Ucieszyłam się, gdy mój facet popadł w kryzys finansowy, bo wreszcie to on był biedniejszy ode mnie i choć raz to ja mogłam ratować mu tyłek, a nie on mi.
Fajnie, że mogłaś się wykazać i faktycznie mu pomogłaś. Gorzej, że Cię to ucieszyło.
ohlala
Niby tak, ale jeśli mu o tym nie mówi, nie pokazuje, nie wymaga, aby całował ją po rękach, tylko sobie w duchu o tym myśli, to nie jest tak źle. Poza tym możliwe, że ogólnie życzy mu dobrze, ale czuła, że ma wobec niego dług i jest gorsza, i stąd ta myśl.
Corazwiecejpustki
O, wlasnie to, jak mysle. Jestem silna, niezalezna i w ogole wspaniala (bez zlosliwosci, tak powinno byc), a ciagle i znowu cos (finansowo) nie tak. A tu nagle i gwaltownie, obrot sytuacji o 180°. Nic dziwnego, ze ja to cieszy.
Miedzy innymi, rowniez na tym polega zdrowy zwiazek. Pomagac sobie nawzajem i cieszyc sie z tego, ze bylo sie w stanie pomoc. Oczywiscie, nie tylko finansowo.
Ebubu
@Corazwiecejpustki
wait...wg Ciebie zdrowy związek polega na czerpaniu satysfakcji z problemów swojej "drugiej połówki"? nice...
Corazwiecejpustki
@ Ebubu: Czerpanie satysfakcji z problemow "drugiej polowki" to jedno, zadowolenie, gdy moglo sie jej pomoc, gdy wpadla w klopoty, to drugie. Zapewniam.
Fajnie, że mogłaś się wykazać i faktycznie mu pomogłaś. Gorzej, że Cię to ucieszyło.
Niby tak, ale jeśli mu o tym nie mówi, nie pokazuje, nie wymaga, aby całował ją po rękach, tylko sobie w duchu o tym myśli, to nie jest tak źle. Poza tym możliwe, że ogólnie życzy mu dobrze, ale czuła, że ma wobec niego dług i jest gorsza, i stąd ta myśl.
O, wlasnie to, jak mysle. Jestem silna, niezalezna i w ogole wspaniala (bez zlosliwosci, tak powinno byc), a ciagle i znowu cos (finansowo) nie tak. A tu nagle i gwaltownie, obrot sytuacji o 180°. Nic dziwnego, ze ja to cieszy.
Miedzy innymi, rowniez na tym polega zdrowy zwiazek. Pomagac sobie nawzajem i cieszyc sie z tego, ze bylo sie w stanie pomoc. Oczywiscie, nie tylko finansowo.
@Corazwiecejpustki
wait...wg Ciebie zdrowy związek polega na czerpaniu satysfakcji z problemów swojej "drugiej połówki"? nice...
@ Ebubu: Czerpanie satysfakcji z problemow "drugiej polowki" to jedno, zadowolenie, gdy moglo sie jej pomoc, gdy wpadla w klopoty, to drugie. Zapewniam.
Krotko, szczerze, anonimowo. Plus.
Rywalizacja ekonomiczna w związku. To nie jest dobre.
Aż strach myśleć, jaki to musiał być dla ciebie ból, że on zarabia lepiej od ciebie. No, chyba że się tym upajał, to dobrze mu tak.
To chyba nie jest zbyt zdrowa relacja.
Chyba jesteś niedowartościowana w życiu. Pewnie jakby somsiosowi zepsuł się passat, to też byś się cieszyła.