnąć w rozmowę.

bezdomna

W sumie to nic na ten temat w wyznaniu nie ma, może próbowali (wcześniej, gdy rozmawiali o innych tematach niż mechaniczna budowa samochodu), ale autorka, jak na niesocjalnego wypłosza przystało, nie potrafiła się wkręcić i nic powiedzieć.
Z drugiej strony, wiele z takich wstydliwych i niesocjalnych ludzi po prostu nie chce nic mówić, wolą siedzieć i słuchać, a wtedy to właśnie słabo by było ze strony gospodarzy, gdyby wciąż i wciąż próbowali taką osobę w rozmowę wciągnąć, zagadywali bez przerwy, czy zadawali pytania. Jeśli ktoś nie lubi rozmawiać, to takie zachowanie jest męczące i irytujące.
Ja tak mam, że rozmawiać z ludźmi potrafię i nie mam kompletnie z tym problemu, ale robię to rzadko, bo zwyczajnie tego nie lubię. Jeśli poszłabym na taką kolację, gdzie ktoś ciągle próbuje mnie zagadać, gdy widać jasno, że nie mam na to ochoty, to po prostu bym wyszła.

StaryTapczan

Bezdomna, z jednej strony tak, ale z drugiej, ona poszła do nich w odwiedziny. Oni nie musieli wiedzieć, że jest nieśmiała, ale jednak zdecydowała się do nich przyjść, więc to logiczne, że jakieś tam rozmowy będą. Nie chcesz rozmawiać z ludźmi, to do nich nie idziesz. Ty chodzisz w gości po znajomych czy rodzinie tylko po to, żeby sobie u nich pomilczeć i mieć np. pretensje, że próbują Cię zagadać? No chyba nie, nie po to się do tych ludzi idzie.

bezdomna

Nieśmiałość to ciężka sprawa i potrafię zrozumieć ludzi, którzy mają z tym problem i po prostu nie są w stanie się odezwać, nawet jeśli bardzo chcą.
Co do autorki i wyznania, to wciąż nic nie wiadomo, czy gospodarze próbowali ją wciągnąć w rozmowę, czy może zauważyli, że jest raczej nieśmiała (lub chłopak im powiedział) i taktownie nie chcieli jej stawiać w niezręcznej sytuacji.

Oczywiście, że nie chodzę w gości tylko po to, by sobie pomilczeć, osobiście nie spotykam się z ludźmi, z którymi rozmawiać nie lubię, więc nie mam takiego problemu, ale nie wiem jakbym się zachowała, gdyby mojemu chłopakowi bardzo zależało, bym poznała jego rodziców, a okazaliby się wyjątkowo irytujący i męczący ciągłym dopytywaniem, wciąganiem w rozmowę. Może jakoś bym to przebolała i wytrwała do końca, może bym wyszła wcześniej, pewnie wszystko zależałoby od zażyłości i stopnia relacji z partnerem.

bazienka

Tapczaniku, wizyty u rodzicow chlpaka/dziewczyny naleza do spolecznego konwenansu i to jedna z rzeczy, ktore ludzie traktuja jako obowiazek, czasem przykry, a jednak leza tam nawet jelsi tych lduzi nie lubia
taki proszony obiad to jednak presja, zeby tam pojsc, i szczeglny stres, jesli to pierwszy raz, bo chce sie wypasc jak najlepiej
to jak wizyty u tesciowej w czasie malzenstwa, swieta z nielubianymi ciotkami
ja bym pierdzielila takie opcje, ale wiekszosc spoleczenstwa to celebruje dla swietego spokoju

ohlala

Serio myślicie, że jej partner nie ostrzegł rodziców, że jest nieśmiała? Szansa na to jest niewielka.

Jpg1234 Odpowiedz

Faktycznie paskudna wpadka. Jak ty teraz będziesz z tym żyć. A Pozatym kto normalny stawia na stole sztuczne owoce.

Niezywa

Ten kto lubi sztuczne.

Wolfdzban Odpowiedz

Pamiętam jak kiedyś zjadłem całe sztuczne jabłko, nie wiem po co komu te cholerstwa tylko przeszkadzają

GeddyLee Odpowiedz

ale co jest zawstydzającego w tym zdaniu?

DonSenior

Może większym problemem jest fakt, że użarła sztuczne jabłko 🤔

Raz23babajagapatrzy

Chodzi o kontekst w jakim zostalo wypowiedzanie. Jej chlopak rozmawia z ojcem o czyms konkretnie innym, a ona z dupy wyskakuje z oplem. I z wyznania wynika, ze bylo to jedno z jej pierwszych wypowiedzianych zdan na tej kolacji.

Podrozniczkawczasie Odpowiedz

Rozumiem twój stres, sama się stresuje rozmawiać z rodzicami mojego chłopaka, ale zazwyczaj wybieram wtedy neutralny temat, albo opowiadam coś śmiesznego i bezpiecznego przy nich, ale pamietam to pierwsze spotkanie i zaciśnięty żołądek ze stresu... cieszę się, ze to już za mną

Miracle06 Odpowiedz

Dziwne, takie sztuczne jabłko może i wygląda z zewnątrz realnie, ale jest o wiele lżejsze od prawdziwego. Nic nie wyczułaś?

Tenotoczlowiek

@Miracle06 Była przestraszona i wypłoszona, chciała na szybko się czymś zająć i nie zwróciła uwagi.

Miracle06

Przecież takie jabłko jest leciutkie. No ale może masz rację.

Uzytkownik404

Są różne sztuczne owoce, takie z cienkiego plastiku puste w środku rzeczywiście są lekkie, ale są też modele z takich cięższych tworzyw, nas plastycznych, często bardziej dopracowane i takie może mieć wagę owocu.

maIasarenka Odpowiedz

No to się nie popisałaś.

badar2 Odpowiedz

u mojej babci były sztuczne plastikowe jabłka i nie ma mowy aby je pomylić z naturalnymi i się jeszcze wgryźć. Głupia jesteś po prostu i zmyślasz ale nie stresuj się tym:)) Seledynowy opel bardzo ładne są:)

pandamonium

Starsze wersje rzeczywiście wyglądały sztuczno, ale technologia ciagle się rozwija i np. Wpisując sztuczne jabłka w grafice Google przy niektórych można się zastanawiać czy nie są prawdziwe

Dodaj anonimowe wyznanie