#ryHQD
Jesteśmy z Sylwią razem już ponad 8 lat – praktycznie od technikum, a od 4 lat mieszkamy ze sobą. Układało nam się świetnie, wspieraliśmy się w trudnych momentach. Jednym z takich momentów był jej wypadek, stan był ciężki, potrzebowała między innymi transfuzji krwi. Gdy wydawało się, że z Sylwią jest już lepiej, na jej ciele zaczęły pojawiać się znamiona łuszczycy. Zaczęło się od kilku plamek na udach i rękach. Nie miałem z tym najmniejszego problemu, prawie nie było tego widać, ale ona nie umiała się z tym pogodzić.
Było to dla niej straszne zaskoczenie, zwłaszcza że nikt z jej rodziny nie choruje na łuszczycę. Łuski stopniowo rozrastały się, teraz są wszędzie – na plecach, brzuchu, nogach, dłoniach i skalpie, co powoduje niemałe kompleksy u mojej dziewczyny. Jej dermatolog wciąż próbuje dobrać odpowiednie leki, ale to trwa. Jak mówiłem, wcześniej nie miało to dla mnie znaczenia – kocham ją bez względu na chorobę, jej ciało wciąż mi się podobało.
Dużo rozmawiałem na ten temat z Sylwią, mówiłem jej, że wygląda świetnie, jest zadbana, jednak ona przekonywała mnie, że jest wstrętna, nazywała siebie potworem. Nie pozwoliła mi się dotykać, nie sypiamy ze sobą od ponad miesiąca. Nawet nie śpimy już w jednym łóżku, wstydzi się, że każdego ranka cała pościel jest pokryta martwym naskórkiem ze skalpu. Opowiadała mi jak obrzydliwa się czuje i przedstawiała się w negatywnym świetle. Przez to sam zacząłem postrzegać ją inaczej, jej wygląd zaczął mnie odrzucać.
Nigdy jej tego nie okazuję, zawsze wspieram i komplementuję. Czuję się jak potwór, nie chcę tak o niej myśleć, ale nie mogę przestać – sama codziennie mi to wmawia.
Kocham ją. Ludzie nie wiedzą wiele o łuszczycy i boją się, że się od niej zarażą albo myślą, że to ze względu na brak higieny, spotkały ją nieprzyjemne komentarze z tych powodów. Sylwia izoluje się od ludzi, zamiast na siłowni teraz ćwiczy w domu, nie wychodzi nigdzie, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Coraz rzadziej chodzi na wykłady.
Martwię się o nią i wstydzę się tego, jak zacząłem ją postrzegać. Nie wiem jak jej pomóc, myślimy nad zmianą dermatologa i psychologiem. Jednak sam już sobie nie radzę z podnoszeniem jej na duchu, nie potrafię patrzeć jak z pełnej życia dziewczyny zmieniła się we wrak człowieka. Chcę ją wspierać, ale powoli brakuje mi sił. Czuję się największym egoistą, że w tak trudnym dla niej momencie myślę o swoich problemach, choć nie ja tu jestem pokrzywdzony.
Latem i wiosna niech łapie możliwie jak najwięcej słońca. Nie wiem czy na wszystkich działa to jednakowo, ale mojemu chłopakowi na lato i wiosne łuszczyca znika prawie, że całkowicie. A po za tym da się z tym żyć. Powodzenia, mam nadzieje, że stan psychiczny twojej dziewczyny się poprawi.
Znam chłopaka co w lato ma właśnie wysyp.
Też raz wyjątkowo dostałam łuszczycy latem. Ale tłumaczę to stresem przy przeprowadzce.
Cuda dziala rowniez sol. Np. w morskiej wodzie. Wchodzisz, wychodzisz i nie wycierasz sie pozwalajac jej wyschnac. Troche swedzi ale pomaga bardzo. Oczywiscie poziom stresu ma rowniez bardzo znaczacy wplyw.
Zdrowa dieta tez jest niezwykle ważna. Są niektóre produkty które mogą nasilić objawy.
Mojemu tacie znika, gdy jest wilgotno
Niech sprobuje fototerapii. U mnie zdzialala cuda. Nie jest to zbyt przyjemne i jest to dosyc czasochlonne ale po 3 miesiacach takiego leczenia zniknelo wszystko i wrocilo dopiero po roku. Bardzo pomagaja mi tez balsamy z mocznikiem, nawilzanie medidermem, masci dziegciowo-siarkowe i oczywiscie szampon dziegciowy. Jeden z lepszych lekow to protopic ale od roku dermatolodzy nie chca juz go przepisywac, dosyc dobrze radzi sobie elitasone albo enstilar. Sprobuj namowic ją na wizyte u psychologa lub chociaz na odwiedzenie jakiegos forum/bloga osoby z łuszczyca. Swiadomosc ze na swiecie jest ktos kto czuje to samo co ty a mimo to jest szczesliwy i ma w miare normalne zycie bardzo pomaga. Mam 21 lat, na luszczyce choruje od 14. W liceum moj stan baaardzo sie pogorszyl. Mialam mysli samobojcze, nie chcialam wychodzic z domu a jezeli juz to robilam to kazdy skrawek ciala musial byc zakryty. Na zmiany luszczycowe pomogla mi fototerapia a na psychike fora internetowe i blogi. Chociaz najbardziej pomogl mi moj chlopak, ktory jak dowiedzial sie ze choruje i jak wygladam powiedzial ze i tak mnie kocha a moj wyglad nic nie zmienia. Wsparcie bliskich jest bardzo wazne.
Niech się nie stresuje:). Łuszczyca mogła wyjść od wielkiego stresu. Polecam błoto morza martwego :)
Łuszczycę należy leczyć, polecam wybrać się do dermatologa, nie będzie to trwało chwilę, ale metod leczenia jest sporo, zawsze istnieje też leczenie biologiczne, daje najlepsze efekty, choć nie każdy może się załapać.
@Ylifosretrik
"Jej dermatolog wciąż próbuje dobrać odpowiednie leki, ale to trwa."
Zanim dostanie sie leki biologiczns trzeba spelnic mnostwo warunkow. Serio mnostwo i czesc jest z kosmosu. Dodatkowo potrafia ludziom zabrac te leki bo tak i wtedy jest ogromny problem. Leczenie biologiczne to ostatecznosc i trzeba robic wszystko zeby do niego nie doprowadzic.
Mamdwapsy, dlatego napisałam komentarz, że błoto nie jest tutaj żadnym lekiem...
Kluska, oczywiście, dlatego napisałam, że metod leczenia jest sporo i nawet jeśli one nie pomogą istnieje leczenie biologiczne.
Czytanie ze zrozumieniem nie jest takie trudne.
A ja napisalam ze leczenie biologiczne jest. Ale otrzymanie go graniczy z cudem wiec nie ma co sie nastawiac ze sie je otrzyma. W Polsce leczenie biologiczne ma 0.1% chorych (dla porownania w krajach Europy zachodniej jest to okolo 20%). Czytanie ze zrozumieniem, empatia i kultura osobista nie są takie trudne.
Wszyscy wiedzą, że można komuś wmówić, że coś z nim nie tak. Piękna dziewczyna, której codziennie się wmawia, że jest szkaradą, też po pewnym czasie takiego prania mózgu zaczyna brzydzić się siebie. Znam wiele kobiet, które przez to przeszły.
Ten mechanizm działa też w drugą stronę, jak w tym przypadku. Dziewczyna tak długo wmawiała Ci własną perspektywę, własne widzenie swojego ciała, że po prostu Cię przekonała.
Daj sobie zatem na luz z poczuciem winy, bo gdy czujesz się winny, jeszcze bardziej przywiązujesz się do tego, jak teraz widzisz swoją dziewczynę. Ona zwyczajnie pierze Ci mózg, cały czas, w głębokich emocjach, ukazując własną wizję siebie jako jedynie słuszną.
Dziewczyna ma poważny problem ze sobą. I nie mam na myśli problemu fizycznego, tylko psychiczny. Wylewa swoje frustracje na Ciebie, co drenuje Ciebie z energii. I owszem, jak najbardziej jesteś tu pokrzywdzony, choć tego nie widzisz. Oczywiście, ona ma prawo mówić o swoich lękach i smutkach, jest przerażona i musi to z siebie wyrzucić. Z drugiej jednak strony ona NIE CHCE słuchać o Twojej perspektywie w tej sytuacji.
Sposób w jaki piszesz jasno wskazuje, że już dawno przekroczyłeś granice zdrowego wsparcia. Nabierz dystansu do tego, co się dzieje, zadbaj o siebie również. To nie tak, że gdy jedna osoba w związku zachoruje, druga ma żyły sobie wypruć, poświęcając się dla chorego. Chory człowiek NADAL jest za siebie odpowiedzialny, także za swój stan psychiczny. Tymczasem jak widać, teraz to Ty czujesz się odpowiedzialny za Sylwię i jej emocjonalne jazdy. A to zawsze kończy się źle.
Doskonale wiem co Twoja dziewczyna czuje. Kiedy wysypało Mn e w gimnazjum, koleżanka z ławki nie chciała usiąść obok mnie, bo twierdziła, że się zarazi. Potem miałam spokój z łuszczycą aż do matury, w trakcie matur miałam największe problemy, które ciągnęły się aż do końca pierwszego roku studiów. Najwięcej docinków słyszałam, gdy w Grze o Tron pojawił się motyw szarej łuszczycy.
Na razie mam spokój, pomaga mi daivobet. Ciekawe na jak długo. Trzymam kciuki za Sylwię!
Dodam jeszcze, że w moim przypadku
w zmnieszeniu objawów pomagają kosmetyki siarczkowe (np. Busko Zdrój) i kąpiele z dodatkiem soli morza martwego (woda nie może być gorąca).
Miałam podobnie. Też obrzydzało mnie to, że mój kolega choruje na łuszczycę. Ale potem poznałam więcej osób z łuszczycą i zaczęłam takie osoby postrzegać już tak 'normalnie'. Może ona też powinna poznać osoby z tą samą chorobą? Może to jej uświadomi że takich osób jest mnóstwo i akceptują swój wygląd. Jakiś czas temu widziałam na instagramie konto jakieś dziewczyny, która choruje na łuszczycę i opowiada o tym wszystkim właśnie na instagramie. Dużo osób z tą chorobą komentuje jej posty. Gdyby twoja dziewczyna znalazła taką osobę, trochę poczytała, może o coś zapytała to może jednak trochę zmieniłaby nastawienie. Mógłbyś poszukać takiej osoby gdzieś w internecie i poczytać trochę z nią o tym. Warto spróbować. Jeśli nie to może psycholog.
Mydło z Aleppo, mi pomogło.
Jakiś konkretny rodzaj mydła czy ogólnie polecasz markę Aleppo?
Mydło z olejem laurowyn. Żadnej konkretnej marki, musi być za to trzyskładnikowe koniecznie bez gliceryny.
Dziękuję :)
Bardzo trudna sytuacja, być z osobą której się nie akceptuję, która ma pewne problemy natury medycznej i gdybyś od niej odszedł to cały świat zjechał by cię jako najgorszego ch...
zostawiam sobie tu komentarz na przyszłość, by móc sobie przeczytać rady z komentarzy
Jak ja Cie dobrze rozumiem autorze. Moj partner ma chorobe, ktora utrudnia mu prace = mniejsze pieniadze. Zdaje sobie sprawe, ze brzmie jak materialistka ale nie zarabiam tyle, zeby utrzymac nas oboje. Nawet nie chcialabym tego robic. Mam tez niepelnosprawna siostre, ktora kiedys bede musiala sie zaopiekowac. Nie chce luksusow, ani jachtow ale nie oszukuje sie, ze pieniadze nie sa wazne. Kocham i partnera i siostre ale ta cala sytuacja mnie wykancza psychicznie.