#EhmH4

Wiem, że to nie jest miejsce na takie wyznania, ale już po prostu psychicznie nie wyrabiam i nie wiem gdzie mam to z siebie wylać.

Nienawidzę mojej matki. I nie pisze tego rozhisteryzowana 15-latka po kłótni o oceny, tylko pełnoletnia osoba, która w obecnej sytuacji (nie wnikam w czyjąś wiarę w wirusa lub nie, chodzi o utrudnienia) ze względu na dalszą naukę, stwierdzoną depresję i lęki społeczne nie jest w stanie na chwilę obecną od niej uciec. Dlaczego użyłam tak mocnego słowa? Bo jest po prostu psychiczna.

Istnieje takie powiedzenie o źdźble i belce.

Oczywiście wspominam o tym, bo idealnie obrazuje sytuację. Matka nigdy nie widzi swojej winy, nigdy nie przeprosi - u innych natomiast dostrzeże wszystko. Jakby tego było mało, non stop komentuje ludzi na ulicy. Ta ma takie krzywe nogi, ta takie grube, ten nosi spodnie jakby się zesrał.
Kurna, jak tak można i ile? Pół biedy, gdyby sama była ideałem, ale ona dosłownie leczy chamstwem kompleksy. Ma 40 kilo nadwagi, całe nogi w głębokim cellulicie, w ogóle nic koło siebie nie robi (jeśli już, raz na ruski rok) i choć sporo razy widzi się w lustrze, woli tylko siedzieć i narzekać.

Cały czas, także w razie kłótni, poniża mnie słownie. Nie ma dnia, żebym nie usłyszała jaka jestem żałosna, tępa, egoistyczna i bezczelna. Jeśli tylko bronię siebie, swojej racji, zaczynają się groźby jak "podejdę i wymaluję ci w pysk", "zaraz strzelę cię w ryj" czy wyzwiska jak "ty jebana dziwo" i "mogłam cię lać od małego" - co do ostatniego dodam, że kiedyś 2 razy dostałam od niej w twarz tak naprawdę za stwierdzenie faktów, a w moim dzieciństwie non stop strzelała fochy jak rozkapryszona i nie odzywała się do mnie cały dzień.

Jako ciekawostkę dodam, że kiedy już zacznie chlać alkohol, nie ma w tym umiaru. Zawsze robiła mi wstyd - na weselu, u znajomej, nawet gdy byłam małym zasmarkańcem. Musiałam też sprzątać po niej rzygi. Wyobrażacie sobie widok 6-latki, która nie do końca rozumie dlaczego mama leży wpółprzytomna i od czasu do czasu tylko sięga po miednicę?

Ta kobieta wychodzi z założenia, iż matkę powinno się szanować i interesować nią. Może i tak, tylko ja nie mam ku temu powodu. Na szacunek nawet rodzic musi sobie zasłużyć, bo samo wypchnięcie na świat nie świadczy o żadnym bohaterstwie.
Nie jest żadną wielmożną księżną, tylko matką, która miała obowiązek zapewnić mi prawidłowe wychowanie, zwłaszcza ze względu na brak ojca.
Coś tak jakby nie wyszło...

Raz próbowałam zdziałać cokolwiek, porozmawiać. Przyznałam, że jej zachowanie wcale nie pomaga mi wierzyć w siebie i przestać obawiać się tłumów.
Co usłyszałam?
"To twoja wina, że masz niską samoocenę i jeszcze wmawiasz sobie depresję".
Zawsze tylko moja wina. Zawsze.
Zawsze wymyślam, zawsze to ja mam przepraszać, zawsze to każda córka sąsiadki czy ciotki jest lepsza.

Jestem naprawdę bardzo zmęczona.
flaganapomniku Odpowiedz

trudno mi sobie wyobrazić, jak ma ci się poprawić w takim otoczeniu. mam nadzieję, że masz kogoś, kto cię wspiera, i że wytrwasz do czasu, aż będziesz mogła zdystansować się od toksycznej matki.

ad13 Odpowiedz

Niestety wiele jest takich toksycznych matek i podobne problemy później u ich dzieci. Może byłoby trochę mniej, gdyby te, które wpadły nie chcąc mieć dzieci, dokonały aborcji, lub oddały dziecko po porodzie.

Hermijonina

Zaraz się tu zlecą i zjedzą Cię obrońcy życia poczętego...
Ja akurat się z Tobą zgadzam
Zazwyczaj te kobiety są wręcz zmuszane do rodzenia dzieci "bo grzech usunąć ,"co ludzie powiedzą"

ad13

Hermijonina, nie zdziwię się, mnie się wiecznie czepiają obrońcy "czegoś tam", na szczęście to tylko woda na mój młyn ;D

Vito857 Odpowiedz

Skoro jesteś już pełnoletnia, to sądzę, że nie tyle masz już możliwość odpysknięcia, co odcięcia się od niej.

DarkLink Odpowiedz

Ja miałam podobną sytuację z moją rodziną. Wszystkie ciotki, wujki i moi dziadkowie to porażka. Teraz się cieszę że nie mam z nimi kontaktu od lat i dzieli nas ponad 1000 km. Raz moja ciotka uznała że ja się nie odzywam bo pewnie zaciążyłam xD. Niech sobie żyją w swoim świecie, ja mam swoje i gówno im do mojego

Busiolka Odpowiedz

U mnie taką osobą jest ojciec. Jak tylko mogłam wyjechałem jak najdalej. Wcześniej przez rok zbierałam pieniądze. Miałam 500 zł i sama w obcym mieście. Całe dnie chodziłam i szukałam roboty(to było 20 lat temu). Jak zadzwonili z urzędu pracy z rodzinnej miejscowości, że mają dla mnie pracę, płakałam i z większym zacięciem szukałam pracy. Pierwsza moja wypłata wynosiła 850zł. I to wszystko na antydepresantach.

WalnieteWariatka Odpowiedz

Twoja matka jest toksyczna, a toksyczne relacje się ucina, nie pielęgnuje.

Jestlipaxd Odpowiedz

Od takich ludzi należy trzymać się daleko - przynajmniej trzy chu*e w bok, pozdrawiam cieplutko i trzymaj się tam! 🤗

sorgina Odpowiedz

Twoja matka stosuje wobec ciebie przemoc emocjonalną. Pełno jest takich podłych rodziców na świecie...Nie wiem ile masz lat i ile możesz zrobić, ale najpierw poczytaj sobie w internecie na temat przemocy emocjonalnej i narcystycznych / toksycznych rodziców. Wiedza na temat ich chorych zachowań i świadomość skąd one się biorą zmienią twoją perspektywę o 360 stopni. Znajdziesz też pełno porad jak sobie z takim domowym potworem (bo człowiekiem takich ludzi nie nazwę) radzić, co jest bardzo trudne bo postawić się - źle, ignorować i tłumić w sobie gniew - też niedobrze. Po drugie, daj znać światu że dzieje ci się krzywda. Nie musisz od razu lecieć na policję (co w przypadku bycia zależnym od rodzica może być nierozsądne), ale opowiedz o swojej sytuacji przyjaciółce, jakiemuś krewnemu, albo szkolnemu psychologowi. W skrócie, komukolwiek komu możesz zaufać. Pozostają jeszcze telefony zaufania i ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy (to co doświadczasz to przemoc. Przemoc może być fizyczna albo psychiczna, przy czym niestety tą drugą trudno rozpoznać). Ludzie tam znają się bardzo dobrze na sytuacjach takich jak twoja. Nie rozwiąże to twojego problemu, ale uwolnisz się od przymusu milczenia, który pewnie masz w sobie i poczujesz się lepiej. Po trzecie, usamodzielnij się. Zacznij oszczędzać na własne mieszkanie, znajdź pracę, i pod żadnym pozorem nie opowiadaj mamusi o twoich problemach, depresji i stanach lękowych, bo zawsze je obróci przeciwko tobie i jeszcze powie, że to twoja wina. Jeżeli nadal się uczysz, to staraj się uczyć dobrze by w przyszłości móc liczyć na jakieś stypendium. Nawet jeśli nie będziesz zarabiać wiele, to da ci to poczucie niezależności i kontroli nad swoim życiem. Musisz sobie opracować plan "ucieczki", wyjścia z tego domu, bo im dłużej tam będziesz z nią siedzieć, tym coraz głębiej będziesz popadać w szaleństwo.

sorgina

Trzymaj się autorko i pamiętaj że jesteś silniejsza niż myślisz. Gdzieś tam czeka na ciebie wspaniałe, normalne życie i ludzie, którzy będą cię kochać prawdziwie. Sama jak tylko opuściłam mój toksyczny dom, duży procent mojej depresji i problemów z agresją magicznie zniknął. Wierzę, że uda ci się wyjść z tego syfu. A mamusia zostanie sama w swoich rzygowinach.

SzaraDama Odpowiedz

Może mnie zjechać, ale ust nie masz? Odpowiedzieć nie potrafisz? Wygarnij jej wszystko, bo ktoś musi

Hermijonina

"...jeśli tylko bronię siebie ,swojej racji ,zaczynają się groźby jak :..."
Ma się bić z własną matką ?

sorgina

Wygarnięcie nic nie da, a nawet pogorszy jej sytuację, bo matka może zacząć się na niej mścić i stać się jeszcze agresywniejsza. Ile razy ja wygarniałam coś toksycznym ludziom w moim otoczeniu i nic. Obrażona mina, tępe spojrzenie i cisza. Albo co gorsza, atak i wybuch agresji. A zachowanie zostaje dokładnie takie samo. Od takich ludzi się ucieka, a nie z nimi walczy.

Pineza Odpowiedz

Odpisałaś moje życie. Teraz, będąc już po 40 leczę zaburzenia lękowo depresyjne, a każde jej słowo nadal wywołuje we mnie kilkudniowy nawrót zaburzeń. Mimo, że od 20 lat z nią nie mieszkam. Taka matka to trauma na całe życie. Wszystko robię odwrotnie niż by ona chciała. Przez to nie mam mieszkania, nie robię tego co daje kasę i nie mam zamiaru być taka jak ona.

Dragomir

Na złość matce nie pójdę do pracy.

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie